Dzięki, że się podzieliłeś. Tak przypuszczałam. A pytam bo może mnie to też dotyczyć, w jakimś sensie.
Nie jestem pewna czy Atlantyda akurat, na razie pozytywne względnie rzeczy pamiętam z tego miejsca. Ale karmicznie wiele aniołów mnie niszczyło, a że teraz uzdrawiam ten temat, pogodzenia w pełni z sobą to tak coś mnie zainteresowało

Mi się tak oberwało w Egipcie, który jak wiadomo był popłoczyną po Atlantydzie. Niszczenie wyglądało trochę bardziej prymitywnie powiedzmy

Ale za to spektakularnie. Bali się mnie wtedy magowie,
bo miałam inne moce, wynikające z duzej świadomości i duzo światła w sobie. A już na Atlantydzie
się pchałam by jakieś ważniejsze funkcje pełnić, w Egipcie była kontynuacja. Pamiętam, że chcieliśmy
wskrzesić dawną chwałę Atlantydy. Nie pamiętam nic tak bardzo złego z tych czasów. Jak myślę o Atlantydzie, to kojarzę piękno, chwałę, moc, dostatek, sporą świadomość.
No ale zostaje potem lęk przed przejawieniem tego tzn siebie tak naprawdę.