Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415428 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-10, 10:08:34 »
Grażyna Anna
Przebacz sobie, że wybierałaś w życiu dla siebie cos niepełnowartościowe, wybrakowane uszkodzone, i otwórz sie na wszystko co najlepsze/najlepszej jakości.

Dlaczego to wybierałaś? do czego Ci to było potrzebne, czemu to mało służyć?
« Ostatnia zmiana: 2012-07-10, 10:10:29 wysłana przez Mateusz »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-10, 09:07:27 »
Śniło mi się, dziś że wybierałam się na wakacje w egzotyczne kraje samolotem.
Ale ciągle było coś nie tak, a to na lotnisku, a to samolot nie do końca taki, a to już na miejscu zakwaterowanie też nie teges.

Niby było to co chciałam, ale nie do końca takie jakie chciałam. Takie nie pełno wartościowe, trochę uszkodzone, wybrakowane.
I w życiu jest tak samo i ze związkiem i z pracą.

Co to może być za mechanizm?


Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-10, 00:00:53 »
Mam do Ciebie małe pytanko :) Już kilka razy nasunęła mi się taka myśl, czy w energetyce Twojej daty urodzenia masz może mocno osadzoną dziewiątkę lub siódemkę albo jedenastkę?
Tak trochę odczuwam Twoją energetykę, że któraś z tych wibracji być może jest w Twoich zasobach energetycznych daty urodzenia ? :)
Szczególnie taki "rys dziewiątkowy" w Twoich postach jakby mi się przebija..... i tak mnie zaciekawiło... :)

Raczej nie, Szafirowy Błękicie :) Moja data urodzenia to 17.11.1976, a więc "jestem" 33 :)
Nie wiem, czy tę jedenastkę z miesiąca mojego urodzenia można traktować jako "mocno osadzoną". Z tego, co mi wiadomo, to nie bardzo, no ale Ty się lepiej na tym znasz :))


Piszę o tym, bo bo jakbym się czuł nie u siebie na tym świecie. Z jednej strony podoba mi sie tu w dostatecznym stopniu, ale z drugiej jak patrzę na ludzi to  wydaje mi się, że to nie moje miejsce. Tu są ludzie dorosli, dojrzali, starzy, a ja jestem wśród nich duszą dziecka. Moje pokrewne dusze są jakby w mniejszości i zagubione, zbyt obciążone.
Czy za szybko sie rozwinąłem i opuściłem swoich, przeskoczyłem do wyższej szkoły, ale po co? takie mi mysli przychodzą. W ogóle moje problemy mają swój początek w czasach prehistorycznych.   

Zobacz, czy przypadkiem nie chodzi o kwestię nieuzdrowionego wewnętrznego dziecka, a co za tym idzie kwestię zakorzenienia w Ziemi.
To się mocno wiąże z dzieciństwem, bo to właśnie wtedy był czas na "zapuszczanie mocnych korzeni głęboko w ziemi". Oczywiście nie robi się tego po to, żeby mieć mocne korzenie dla samych korzeni, ale po to, by piąć się coraz wyżej. A czy można piąć się do gwiazd, gdy nie ma się mocnych podstaw? ;)
Zauważyłam, że szkody z okresu dzieciństwa bardzo często skutkują brakiem właściwego ugruntowania, uziemienia. Wtedy człowiek czuje się nie u siebie, jakby był przybyszem z innej planety ;) Czuje się inny, często nawet lepszy, bo więcej wie, ale nie umie sobie radzić w prostych sprawach w materii.
U mnie tak właśnie było. Czułam się tak, jak to opisujesz, aż do czasu, gdy wróciłam do dzieciństwa i pozwoliłam sobie na pełne ugruntowanie.
Poczułam się chciana tu na Ziemi, poczułam, że to ona jest moim domem (mój dom jest tu, gdzie jestem :), poczułam, że Ziemia należy do mnie, a ja należę do niej :)) I że właśnie tutaj mogę poczuć się spełniona :) Teraz już nie czuję pod tym względem żadnej różnicy w stosunku do ludzi (z pochodzenia). A kiedyś czułam.
A więc da się to zrobić :))

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-09, 21:33:45 »
Szafirowy Błękit
Nie wiem czy dobrze pamietam, ale chyba zajmujesz się numerologią. Mam prośbę, czy mogłabyś mi zrobić takie badanie?

