Autor Wątek: Ceremonia Ayahuaski - dyskusja  (Przeczytany 58650 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-04, 01:08:24 »
Z bazowaniem na innych ludziach trzeba dojść do pewnego punktu krytycznego i pewnie każdy ma go w innym miejscu. Na przykładzie szukania sobie partnerek: najpierw chciałem taką która zainteresuje się rozwojem duchowym. Zainteresowała się, ale po to żebyśmy się spotykali. Potem chciałem partnerkę która sama z własnej woli będzie coś praktykować. I praktykowała, nieprzytomne interpretacje Osho i Eckharta Tolle, trudno z nią było o kontakt. Nie zniechęcałem się i zacząłem kreować partnerkę która praktykuje, ma czyste intencje do rozwoju i jest do tego wysoko urzeczywistniona - myślałem że to już załatwi sprawę. Okazało się nie, i wtedy wreszcie zwróciłem się ku sobie, ku temu co odpychałem od siebie i co chciałem zalepić taką partnerką - czyli swojej nieporadności w pojedynkę.
Tak samo z grupami - bardzo chciałem mieć najpierw rozwojowych znajomych. Potem chciałem mieszkać wśród rozwojowych znajomych co wykreowałem. Pół roku mieszkałem w Toruniu z ekipią której wiele zawdzięczam, ale po jakimś czasie zrozumiałem że nawet świadoma, pracująca nad sobą ekipa będzie zawsze miała ograniczenia. Dlatego jestem zdania że warto zostawić czasem nawet fajną grupę, po to żeby złapać więcej oddechu i dać sobie miejsce na w pełni własny rozwój - póki się ma tendencje do łapania "astralu grupy", a ja takie wciąż mam. Za to wyobrażam sobie że spotkam się z różnymi osobami z którymi się rozluźnia, za miesiąc lub za rok i zobaczę jak ci ludzie poszli do przodu, co w sobie zmienili i wymienię doświadczenia. Spotkania na świeżo są najlepsze i najbardziej budujące.
Teraz zostałem sam ze sobą i na przemian doświadczam pewności tego co robię, z lękami przed własną samodzielnością i tym że zostałem sam ze sobą i że czuję coraz większą odpowiedzialność za siebie i jestem w procesie akceptowania tego i uczenia się co mogę dzięki temu osiągnąć. Wiem że nie można się cofnąć bo wiem że nie ma szans na to że powrót do starych schematów da mi jakąkolwiek satysfakcję. Można iść tylko do przodu. Niedługo przeprowadzam się w miejsce gdzie nie znam żadnych rozwojowców, będę mieszkał ze zwyczajnymi ludźmi i nie mogę się doczekać aż poznam moje współlokatorki :) Nie zawsze pamiętam o miłości do siebie, ale zawsze kiedy pamiętam, to w kontakcie z kimkolwiek wynoszę coś dobrego dla siebie.

Jestem zdania że zawsze się trafia na nauki i ludzi godnych siebie, i cała praca polega na własnym odniesieniu się do tego i wyjściu ponad to. Czasem nawet jak się wyjdzie poza coś, to doświadczenie tych samych osób które wcześniej ograniczały wraca z innego poziomu i warto to przerobić - np. zaakceptować to że inni tkwią w ograniczeniach w których samemu już nie tkwię. W przeciwnym wypadku nieakceptacja, i wynikająca z tego chęć udowodnienia, przekonania kogoś zawsze ściąga do mierzenia się z tym, co pozornie już przekroczyłem.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-04, 01:12:38 wysłana przez Sebastian »

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-06-04, 00:09:36 »
Świadomość a ocenianie to różne rzeczy

Tez tak to widze. No, w kazdym razie w sytuacji idealnej.

