Autor Wątek: Hinduizm - zjawiska, metody i zwyczaje w rozwoju z nim związane  (Przeczytany 148457 razy)

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-19, 15:43:13 »
Matek :)) Czy ja potępiam bogactwo ??? :)

Więcej, ja podziwiam w jakimś stopniu takich jak Sai Baba czy Vish. Nie wiem czy mając jakieś tam moce sidh, znajomość hipnozy czy iluzjonistycznych sztuczek umiałbym się przemóc i na naiwności ludzkiej zarabiać :)

Ps. FIUKAM :)) 35ERD to jeszcze nie Oświecenie i wszystko jest możliwe. Nawet upadek :)

matek

  • Gość
[#]   « 2015-07-19, 15:42:50 »
Logos,

zakladam, ze sa na Ziemi istoty wykraczajace poza tzw. oswiecenie. Niekoniecznie wierze, ze Sai byl taka istota, ale oczywiscie dopuszczam mozliwosc, ze tak jest.

To "stare dobre zalozenie rozwojowca" ktore przypomnialem nie jest moim obecnym widzeniem sprawy - bo tam wszystko rozbija sie o ERD. Ale uwazam , ze jest to postrzeganie kwestii guru i awatarow blizsze prawidlowego, niz rozpartywanie ich w kategori albo-albo (Bog-oszust).

Poza tym, taki wtret od siebie - skoro uzywasz nazwy Jiva, ktora uzywasz zamiennie z atma, to proponuje slowianski termin "żywatma".
Sklonilem sie ostatnio ku teorii, ze Wedy pierwotnie pochodza z Rusi:)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-19, 15:17:19 »
Bubu
Jeśli co lepsi magicy potrafią teleportować to Vishwananda i Sai Baba potrafią materializować. Dlaczego by i nie ? :-) Podawany przez ciebie wcześniej iluzjonista wyciągający cos z ust co wcześniej tam włożył jest dosyć słaby w porównaniu do Stevena Freyne, Copperfielda, czy Takayamy.

Problem nie w tym, czy potrafią czy nie, bo jak ktoś się uprze to da radę teleportować (nie trzeba być do tego duchowym mocarzem patrz Steven Frayne). Problem w tym co z tego wynika jak ktoś to robi. czy to jest dowód boskości tej osoby? Moim zdaniem nie jest. Niby dlaczego miałby być? A choćby na ten przykład - jakby ktoś wymyślił odpowiednio potężna technologię i potrafił stwarzać złudzenie że coś materializuje i twierdził że jest BOGIEM - to czy wszyscy powinni od razu się na to załapwać? NIE bo to by była idealna okazja do wkręcania w błędne nauki. Ważna jest rzeczywista jakość energii i jakość nauk a tą może rozpoznać tylo zaawansowany uczeń z czystymi intencjami

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-19, 15:16:54 »
Kiedyś Swami Vishwananda siedząc w pokoju pełnym ludzi, gdzie było również wielu innych Swamich (jivan-muktów), razem jakieś kilkadziesiąt osób, powiedział wprost, że jest dużo starszy niż ci wszyscy ludzie razem wzięci.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-19, 15:09:46 »
A gdzie sie zapodzialo stare, dobre, przytomne spojrzenie "rozwojowca"? Awatar jest bardzo wysoko rozwinieta istota, chociaz nie musi byc oswiecony. Jesli ktos postanowi poddac sie jego prowadzeniu, to moze bardzo duzo skorzystac, chociaz moze nastapic moment, kiedy stwierdzi, ze nauczyl sie tego co mial i idzie swoja droga.

