Autor Wątek: Hinduizm - zjawiska, metody i zwyczaje w rozwoju z nim związane  (Przeczytany 149022 razy)

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 20:28:24 »
Skowronek. Mamy już XXI wiek. Jak mi pokażesz cudowne uleczenie po amputacji kończyny po którym odrosła ta kończyna to może w cuda uwierzę. Rodzenie kamyczków czy sypanie popiołem nie jest jakimś cudem skoro potrafi to samo zrobić zwyczajny iluzjonista jak Stevie Starr. A raczej robi coś czego tzw.avatarzy nie potrafią powtórzyć.

Ty mówisz CUD ja mówię ZBADAJMY TO NAUKOWO. Swami Rama nie miał z tym żadnego problemu. A przecież był tylko zwyczajnym joginem :)

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-18, 20:03:51 »
Tak myśli człowiek, który nigdy w życiu nie doświadczył żadnego cudu. Natomiast dla tych, którzy go doświadczyli i wciąż doświadczają, taka argumentacja z poziomu mentala jest po prostu bezsensowna. I nie ma z nią najmniejszego sensu polemizować, bo taka osoba nie jest gotowa aby wykroczyć poza umysł i pojąć duchową rzeczywistość w której dzieją się cuda.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 19:50:49 »
Co do pieniędzy w książce to jest bardzo wiele możliwość. Choćby pierwsza z brzegu, że ktoś tam schował kasę (może Ty ? i zapomniał o niej ale podświadomość wiedziała i w stosownym momencie uaktywniła co trzeba (czyli potrzebę posiadania akurat takiej kwoty pieniędzy jaka była w książce).
Możliwości jest naprawdę wiele na wyjaśnienie Twoich cudów.
Nie twierdzę, że nie są prawdziwe ale jak to powiedział ktoś mądry: "cuda to rzeczy których jeszcze nie rozumiemy".


DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 19:47:07 »
Wniebowzięcie. Wkleiłem poniższy tekst bo wspomniałeś, że pytałeś iluzjonistów a może trzeba było zawieźć proszek do laboratorium do analizy a potem zapytać chemika ?

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 19:46:00 »
"..Jak zrobić cud?


Najprościej (ale też najbardziej ryzykownie), postąpić można jak właściciel płaczącej figurki z Lomello (Włochy, 1990), który przez szparę w drzwiach spryskiwał posążek przed rozpoczęciem pokazu. Za pomocą namoczonej gąbki owiniętej ręcznikiem, co bardziej sprytny manipulator pozornie oczyszczający obiekt z łez, może sprowokować dalsze działanie cudu, a do przedłużenia wilgotności użyć może domieszanego do wody chlorku wapnia.

Bardziej wyrafinowane sposoby stosowali oszuści z Karup (Dania) i Bernu - w tym samym czasie dokonano tam bardzo podobnego cudu, polegającego na wlaniu do wydrążonej głowy figurki oleju orzechowego. Często stosuje się tutaj oliwę z oliwek (jak na przykład w 1995 roku w Amium, Liban), gdyż ta dłużej zachowuje połysk i świeżość. Niestety sztuczki takie stosunkowo łatwo jest przejrzeć - wystarczy tania i szybka analiza chemiczna substancji. W przeciągu 24 godzin zdemaskowano tak cud w Louveira (Brazylia, 1991), kiedy to analiza wykazała, że skład chemiczny "łez" zgadza się w stu procentach ze składem chemicznym wody z przykościelnej studni. W przypadku płaczącej "Rosa Mystica" - Pielgrzymującej Madonny, z badań w ogóle zrezygnowano, gdy neutralni obserwatorzy zauważyli "łzy" także powyżej powiek.