Asiu, nie mialam wkurzenia ani irytacji, hamowanie sie, albo raczej auto-edycja wiazaly sie z czyms innym, m.in z ta odpowiedzialnoscia co mi Olga troche slusznie radzi sobie wlozyc (miedzy bajki haha :) Jakos nie czuje, ze mam w to glebiej isc, bo pozytek z tego znikomy i tez jakby nie moja czesc historii.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-03, 23:18:29 »
Świadomość a ocenianie to różne rzeczy

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-03, 22:27:20 »
Olgus, fakt, pewne rzeczy się czasem widzi same np.; jakies wzorce czy automatyzmy; I patrząc pod tym kątem - owszem, zauważałam pewne tendencje, kóre czasem objawiały się tu na forum np.: zmniejszaniem samodzielności w działaniu i myśleniu, w uzależnianiu się np.: w podejmowaniu decyzji od wglądów innych osób, czasem sztywne trzymanie się czegoś, bo ktoś (będący autorytetem) cos powiedział, więc trzeba tak robić. Z drugiej strony wiem, ze taki etap bywa przydatny niekiedy, w szczególności gdy człowiek stara się uzyskać poczucie pewnego ugruntowania i bezpieczeństwa - jest to co prawda ograniczające działanie na dłuższą metę, ale jako pewien wstęp - bywa przydatne. Jako taka wiedza, ze coś działa tak i tak i można mieć co do tego pewność, że zrobiwszy A uzyskamy B. Wtedy ktokolwiek, kto będzie mówił o C, może wydać się zagrożeniem, póki poczucie bezpieczeństwa i ugruntowania opiera się głównie na A => B.

Co do energii jaka płynie za kimś, jego intencjami itp - pewnie wielokrotnie można odczytać/odczuć to prawidłowo, ale sama jestem daleka od wyrokowania, ze wszystko co odczuje - nawet w pełni pewności, ze jest to na trzeźwo i przytomnie - mówi mi całą prawde o tym, kto jakie ma intencje (zarówno świadome, jak i nieświadome) i jak one wpływają na jego postępowanie czy interakcję z innymi, kórzy też mają własne intencje, mniej lub bardziej sie dogrywające. Wg mnie nie ma co oceniać, szczególnie grup ludzi, nawet na podstawie najtrzeźwiejszych przesłanek - nie tylko dlatego, ze sama ocena stawia w roli porównywania siebei i innych, ale i dlatego, ze rzadko kiedy uogólnienia są prawdziwe.

Jeśli chodzi o wychodzenie poza modele i poza schematy, to jest to wręcz moje standardowe działanie ;) choć myslę, ze nadal nie schematyczne :)
« Ostatnia zmiana: 2013-06-03, 22:32:10 wysłana przez hydrozagadka »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-03, 15:55:15 »
Asia, oczywiście że nie musi być przytomne i prawdziwe. Ale przecież na pewnym etapie, ta rozróżniająca świadomość, jest już na tyle wysoka, ze można zobaczyć różne zalezności, także gdy się jest w nich samemu.(Co nie oznacza od razu, że ma się intencje do zrezygnowania z tego:) Poszerzanie świadomości, przytomności, gruntowanie się w ziemi, wychodzenie po za modele, po za schematy, daje wglądy min w to, jaka energia płynie za kimś, za czymś, jakimi intencjami ktos sie kieruje, komu służy, dlaczego i co daje w zamian. Nie trzeba tego śledzic u innych, to się widzi, czuje, w kontakcie z innymi.


hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-03, 15:31:07 »
Asiu, tak cos czulam, ze nie uda mi sie wyrazic tak, zeby wszyscy zrozumieli :) Po czesci jest to zwiazane z tym, ze nie chce za ostro napisac, wiec sobie sama nakladam edycje, po czesci dlatego, ze mysl jest szybsza niz slowa klepane w klawiature, a jeszcze inna rzecz, ze jak juz cos dla siebie zrozumiem to nie mam za bardzo potrzeby chwytac tego i ubierac w literki, bo waznosc tego w pewnym sensie juz minela. Calkiem odrebna kwestia jest to, co pisze, a co kto inny zrozumie, na zasadzie, ze moge probowac powiedziec cos o kolorze niebieskim - ale czy moj niebieski jest twoim niebieskim? Ale matek dobrze powiedzial, chyba nie ma co dodawac :)

Olu, żebyś nie musiała się specjalnie powstrzymywac - czy możesz mi napisac na fb lub na privie, o co dokładniej chodzi? O ile oczywiscie chcesz/masz ochotę.