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-09, 21:30:58 »
Felicite
Ok, choć ja pisałem o osobach nierozwijających się. U rozwojowców jest dokładnie tak, jak piszesz. Ludzie nie chcą wierzyć gdy mówi się im ile ma sie lat, mówią, że to żart :) bo na pewno nie tak dużo.
Pamiętam jak kilkanaście lat temu rozmawiałem przy okazji z panią psycholog i akurat miałem chęć ponarzekać, a ona mówi do mnie: widzę młodego, uśmiechniętego mężczyznę przed którym dopiero otwiera się życie, a słyszę jakby jakiegoś staruszka narzekającego na wszystko.

Nie pomyślałem o tym nieuzdrowionym wewnetrznym dziecku, ale tak, masz z tym całkowitą rację. To bardzo rzutuje na całe przyszłe dorosłe życie.

Piszę o tym, bo bo jakbym się czuł nie u siebie na tym świecie. Z jednej strony podoba mi sie tu w dostatecznym stopniu, ale z drugiej jak patrzę na ludzi to  wydaje mi się, że to nie moje miejsce. Tu są ludzie dorosli, dojrzali, starzy, a ja jestem wśród nich duszą dziecka. Moje pokrewne dusze są jakby w mniejszości i zagubione, zbyt obciążone.
Czy za szybko sie rozwinąłem i opuściłem swoich, przeskoczyłem do wyższej szkoły, ale po co? takie mi mysli przychodzą. W ogóle moje problemy mają swój początek w czasach prehistorycznych. 
     

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-09, 19:19:58 »
Felicite :)
"Wszystko wskazuje na to, że jestem duszą bardzo dojrzałą :)"

Mam do Ciebie małe pytanko :) Już kilka razy nasunęła mi się taka myśl, czy w energetyce Twojej daty urodzenia masz może mocno osadzoną dziewiątkę lub siódemkę albo jedenastkę?
Tak trochę odczuwam Twoją energetykę, że któraś z tych wibracji być może jest w Twoich zasobach energetycznych daty urodzenia ? :)
Szczególnie taki "rys dziewiątkowy" w Twoich postach jakby mi się przebija..... i tak mnie zaciekawiło... :)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-09, 18:57:19 »
Moim takim agresorem i upierdliwcem byla moja babka,ktora mnie zawsze straszyla juz od malego,ze jak nie bede chodzila do kosciolka to sie mna diabel zaopiekuje.Takie rzeczy wmawiala dziecki kilkuletniemu,nienawidze jej za to zreszta podejrzewam ze ta cnotliwa,bogobojna osoba jest strzyga.Od malego juz buntowalam sie  nie chcialam chodzic do kosciola,przez co mialam nieraz sajgon w domu,bo w kosciele zawsze mi bylo slabo i czulam ze tam jest duzo zlych mocy.Wmowili mi ,ze to dlatego wlasnie tak sie czuje bo odeszlam od Boga i nie chce Go miec juz w swoim sercu..Polska to jest jednak dziwny kraj.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-09, 18:54:02 »
Semira

:)


Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-09, 18:49:36 »
Laka

Kurde mamy chyba bardzo podobne obciazenia,bo wiele z tych obciazen ktore opisujesz w swoich postach jest prawie identyczna jak u mnie:(Ja tez mam tam gdzies gleboko zakodowane ,ze tak naprawde w glebi duszy jestem zla  I TO SIE KIEDYS WYDA!Tez czuje wplywy bialych...