Znacznie bardziej wyrafinowane i wymagające więcej wysiłku i przygotowań są sztuczki z łzami krwawymi. Tutaj zwykle zachodzi konieczność przeprowadzenia badań serologicznych - określenia przynależności gatunkowej i ewentualnie grupy krwi. Niezmiernie rzadko dochodzi do zaawansowanych badań nad wyodrębnieniem z krwi DNA właściciela. Zwykle nie ma, jak w przypadku wspomnianej już płaczącej krwią figurki z Civitavecchia, potrzeby wykonywania takich badań, gdyż analiza serologiczna w sposób wystarczający wskazuje na ewidentną próbę oszustwa. Tak zdarzyło się w przypadku tak zwanego cudu św. Marty (Kanada, 1986), kiedy to właściciel figurki wprowadzał do jej wnętrza własną krew wymieszaną z łojem wieprzowym i tłuszczem wołowym, w celu wywołania efektu intensywnego krwawienia. Niemniej jednak krew ludzka służy oszustom do podobnych celów stosunkowo rzadko (Porto des Caixas, Brazylia, 1968, czy krwawiąca Dziewica Maria z Akita, Japonia 1975). Zwykle wykorzystywane są substancje krwiopodobne, bądź krew różnych zwierząt, najczęściej kur (Konnersreuth). Niektórzy kuglarze sięgają po znacznie bardziej wyrafinowane triki - w 1950 roku we Francji, pewna przedsiębiorcza kobieta użyła, dla uzyskaniu efektu krwawiącej rany w boku Chrystusa na jednym z obrazów, krwi całkowicie odsyconych pijawek. Za oszustwo została skazana na sześćset franków grzywny i sześć miesięcy więzienia.

Oszustwo sakralne często łatwo zdemaskować jeszcze przed podjęciem badań kryminalistycznych czy medycznych. Jeżeli w niedługim czasie po pojawieniu się jednego rzekomego "cudu", w okolicy pojawia się kilka następnych, jest to dla ekspertów ewidentny znak, na oszukańczą (i naśladowczą) działalność człowieka. Nierzadko zdarza się, że całe społeczności lokalne, w których zdarzył się "cud" współdziałają z oszustem utrudniając jego zdemaskowanie. Badanie spraw tego typu utrudnia fakt, że oszuści sakralni działają pod przykrywką pobożności i religijności, wykorzystując naiwność ofiar, oraz fakt, że prawie nigdy nie przyznają się do winy. ( http://horror.polter.pl/Placzace-figurki-krwawiace-obrazy-i-oszustwa-sakralne-c6280 )

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 17:34:58 »

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-18, 16:39:45 »



Nie  wiem  czy  znany  jest  Tobie  mój   wcześniejszy  wpis , więc

go  wklejam


Cytuj
Wniebowziecie Grubego

[#]   « Lipiec 18, 2015, 09:43:44 »
Cytuj

DarkAngelbubu


Nie  jestem  hinduistą - cololwiek  miałoby  to  znaczyć - ale  miałem 

kiedyś  zdjęcie  Sai Baby ( nie był  moim  guru )  z  którego 

kilka  razy  ,, wydobyło  się "  wibuti .

A  gdy  bardzo  potrzebowałem  kasy  na  pewne  zajęcia  ,,duchowe "

to  coś  mnie  tknęło  aby  przeczytać  książkę  Sai  Baby,

i  od  razu  po  jej  otworzeniu zobaczyłem tyle  pieniędzy

ile  było  mi  potrzebne .

Wszystkie  te  zdarzenia  odbyły  się  bez  mojego  chcenia , a  do

Sai  Baby  miałem krytyczno - sceptyczne  podejście .

Nie  należę  ( ani  też  nie  jestem  zwolennikiem ) do żadnego 

wyznania , religii  czy  też  jakiejkolwiek  organizacji

 tego  typu i  nie  mam  żadnego  autorytetu  duchowo-religijnego.


A  co  do  rozwoju  to  jestem  przedpoczątkujący .
 


Gdyby  było  coś  niejasnego  to  pytaj , jestem  przy  kompie

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 16:26:29 »
O co chodziło dokładnie z tymi pieniędzmi w książce ?

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-18, 16:03:33 »
DarkAngelbubu

Cytuj
Ale to nic. Potrafi zmieszać wodę z mlekiem i zamiast tego wysypać z ust coś co przypomina vibuthi (z pół kilo tego chyba >>> https://www.youtube.com/watch?v=ELaoVVkj19s )

Sorry ale nie widziałem takich mocy sidh u żadnego z avatarów.



