Autor Wątek: Istnienie, Stwórca, Wyższa Jaźń, Dusza, Osobowość  (Przeczytany 29619 razy)

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-23, 15:44:46 »
Marcin,

to wszystko jest ciekawe, ale jak sam napisales:

Cytuj
Myślę, że jest tak, że gdy ma się słabą świadomość tych wyższych poziomów, te poziomy się zlewają.

Tak chyba jest u mnie, poki co. Potrafie zrozumiec rozroznienie do ciala przyczynowego i ze jest cos wyzej - atmiczne i buddyczne to juz dla mnie kosmos, czysta boskosc:)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-23, 15:40:40 »
Marcin,
a czy daloby sie, zeby pozostac w znanej dla wiekszosci "ezoterycznej" nomenklaturze - te wyroznione przez Ciebie poziomy powiazac ze sferami (cialami) "niewidzialnymi":
astralna, mentalna, przyczynowa, buddyczna i atmiczna?
Np. mowi sie, ze sfera przyczynowa to juz sfera boskosci, a jednak podobno tzw. "aniolki" przed zejsciem w materie funkcjonowaly w tej sferze - i okazalo sie, ze jakies traumy tam powstaly.
Wg tej nomenklatury najwyzsza sfera jest chyba sfera atmiczna, wiec moze mozna by isc w kierunku np. Istnienie - sfera atmiczna,  Stworca - sfera buddyczna, itp.

No tak było kiedyś, ale niektórzy widzą, że są wyższe sfery. Sam zresztą buntowałem się jeszcze niedawno temu, i to dość ostro, ale powoli się zaczynam z tym zgadzać.

Trudno jest przyznać, że ktoś miał rację, choć wcześniej uważało się, że totalnie nie ma racji. Ostatnio właśnie mam ten stan, że niestety, ale niektórym muszę przyznać rację, choć uważałem, że racji nie mają.

Jeszcze niedawno czułem duszę jakoś tam. A ktoś inny uważał, że to wyższa jaźń. Z opisu, jak to ta osoba widzi, pasowało do tego, co ja widzę. Ja się buntowałem, bo uważałem, że to jednak dusza. Jednak teraz muszę przyznać rację tej osobie.

Myślę, że jest tak, że gdy ma się słabą świadomość tych wyższych poziomów, te poziomy się zlewają. Bóg, wyższa jaźń, dusza to jedno i to samo. Sam kiedyś uważałem, że dusza jest idealna już, boska itd. I pewnie byłbym gotowy pobić się, że tak jest :). Ale w pewnym momencie zobaczyłem, że tak nie jest. Podobnie z wyższą jaźnią. Nawet nie chodzi o to, że wyższa jaźń, czy dusza jest doskonała, czy nie. Bo naturalny stan jest doskonały. Ale chodzi o to, że na tych poziomach są blokady, traumy, które nie pozwalają nam być na tych poziomach, naturalnych, rzeczywistych, tylko tkwimy na tych poziomach w snach, doświadczając naszych wyobrażeń, błędnych.

I tam, gdzie jest wypieranie jakiegoś poziomu, może być podczepienie substytutu. Więc jak są blokady u siebie na poziomie Stwórcy, do tego ośrodka Stwórcy mogą być podpięcia z substytutami Stwórców, bogów itd. Jest to wysoki poziom, subtelny i myślę, że bardzo trudno u siebie zauważyć, że jesteśmy podpięcie do substytutów bogów.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-23, 15:36:19 »
Marcin,

a, ok, dopiero teraz zerknalem na ten opis cial wg Andrzeja Kluzy.

Poki co, dla mnie to jest troche niepotrzebne komplikowanie, tzn. moj intelekt i tak nie rozumie tych szczegolowych rozroznien ani nie widzi z nich uzytku. Wole pozostac przy schemacie od ciala astralnego do atmicznego.
Moze jak zrobie postepy w medytacji to bede mial wiecej do powiedzenia na ten temat:)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-23, 15:30:53 »
WG mnie nie chodzi o przeciskiwanie sie w poziomy by dojść do źródła i się z nim zlać tylko o pozwolenie Bogu/źródłu by zamieszkal w materii która jesteś, poprzez świadomość źródla. Chodzi o wzniesienie Boskości w materię nie na odwrót, czyli nie Ty dążysz a TO dązy do Ciebie.