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-09, 18:39:09 »
Właśnie doszłam dlaczego blokuje sobie spełnienie, radość, mam przekonanie ze nie zasluguje na milosc i harmonie. Bo czuje sie winna za to, że walczyłam. Wychodzi na to, że walczyłam z białymi. Bo wyglada to tak, ze czuje sie zla i niegodna bo cigle jestem wkurzona, musze jakis upierdliwych agresorów i zlośliwcow odpedzac od siebie, a jak nie, bo nie chce być nie miła, czy sie zloscic, to czuje bezsilność. Zauważyłam, że dotyczy to zwłaszcza mojego syna, mojej mamy i brata.
Kojarzy mi sie to z poczuciem winy za walke, przekonaniem ze jestem zla i niegodna, a jednoczesnie mam przymus tkwienia w tych energiach, bo na wszystkie strony te osoby mnie prowokuja nie do zniesienia. A ja czuje, ze nie mam wyjscia, musze sie przed tym bronic, albo w koncu uda im sie mnie sprowokować. Dobrzy sa w tym. Niemoznościa jest podniesienie wibracji.

Mam wrażenie, że chodzi o upierdliwe, swietoszkowate, a jednoczesnie atakujace białe anioly. Jakiś przymus bronienia sie przed tym co mi serwuja i ich uporem, upierdliwoscia do granic.
A ja sie czuje nie w porzadku, ze ulegam, daje sie w koncu sprowokowac, bo juz nie wytrzymam i mam dosc. A przeciez nie powinnam. A tym prowokacjom nie ma konca.
Muszę sie zwykle mocno znieprzytomniać przy nich by nie czuć i nie reagować, nie wkurzac sie:/
Kolejny wazny aspekt samooceny.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-09, 15:23:36 »
Ja tez tak mialam,moja mama nieraz mi mowila jak bylam juz starsza ,ze czasem sie mnie bala jako niemowlecia bo sie tak bystro na wszystkich patrzylam jakbym rozumiala co miedzy soba mowia i chciala wlaczyc sie do dyskusji;)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-09, 15:20:29 »
"Stary wygląd, czy tzw. mądre spojrzenie cechujące ponoć starą duszę, spotyka się za to u noworodków (czy w ogóle niemowlaków). Ponoć później to zanika"

Potwierdzam, mój syn tak miał. Mi w sumie od zawsze trudno widzieć go jako dziecko.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-09, 14:34:45 »
Felicite

Dokladnie ,moja kolezanka ma 30 lat ,jest dusza stara, a wyglada jak male dziecko.I sporo osob ja tez tak traktuje,zupelnie nie liczy sie z jej zdaniem.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-09, 14:24:21 »
Też mnie ciekawi jak to jest z tym wiekiem dusz, czy ras. Jak patrzę na niektórych ludzi, to mi się wydaje, że są bardzo starzy w istnieniu. To się często pokrywa z ze starym wyglądem nieadekwatnym do wieku. Natomiast zbyt młody wygląd, jakby dziecka u dojrzałej osoby (30-40 lat) wygląda mi na duszę bardzo młodą. Te bardzo młode dusze często, wg moich obserwacji nie za bardzo radzą sobie w życiu. Życie jest zbyt trudne, za dużo wyzwań, stresu powoduje, że potem z wyglądu dziecka na starość bardzo szybko się starzeją z wygladu. Tak jak wspomniałem z tych powodów, że życie ich przerastało. Natomiast dusze bardzo stare mimo swojego starego wyglądu radzą sobie bardzo dobrze. W sumie to wygląda to tak, że one kierują swoim życiem, a nie świat, czy inni.
 
Nie wiem czy macie podobne spostrzeżenia?