Przecież  to  samo  potrafi  zdjęcie  Sai i  nawet  nie  musi  przed  tym

wypić  wodę  z  mlekiem .   




Byłem  ze  znajomymi  na  prywatnym  spotkaniu  z  kilkoma 

największymi  polskimi  magikami , iluzjonistami   nastawionymi

sceptycznie   do  mistrzów .

Niestety ale  okazali  sie  bezradni  gdy  zostali  poproszeni  o  to,

aby  zrobili  tak , żeby  na  zdjęciu  pojawiło  się  wibuti

a  w  ksiażce znalazło  się  tyle  pieniędzy  ile  było nam  potrzebne.



DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 15:20:22 »
Twierdzi, że wskrzesił już dwudziestu siedmiu martwych !  Kto ? Avatar ? nie!.. odpowieź dzisiaj na PGE Narodowym. :)


DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 15:16:03 »
Dlatego wszelkie marudzenia czy roszczenia spływają po Swamim jak po przysłowiowej kaczce. Nawet jednej sekundy nie utrzymuje w swym umyśle wspomnienia o takiej osobie. Po prostu takich ludzi traktuje jak powietrze. Ale to wynika z jego karmicznej wolności i nie robi tego na przekór aby coś tam komuś zademonstrować. Swami jest totalnie wolny i nie ma szans aby ktokolwiek wywarł na nim najmniejsze wrażenie, choć wielu głupców już próbowało. No i co im z tego przyszło. Nic. Bo Swami olewa takich totalnie.

Im więcej takich wypowiedzi czytam tym więcej znajduję u siebie cech bycia avatarem.

Gdybyś znowu się tu nie pojawił na forum to bym w ogóle nie pamiętał ani o Tobie ani o Twoim guru. I po prawdzie to jak tylko wychodzę z tego wątku to już o was nie pamiętam. Dłużej pamiętam zapach chyba tylko zapach bąków, Chociaż nie..pamięć jest taka sama biorąc pod uwagę jaką przywiązuję do was i do nich wagę :)

Widzisz, bo to jest tak.
Jest taki jeden gość. Znasz. https://www.youtube.com/watch?v=n4D2Y1cILyI.

Gdyby tylko chciał to zakasowałby wszystkich hinduskich rodzicieli lingamów. Robi to samo co oni a nawet o wiele więcej.

Potrafi rodzić kule większe od  jaja, a nawet żarówki. Ba nawet złote rybki.
A jak trzeba to bucha ogniem.

Ale to nic. Potrafi zmieszać wodę z mlekiem i zamiast tego wysypać z ust coś co przypomina vibuthi (z pół kilo tego chyba >>> https://www.youtube.com/watch?v=ELaoVVkj19s )

Sorry ale nie widziałem takich mocy sidh u żadnego z avatarów.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 14:44:07 »
Porady dla Avatarów jak rodzić bez bólu.


1. Nie przywiązuj wagi do terminu porodu - dodaj 10 dni do wyliczonej przez lekarza daty porodu

Najlepiej zrób to od razu: do daty porodu, wyliczonej przez lekarza, dodaj 10 dni – i zaznacz ten dzień w swoim kalendarzu czerwonym flamastrem. Gdy ktoś cię będzie pytał o termin porodu – mów, że to właśnie w tym dniu ma przyjść na świat twoje dziecko. Większość kobiet zbyt dużą wagę przywiązuje do terminu porodu – nastawiają się na to, że urodzą dokładnie tego dnia. A kiedy termin mija, są rozczarowane, stają się niecierpliwe i nerwowe. Stres jest tym większy, że rodzina i znajomi – którzy znali termin porodu – dzwonią z pytaniami, co się dzieje i kiedy mogą spodziewać się nowych wiadomości. Tak jakbyś to wiedziała! Każdy kolejny dzień potęguje stres – w skrajnych sytuacjach kobieta przestaje wierzyć, że w ogóle kiedykolwiek urodzi. I zaczyna robić różne rzeczy, które mają w tym pomóc, nie zawsze rozsądne (jak np. picie oleju rycynowego czy noszenie ciężkich przedmiotów). Także w szpitalu taka niecierpliwa pacjentka może, nawet nieświadomie, przyspieszyć decyzję lekarzy o indukcji porodu. Natomiast gdy kobieta spokojnie znosi czekanie, lekarz nie czuje presji i być może jeszcze poczeka z interwencją. Poród jest szybszy i efektywniejszy, gdy zaczyna się samoistnie, bez pomocy środków farmakologicznych. Sztuczka ze zmianą terminu sprawi, że nie będziesz się niepotrzebnie denerwować, dzięki czemu wszystko będzie się działo bardziej spokojnie i naturalnie.
2. Ignoruj skurcze macicy przed porodem jak najdłużej