Widzisz matek, ty również przyjąłeś teraz pewne założenie. Nie wziąłeś jednak pod uwagę takiej opcji, w której Awatar jest istotą całkowicie Oświeconą. Znaczy wziąłeś, ale tylko teoretycznie, ponieważ praktycznie wyobrażasz to sobie w określony sposób, czyli: jak awatar jest oświecony to działa tak i tak. A muszę ci powiedzieć, że wygląda to zupełnie inaczej. Awatar jest bowiem istotą, która wykracza daleko poza ramy tzw. oświecenia. Na przykład są oświeceni nauczyciele jak choćby Ramana Maharishi, Juddu Krishnamurtii czy taki Osho, ale jest to oświecenie na poziomie tzw. Jivan Mukti. Czyli jest to poziom Self Realization, kiedy osoba realizuje własne Self, czyli swoją indywidualną jaźń - duszę (Atmę). Jest to poziom kiedy osobowość zlewa się z własną duszą (jivą) i staje się z nią tożsama. Natomiast poziom awatara to Complete Self Realization, czyli kompletna boska samo-realizacja. To etap, kiedy indywidualna Jiva (dusza, atma) łączy się z Bogiem i przestaje już istnieć jako wyodrębniona od niego indywidualna jaźń. Kiedy awatar przebywa w ciele jest to zupełnie inna forma przejawiania się niż u jivan mukty. Między poziomem jivan-mukty a poziomem awatara istnieje jeszcze tak wielka skala rozbieżności, jak pomiędzy człowiekiem który stawia pierwsze kroki na ścieżce rozwoju duchowego a tym, który stawia już swoje ostatnie i jest na etapie Self-realization. 

matek

  • Gość
[#]   « 2015-07-19, 15:04:41 »
Wlasnie, "wyznania" Davida do zludzenia przypominaly mi to, co niegdys rozpowiadal Cony Larson. Tylko, ze Cony mowil o "woreczkach" z vibhuti, a David mowi o kulkach...
Larsonowi - jakzeby inaczej - rowniez zdarzylo sie przylapac Sai jak wypadly mu woreczki z rekawa i podobno panicznie je zbieral, patrzac na niego ze strachem w oczach...taaa...

Czyli jeszcze raz napisze, ze w swietle takich "wyznan", Sai Baba to marny oszust, nie majacy nawet dobrze opracowanego sposobu na udawanie materializacji vibhuti: raz sypie z woreczkow, raz rozkrusza kulki...nieee, no bez komentarza:)

Jesli chodzi o bogactwa znalezione w apartamentach Sai Baby - odkad to "rozwojowcy" potepiaja bogactwo, he?:)Naprawde, na tym portalu to czasami do wszystkiego sie przyczepia: gdyby Sai byl biednym asceta, to by pisali, ze ma nieuzdrowiony stosunek do materii, jak jest bogaty - to ze chciwy:)Pominawszy wiarygodnosc tej informacji, bo nie wiem Bubu skad ja wziales (nie zakladam ze to nieprawda, po prostu nie wiem), to dlaczego Sai mial nie miec bogactw? Duza czesc z nich przeznaczal na cele charytatywne, moze po prostu mial je tak jak bogaty czlowiek ma swoje konto w banku. Wiadomo, ze byl bogaty - mial to wszystko rozdac, zeby przypadkiem nie posadzono go o chciwosc? Myslisz, ze Sai nie mial niczego innego do roboty tylko myslec o tym, jak sie pozbyc bogactw, ktore do niego plynely latami?Zreszta w swietle tego tym bardziej glupia wydaje mi sie teza, ze dawal wyznawcom tanie swiecidelka.Juz bardzie jbym uwierzyl gdyby ktos zeznal, ze te wszystkie bogactwa trzymal po to, zeby bylo na "prezenty" dla wyznawcow. A tak to sie nie trzyma kupy to wszystko.

No i na koniec argument nie do odparcia:)
NIE PAMIETASZ ZE LESZEK WYWAHAL SAI 35 ERD???
FIKASZ???

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-19, 14:46:27 »
Podobne bajki rozpowiada się i o Swamim Vishwanandzie. Znam osobiście paru takich ludzi. Niektórzy byli niedojrzali od samego początku, niektórzy mieli swoje oczekiwania, które nigdy nie zostały spełnione, a byli i tacy, którzy mieli nie hallo pod sufitem. Natomiast to co teraz wypisują ma tyle wspólnego ze Swamim co i te banialuki głoszone o Sai Babie choćby przez Conny Larsona. Co ciekawe..., jakiś rok temu w Poznaniu odbywało się spotkanie bhajanowe polskich wielbicieli Swamiego Vishwanandy i akurat "przypadkiem" Conny Larson miał na tym samym piętrze jakąś swoją prelekcję. Po jej zakończeniu usłyszał dochodzące bhajany i się do naszych ludzi przyłączył. Śpiewał z nimi ponad godzinę i był zachwycony Swamim Vishwanandą hehehe No i tak to właśnie z takimi ludźmi jest. :-)

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-19, 14:44:22 »
Matek

4.Całkiem możliwe. Dawid mógł uwierzyć, że Sai to Bóg.Tak samo jak podobną wiarę przejawia