Mateusz, ja nic takiego nie zauważyłam. Wręcz przeciwnie: wśród duchowiaków jest przecież dużo osób nie wyglądających na swój wiek, a wśród ludzi nie zajmujących się rozwojem duchowym jest dużo osób wyglądających dużo starzej niż wskazywałaby na to ich metryka.
A przecież nie jest tak, że rozwojem duchowym zajmują się w większości młode dusze. Raczej odwrotnie :P

Ja np. wyglądam młodo (mam 36 lat, a ostatnio usłyszałam – z pewnym nawet takim wyrzutem, jakbym kogoś oszukiwała, czy coś ;) – że wyglądam na 20; no i w ogóle mam dużo takich śmiesznych sytuacji związanych z moim młodym wyglądem ;), a zupełnie nie czuję się młodą duszą. Wszystko wskazuje na to, że jestem duszą bardzo dojrzałą :)

Moim zdaniem, powodów zbyt młodego wyglądu może być kilka. Mogą one występować samodzielnie, ale mogą też się mieszać.
Kiedy ktoś wygląda bardzo młodo i dodatkowo jest odbierany jak dziecko, to najczęściej chodzi o to, że ma coś z dzieciństwa nieuzdrowione, np. był skrzywdzony jako dziecko i zatrzymał się jakby na tym etapie (no ale to może wyjść też niespodziewanie, w różnym wieku). Może też być tak, że nie chce wziąć za siebie odpowiedzialności (zrzuca tę odpowiedzialność na innych), woli pozostać wiecznym dzieckiem-niebieskim ptakiem. Wtedy otoczenie, zgodnie z jego wolą, traktuje go jak dziecko.
Różne kombinacje tu wchodzą w grę, ale chodzi o coś związanego z nieuzdrowionym wewnętrznym dzieckiem. Wtedy taki ktoś zazwyczaj nie będzie sobie radził w życiu, no bo jak dziecko ma sobie dobrze radzić w świecie dorosłych? ;)
Tak więc ja bym zbyt młodego wyglądu i faktu nie radzenia sobie w życiu nie łączyła z młodym wiekiem duszy, ale z częściowym chociaż "utknięciem w dzieciństwie".

Może też być tak, że ktoś wygląda młodo, bo… takie ma wzorce w podświadomości :) Bądź też na co dzień przebywa w wysokich wibracjach, medytuje, oczyszcza podświadomość, czuje się młodo, nic go nie przytłacza, itd. To jak tu wtedy nie wyglądać młodo i witalnie? ;P
Dodatkowo młody wygląd i sposób bycia może wiązać się z rozwinięciem w sobie pewnych cech kulturowo (i chyba nie tylko) przypisywanych dziecku. Chodzi o spontaniczność, wrażliwość, ciekawość świata, poczucie niewinności, beztroskę. Gdy spotka się osobę z takimi cechami, to wtedy ma się wrażenie, że ma nawet kilkadziesiąt lat mniej niż w rzeczywistości :P (ja taką osobę spotkałam)

Stary wygląd, czy tzw. mądre spojrzenie cechujące ponoć starą duszę, spotyka się za to u noworodków (czy w ogóle niemowlaków). Ponoć później to zanika. Ale ja tego nie mogę potwierdzić, bo nic takiego nie widziałam (a tylko o tym czytałam). A to dlatego, że nie mam styczności z niemowlakami :P
Choć z tego, co mówiła mi moja mama wynika, że ja miałam takie mądre spojrzenie. Tzn. ponoć miałam taki "dziwny wzrok" jak byłam niemowlakiem. A później jak byłam nieco starsza, to mówiłam takie rzeczy, które nijak nie pasowały do dziecka. I nie mówiłam po dziecięcemu. A mama chciała mieć takiego rozkosznego bobaska, który byłby długo słodkim, głupim dzieciątkiem ;))
No ale nie wiem, czy to się wiązało z wiekiem mojej duszy.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-09, 14:28:03 wysłana przez Felicite »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-08, 10:08:13 »
Haha, najwyraźniej :)