Yupi !!! wreszcie dokopałem się do najcięższych moich obciążeń karmicznych:) 6 lat rozwoju duchowego nie poszło na marnę

2 dni temu miałem odreagowaną dużą cześć wzorców z Atlantydy

Czuję się zdecydowanie lepiej

Czuję jakby mój rozwój duchowy zaczynał wrzeszczcie etap, że będzie coraz łatwiej i przyjemniej

Wiem, że jeszcze mam różne rzeczy do przerobienia… Ale, teraz pojawił się taki luz… Uff… Jakby mój rozwój duchowy mógł iść już z górki…

Nie pamiętam, żebym miał poczucie aż takiego „luzu we wzorcach” kiedykolwiek po sesji.
Co mi w dużej części odpadło po odreagowaniu Atlantydy/co się zmieniło:
- nie muszę krzywdzić siebie i innych, zniknął mi przymus robienia co jakiś czas czegoś „złego”
- nie muszę walczyć ze wszystkimi, nie muszę robić wszystkiego na odwrót, ( znalazłem główną przyczynę tego dlaczego tak silnię pociągało mnie zło)
- wreszcie odpadła mi fascynacja 3 rzeszą i SSmanami, podświadomość dostrzegła w końcu, że astralna „Atlantyda” to nie jest najwspanialsze miejsce na świecie
- przestały mnie interesować bardzo ciężkie klimaty
- mogę się cieszyć z życia

- praca może być dla mnie przyjemnością

- życie, Bóg i świat są po mojej stronie

- odpadło mi zakodowane wyobrażenie, że rozwój duchowy prowadzi do upadku świadomości – już się nie dziwię, że jak byłem coraz bliżej wysokich wibracji to włączyła mi się, żeby zaniżyć je maksymalnie (np. nachlać się)
- czuję jakby z pleców spadło mi ze 100 kg ciężaru

- czuję wyraźnie afirmację: „Pozwalam sobie żyć i cieszyć się swoim życiem”
- życzliwość i wdzięczność przestała być dla mnie czymś „nienormalnym”, nie muszę jej ukrywać – nie są już dla mojej pś frajerstwem
- dużo obciążeń z magii mi odpadło – wreszcie pś traci fascynację magią

- odpadł mi mocne wzorce autodestrukcji, nie muszę już prowokować innych, żeby mnie zniszczyli, nie muszę niszczyć świata. Czuję, że w końcu nie będę musiał ginąć tragicznie: nikt mnie nie zabije, nie powiesi, nie spali na stosie, nie będzie torturować, nie zginę na śmierć głodową, nie będę więziony. Mogę spokojnie i szczęśliwie dożyć podeszłego wieku

Jestem wdzięczny 2 panom, którzy mi pomogli: Darkowi Loga i Witkowi Dopierała

) i szczególnie jestem wdzięczny sobie, że byłem konsekwentny w swoim rozwoju i nie poddawałem się nawet, jak mi było ostatnio dziwnie ciężko

) I jeszcze jestem wdzięczny Bogu, bo bez niego to by była „dupa zbita”