Mój niebieski wcale nie musi być Twoim niebieskim i vice versa - podobnie jak żaden z tych niebeiskich odcieni nie jest lepszy, ani gorszy. Po prostu jest :)

Mam wrazenie (moze błędne, ale oparte na tym, ze stwierdziłaś, iż musisz się hamowac, by nie napisać za ostro), ze irytuje Cię lub wkurza ten "cudowy astral" po częsci.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-03, 15:26:58 »
Ola, prawdą jest że to, że się coś widzi, to nie oznacza, że trzeba o tym mówić. Jeśli ktoś siedzi w jakimkolwiek astralu, poza którym ty jesteś, czy ktoś inny [ już bez tematycznie i bezosobowo piszę] to ma ku temu podświadome powody.

A ja bym tez powiedziała - nie zawsze to, co sie widzi w czyims temacie, lub w temacie jakiejś grupy, musi byc w pełni obiektywnie prawdziwe. Piszę to jako ogólne spostrzeżenie w tej chwili. Dlatego tym bardziej nalezy być uwaznym i przytomnym, w zakresie wsadzania różnych innych osób w "astrale". Lepiej już przyglądać się, czy samemu się w czymś nie siedzi (bardziej to pożyteczne), niz rozważać w czym siedzą inni. Szczególnie jeśli np.: "siedzicie w grupowym astralu" służy przede wszystkim gwoli zarzutu, a nie merytorycznej dyskusji.

Bo tak tez bywa czasami.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-06-03, 14:56:17 »
Jak już powiedziałem na privie, mnie tam ten post zainspirował :) A ludźmi niegotowymi się nie przejmuj, i tak stwierdzą że bzdury gadasz, to normalny proces w rozwoju duchowym ;)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-03, 13:38:43 »
Asiu, z tym astralem itp to jest gruba rzecz i nie czuje sie chyba na silach, zeby w ogole chciec w to wchodzic opisujac. Uwazam, ze skoro to jest, to jakby nie bylo idealne, jest to potrzebne, jako jakis etap - ktory jednak wraz z dojrzewaniem kiedys sie przekroczy. Myslalam troche o tym jakis czas temu, czasem mnie kusilo, zeby moze cos napisac od siebie, ale poczulam, ze skoro nie jestem wewnatrz tego 'programu' to moze nie powinnam interferowac w sprawy tych, ktorzy sa gdzie indziej niz ja. Podobnie bylo z tematem aya, mimo, ze doceniam co do mnie z nia przyszlo i uwazam, ze byc moze jest tu kilka osob, ktore rowniez moglyby skorzystac, to nie zamierzalam otwierac watku ze wzgledu na hmm pewien rodzaj odpowiedzialonosci w stosunku do tych, ktorzy sa niegotowi, a moze tak wymeczeni swoja karma, ze szukaliby drogi na skroty, obojetnie jakiej, byle dzialalo. A to nie o to chodzi.



Ola, prawdą jest że to, że się coś widzi, to nie oznacza, że trzeba o tym mówić. Jeśli ktoś siedzi w jakimkolwiek astralu, poza którym ty jesteś, czy ktoś inny [ już bez tematycznie i bezosobowo piszę] to ma ku temu podświadome powody. Warto oczyszczać swoją intuicję, wzmacniać ugruntowanie i poczucie bezpieczeństwa a zatem i przytomność- by wiedzieć co mówić, kiedy mówić, w jakim celu mówić. Czy wogóle jest sens. Bo pewne astrale sa tak mocne, tak wiele dają pozornych korzyści i dają rozwój [ a raczej awans w ramach struktury]do złudzenia przypminający oświecenie, że jedyne co otrzymasz mówiąc o tym- to atak, odrzucenie, zlekceważenie ciebie.

