Autor Wątek: Ceremonia Ayahuaski - dyskusja  (Przeczytany 58887 razy)

Jarek G

  • Wiadomości: 77
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-01, 03:10:15 »
Matek,
jeśli masz własnie etap oczyszczania intencji do RD to ok.

Dzieciak na ścieżce wpisując w google ayahuasca zorientuje się czym to pachnie. Nie potrzeba osobnego tematu na  forum o tym narkotyku. Wystarczy stworzyć temat ogólnie - SUBSTANCJE NIEBEZPIECZNE NA ŚCIEŻCE i wystarczy.
To robota moderatorów.

A Ty masz co robić skoro jest to dla Ciebie temat "badawczy" vide Twój wpis:
"Mariusz, dzieki za tego linka, duzo pieknych relacji. Bardzo ciekawa jest Ayahuasca:)Juz troche o niej wczesniej slyszalem. Wiem, ze to nie jest "politically correct";), ale ja czuje ze Aya jest w porzadku. Moze kiedys sprobuje, a moze nie:)"



matek

  • Gość
[#]   « 2013-06-01, 02:08:33 »
Jarku,

brzmisz troche jak ksiadz na kazaniu. Jest to forum Przytomny Rozwoj Duchowy, dlatego tez pewnie w dyskusji wiekszosc osob wypowiedziala sie o ayahuasce w sposob negatywny. Leszek rowniez zwrocil uwage, ze nie jest to miejsce na reklame srodkow odurzajacych. Natomiast sam fakt, ze watek i dyskusja powstaly, jest rzecza dobra. Mozna wymienic poglady, doswiadczenia - co w tym zlego?

Czy wedlug Ciebie maja byc na forum tematy tabu?

Jarek G

  • Wiadomości: 77
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-01, 01:15:15 »
Temat funkcjonuje na forum - Przytomny Rozwój Duchowy - już trzy dni. To o trzy dni za dużo.
Ayahuaska jest narkotykiem. Za dzieciaka na takie coś mówiło się Syf-Kiła-i-Mogiła.
I nie potrzeba samemu stosować by to poczuć (choć do tego znam wielce pouczającą historię osoby kiedyś stosującej przez lata regresing i jej spotkanie z ayahuaska) . A dla rozwijających się duchowo to jeden moment.

Więc nie wiem dlaczego tak długo moderatorzy nie reagują.
Do tej pory jak ktoś użył niestosownego słowa to zaraz  była reakcja.
Więc CZAS NAJWYŻSZY MODERATORZY.

Ten temat choć jest "niewinną" dyskusją wprowadza na forum zagadnienie, które jest wprost sprzeczne z założeniami tego forum.
Poza tym wiele osób prezentuje tutaj fałszywie pojętą tolerancję i wypowiada się tak wyważenie o czymś co jest jednoznacznie SYFEM. Czy taka postawa jest przygrywką do zmiany nazwy forum czy raczej do zmiany zainteresowań?
Wiele osób w tym wątku piszacych powinno się raczej zająć oczyszczaniem intencji do przytomnego rozwoju.


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-29, 21:23:48 »
Jak dla mnie, ta ceremonia nie budzi entuzjazmu, raczej niechęć. Dodam, że te osoby po zabiegu nie wyglądają na uduchowionych. Mają rzeczywiście pobudzone ośrodki wesołości, wygląda to na sztuczną euforię. Jednak nie odbieram jej jako w pełni przyjemną. Być może skutki uboczne działania aya mogą być minimalne, ale to nie jest rozwój duchowy. Nie ma u tych osób głębi, bogactwa wewnętrznego.
Na podanej stronie, gdzie są opinie, jest osoba, Dorota, przed zabiegiem, w trakcie i po; jak dla mnie, po ceremonii są u niej zmiany, ale nie nazwałbym ich pozytywnymi, jakaś sztuczność sie pojawiła.
   

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-29, 15:36:13 »
Wg mnie wpływ na ciało takiej ayahuaski jest równie wazny, jak wpływ na rozwój duchowy :) Wiem, ze energetycznie i na poziomie ciała nadal czuję to jako coś nieprzyjemnego, mdlącego, niesmacznego i nieprzytomnego.