Skowronek w stosunku do swojego guru.
Schody się zaczynają w momencie gdy wyznawca zzaczyna trzeźwieć czyli przstaje być tzw.

chorym fanatykiem.
(za PWN fanatyk
1.  «osoba żarliwie wyznająca jakąś ideę lub religię, skrajnie nietolerancyjna w stosunku do

zwolenników innych poglądów»
2. «o kimś, kto z pasją oddaje się jakiemuś zajęciu lub jest czyimś zagorzałym

wielbicielem»).
Z definicji na przykład wynika, że nie jestem fanatykiem ani nie jestem nietolerancyjny jak

to mi zarzuca Skowronek.
(PWN tolerancja
1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych» )

Szanuje bowiem drogę i upodobanie Skowronka a jedynie nie zgadzam się z pewnymi

nielogicznymi dla mnie jego poglądami na temat boskości guru.

David rzeczywiście uwierzył w boskość Sai Baby ale w pewnym momencie widać zaczął się

zastanawiać co może Bóg a co może ktoś kto się za Boga podaje.
Bo jak się zastanowimy to według wszystkich dotychczasowych wierzeń czy religi Bóg nie ma

ograniczeń ?! (oprócz paradoksu omnipotencji ;).
Sai widać temu nie był w stanie sprostać. David zaczął myśleć samodzielnie i zaczął zadawać

sobie pytania.
Skończyła się wiara zaczęła się Wiedza.

3.  W prywatnych apartamentach Sai Baby w klasztorze Puttaparthi, zamkniętych przez

kilkadziesiąt dni po śmierci mistrza, odnaleziono majątek wielkiej wartości. Były to paczki

indyjskich rupii o równowartości ponad dwóch i pół miliona dolarów. Oprócz tego 98

kilogramów złota i 307 kilogramów srebra o wartości niemal pięciu milionów dolarów.

To tylko w jego prywatnym znanym apartamencie. Kto wie gdzie i co jeszcze pochował ? Po co

mu wogóle to byłó potrzebne ?
Materializował to przez sen odruchowo ? ;))
A może poprostu był tylko człowiekiem i do zwyczajnie chciwym i dlatego materializował tanie

podróbki bo wiedział, że fanatycy nie zadają pytań ? Skowronek nie zadaje swojemu guru

żadnych pytań. Nawet tych błahych :D



2. Bo to były pieniądze których sam niby nie zarobił a dostał i mógł zrobić coś dobrego dla

ludzi by zdobyć w ten sposób jeszcze większy poklask i rzesze wyznawców.
To by oczywiście znaczyło, że był mądrym draniem. Nie mówię, że nim w istocie był ale można

przecież załóżyć traką tezę ?!?


1.1.Wyjaśniłem w punkcie 4. ale dodam jeszcze, że często jest tak, że kogoś wielbimy i

przypinamy mu cechy których nie posiada. Uwolnienie trwa często wtedy latami albo nie jest

często możliwe. Bo uwalniając się musimy przed samym sobą przyznać się do błędów. Zmienić

życie o 180°i najczęsciej pourywać kontakty z wieloma ludźmi których to nie chcemy urywać.

No i zawsze jest tu kwestia samooceny.
Avatar jest Bogiem ja jestem tylku kurzem u jego stóp.
Weź tu przekonaj podświadomość że jest odwrotnie.


Skowronek.

Też Cię Kocham ;*

matek

  • Gość
[#]   « 2015-07-19, 14:41:00 »
Zeby nie bylo - pisze nie do konkretnej osoby, ale ogolnie do dyskutantow.

A gdzie sie zapodzialo stare, dobre, przytomne spojrzenie "rozwojowca"? Awatar jest bardzo wysoko rozwinieta istota, chociaz nie musi byc oswiecony. Jesli ktos postanowi poddac sie jego prowadzeniu, to moze bardzo duzo skorzystac, chociaz moze nastapic moment, kiedy stwierdzi, ze nauczyl sie tego co mial i idzie swoja droga. Skad nagle dyskusja przybrala czarno-bialy charakter, i albo ktos przekonuje, ze kazdy guru to z zalozenia oszust, albo nieomylny Bog wcielony? I skad wzielo sie wrzucanie istot z etykietka "guru" do jednego wora?