Zgadzam się z tym, dlatego od dawna stosuję podejście niedziałania. Akurat do tych poziomów mnie wciągnęło w sesjach, żeby uzdrowić tam traumy. Nie jestem zwolennikiem wchodzenia z poziomu osobowości gdzieś na siłę. Raczej wciągania, gdy puszcza się kontrolę. Jak na razie, to podejście jest u mnie dużo efektywniejsze niż to drugie.

Czyli tak jak napisałaś, nie ja gdzieś dążę, tylko coś dąży do mnie, coś wciąga mnie gdzieś. Nie ja wszedłem na siłę w te poziomy, ale tam mnie wciągnęło w sesji, żeby uzdrowić tam traumy.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-23, 15:22:03 »
Leszku, a jak ze sfera atmiczna i buddyczna?
I czy "problemy" u aniolkow zaczely sie dopiero, kiedy zaczely schodzic w astral, czy zaczelo sie juz na poziomie przyczynowym?

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-23, 15:13:11 »
matek
Aniołki funkcjonowały m in. w sferze przyczynowej. Jednak pozwoliły sobie rozwinąć funkcjonowanie w sferze mentalnej oraz astralnej, a wreszcie i w materialnej.
Miały zalazki ciał mentalnego oraz astralnego, choć nie wszystkie z tych ciał skorzystały.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-23, 15:10:21 »
Marcin,

a czy daloby sie, zeby pozostac w znanej dla wiekszosci "ezoterycznej" nomenklaturze - te wyroznione przez Ciebie poziomy powiazac ze sferami (cialami) "niewidzialnymi":
astralna, mentalna, przyczynowa, buddyczna i atmiczna?

Np. mowi sie, ze sfera przyczynowa to juz sfera boskosci, a jednak podobno tzw. "aniolki" przed zejsciem w materie funkcjonowaly w tej sferze - i okazalo sie, ze jakies traumy tam powstaly.

Wg tej nomenklatury najwyzsza sfera jest chyba sfera atmiczna, wiec moze mozna by isc w kierunku np. Istnienie - sfera atmiczna,  Stworca - sfera buddyczna, itp.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-23, 14:58:08 »
Dopóki jest dualność, to biale moze stac sie czarne, a czarne moze stac sie białe.
Walczące aniołki są biale? :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-23, 14:55:16 »
To ze WJ ma swoje "poziomy" to ok, lecz to co jest prerzentowane w tamtym linku- nie pasuje mi to. Anupadaka i dusza?..to zupelnie co innego.A WJ jest tez czym s innym, i prawda jest ze zjednoczenie z WJ daje owiecenie.
Wazne jest rozróznienie czym jest WJ a czym są światy duchowe czyli kolejne boskie istnienia owiniete kolejną materia w których sa jak to nazywasz traumy. WJ nie ma traum jest świadomością Boga.

WG mnie nie chodzi o przeciskiwanie sie w poziomy by dojść do źródła i się z nim zlać tylko o pozwolenie Bogu/źródłu by zamieszkal w materii która jesteś, poprzez świadomość źródla. Chodzi o wzniesienie Boskości w materię nie na odwrót, czyli nie Ty dążysz a TO dązy do Ciebie.
Dobra, koniec juz mojej gawędki :)


Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-23, 14:51:21 »
A mnie się wydaje, że nie ma traumy na poziomach WJ, boskim czy innych, wyższych.
Może być trauma NA PUNKCIE tych poziomów (czyli Boga, WJ) lub BŁĘDNEGO kontaktowania się z nimi.
Stąd komuś się może wydawać, że jego WJ było po ciemnej stronie :)

Np. jeśli ktoś jest wściekły na Boga, że Ten nie spełnił jego modlitw, to nie jest trauma na poziomie Boga, lecz na punkcie Boga i wynika z błędnych założeń wobec Boga i Jego rzekomych zobowiązań wobec modlącego się.
« Ostatnia zmiana: 2013-09-23, 15:11:05 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-23, 13:58:44 »
Np. trauma na poziomie Stwórcy to poczucie, że jest jakaś odrębna wola Boga na zewnątrz, a my mamy swoją. On ma największą władzę itd. Gdy trauma znika, część świadomości, czy raczej istnienia wyparta z tego poziomu, powraca tam i na tym poziomie jest uzdrowienie.

