Autor Wątek: Atlantyda  (Przeczytany 14193 razy)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-05-04, 11:21:57 »
Cytuj
Remote viewing is a mental procedure that was originally developed by the United States military and used for espionage purposes.   
No no. Ciekawe :)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-05-03, 13:46:23 »
http://www.farsight.org/FarsightPress/Atlantis_The_True_Story.html

Jakieś poważniejsze opracowanie nt Atlantydy, zrobione "z otwartym umysłem", uzywajac tez jasnowidzenia, ale w duchu naukowym

małgosia

  • Gość
[#]   « 2014-06-09, 15:03:59 »
To dobrze :))

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-06-09, 14:29:42 »
małgosia

:)

z tego wynika, że nie wszystkie białe włosy do mnie przemawiają;)


wicher7

  • Wiadomości: 62
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-09, 10:14:11 »
A propos tego co pisze Mirek-NASA robiac zdjecia slonca jakąs technika odkryła w aurze slonca pewna postac,czy jakby krzyz(podaje link na facebooku).mi to od razu skojarzylo sie z poteznym mysloksztaltem straznikiem progu.   https://www.facebook.com/photo.php?fbid=778183505559871&set=a.778183485559873.1073741825.100001046862746&type=1&theater

małgosia

  • Gość
[#]   « 2014-06-09, 10:02:02 »
Laka,

No bo ona właśnie taką gra, to ciemny charakter w tym filmie. Tak Ci ją tylko wkleiłam, bo ma białe włosy ;)

Gry o tron nie widziałam, ale wydaje się dobre w swoim gatunku :)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-08, 23:00:38 »
Mirek
 prawdziwa siła jest tym co przyciąga i działa tam, a teraz rządzi tam przeor ; ) w sensie że ludzie to czy inne, różnego rodzaju miejsca mocy, o różnym pochodzeniu itp.  zwykle i tak modyfikują i wykorzystują z różnymi intencjami i w różnych celach, np. zasilania swoich symboli, struktur  i związanych z tym wierzeń, idei i wyobrażeń, co widać  słychać i czuć, a skoro ludzie to inne również te niematerialne istoty itp. też, więc i można się załapywać na te modyfikacje i wpływy zwłaszcza jak mamy takie intencje, wierzymy w coś, zwyczajnie jesteśmy do czegoś przywiązani, widzimy korzyści w tym, i/ lub nam się odnawia np.
ponoć było to wcześniej miejsce kultu bogini Łady :-) Zagrabione święte miejsca:
http://opolczykpl.wordpress.com/zagrabione-swiete-miejsca/

Mariusz
Spokojnie mógł to być i Duch święty,  otwartość na jego dary i ich obecność , nie oznaczają przecież pełnego wyzwolenia  i niczego nie gwarantują na przyszłość, a gdy ktoś coś takiego osiąga czy otrzymuje w darze  poprzez biblię to czasem/często mu się ten środek do celu utrwala i przywiązuje się do niego, np. lubię czasem oglądnąć TB Joshuę ale z pominięciem tych jego pewnych ograniczeń w których  się nie mieszczę
« Ostatnia zmiana: 2014-06-08, 23:05:00 wysłana przez Frisky »

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-08, 22:11:04 »
Przypomniała mi się w tym kontekście, o którym pisze Mirek sprawa Willarda Fullera. On został pobłogosławiony w jednym momencie swojego życia przez coś, co nazywa Duchem Świętym mocą uzdrawiania. I zaczął np materializować zęby i uzdrawiać inne choroby w sposób natychmiastowy. Niby dowód na to, że to moc Boga ale mnie zastanowiło to, że gość ciągle siedział w tematach biblijnych i nie wyszedł poza to. Jakby się chciał trzymać ostro swojego wyczucia to jest niemożliwe żeby coś ciągle płynęło do niego do Boga i facet nie wyszedł poza pewne ograniczające schematy, bo Bóg prowadzi nas do Oświecenia. To jest najważniejsze, bo gwarantuje ostateczne rozwiązanie problemów. Uzdrawiac można całeżycie ale jeśli się nie podniesie świadomości to można spaść i w następnym wcieleniu robić coś dużo gorszego.... Nie wiem, może się mylę

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-08, 21:45:07 »
Frisky

To o czym piszesz nie dotyczy miejsc prawdziwej mocy takich jak Jasna Góra. Tam "rządzi" prawdziwa siła i nie ma w takim miejscu na indywidualne dostrajanie się. Takie rzeczy jakie opisujesz dzieją się w zwykłych miejscach kultu religijnego itp.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-06-08, 21:02:58 »
małgosia

Nie, jest dla mnie odpychająca i zimna.

