Marcin,
a czy daloby sie, zeby pozostac w znanej dla wiekszosci "ezoterycznej" nomenklaturze - te wyroznione przez Ciebie poziomy powiazac ze sferami (cialami) "niewidzialnymi":
astralna, mentalna, przyczynowa, buddyczna i atmiczna?
Np. mowi sie, ze sfera przyczynowa to juz sfera boskosci, a jednak podobno tzw. "aniolki" przed zejsciem w materie funkcjonowaly w tej sferze - i okazalo sie, ze jakies traumy tam powstaly.
Wg tej nomenklatury najwyzsza sfera jest chyba sfera atmiczna, wiec moze mozna by isc w kierunku np. Istnienie - sfera atmiczna, Stworca - sfera buddyczna, itp.
No tak było kiedyś, ale niektórzy widzą, że są wyższe sfery. Sam zresztą buntowałem się jeszcze niedawno temu, i to dość ostro, ale powoli się zaczynam z tym zgadzać.
Trudno jest przyznać, że ktoś miał rację, choć wcześniej uważało się, że totalnie nie ma racji. Ostatnio właśnie mam ten stan, że niestety, ale niektórym muszę przyznać rację, choć uważałem, że racji nie mają.
Jeszcze niedawno czułem duszę jakoś tam. A ktoś inny uważał, że to wyższa jaźń. Z opisu, jak to ta osoba widzi, pasowało do tego, co ja widzę. Ja się buntowałem, bo uważałem, że to jednak dusza. Jednak teraz muszę przyznać rację tej osobie.
Myślę, że jest tak, że gdy ma się słabą świadomość tych wyższych poziomów, te poziomy się zlewają. Bóg, wyższa jaźń, dusza to jedno i to samo. Sam kiedyś uważałem, że dusza jest idealna już, boska itd. I pewnie byłbym gotowy pobić się, że tak jest

. Ale w pewnym momencie zobaczyłem, że tak nie jest. Podobnie z wyższą jaźnią. Nawet nie chodzi o to, że wyższa jaźń, czy dusza jest doskonała, czy nie. Bo naturalny stan jest doskonały. Ale chodzi o to, że na tych poziomach są blokady, traumy, które nie pozwalają nam być na tych poziomach, naturalnych, rzeczywistych, tylko tkwimy na tych poziomach w snach, doświadczając naszych wyobrażeń, błędnych.
I tam, gdzie jest wypieranie jakiegoś poziomu, może być podczepienie substytutu. Więc jak są blokady u siebie na poziomie Stwórcy, do tego ośrodka Stwórcy mogą być podpięcia z substytutami Stwórców, bogów itd. Jest to wysoki poziom, subtelny i myślę, że bardzo trudno u siebie zauważyć, że jesteśmy podpięcie do substytutów bogów.