A ta odpowiedzialność sobie włóż między bajki na półce;) tak jak i inni- rób to co dla ciebie słuszne, ani ty nie potrzebujesz rodzica, a ni inni.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-06-02, 09:37:37 »
To może ankieta w tej sprawie? W celach czysto badawczych, wynik niekoniecznie wiążący dla kogokolwiek. A wcześniej oczywiście debata o tym, jak sformułować pytania ankiety.

Jarek G

  • Wiadomości: 77
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-01, 23:19:33 »
Jak dla mnie to decyzje niezrozumiałe, mówię o moderatorach. No chyba, że potraktujemy opisane tutaj "doświadczenia" z aya (jak niektórzy zdążyli już spersonifikować niejako „cudowną” roślinkę, co świadczy o wejściu świadomym w astral ćpaczy i dowartościowywaniu się tym)  jako Półprzytomny Rozwój (bez Duchowego).

A jak już w tym wątku wypowiedziałem się wcześniej to dodam, że wszelkie ekscytacje syfami mam za sobą, a tym bardziej już "pakowanie g...a w papierki". I opieram się, tak jak i kilku piszących tutaj, na własnych doświadczeniach, choć na szczęście nie mogę "się poszczycić" kontaktem bezpośrednim z tym narkotykiem.

Do rzeczy.
Znajoma, która 20 lat temu poznała regresing i była z nim związana kilka lat, poszła potem własną drogą. Najogólniej oznaczało to "radosną twórczość" w obrębie RD z ekscytacjami i szukaniem drogi na skróty. Nie przeszkadzało to jej trwać w różnych nieprzerobionych wzorcach latami. Ale można powiedzieć rozwijała się tam jakoś.
Kolejną jej ekscytacją było spotkanie z ayahuaska, które odbyło się poza granicami Polski. Ponieważ ze świadomości poprzednich wcieleń korzystała już dużo wcześniej to ta cała ceremonia wywołała w niej silne wspomnienia regresywne. Na tyle silne, że uciekła stamtąd w trakcie ceremonii. Udała się na policję i w ogóle była cała afera z tym.
Nie pamiętam już jak wróciła do Polski, ale po tej "wspaniałej" ceremonii pozostały jej silne lęki, pomieszanie i ogólne rozbicie emocjonalne.
I mimo tego, że całe lata używała regresingu nie uchroniło ją to od tego błędu. A doświadczenie było dla niej dodatkowo szokujące, bo tym razem nie uwalniała się od wzorców narkotycznych regresingiem – bezpiecznie i ze wsparciem – tylko spotkała świadomych ćpaczy z jej dawnej sekty z poprzedniego wcielenia, którzy chcieli doświadczyć wspaniałych, „duchowych” doznań. I oni byli w szoku, że ona tak zareagowała.

Po tym doświadczeniu zaliczyła UPADEK. Na szczęście nie na dno (w sensie ERD to „tylko” jeden stopień), ale zatrzymało ją to już na 2 lata w rozwoju i na pewno ma ciągle wpływ na jej stosunek do ludzi, świata i rozwoju. Takich doznań się nie zapomina.

I zaraz pewnie rozpiszą się tu wszyscy tolerancyjni dyskutanci, jak to przecież – to było tylko jej doświadczenie. Ja mogę doznać tylko wspaniałych ekstaz. Bo tak wiele ludzi pisze, co im to dało. Więc warto sobie uzmysłowić, że ayahuaska jest substancją zmieniającą świadomość. A w RD dąży się do rozszerzenia, a nie do zmiany świadomości.