To stary trik, który naprawdę działa. Gdy poczujesz pierwsze skurcze, nie obwieszczaj od razu całemu światu, że właśnie zaczęłaś rodzić, a już w żadnym wypadku nie kładź się do łóżka, czekając w bezruchu na rozwój wypadków. To najgorsze, co możesz zrobić, bo takie bezczynne oczekiwanie będzie potęgować twój ból i lęk przed tym, co się ma wydarzyć. Musisz skupić swoją uwagę na czymś innym – staraj się po prostu robić to, co zwykle robisz o tej porze albo wymyśl sobie jakieś konkretne zajęcie, np. upiecz ciasto, zrób porządek w szafce czy wyjdź na spacer. Dopóki skurcze umożliwiają ci zajmowanie się czymkolwiek innym – ignoruj je, nie zwracaj na nie uwagi. Tak długo, jak to możliwe, udawaj, że nic się nie dzieje (choć od pewnego momentu warto sprawdzać częstotliwość skurczów – możesz to zlecić partnerowi). Oszczędzaj swoją energię na czas, gdy będzie ci naprawdę potrzebna. Zobaczysz, jak bardzo ci się przyda!
3. Nie spiesz się do szpitala na porodówkę - możesz zakłócić proces wydzialania oksytocyny

Kiedy kobieta jest spokojna i zrelaksowana, w jej ciele efektywniej wydzielają się hormony niezbędne do porodu, lepiej rozwija się akcja skurczowa i poród postępuje bez zakłóceń. Jeśli więc wszystko przebiega dobrze i oprócz skurczów nie ma żadnych sygnałów, które kazałyby jechać do szpitala (np. odpłynięcie wód płodowych) – zostań w domu jak najdłużej. Wydzielanie oksytocyny – głównego hormonu odpowiedzialnego za skurcze macicy – w dużym stopniu zależy od środowiska, w jakim znajduje się rodząca kobieta. Aby oksytocyna wydzielała się bez zakłóceń, kobieta musi czuć się bezpiecznie i swobodnie, nie powinna być obserwowana – a takie warunki dla większości ludzi stwarza tylko własny dom. Dlatego warto w nim pozostać tak długo, jak to możliwe. Co to znaczy? Jeśli wszystko idzie dobrze – skurcze są regularne, coraz częstsze i silniejsze – warto poczekać, aż akcja skurczowa rozwinie się na tyle, by nie zahamował jej stres związany z przyjazdem do szpitala. Specjaliści radzą, by wyjeżdżać z domu nie wcześniej niż w chwili, gdy skurcze będą co 5 minut. Z drugiej strony, gdy poród nie postępuje (bolesne skurcze trwają już wiele godzin, ale są nieregularne), przyjazd do szpitala może być dobrym pomysłem.
4. Poród? Tylko spokojnie! Przygotuj się do wyjazdu na porodówkę

Wyjazd z domu na porodówkę zwykle jest dość nerwowy. Przyszły tata robi się wtedy bardzo niespokojny: w pośpiechu szuka kluczyków do samochodu, znosi bagaże, chwyta w locie wasze płaszcze, pomaga ci usiąść w samochodzie i jak najszybciej chce cię zawieźć na izbę przyjęć. Tymczasem taki wariacki pośpiech zdecydowanie nie służy rodzącej – powoduje stres, który może wyciszać skurcze, a na pewno utrudnia kontrolę nad nimi. Dlatego staraj się nie spieszyć i uprzedź o tym swojego partnera. W spokoju sprawdź, czy wzięłaś wszystkie dokumenty, czy masz swój telefon, czy szpitalna torba jest spakowana do końca itp. Wychodząc z domu, zatrzymaj się przed drzwiami, oprzyj się o poręcz... Cały czas spokojnie oddychaj, obserwuj skurcze i bądź dobrej myśli – jesteś na najlepszej drodze do tego, by wkrótce powitać na świecie swoje długo wyczekiwane dziecko.