A jednoczesnie na poziomie ciała akceptuję, ze ayahuaska może być uzytkowana pro-zdrowotnie - choc nie wiem, czy kiedy zażywa się ją w większych ilościach, dla uzyskania efektów "poszerzenia" i "oczyszczenia" - to ostrzejsze "efekty specjalne", jak torsje, mdłości itp. w ciele nie świadczą jednak o jej przedawkowaniu. I wg mnie rozwojowe oczyszczanie/uzdrawianie nie musi się wiązać z tego typu nieprzyjemnościami - istnieją jednak ludzie, kórych pś "lubią" jak coś sie dzieje mocno namacalnie, nawet jesli niezbyt przyjemnie - i np.: wyrzyganie może im pomóc w uwolnieniu się również na poziomie pamięci ciała i energetyki od różnych traum czy blokad. Dodatkowo wsparcie grupy, życzliwość itp. robią swoje. Zatem mniej więcej rozumiem jaki jest mechanizm popularnosci takich ceremonii i ich efekty oczyszczajaco-uzdrawiajace, jakie odczuwa część uczestników.

Ważne jest jednak to co napisała Olga i Clint - ze kiedy pewne rzeczy "wywalą" pod wpływem ceremonii za szybko - mogą nie zostać przetransforomowane, bo nie bedzie na nie jesczze gotowości - i wtedy człowiek zostanie z bagażem i różnie to może potem wplyuwać. Jedna osoba w końcu "upora" się z tym co wyszło w przeciągu paru miesięcy - tak jak napisała o Tym Ola - a ktoś inny moze zostać z tym obciążeniem i swoją niegotowością - jak ex- Olgi. Przy metodach bardziej stopniowo uzdrawiających i oczyszczających to ryzyko jest duzo mniejsze.

Każdy jest tu jednak dorosły;) i kazdy ma prawo do własnych metod, i własnej drogi - jednemu będą one pasowac, innym nie - i to normalne. Dla jednej osoby taka ceremonia będzie dużym "kopem"  do zmian w sobie i w życiu na lepsze - a dla innych nie.  Bądź co bądź podobnie bywa z regresingiem i innymi metodami ;)

Wiem, ze nie zdecyduję się na DMT "na haju" (skondensowany kop;) po ayahuasce. Moze też dlatego, ze miałam za dużo "ćpuńskich" wcieleń i źle mi się wszelkie haje kojarzą, a jak coś się źle kojarzy, to pewnie by mi korzyści zbytnio nie przyniosło. W tym miejscu zastanawiam się, czy karmiczne ćpańsko (także szamańskie) nie ma jednak jakiegoś wpływu na postrzeganie tego typu ceremonii, przez pryzmat własnie zatrucia i nieprzyjemnych doświadczeń - kiedy osoby bez tego typu obciążeń moze mogą ceremonię ayahuaski inaczej odbierać i inaczej transformowac? Nie wykluczam takiej możliwości, choc tez nie wykluczam, ze ayahuaska w swoim sednie nie rózni się specjalnie od wszelkich innych szamańskich dopalaczy i po jakimś czasie moze zacząc zauważalnie zawężać, zamiast poszerzać.
 
Czuję też podobnie jak Grażynka, ze jest tu jakieś ryzyko uzależnienia się od ceremonii - jako rzeczy działającej szybko, efektownie i w osobistym odczuciu efektywnie oraz wzbudzajacej euforię na pewnych poziomach - ja tam wolę jednak większą niezależność - poszerzenie uzyskuję w medytacji, uzdrawianie też idzie na podobnym poziomie, a jak chcę powywalac z pś to idę na sesję rsr. Choć i tak ktoś z zewnątrz mógłby stwierdzić, ze się np.: "uzależniam" od medytacji ;) Ale takie "uzaleznienie" to mogę mieć.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-29, 15:52:08 wysłana przez almighty »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-29, 13:56:39 »
No być może :P Mi chodzi jednak głównie o to, aby pokazać jak ważne jest zrównoważenie i całościowe spojrzenie na siebie w rozwoju. Nie ma znaczenia to jakich praktyk się używa, ale znaczenie ma jaki się ma w tym wszystkim stosunek do siebie.

Cierpliwość, miłość, akceptacja - tego nie może zabraknąć w rozwoju, jeśli się chce na dłuższą metę osiągać jakieś większe rezultaty. Widziałem już wielu ludzi, którzy używają naprawę konkretnych i mocarnych technik, które sporo oczyszczały, ale co z tego jak cały czas traktowali siebie jak kawał mięcha, który trzeba przemyć bo śmierdzi.