Rozpatrujac guru nalezy wziac pod uwage:
1)poziom urzeczywistnienia - ogolnie mozna podzielic guru na: mistrzow, przecietniakow i oszustow. Pierwsi to istoty na wysokim stopniu rozwoju, drudzy - tacy, ktorzy pretenduja do miana mistrza czyli raczej bardzo chcieliby nim byc, trzeci - szarlatani zadni pieniedzy i statusu.
2)stosunek do wiernych - niezaleznie od stopnia urzeczywistnienia, guru moze zakladac ze jest "jedyna droga, prawda i zyciem", albo dawac uczniom swobode w wyborze drogi rozwoju, majac intencje wspierania ich kiedy zajdzie potrzeba.Moga byc tez jakies stopnie posrednie.

Teoretycznie im bardziej urzeczywistniony guru, tym wiecej swobody powinien dawac uczniom, ale nie zawsze tak jest.Moga byc istoty na bardzo wyskoim poziomie rozwoju, ktore jednakze maja za cel "hodowanie" stada (dla siebie lub kogos innego).

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-19, 14:23:32 »
Bo takie "argumenty" bazują na ludzkim strachu. Rozprzestrzeniają je i powielają ludzie, którzy nigdy osobiście niczego nie doświadczyli. Ci natomiast, którzy faktycznie spędzili jakiś czas przy awatarze, to byli od samego początku ludzie emocjonalnie i mentalnie niezrównoważeni. Wszędzie się tacy trafiają, ale ich nie warto słuchać. Oni raz złorzeczą a za moment wracają bo im się jednak odmieniło. :-) Są też tacy, którzy nigdy nie wracają a za misję swego życia obierają walkę, ponieważ ich oczekiwania nigdy nie zostały spełnione. Tylko dlaczego niektórzy z nich marnowali sobie życie i całe lata spędzali przy mistrzu, aby w końcu się zdecydować, że to jednak droga nie dla nich.... To świadczy właśnie o tym, że sami od początku nie wiedzieli czego tak naprawdę od życia chcą.

Na przykład taki U.G.Krishnamurti (nie mylić z Juddu) spędził kilka lat przy wielkim joginie Sivananda Saraswatim, aby ostatecznie odejść i całe dalsze życie poświęcić wylewaniu jadu na wszelakich duchowych mistrzów. Po cóż on marnował te lata swego życia aby trwać przy Sivanandzie, skoro dał się ostatecznie pokonać własnemu umysłowi. U.G. Krishnamurti jest tu idealnym przykładem materialistyczno-"duchowego"światopoglądu w jaki dał się wkręcić również Dark Angel. Podobne skłonności mentalne zawsze się bowiem dogrywają. Tacy wykolejeni ludzie zawsze dadzą się złapać w tę samą pułapkę, którą jest ich własny, racjonalizujący wszystko umysł. Po cóż się więc brali za rozwój duchowy, skoro to jeszcze nie ten czas ani miejsce. Już lepiej aby cieszyli się materialistycznym życiem i czekali na swoją chwilę, niż marnowali sobie życie i babrali karmę wylewając do końca swoich dni jad na sprawy, które ich po prostu przerastają.

Jeśli taki Dark Angel obrał sobie za idola iluzjonistę Stevie Starra, to dlaczego w ten sposób chce racjonalizować moce awatarów. Niech się skupi na Stevim i jeździ na jego spektakle, bo z mistrzami i mocami siddhi to nie ma nic wspólnego. Steavi może urodzić oprócz złotej rybki nawet całe akwarium, ale póki nie urodzi SZIWA LINGAMU póty pozostaje iluzjonistą a nie mistrzem. Ale żeby zobaczyć różnice między kulą bilardową a lingamem to trzeba już dysponować duchowym wzrokiem. Patrząc duchowym okiem na kulę bilardową widać nadal tylko kulę, a patrząc na Sziwa Lingam widać samego Sziwę i jego boską energię. Jak ktoś tego nie postrzega, to już jego problem, że kroczy po omacku jak wspomniany U.G.Krishnamurti - wzór i idol wielu "duchowych" racjonalistów. :-)

matek

  • Gość
[#]   « 2015-07-19, 13:37:10 »
Bubu,

akurat ten tekst z Dominikanskiego Osrodka to nic specjalnego. Nie rozni sie niczym od paru innych tekstow "anty-Sai", ktore mialem okazje czytac w zyciu:)Te same argumenty klepane w kolko... Mnie to jakos nie przekonuje, chociazby z nastepujacych powodow:

1. Po pierwsze - skoro, jak wynika z tekstu, ten gosc od poczatku widzal ze Sai sciemnia na kazdym kroku, to po co tak dlugo tkwil w jego uwielbianiu?:)Naprawde musial czekac na te kilkadziesiat dowodow, ze Sai nie jest Bogiem, skoro od samego poczatku widzial scieme?Pisze naprzyklad, ze widzial jak Sai trzyma ukryte kulki z wibuti ("Obserwowałem jak to się odbywa niezliczoną ilość razy").Tak tak, oczywiscie, bal sie pewnie albo cos...

2. Tekst "Projekt ujecia wody" to w ogole lekka zenada, bo charytatywna dzialalnosc Sai jest faktem uznanym - przeciez nawet gdyby rzeczywiscie byl oszustem, to taka dzialalnosc tylko by mu pomogla. W porzadku, moze byc prawda rowniez fakt, ze w niektorych wioskach projekt w koncu nie zostal wdrozony, albo byly opoznienia itp. przeciez Sai nie zajmowal sie tym wszystkim osobiscie.A roszczeniowcy typu "gdzie jest nasza woda" zawsze sie znajda:)

3. "Cała ta biżuteria to bezwartościowe świecidełka" - znowu, bardziej oplacaloby sie Sai dawac ludziom autentyczna bizuterie niz podrobki, w koncu na brak kasy nie narzekal. Z tego opisu wynika, ze Sai byl bardzo marnym oszustem - dziw bierze, ze udalo mu sie utrzymac setki tysiecy wyznawcow przez kilkadziesiat lat, rozdajac wszytkim bezwartosciowe swiecidelka:)

4. Na koniec przytocze to:

"Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy napisali parę tuzinów listów na temat swojej poważnej sytuacji osobistej i nie otrzymali żadnej odpowiedzi, ani nie doświadczyli odmiany swojej sytuacji."

Czyli David Bailey rzeczywiscie uwierzyl, ze Sai Baba to Najwyzszy Bog wcielony, i ze cokolwiek sie z nim lub jego organizacjami wiaze, nie ma prawa w najmiejszym nawet stopniu szwankowac:)
Dlaczego nie oczekiwal rowniez, ze Sai po prostu przejdzie sie po kuli ziemskiej i zatrzyma wszystkie wojny, choroby, glod, itp.?Skoro mial az tak wygorowane oczekiwania wobec swojego guru, to nic dziwnego, ze sie zawiodl.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-19, 12:37:24 »
Sam jesteś fanatykiem i zachowujesz się jak zwykły nietolerancyjny dupek, a podobno żyjesz w XXI wieku. Jak dla mnie to słoma ci z butów jeszcze wystaje i o całe dekady odbiegasz od obecnych czasów.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-19, 00:01:58 »
Mnie od fanatyzmu bardziej interesuje pragmatyzm.

To, że masz jakieś tam doświadczenie które mogą tylko pojąć tacy sami jak Ty uzależnieni od guru mnie jako tego nie pojmującego wcale nie martwi. Wręcz przeciwnie. Jestem zadowolony, że mam takie doświadczenia za sobą.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-18, 22:34:48 »
Doświadczam, doświadczam i jeszcze raz doświadczam a nie łykam. To różnica której niestety nie pojmujesz. A nigdy nie pojmiemy tego co leży poza naszym doświadczeniem. Tak to już po prostu jest.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 20:35:04 »
Tak myśli człowiek, który nigdy w życiu nie doświadczył żadnego cudu. Natomiast dla tych, którzy go doświadczyli i wciąż doświadczają, taka argumentacja z poziomu mentala jest po prostu bezsensowna. I nie ma z nią najmniejszego sensu polemizować, bo taka osoba nie jest gotowa aby wykroczyć poza umysł i pojąć duchową rzeczywistość w której dzieją się cuda.

Tak samo trudno polemizować z kimś kto łyka wszystko bez myślenia. I czym jest właściwie CUD ? Kiedyś za cud ludzie uważali zaćmienie Słońca czy wywołanie deszczu z chmur.
Spokojnie. Może dożyjemy czasu gdy Stevie Starr ujawni jak rodzi te bilardowe kule i guru będą musieli wymyślić inne cuda.