Traumy widzę jako wyparcia istnienia z poziomu rzeczywistego siebie, czy to jest poziom osobowości, duszy, WJ, czy Stwórcy w iluzję. Wtedy przestajemy istnieć na poziomie rzeczywistym, jest tam zatrzymanie naszego istnienia, brak poruszeń na tych poziomach i wchodzimy w iluzję, w substytut istnienia na poziomie iluzji. Zaczynamy śnić na danym poziomie siebie.

Ciała osobowości, duszy, WJ myślę, że tu fajnie jest opisane: http://swiatdusz.pl/index.php?topic=686.0

Mnie jednak ciągnęło coś dalej, jakaś energia i w sesjach uzdrawiania wchodziłem w kolejne poziomy. Uzdrawiałem traumę z danego poziomu i wciągało mnie na poziom wyższy.

Kolejne poziomy, czy ciała z poziomu Stwórcy u siebie to: ciało miłości, ciało dobra, ciało świadomości, ciało woli. Ale to takie robocze i eksperymentalne, więc do zbadania dalej.

Np. na poziomie ciała świadomości jest swoboda manipulowania świadomością, zwiększania, zmniejszania, wyłączania, włączania, np. jak się zasypia, świadomością zarządza się z tego poziomu.

Tu nie chodzi raczej o to, że np. Stwórca, WJ jest straumatyzowany. Tu raczej chodzi, że z naszego punktu widzenia my mamy traumę na danym poziomie siebie, czy to poziom duszy, czy WJ czy Stwórcy i nie doświadczamy rzeczywistości tego poziomu, ale iluzję. A rzeczywistość tego poziomu w nas jest jakby zatrzymana, potencjalna.

Na poziomie Stwórcy jest już jedna tożsamość - Stwórca, tam już nie ma podziałów tożsamości, jak jest niżej np. na poziomie WJ.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-23, 13:25:56 »
Martinus doświadcza, to że mówi, to dlatego bo się tym dzieli, dla mnie to zasadnicza róznica między rozmową o tym co ma być, a o tym co jest


Magic, nie chodzi o to co Ty wybierzesz, chodzi o to w oświeceniu, byś się poddał i nie wybierał i pozwolił być wybranym przez Boga. Byś pozwolił na to by Bóg dkkrył się w Tobie tu w materii która też nim jest.
« Ostatnia zmiana: 2013-09-23, 13:32:48 wysłana przez Olga »

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-09-23, 13:10:29 »
Pojawia sie w tym momencie odwieczny dylemat: czy lepsza jest droga buddyzmu, ktora mowi o wyzbyciu sie wszelkiego pragnienia, czy droga zachowania rownowagi miedzy materia i energia. Kwestia chyba tego w co sie wierzy na koncu drogi i jakie ma sie ogolne pojecie o oswieceniu.

P.S. Jak pisalem jakis czas temu o potrzebie przedefiniowania pewnych zjawisk celem sprowadzenia niektorych praktyk duchowych i psychotronicznych do wspolnego mianownika to lwia wiekszosc twierdzila, ze przeciez wszystko jest jasne i kazdy inaczej odczuwa i pojecia sa zbedne bo i tak sie nie dojdzie do ladu. To pytam sie po co wam teraz definicje skoro albo sie cos czuje albo nie? Przeciez tyle razy sam slyszalem slowa kierowane na tym forum do mnie, ze oswiecenia slowa nie opisza i trzeba "medytowac" i "samemu doswiadczac" bo to jedyna droga a teraz nagle chcecie Martinusa zrozumiec na skroty? ;)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-23, 12:24:25 »

Davidia, ale po co ten "kąs"

bo moja WJ od urodzenia była po stronie "ciemnej" ;))

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-23, 12:13:02 »
Ok, ważne jest tylko by nie iść na zatracenie, czyli nie prubować iść do źródła przekopując sie przez poziomy, bo nie o to chodzi, nie tak to idzie, tak można "zwarjować w pustce"

Davidia, ale po co ten "kąs"