Zamiast się uczyć akceptować, lubić i kochać siebie takimi, jakim są, z całym tym bagażem i pozwalać sobie na luz i cierpliwość - woleli używać wykańczających, mocnych technik (np. buddyści mają sporo takich bajerów) doprowadzających ich do chorowania, gorączki, wymiotów i innych atrakcji w imię oczyszczania. Ludzie dosłownie wymiotują tym co w nich siedzi, zamiast kurczę pokochać siebie i przytulić te swoje biedne, zranione serduszka. I tak się nakręcają w czyszczeniu, warunkując sobie to kochanie siebie tym, że jak nie będzie syfu to wtedy miłość sama przyjdzie. Zamiast podjąć się pokochania siebie wolą wyrywać sobie kawałki siebie będąc przekonanymi, że to właśnie ich obecność nie pozwala kochać.

No i się potem dziwić, że tylu tych praktykujących potrafi dojść tak wysoko energetycznie po całym życiu oczyszczania się, ale coś nie mogą się oświecić, a potem znowu podupadają. No ale co tu się dziwić, skoro fundamenty ego są nieruszone i wciąż stanowią podstawę pod budowanie chorych rzeczy - co z tego że się zburzyło ruderę i jest czyste pole, skoro zaraz się zbuduje kolejną? Nie wystarczy zburzyć brzydki dom, trzeba się jeszcze nauczyć jak postawić i pielęgnować ten ładny. A to jest bardzo złożony proces, który wymaga czasu, a więc i cierpliwości. Dlatego warto zacząć od akceptacji siebie i nauki cierpliwości, żeby sobie najzwyczajniej w świecie ułatwić to wszystko :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-29, 13:31:06 »
Clint, tak jak np dla mnie rozwojem sa moje praktyki, tak dla innych mogą być inne praktyki. Osoby które np stosują DMT uznają to za praktykę dla siebie i odpowiedzą ci że właśnie dzięki min DTM[ bo przecież nie tylko] pracują na poziomie wzorców blokad itd. i skoro to przyjmują to widocznie są gotowe na prawdziwy rozwój, a ty prawdopodobnie jeszcze nie:)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-29, 12:27:05 »
Zgadzam się z tym co pisze Olga. Od siebie dodam, że nie wszyscy ludzie, ale zapewne spora część wchodzi w takie rzeczy szukając drogi na skróty. No bo to się wydaje takie łatwe i piękne - wypić sobie coś, przetrwać ostre przeczyszczenie i być czyściutkim.

Tak jakby rozwój polegał tylko na tym, że się wywala z siebie syfy. Dużo ludzi w rozwoju podchodzi do siebie tak mechanicznie - coś się wywala, coś się wpuszcza i jest. A przecież zdrowy i pełny rozwój duchowy to przede wszystkim poznawanie siebie, nawiązywanie kontaktu z własnym wnętrzem, ocieplanie relacji z sobą, odkrywanie swoich możliwości, doświadczanie i wypróbowywanie tego wszystkiego w praktyce, itd. To nie jest zwyczajne wywalenie jednego, żeby zastąpić to drugim. Jak ktoś tak myśli, to ja się nie dziwie że potem przychodzą do głowy pomysły, żeby sobie odblokowywać naturalne bariery ochronne umysłu w imię przyspieszonego oczyszczania - gdzie w tym cierpliwość i szacunek do siebie?

Ja wolę żeby dane obciążenia wychodziły ze mnie w odpowiednim dla nich czasie, żeby to był wynik wzrastającej miłości do siebie i zmian w świadomości, a nie mechaniczne przeczyszczenie. I mimo, że nie boję się swoich emocji, bo tyle już przeszedłem skrajnych stanów emocjonalnych, że wiem że byłbym w stanie poradzić sobie z tak intensywnym czyszczeniem, ale nie chce tego robić. Nie widzę w tym nawet sensu - bo to tak jakby kończyć w trybie przyspieszonym szkołę, tylko po to, aby zdobyć ten tytuł naukowy. No i niby na końcu się ma ten papierek, tylko co z tego skoro nie wyniosło się zbyt wiele z nauki? Ja wolę wszystko przerabiać porządnie w swoim czasie i mieć pewność, że zostanie zrozumiane i uświadomione to, co powinno być zrozumiane i uświadomione.

No bo to jest tak jak przy naszej medycynie - uzdrawia się objawy choroby i człowiek się potem czuje lepiej, bo nie ma tych objawów. Rzecz w tym, że wciąż są nieuzdrowione przyczyny i one siedzą i jeszcze dadzą o sobie znać. Myślę, że tutaj jest podobnie - takie przeczyszczenie daje dużą ulgę i na pewno człowiek jest w stanie się czuć dużo lepiej bez tego bagażu, ale co z tego skoro intencje się zbyt mocno nie zmienią (no wiadomo, że coś tam się pewnie i uświadomi i zmieni, ale to raczej niewiele) i to jest tylko kwestia czasu, aż to wszystko się odnowi.