Wole Daenerys Targaryen z Gry o tron:)

http://www.imdb.com/media/rm963952128/ch0158597?ref_=chmd_md_nxt

Uwielbiam ją:)


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-08, 19:02:23 »
Cytuj
     
Od dawna intrygowało mnie co tak naprawdę kryje się za cudownymi relikwiami takimi jak obraz MBJ.
Kryje się to do czego się tam dostrajamy i z czym harmonizujemy, również na zasadzie odnawiania się obciążeń
więc jedni korzystajac z energii miejsca mocy dostrajają się tam łatwiej do Boga, inni do Boskiej Matki jako pewnego duchowego bytu , jeszcze inni do  aniołów, np. uzdrawiających, albo do energii wyobrażeń i myślokształtów wiernych, często do egregorów religijnych, a niektórzy do różnych często samozwańczych strażników i zainteresowanych tym co się tam dzieje istot :-) 
Co do tych boginek, bóstw czy istot to im większe ich oddalenie od Boga , od etapów pewnej niewielkiej odrębności, przez wiele pośrednich poziomów, istnienie pomiędzy wymiarami, aż do 
oddzielenia i odwrócenia się i walki z Bogiem, tym większe zapotrzebowanie na energię z zewnętrznych źródeł, i związane z tym przechodzenie od korzystnych dla obu stron układów kooperacji i symbiozy, czasem dobrowolnej i niezobowiązującej, a czasem obwarowanej przysięgami i zobowiązaniami, poprzez neutralność , aż do wyzysku, eksploatacji,wampiryzmu i szkodzenia "dawcom"

małgosia

  • Gość
[#]   « 2014-06-08, 17:57:35 »
Laka,

A jak Ci się podoba magiczna wojowniczka z filmu `zakazane królestwo`?

http://film.onet.pl/zakazane-krolestwo-galeria-zdjec/kc1pl

Ma białe włosy, używała ich nawet do walki.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-06-08, 15:31:57 »
Mirek

Fajny post, dziękuję Ci za niego. Ja wczoraj siedziałam na murku pod kościołem i rozmawiałam z nową znajomą i zeszło na tematy religijne. Zastanawiałam się jak działa taka właśnie moc. A tu dziś wchodzę i to czytam:)





Ciekawe rzeczy mi ostatnio wychodzą, poznałam tą dziewczynę, gdy poczułam intencje ugruntowania się, pogodzenia z ziemią, naturą ciałem. A ona mi tu mówi, że siedziała kilka lat w pogaństwie;) Czyli wiedźmy, druidzi, kult ziemi i rytuały;)

A przy okazji w temacie Atlantydy, to mam od zawsze zajawkę na białe włosy i ostatnio znów zaczęłam do tego dążyć. Dziś w rozmowie z kimś mnie
olśniło i zaczęłam coś kojarzyć. Białe włosy mojej pś kojarzą się z godnością, mocą( taką naturalną, wrodzoną), pewną innością. Doszłam do tego, że chodzi o jakąś kastę, ród. Możliwe, że jakąś wysoką kapłańską, może magiczną. I tak mi się właśnie nasuwa Atlantyda.
Stąd moja fascynacja Targerynami w Grze o Tron.
Kojarzy ktoś może coś takiego?

Ja kojarzę Atlantydę bardzo pozytywnie. Całkiem możliwe, że potem doświadczałam już tego upadku, ale póki co mi to nie wywala.
Chyba, że na razie mam tą fascynację, a pod tym jest syf.


« Ostatnia zmiana: 2014-06-08, 15:41:00 wysłana przez Laka »

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-08, 11:48:15 »
Nie bardzo wiem w jakim wątku napisać dalszy ciąg moich doświadczeń na Jasnej Górze w Częstochowie. W pewnym sensie pasuje to trochę do tematu Atlantydy. W tej historii również chodzi o stworzoną strukturę z wielu istot i ich energii. Najpierw zamieszczę tutaj to co pisałem w innym wątku na ten temat w zeszłym roku:

"Od dawna intrygowało mnie co tak naprawdę kryje się za cudownymi relikwiami takimi jak obraz MBJ. Kilka lat temu przy obrazie poczułem, że jest w tym miejscu jakaś istota, którą na swój użytek nazwałem "strażnikiem obrazu". Nie byłem wówczas zdolny do większego przekazu. Ostatnio, podczas powrotnej podróży z Krakowa, zatrzymaliśmy się z żoną w Częstochowie. Oczywiście "zaliczyliśmy" zabytki itp., jednak moim jedynym celem było "porozmawianie" z "strażnikiem obrazu". Nie było to łatwe, bo był 3 maja i w katedrze odbywała się msza za mszą. Jednak obraz można było obchodzić tradycyjnie, od tyłu. Posuwając się na stojąco wśród wędrujących po kolanach pielgrzymów, mogłem podejść pod sam obraz i poczuć silne wibracje, niemal słyszalne fizycznymi zmysłami. Potem wypytałem "strażnika" o to kim jest i o co w tym wszystkim chodzi. To była zresztą wymiana informacji, gdyż potem pozwoliłem mu odczytać wszystkie informacje o sobie do jakich uzyskał dostęp.
"Strażnik obrazu" okazał się istotą połączoną z wieloma mu podobnymi na wysokim poziomie astralnym. Istoty te nie mają nic wspólnego z astralem katolickim czy jakimkolwiek innym, religijnym. Tworzą coś jakby boga energetycznego, a zasilają się poprzez energię modlitw ludzi religijnych. Nie interesuje ich ideologia, to jak dana religia powstała. Bez znaczenia są dla nich historie o człowieku powieszonym na krzyżu, czy o walecznym wielbicielu Allacha, albo przebudzonym hindusie z rodu Sakjów. Pojawiają się wszędzie tam, gdzie ludzie gromadzą się i generują energię zdolną do zasilenia ich tworu. Nie manipulują wiernymi, nikogo nie opętują, niczego nie wymuszają, z nikim się nie komunikują w celu niesienia jakichś przekazów typu objawienia itp. Jeśli trafi się ktoś otwarty na zmiany, to pomagają mu wspomagając zgromadzoną energią. Przekaz "strażnika" był jasny. Poza nimi (a raczej chyba poza ich sferą) nie ma niczego, żadnego boga do jakiego ludzie wznoszą modły. Nie było w tym przekazie nawet nuty chęci nawracania mnie czy czegoś podobnego. Po prostu stwierdzenie tego co jest ich rzeczywistością."

A teraz dalszy ciąg historii.
Na wstępie dodam to czego chyba nie miałem odwagi napisać poprzednim razem. Podczas gdy pozwalałem tym istotom "czytać" we mnie okazało się, że i ja kiedyś uczestniczyłem w tym "projekcie". Kiedyś w jednej z sesji regresingu przypomniałem sobie jak brałem udział w tworzeniu czegoś co nazwałem "alternatywnym bogiem". Chodzi o to, że zapamiętałem tamten okres swojego istnienia jako działanie w opozycji do prawdziwego Boga. Było to połączenie wielu istot, gdzie dochodziło do różnych starć i napięć między poszczególnymi członkami tego "stowarzyszenia". Porzuciłem tę grupę rozczarowany brakiem harmonii i brakiem spełnienia moich oczekiwań. Przynajmniej tak to zapamiętałem. Jak się okazało w Częstochowie, rzeczywistość była nieco inna.

1 maja tego roku znowu odwiedziłem Jasną Górę. Ciągnęło mnie tam coś nieuzdrowionego w tym temacie. Oficjalnie jechałem, żeby wykorzystać moc tych istot do uzdrowienia pewnej dolegliwości fizycznej. Gdy stanąłem w miejscu mocy zostałem powitany bardzo życzliwie przez istoty o których piszę. Ale nie dochodziło do uzdrowienia, a nawet okazało się, że "moc" nie bardzo wie po co tu przyjechałem. W pewnym momencie oni zrozumieli, ja uświadomiłem sobie dopiero po chwili. Gdzieś w mojej pś tkwiło jakieś poczucie winy i chyba żalu za to, że opuściłem grupę z negatywnymi emocjami.
I poczułem ze strony istot coś jakby życzliwe pożegnanie. Dały mi do zrozumienia, że absolutnie nikt nie ma do mnie żalu za moją decyzję. To wolna grupa i każdy może decydować o sobie. Wszyscy uczestnicy tworzą ten projekt absolutnie z własnej i nieprzymuszonej woli. Jeśli ja wówczas odbierałem to inaczej, była to tylko moja wewnętrzna presja i rozpaczliwa próba "odnalezienia się" po pierwszym upadku.
W znakomitym nastroju, chociaż z lekkim niedosytem wyszedłem z kaplicy.
Wieczorem razem z żoną znowu poszliśmy na Jasną Górę. Uparcie chciałem uzdrowić swoją fizyczną dolegliwość. I znowu "moc" nie bardzo rozumiała po co się pojawiłem. I wówczas ja uświadomiłem sobie, że w tej sferze istnienia odczytują oni tylko to co mocno emanuje z naszego wnętrza. Nie odczytują oni naszych świadomych myśli i celów. Aby zostać uzdrowionym trzeba nie tylko otwarcia, ale też niezłej determinacji i poczucia zasługiwania na uzdrowienia. Mnie zabrakło determinacji. W końcu dolegliwość ta nie daje mi się aż tak mocno we znaki i sądzę, że przez ćwiczenia rytuałów tybetańskich z biegiem lat pozbędę się jej.
W tym momencie poszedłem w innym kierunku. Spytałem, czy mogę im "zrzucić" moje niektóre obciążenia w pś. "Usłyszałem" coś w rodzaju: "jasne, dawaj" wypowiedziane z dużą życzliwością. Poczułem jak schodzi ze mnie to co nagromadziło się w pś podczas pracy z afirmacjami. To było jak sesja regresingu.
Po wyjściu z kaplicy żona przyznała mi się, że w pewnym momencie poczuła niezwykłą ulgę i zeszły z niej wszystkie negatywne emocje. A to akurat mnie nie zdziwiło :))