Cudze poglądy czy interpretacje doświadczeń mogę sobie akceptować, ale to nie zbliża mnie ani o krok do odkrywania Prawdy, nie jest rozwojowe.
To, co mnie popycha w rozwoju, to otwartość na odkrywanie tego, co czyni mnie coraz bardziej bogatym w boskie idee i inspiracje, w odkrywanie tego, co we mnie bosko doskonałe. W wypowiedziach ludzi wątpiących brak takich inspirujących idei.
Owszem, tym osobom mogą się one wydawać niezwykle inspirujące, ale... patrząc z punktu widzenia dalszych etapow rozwoju, one nic nie wnoszą.
Analizowanie bądź dyskutowanie cudzych poglądów, ustosunkowywanie się do nich, nie ubogaca mnie.
Owszem, taki etap wydaje się konieczny do zweryfikowania swojego doświadczenia, do wyciągnięcia wniosków na temat konsekwencji takich, a nie innych praktyk. To bardzo ważny etap, ale nie może się kręcić wobec intelektualnych rozważań, nie może być oderwany od własnej duchowej praktyki.
BTW
Wpisów o skrajnie rożnych poglądach to ja tu nie widzę
Pomijam chwilowe wywalanki, kiedy ktoś się zapętlił i jeszcze nie wrócił świadomością do realiów obecnego życia