5. Omijaj poczekalnię - zmiana otoczenia może spowolnić akcję porodową i wydzialenia oksytocyny

Po przyjeździe do szpitala pewnie zajmiesz miejsce w poczekalni, wśród innych osób czekających na przyjęcie. Siedząc na widoku publicznym, w pełnym świetle, będziesz starała się opanować skurcze, by nie robić sceny. To błąd. Po przyjeździe na izbę przyjęć akcja skurczowa często słabnie, bo stres hamuje wydzielanie oksytocyny. Siedząc na krześle w poczekalni, wśród wielu innych osób, nie będziesz czuła się swobodnie. Nie będziesz więc mogła właściwie oddychać ani zachowywać się w czasie skurczu tak, jakbyś chciała. Tymczasem aby poród przebiegał bez zakłóceń, rodząca potrzebuje intymności, skupienia i poczucia, że kontroluje sytuację. Co można wtedy zrobić? Poszukaj ciemniejszego, słabiej oświetlonego kąta na korytarzu, gdzie nie będziesz się czuła obserwowana i usiądź tam (lub uklęknij) w takiej pozycji, w jakiej ci wygodnie. Wykorzystaj poduszkę, jeśli wzięłaś ją z domu, albo okryj się cała dużą chustą lub kocem (warto go mieć w aucie). W ten sposób stworzysz sobie namiastkę własnej przestrzeni. Ostatecznie możesz oddzielić się od świata, zakładając słuchawki z muzyką – zamknij oczy i całkowicie skup się na skurczach. Dzięki temu rytm porodu nie zostanie zakłócony i akcja nadal będzie rozwijać się harmonijnie.
6. Weź butelkę wody z dzióbkiem - podczas porodu będziesz tracić wiele wody z organizmu

W czasie porodu, jak podczas każdego dużego wysiłku, następuje utrata wody z organizmu – będziesz czuć silne pragnienie. Możliwość napicia się wody jest wtedy prawdziwym dobrodziejstwem. Oczywiście, trudno ci będzie pić ze szklanki, zwłaszcza gdy będziesz musiała leżeć lub masz zamiar rodzić aktywnie. Najlepszym rozwiązaniem jest półlitrowa butelka wody mineralnej z dzióbkiem. Ale nie przesadzaj z piciem: wypełniony pęcherz moczowy będzie utrudniać poród.
7. Staraj się nie wiedzieć, jakie jest rozwarcie podczas porodu - nie planuj przebiegu porodu

Rodząca wcale nie potrzebuje wiedzieć, jak bardzo rozszerzyła się jej szyjka macicy – uważa wiele położnych. Po pierwsze dlatego, że wielkość rozwarcia jest zawsze przybliżona: wyniki mierzenia przez dwie różne położne mogą się nieznacznie różnić. A po drugie: z takiej informacji niewiele dla rodzącej wynika. Trudno na tej podstawie określić, jak długo jeszcze będzie trwał poród, bo u jednej kobiety rozwarcie może wynosić 3 cm i w ciągu trzech godzin osiągnie 10 cm, a u innej rozwieranie się szyjki od 9 cm do 10 cm może trwać nawet pięć godzin. Najlepiej skupić się po prostu na każdym kolejnym pojedynczym skurczu, a nie myśleć, ile ich jeszcze wszystkich będzie i jak długo może to potrwać. Nie rób więc z góry żadnych planów, ile czasu będziesz rodzić, bo każde odstępstwo od planu podziała na ciebie stresująco i na pewno ci nie pomoże. Poród to nie wyścig – każdy przebiega we własnym tempie.
8. Wybieraj pozycje wertykalne, czyli pionowe - twój kanał rodny pozostający w pionie ułatwi przyjście dziecka na świat