Znajoma potem szukała pomocy, choć i tak jej stosunek do ayahuaski był ambiwalentny, tzn. fascynacja została. Po rozmowie z nią, wpisałem w google termin i pierwsza strona w wyszukiwarce otwarta wystarczyła, żebym wiedział czym to jest. Ayahuaska to narkotyk pochodzący z kultury, gdzie szamańskie doświadczenia są wartością. Szaman dąży do innego celu niż mistrz czy uczeń RD. Podłącza się do astralnych źródeł informacji. Za to ma uznanie, utrzymanie i prestiż w społeczności. Dla społeczności jest „mędrcem”. Najbardziej znany dla nas w kulturze zachodniej mędrzec szamański, Don Juan opisany przez Carlosa Castanedę urzeczywistniał ten ideał. Któryś z nich badany był wówczas na 6 ERD.

Oczywiście można się ekscytować peyotlem czy ayahuasca czytając relacje z wizji szamańskich. To wiele nie kosztuje. I może stanowić materiał do sesji regresingu. Natomiast uczestnictwo w ceremonii a ayahuasca działa pewnie jak, wspomniany przez jedną z przytomnych w tym wątku, LSD. Jednemu pojedyncze doświadczenie z narkotykiem nie zaszkodzi, a dla innego może mieć katastrofalne skutki. Narkotyk to narkotyk.
Ćpanie to ćpanie. Upadek to upadek. Ceremonia to nazwa dla inicjacji w astral sekty.

I żenujące jest w DYSKUSJI na tym właśnie forum tolerowanie wątku z ayahuaska. To czym to forum rozni się od innych gdzie groch miesza się z kapustą.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-01, 20:00:36 »
Ola:
Cytuj
pomyslalam o tym cudowym blogu, gdzie moznaby sie dzielic swoimi wgladami, bez udzielania rad, zagladalby ten kto chce, kiedy chce.

Jestem ZA.
Taka wydzielona część, wolna od ocen, porównań itp. byłaby dobra, sprzyjała dzieleniu sie i aktywności. Bo myślę, że część osób nie pisze ponieważ ma własnie takie obawy.
Sam po sobie wiem, że w rozwoju zmiany mogą być szybkie i czasem to, co sie napisało miesiąc temu juz by sie nie powtórzyło. Każdy odcinek rozwoju ma swoją pieśń, więc traktowany byłby jako poszukiwanie i odkrywanie prawdy.

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-06-01, 19:47:09 »
Asiu, tak cos czulam, ze nie uda mi sie wyrazic tak, zeby wszyscy zrozumieli :) Po czesci jest to zwiazane z tym, ze nie chce za ostro napisac, wiec sobie sama nakladam edycje, po czesci dlatego, ze mysl jest szybsza niz slowa klepane w klawiature, a jeszcze inna rzecz, ze jak juz cos dla siebie zrozumiem to nie mam za bardzo potrzeby chwytac tego i ubierac w literki, bo waznosc tego w pewnym sensie juz minela. Calkiem odrebna kwestia jest to, co pisze, a co kto inny zrozumie, na zasadzie, ze moge probowac powiedziec cos o kolorze niebieskim - ale czy moj niebieski jest twoim niebieskim? Ale matek dobrze powiedzial, chyba nie ma co dodawac :)

matek

  • Gość
[#]   « 2013-06-01, 17:30:40 »
Asiu,

mnie sie wydaje, ze nie wiesz o co chodzi z tym astralem, bo masz otwarte serce i otwarty umysl, wiec do "astrala" sie nie zapuszczasz, tylko bierzesz co chcesz dla siebie i tyle:)

(tylko zeby teraz znowu nie stworzyc kolejnych podzialow i obozow: kto siedzi w forumowym astralu, a kto nie...;))

