Ola, przyznam, że nadal nie wiem, o co chodzi z tym astralem

Chyba też nie do końca rozumiem Twoją wypowiedź w tym temacie. Moze w tym astralu nie jestem, albo jestem tak głęboko;), że nie widze żadnego ogólnego "astralu" obejmującego większosć użytkowników forum. Może oprócz tzw. aniołkowych klimatów. Tak jak jest i ayahuaskowy astral, z otoczką szamańsko-kapłańską, totemiczną itp. Mam wrażenie, ze ten "astral cudu" to czasem takie słowo-wytrych, okreslające w inny sposób, ze czyjaś droga jest zła, albo nam po prostu nie odpowiada... albo że nam wywala. Nie twierdzę w tej chwili, ze jest tak w Twoim przypadku, ale wielokrotnie tak to sformułowanie "astral cudu" było wcześniej używane.
Wg mnie kazdy ma prawo do własnej drogi, do własnych opinii - i jeśli sie nie zgadza z drugą osobą w jakimś temacie, albo w przydatności czegos dla siebie, to przeciez też nie oznacza to automatycznie, ze tej osoby nie akceptuje. Mozna się nie zgadzać, ale akceptować

... i nie tkwić wtedy w żadnym astralu lecz po prostu ufac sobie

Co do akceptacji tego, co jest, by potem móc to zmienić na lepsze, to wydaje mi się, ze większość soób "siedzących" w rozwoju dociera do tego punktu i w końcu go załapuje; I po akceptacji, wybierają w końcu "korzystniejsze" dla siebie - bo tak to jest

- miłość, szczęście, spełnienie, zadowolenie itp. Inspiracje by się na nie otworzyć, pozwolić sobie być w nich - na pewno idą z WJ. Cóż zatem jest takiego, co ma być "korzystne" i niezbyt pozytywne, a idzie ze średniego ja, i osoby na forum się tym zajmują?
" Trzeba patrzec szerzej niz przez pryzmat chwilowych niedogodnosci." - czy w tym przypadku chodzi na przykład o to, ze choć np.: wymioty i torsje nie są "korzystne" z punktu widzenia średniego ja, to mogą byc korzystne z punktu widzenia WJ?
I co w tym złego, jeśli ktoś popracuje nad afirmacjami czy dekretami, wychodząc z punktu braku? Skoro takie czy inne narzędzie otworzy kogoś na pełnię, w której nie ma braku - to co za problem?
'Trzeba wejsc w to co jest, realnie to zobaczyc. Przytomnie, nie znieczulac sie, dac sobie czas i przestrzen na to by zadzialaly wyzsze energie, a nie manipulowac rzeczywistoscia, by sie cos juz teraz natychmiast zdarzylo. Dobrze jest pielegnowac w sobie ufnosc, cierpliwosc. " - z tym się zgadzam w 100%; Ale kazdy ma własną drogę, by w końcu do tego etapu dojść. Jednej osobie przyjdzie to niejako naturalnie, a inna będzie musiała wpierw pozbyć się różnych głupot i przywiązań z pś, by w ogóle zajarzyć co to znaczy ufność i cierpliwość.
Na pewnym etapie wg mnie kazdy zaczyna działać w zgodzie z samym sobą, a nie na fali "bo tak ktoś powiedział" lub "bo tak inni robią"; Wtedy się staje twarzą w twarz z sobą, z poziomu kazdego "ja" - i wtedy może nastąpić otwarcie na "siebie prawdziwego", na swoją boską esencję, a także na nieznane. Wcześniej jednak bywa, ze dobrze jest iść z falą korzystając z tego, co ktoś inny wypracował - kiedy widzi się, ze te rzeczy nam działają i czujemy, że są dla nas dobre i korzystne

Korzystne to dobre słowo w tym przypadku