Poród postępuje sprawniej i jest mniej bolesny, gdy rodzącej udaje się uniknąć pozycji leżącej i półleżącej. Najlepiej rodzić w pozycjach wertykalnych, czyli pionowych. Co to dokładnie znaczy? Chodzi o takie ułożenie ciała, aby kanał rodny pozostawał w pionie, a jego ujście było skierowane do dołu, a nie do góry – jak to się dzieje podczas leżenia z uniesionymi nogami. A zatem wertykalne pozycje porodowe to nie tylko po prostu stanie na nogach, ale też różne warianty pozycji siedzącej, klęczącej i kucznej. Przy takim ułożeniu ciała poród postępuje szybciej, bo kobiecie pomaga siła grawitacji (główka mocniej naciska na szyjkę macicy, przyspieszając jej rozwieranie), ułatwione jest oddychanie, a więc dziecko jest lepiej dotlenione, poza tym mniejsze jest ryzyko pęknięcia krocza. Nie powinno też być przeszkodą dla położnej – zarówno badanie wewnętrzne, jak i monitorowanie tętna płodu można wykonać w takiej pozycji, która jest najbardziej wygodna dla rodzącej kobiety.

9. Krzycz, jęcz i wyj, jeśli to ci pomaga - wokalizowanie może przynieść ulgę podczas porodu

Wydawanie dźwięków podczas porodu jest czymś zupełnie normalnym, a co więcej – bardzo pomocnym. Wokalizowanie jest naturalną odpowiedzią na ból, każdy ból. Nawet lekkie zadraśnięcie wywołuje syk czy jęk bólu, tym bardziej więc jest zrozumiałe, że rodząca kobieta krzyczy, jęczy, stęka czy wydaje inne dźwięki. Większość kobiet i położnych twierdzi, że to naprawdę przynosi ulgę. Kiedy krzyczysz (zawsze staraj się to robić na wydechu), jednocześnie pozbywasz się napięcia i bólu. Nie wstydź się tego, że krzyczysz! To normalny ludzki odruch i twoje prawo. Nikt nie może ci tego zabronić. Krzycz, jęcz, wyj – jeśli tylko czujesz taką potrzebę. Tak głośno, jak ci podpowiada instynkt. Niektóre położne twierdzą, że już samo otwarcie ust pomaga w rodzeniu, bo rozluźnia mięśnie krocza. A zatem pozbądź się zahamowań i... szykuj się do tego szczególnego „koncertu”!
Zdaniem eksperta
Anna Kalinowska-Garbala, położna, Szpital Położniczo-Ginekologiczny im. św. Zofii w Warszawie

Koniecznie coś zjedz
Zanim wyjedziesz z domu do porodu, koniecznie zjedz lekkostrawny posiłek. Spróbuj zjeść coś nawet wtedy, gdy nie czujesz głodu, bo od

chwili przekroczenia progu szpitala do momentu narodzin dziecka może minąć kilkanaście godzin, podczas których twoje ciało wykona ogromną pracę. Jeśli zjesz coś przed przyjazdem do szpitala, posiłek ten zapewni ci zapas energii niezbędnej na okres porodu. Jednym z pierwszych pytań zadawanych na sali porodowej jest pytanie: czy mogę coś zjeść? Niestety, najczęściej procedury szpitalne nie zezwalają na to, aby kobiety jadły w trakcie porodu. Na wszelki wypadek podpowiadam, żeby zabrać ze sobą paczkę landrynek. Głodu wprawdzie nie zaspokoją, ale – jeśli położna lub lekarz położnik na to pozwolą – będziesz mogła poprawić sobie humor cukierkiem. Proponuję również zabrać zapas kanapek na czas poporodowy, ponieważ pierwszy posiłek po porodzie smakuje naprawdę wybornie. A w wielu szpitalach obecnie nie prowadzi się już kuchni, tylko zamawia catering, więc gdy poród zakończy się w godzinach wieczornych lub nocnych – nie dostaniesz niczego do zjedzenia.

