Usłyszałam w ostatni weekend taką historię:
Na moście stoi człowiek, który postanowił się zabić. Życie go nie oszczędzało, wielokrotnie był odrzucany. Myślał o tym wszystkim ze smutkiem i czuł bezsilność, gdy spotkała go kolejna przykrość i rozczarowanie. Pomyślał jeszcze, że jeśli pierwszy człowiek, który będzie szedł mostem uśmiechnie się, to zrezygnuje z samobójstwa. Jeśli pierwszy człowiek, który będzie szedł nie będzie uśmiechnięty, to skończy to życie.
Idzie pierwszy człowiek i go mija.......
Zaraz, zaraz,.....to Ty jesteś tym człowiekiem, który idzie mostem. Uśmiechasz się z serca do stojącego na moście, czy wręcz odwrotnie?