KarinaDzięki

)
Jolanta 14Dzięki
Witek
Laka Dzięki

)
Pytasz o wzorce autodestrukcji ?
Największy problem miałem z silnym wyobrażeniem, że w astralu jest naprawdę raj –„Atlantyda”. „Nie ma na świecie wspanialszego miejsca niż Atlantyda.” Pomimo, że na Atlantydzie byłem „granatowym degeneratem” – bardzo brakowało mi Boga – byłem już wtedy mocno zmęczony magią i wieczną walką. Byłem zdesperowany i czułem, że nie mam kompletnie nic do stracenia. Byłem zachłanny na powrót do Boga. Obiecano mi raj. Wielokrotnie inicjowano mnie na Atlantydzie, że Atlantyda astralna to jest to. Ponieważ byłem „wybrany” do wielkich rzeczy i beze mnie nie uda się stworzyć tego raju – bez mojej mocy . Jako „wybrańcowi”– Koordynatorowi ds. związanych z masową eksterminacją i rozwalaniem od środka wszelkich struktur (wprowadzaniem chaosu)- miałem „zaszczyt” po opuszczeniu Atlantydy materialnej przebywać w "raju" astralnym trochę czasu ( czuję, że na oko kilkaset lat) – tam jeszcze bardziej inicjowano mnie w wyobrażenie o świetności astralnej Atlantydy i dużo mocniej ugruntowano wyobrażenie, że Atlantyda to „jedyna droga”. Ponieważ, ktoś zdradził i nie udało się dokonać pełnej destrukcji materii i wszystkich istot – musiałem wracać na ziemie by dokończyć dzieła - to moja główna misja.
Wzorce z Atlantydy, które w głównej mierze powodowały u mnie autodestrukcję:- materia jest be , tylko Atlantyda jest jedynym miejscem gdzie będę szczęśliwy, nie ma innego miejsca, tam jest najwspanialej, będę miał wszystko co najlepsze
- rozwój duchowy to nieustanny upadek świadomości, im bliżej do Boga tym bardziej będę musiał upaść. To był kod na zasadzie takiej: mam się rozwijać duchowo do pewnego momentu, jak już będzie mi dość przyjemnie i będę miał fajny poziom RD to w tym momencie zaniżyć maksymalnie wibracje – żeby odczuć jak najbardziej dotkliwie upadek świadomości – i uświadomić sobie prawdę: „ Rozwój duchowy nie działa, nie ma go, jest bez sensu – jedyne wyjście to Atlantyda astralna” Chcesz poczuć klimat: to puść piosenkę Manamu – raz dwa, raz dwa. Podobne rzeczy miałem już wcześniej zakodowane od strzyg. Chyba jak mnie inicjowano w strzygę: „Przez zaniżenie wibracji wrócisz do Boga”.
-zakodowane w ogromnej nieprzytomności „ Astralna Atlantyda jest lepsza od powrotu do Boga”.
- bez Atlantydy jesteś nikim, jesteś zerem – na Astralnej Atlantydzie jesteś kimś bardzo ważnym, cennym, będziesz miał najlepszy seks i będą Ci służyć gorsze istoty, spełniać wszelkie zachcianki, będziesz miał pełną Moc, jesteś najpotężniejszy, seks astralny jest najlepszy
Inne inicjacje:
-tylko Ty jesteś w stanie znieść tyle bólu i cierpienia, dla naszej misji !!! widzisz jak Ci ufamy, możesz inicjować "baterię" i znasz wielką tajemnicę, że słabe/gorszę istoty będą nam zasilać raj astralny
-masz swoją „ekipę”, która ma obowiązek Ci służyć do końca realizacji misji - jesteś za nich odpowiedzialny
- trzymamy się razem, jak tylko uda Ci się zrealizować misję i materia zostanie unicestwiona, to na wieczność będziesz mógł przebywać z nami w raju – jesteśmy elitą Atlantydy
- masz wprowadzić jak najwięcej zamieszania, potem zginąć i koordynować z astrala (opętując) naszych by realizowali masowe mordy, mogą sobie nie dać rady sami , ale Ty sobie poradzisz – jesteś taaaaaki wyjątkowy i masz w sobie tak dużo bezwzględności, jesteś taaaaki silny
- wszystko jest tajemnicą , masz być niewidoczny – jesteś nikim, nie zostawiasz śladów – nie widać Cię, nie ma Cię – jesteś nikim – nie wiesz co się dzieje. Tu na ziemi jesteś nikim, nikt Cię nię będzie znał i pamiętał. Nie rozpoznają Cię. Nie liczysz się. Jesteś bezbronny.