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-01, 17:17:46 »
Ola, przyznam, że nadal nie wiem, o co chodzi z tym astralem ;) Chyba też nie do końca rozumiem Twoją wypowiedź w tym temacie. Moze w tym astralu nie jestem, albo jestem tak głęboko;), że nie widze żadnego ogólnego "astralu" obejmującego większosć użytkowników forum. Może oprócz tzw. aniołkowych klimatów. Tak jak jest i ayahuaskowy astral, z otoczką szamańsko-kapłańską, totemiczną itp. Mam wrażenie, ze ten "astral cudu" to czasem takie słowo-wytrych, okreslające w inny sposób, ze czyjaś droga jest zła, albo nam po prostu nie odpowiada... albo że nam wywala. Nie twierdzę w tej chwili, ze jest tak w Twoim przypadku, ale wielokrotnie tak to sformułowanie "astral cudu" było wcześniej używane.

Wg mnie kazdy ma prawo do własnej drogi, do własnych opinii - i jeśli sie nie zgadza z drugą osobą w jakimś temacie, albo w przydatności czegos dla siebie, to przeciez też nie oznacza to automatycznie, ze tej osoby nie akceptuje. Mozna się nie zgadzać, ale akceptować :) ... i nie tkwić wtedy w żadnym astralu lecz po prostu ufac sobie :)

Co do akceptacji tego, co jest, by potem móc to zmienić na lepsze, to wydaje mi się, ze większość soób "siedzących" w rozwoju dociera do tego punktu i w końcu go załapuje; I po akceptacji, wybierają w końcu "korzystniejsze" dla siebie - bo tak to jest :) - miłość, szczęście, spełnienie, zadowolenie itp. Inspiracje by się na nie otworzyć, pozwolić sobie być w nich - na pewno idą z WJ. Cóż zatem jest takiego, co ma być "korzystne" i niezbyt pozytywne, a idzie ze średniego ja, i osoby na forum się tym zajmują?

" Trzeba patrzec szerzej niz przez pryzmat chwilowych niedogodnosci." - czy w tym przypadku chodzi na przykład o to, ze choć np.: wymioty i torsje nie są "korzystne" z punktu widzenia średniego ja, to mogą byc korzystne z punktu widzenia WJ?

I co w tym złego, jeśli ktoś popracuje nad afirmacjami czy dekretami, wychodząc z punktu braku? Skoro takie czy inne narzędzie otworzy kogoś na pełnię, w której nie ma braku - to co za problem?

'Trzeba wejsc w to co jest, realnie to zobaczyc. Przytomnie, nie znieczulac sie, dac sobie czas i przestrzen na to by zadzialaly wyzsze energie, a nie manipulowac rzeczywistoscia, by sie cos juz teraz natychmiast zdarzylo. Dobrze jest pielegnowac w sobie ufnosc, cierpliwosc. " - z tym się zgadzam w 100%; Ale kazdy ma własną drogę, by w końcu do tego etapu dojść. Jednej osobie przyjdzie to niejako naturalnie,  a inna będzie musiała wpierw pozbyć się różnych głupot i przywiązań z pś, by w ogóle zajarzyć co to znaczy ufność i cierpliwość.

Na pewnym etapie wg mnie kazdy zaczyna działać w zgodzie z samym sobą, a nie na fali "bo tak ktoś powiedział" lub "bo tak inni robią"; Wtedy się staje  twarzą w twarz z sobą, z poziomu kazdego "ja" - i wtedy może nastąpić otwarcie na "siebie prawdziwego", na swoją boską esencję, a także na nieznane. Wcześniej jednak bywa, ze dobrze jest iść z falą korzystając z tego, co ktoś inny wypracował - kiedy widzi się, ze te rzeczy nam działają i czujemy, że są dla nas dobre i korzystne :) Korzystne to dobre słowo w tym przypadku :)
« Ostatnia zmiana: 2013-06-01, 17:19:53 wysłana przez hydrozagadka »