Autor Wątek: Czy Dusza jest z natury dobra?  (Przeczytany 13367 razy)

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-20, 16:41:43 »
Matek, swietnie powiedziane. Dodam tylko, ze to zjawisko latwo zauwazyc w starych rodach Szkockich I zaobserwowac w ich zamkach (podobno tam najczesciej "straszy" ;)
W poprzednim wcieleniy wspomniany facet od nienawisci kobiet pasowalby mi na gwalciciela albo morderce, stad taki program...
Te lekcje, ktore przychodza w miare rozwoju I te warstwy swoich problemow, fo ktorych docieramy... przydalaby sie jakas przekrojowa instrukcja w stylu podroz do wnetrza Ziemi (albo siebie ;)

matek

  • Gość
[#]   « 2013-08-20, 16:07:19 »
Co nie zmienia faktu, ze w niektorych rodzinach rzeczywiscie moze byc takie przywiazanie do "rodzinnych wartosci" (chociazby majatku), ze wszystkiego tam pilnuja, zeby zostalo wsrod "swoich":)


matek

  • Gość
[#]   « 2013-08-20, 15:42:35 »
Karina,

Lazariew w pozniejszych tomach jednak wyjasnia, ze jakkolwiek istnieje "karma rodziny" ktora jakby przechodzi z pokolenia na pokolenie, to jednak przodkowie "dopasowuja" sie pod program danej rodziny zgodnie ze swoja osobista karma. Czyli, jesli jak np. piszesz, prababka "stworzyla" jakis program, to do rodziny beda "ciagnac" dusze posiadajace taki sam lub bardzo zblizony program.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 11:43:49 »
Lilliole własnie tak jak to ujęłaś :)

wystarczy sie rozejrzeć dookoła siebie i to widać kto podejmuje swoje energie bo jest na to gotowy, a kto woli sie znieczulać czymś i trwać pomimo tego, że wypierana energia własna stoi na zewnątrz i bije .. np. toksyczne relacje..
Nie jest łatwo odwrócić sie w swoją strone i przyznać "tak to moje" ja to "czynię", czas się do tego przyznać.. Łatwiej widzieć winę na zewnątrz ..

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 11:33:38 »
Nie damy rady podjąć czegoś trudnego w sobie, jak nie mamy wystarczającej energii na pokrycie tego, przejście przez to ...
I dlatego czym level wyzszy ;) tym nam sie wydaje ze "wszystkie kary świata" na nas idoo :D bo juz "możemy" to ogarnąć ... damy rade

O jak fajnie, że to napisałaś...
Czyli, że jak się rozwijamy to problemy do rozwiązania są coraz trudniejsze. My pewne zdarzenia czy wywałki  możemy interpretować jako kara, ale tak naprawdę to po prostu "dorastamy" do rozwiązania problemów, które już w nas były tylko my je wtedy gdzieś spychaliśmy? Dobrze zrozumiałam?

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 10:26:19 »
Tak, wszystko co dusza sobie wymyśli ma moc, dopóki chce nam się w to bawić.:)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 10:16:49 »
Silny astral rodzinny.
Ponoć najczęściej zdarza się w rodach arystokratycznych.
Chodzi o 'panowanie' dynastii i takie tam ;)

Ale też i w rodzinie najczęściej 'musimy' MY - IM lub ONI - NAM coś wynagrodzić lub ( tu się powtarzam ) zadośćuczynić.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 10:12:26 »
Marcin,

ale przychodzi taki dzień, że ma się juz moc wyjścia z matrixa :D

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 10:09:50 »
Kiedyś miałem wgląd w te sprawy. I wyszło mi, że są grupy dusz, które obejmują przodków. Wspierają się nawzajem. Trzymają się siebie, żeby przekazywać z pokolenia na pokolenia pewne wzorce przetrwania na Ziemi. Wiec babcia wcieli się w córkę. Dziadek w synka itd. Będą się trzymać siebie - bo w ich przekonaniu zapewnia im to większe przetrwanie na Ziemi. Jednak - z tego, co widzę - jest to kolejne obciążenie dusz, bazujące na nieprawdziwych przekonaniach u dusz. Nie trzeba się trzymać karmy rodziny, być w karmie rodziny, trzymać się takiej grupy dusz.

Wtedy nazwałem to Linią Przodków i Potomków. I czuję, że w tej linii są przekazywane właśnie z przodków na potomków pewne wzorce, programy, jak przetrwać. Jeżeli babce udało się przetrwać w jakiejś sytuacji traumatycznej, wtedy taki wzorzec przetrwania może przejść na kolejne pokolenie. I z czasem może być silniejszy. I potem z pokolenia na pokolenie przechodzą pewne zestawy takich wzorców zachowania związanych z tym, jak przetrwać, jak żyć itd.

