pkrl, widzę, że pracujemy dokładnie nad tym samym. Mam problem (ale wiem już, że to JA mam problem, a nie jacyś oni), z odbiorem czyichś intencji wobec mnie.
Jestem zbyt wyczulona na BRAK szacunku do mojej osoby, na BRAK wdzięczności, na NIEZAUWAŻANIE mnie. I zdaję sobie doskonale sprawę (już!) z tego, że inni kompletnie mogą nie wiedzieć, że delikatna zmiana tembru głosu, albo wybieranie kogoś innego do dyskusji tak na mnie działa. Rani, ale i doprowadza do pasji. Bo nadal gdzieś w środku czuję się dzieckiem, któremu nagle pojawiła się konkurencja w postaci ojczyma i przyrodniej siostry. I z osoby wokół której kręcił się cały świat stałam się opiekunką do dziecka, wsparciem dla matki i "niewidzialnym", w trudniejszych momentach, dzieckiem. Zaczęłam być DDA. A, że już nie chcę nim być to bardzo mnie coś takiego wkurza. Na szczęście od kiedy pozwalam sobie dostrzegać i odpuszczać te wzorce, to jednak coraz mniej.