10. Wypróbuj moc olejków eterycznych - popraw swoją kondycję psychiczną i odsuń od siebie stres

Niektóre zapachy mają znakomity wpływ na stan psychofizyczny rodzącej, jej komfort, a nawet aktywność. Podczas porodu warto wykorzystać np. olejki z lawendy, melisy, drzewa sandałowego i eukaliptusa. Szczególnie polecana jest lawenda, której dobroczynne działanie udowodniono w licznych badaniach naukowych. Kojąca woń lawendy sprawi, że poczujesz się wyciszona i zrelaksowana, a twoje mięśnie staną się mniej napięte, dzięki czemu złagodzone zostanie odczuwanie bólu. Co ciekawe, podczas skurczów porodowych lawenda działa uspokajająco, ale wzmaga koncentrację. Jak używać olejku? Możesz wziąć ze sobą do szpitala kominek aromaterapeutyczny – wlej do niego ok. 15 kropli olejku, a na dole zapal świeczkę. Inny sposób to zwilżanie olejkiem chusteczki do nosa. Dużą bawełnianą chustkę do nosa (lub tetrową pieluszkę) skrop 4–5 kroplami olejku lawendowego i miej pod ręką najlepiej już od początku akcji skurczowej. Gdy czujesz, że zbliża się skurcz, zbliż chusteczkę do nosa i głęboko zaczerpnij powietrza, a potem wydychaj je jak najdłużej."

( ze strony http://www.mjakmama24.pl/ciaza-i-porod/porod/przed-porodem/porod-bez-bolu-10-sposobow-na-lekki-porod,241_2325.html )



Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-18, 11:32:49 »
Tak trochę żartując, ale Swami pewnie by się spotkał z jakimś naukowcem, który by mu doradził co zrobić, aby podczas Sziwaratri rodzenie lingamów było mniej bolesne. Bo dla Swamiego to żaden cud, tylko obowiązek. Czy chce czy nie to tej jednej nocy musi ich kilkanaście a nawet kilkadziesiąt zmaterializować, a niektóre są naprawdę ogromne. Akurat za tego typu materializacją Swami nie przepada, ale nic nie może poradzić, bo lingamy się muszą i tak narodzić. Kiedyś był nawet przypadek, że mu szatę na wysokości serca spaliło podczas takiej materializacji od jej promieniowania. Ale takie materializacje są zawsze mniej bolesne niż te przez gardło. Gdy Swami materializuje coś komuś prosto z serca (np. jakąś figurkę), to najwyżej szata mu się może przy tym przepalić i trochę go podpiecze. :-) Taka materializacja wygląda w ten sposób, że osoba przykłada dłoń do serca Swamiego, w której nagle pojawia się np. figurka Krishny. Kiedyś Swami pokazywał też bliskiemu uczniowi materializację pierścienia w zwolnionym tempie. Pocierał powolutku palcem wskazującym o kciuk, i równie powoili materializował się pierścień. Najpierw jedno oczko, potem drugie, potem trzecie, potem cała reszta pierścienia. Tego typu historii można by opowiadać w nieskończoność, bo dla Swamiego materializacje to pikuś. Fajniejsze są opowieści, kiedy na wezwanie Swamiego w zamkniętym pomieszczeniu pojawiają się różni święci. Ostatnio Ravi opowiadał, jak w ten sposób spotkał św. Serafina Wyrickiego. To jeden z ulubionych świętych Swamiego. Po prostu Serafin pojawił się fizycznie w pokoju na wezwanie Swamiego, aby udzielić Raviemu błogosławieństwa po czym zniknął. :-)

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-18, 11:01:05 »
To propozycja dla otwartych światopoglądowo naukowców. Jeśli takich znasz możesz im ją przekazać. Nigdy nie była dla ciebie.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-18, 10:54:40 »
Nosz motyla noga :)

Najpierw coś proponujesz a w następbych postach udawadniasz że Twoja propozycja nie ma szansy na realizację! :))