Dusze wtedy tworzą taką grupę dusz i wcielają się w tych samych rodzinach, jako potomkowie przodków itd. Żeby trzymać się siebie, żeby nie było utraty tych wzorców zachowania. Takie wzajemne wspieranie się.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 10:08:39 »
Olśniło mnie, że wychodzimy natychmiast, naturalnie z karmy (roli ofiary) w momencie, gdy podniesie się nam potencjał energetyczny na wyższy level.:) Mamy wtedy dostateczną świadomość i moc, żeby poprostu dokonać innego wyboru. W sytuacji, gdy mamy za mało energii jest nie możliwe.

tak Karina :) dokladnie  to widzialam w ten sposob, ze energia mocy pochodzi z poziomu miłości własnej, tej "dobrej" energii. Nie damy rady podjąć czegoś trudnego w sobie, jak nie mamy wystarczającej energii na pokrycie tego, przejście przez to ...
I dlatego czym level wyzszy ;) tym nam sie wydaje ze "wszystkie kary świata" na nas idoo :D bo juz "możemy" to ogarnąć ... damy rade

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 10:04:11 »
Karina,
my to wynikowa energii przodków, Ty jestes swoim przodkiem. Nasza jakość wynika ogólnie z jakości tej energii przeszłości. I na własne oczy obserwuje dookoła mnie wcielenia, babć i prababć w nowo narodzone dzieci w tej samej rodzinie. Dlatego ta karma funkcjonuje można to nazwać „sprawiedliwie” bo co zasiejesz to zbierzesz i stąd dobrze jest mocno sie skupić na swoim pochodzeniu, bo zazwyczaj tu własnie są DOKŁADNIE NASZE energie. Jakby to jest pole w którym się „naprawiamy” bo gdzie indziej byśmy mieli takie wzorce odrobić? :)
„program był utworzony przez prababkę” – Łazariew z tego co opisuje bada 4 pokolenie wstecz, wiec nie wie czy ten czlowiek nie był babką prababki i przyczynił sie do tego programu :)

Kiedyś miałem wgląd w te sprawy. I wyszło mi, że są grupy dusz, które obejmują przodków. Wspierają się nawzajem. Trzymają się siebie, żeby przekazywać z pokolenia na pokolenia pewne wzorce przetrwania na Ziemi. Wiec babcia wcieli się w córkę. Dziadek w synka itd. Będą się trzymać siebie - bo w ich przekonaniu zapewnia im to większe przetrwanie na Ziemi. Jednak - z tego, co widzę - jest to kolejne obciążenie dusz, bazujące na nieprawdziwych przekonaniach u dusz. Nie trzeba się trzymać karmy rodziny, być w karmie rodziny, trzymać się takiej grupy dusz.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 10:00:44 »
Olśniło mnie, że wychodzimy natychmiast, naturalnie z karmy (roli ofiary) w momencie, gdy podniesie się nam potencjał energetyczny na wyższy level.:) Mamy wtedy dostateczną świadomość i moc, żeby poprostu dokonać innego wyboru. W sytuacji, gdy mamy za mało energii jest nie możliwe.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 09:51:19 »
I tu mi przychodzi do głowy, że karma to jest takie usprawiedliwienie dla tego, ze nie podejmuję decyzji co wybieram i uznanie, ze mam taką moc, aby wybierać w każdej sekundzie swego życia co chcę, zeby było, działo się w moim zyciu, a co nie. Trochę takie wyjście z roli ofiary. Wybaczcie, ale takie luźne, bieżące przemyślenia sobie tu wrzucam.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 09:41:54 »
Takie w pełni danie sobie prawa do powiedzenia sobie i innym czego chcę, a czego nie chcę w moim życiu.
« Ostatnia zmiana: 2013-08-20, 09:47:23 wysłana przez Karina »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-20, 09:33:20 »
Davvidia

dobrze mówisz:)

Gdy patrzę teraz na swoją rodzinę, to to co mnie w niej najbardziej wkurza na ten moment to problem z mówieniem "nie", "nie obchodzi mnie to", "nie chcę tego robić", "nie chcę tego", branie na siebie zbyt dużo z poczucia jakiegoś dziwnego obowiązku. W efekcie rozdrabnianie się na nieistotne rzeczy i nie ma energii na te najważniejsze. I pewnie mam coś podobnego czego nie widzę do końca, ale Marcin powiedział, ze widzi u mnie taki nieświadomy przekaz "Wali mnie to", na co w pierwszym momencie sie obruszyłam, ale teraz im dłużej go kontempluje tym bardziej mi sie podoba. Zresztą jest to moje marzenie na ten moment, zeby tak uprościć swoje życie, zeby było w nim tylko to co istotnie chcę, bez zbędnych balastów. A jak "coś mnie wali", to mówienie o tym bez zbędnych grzecznościowych ceregieli.:)