Zresztą to standard, że większość ludzi woli pić magiczne napoje niż na spokojnie uczyć się jak po prostu kochać siebie i dawać sobie tą miłość, która przeczyszcza przecież z dużo większą mocą, ale też łagodnością i subtelnością niż takie bajery. Warto zaakceptować swoje tempo zmian i oczyszczania zamiast na siłę wymuszać jego przyspieszenie.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-29, 11:45:43 »
Nie tylko intencje (zależy co się też przez nie rozumie i z jakiego są poziomu, czy na pewno przyczynowego), ale też skład, czyli wpływ na komórki w ciele i przenoszona informacja w substancji. Na planie fizycznym szczególnie działa prawo przyczyny i skutku.
Zwierzęta w większości nie mają samoświadomości, czyli też intencji, a też pewne substancje na nie wpływają, jak na ciało człowieka. Ciało ma swoją strukturę, która reaguje na chemię. Popisowe neutralizowanie substancji toksycznych dla mózgu, udaje się tylko nielicznym joginom i nie robią tego co chwila. Chyba, że coś jest PLACEBO, wtedy tylko intencje się liczą i to głównie te zgodne z podświadomością.

No wlasnie.
Chyba Lynd wspomnial że mowa tu o aspekcie duchowym a nie fizycznym/zdrowotnym- ale jak to ominąc, jesli rozwój duchowy odbywa się tez na planie komórkowym:)) To takie oddzielanie się od materii, jakby to nie było juz istotne, podczas gdy nasze cialo jest pojazdem dla naszego ducha, a ziemia jedną z dróg.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-29, 11:34:13 »
Niestety nie widzę u osób " w procesie" boskich wibracji, a jedynie poszerzenie kontaktu ze swoją ps ale bardzo wybuchowo i poprzez pryzmat pś. Zdarza sie ze docieraja tez osoby do "źródla".Często przychodzą uświadomienia, to fakt, wchodzi się w inny wymiar percepcji jaki serwuje napompowany ukł. nerwowy. Potem jest zjazd. Znam osoby które eksperymentują, i to co najbardziej mna wstrząsneło to to że mój ex po takiej ceremoni do dzis nie doszedl do siebie a mineło wiele lat. Zobaczył swoich rodziców, relacje, wczesniej tłumione tematy, zdarzenia, i go totalni wysadziło, przerosło go to az musiał iśc na terapię. To apropo zeby nie wyprzedzać gotowości na pewne tematy bo mozna cofnąc sie mocno do tyłu.

gdy wszystko idzie zgodnie z planem i gdy rozwija sie corazpelniejsza świadomość, to naprawdę nie trzeba siegać po DTM zeby sie uzdrawiać, żeby widzieć, odnaleźć "źródło". Wiem ze osoby które odnalazly na DMT źródło faktycznie wyszly wyrzej niz mogą, ale niestety jest to  nieprzytomne a to dlatego, ze to ile organizm wydziela DMT nie jest bez powodu. Na pewne doświadczenia trzeba gotowości a to co jest podczas ceremoni DMT naprawde mozna zaznac i bez tego, tzn rozszerzenia, i to na przytomnie i o wiele lepiej. Róznica jest taka, ze po DMT jest zjazd, a po boskiej medytacji, poszerzonej świadomości- jest niesamowity wzlot w górę i ugruntowywanie kolejnego poziomu. Pozatym DMT z tego co wiem naturalnie wzrasta przy przekraczaniu duchowych poziomów. samo, wskutek rozwoju i uwarzam ze jest to naturalny kierunek i najlepszy.

zgadzam się z Witkiem i Leszkiem,  ja teraz mam głebokie oczyszczanie ciała z różnych toksycznych wibracji i dotego bardzo sie gruntuję a to bardzo poszerza przytomności i gdy tylko zarzyję coś co ma w sobie toksyny to mam problem, poprostu zwieche. Nawet po kosmetykach. Bo one tez wchodzą przecież do krwioobiegu itd.

Czasem mnie kusi taka kropelka DTM ale wiem, ze wszystko w swoim czasie,pozatym mam jeszcze pamięć moich szamańskich wcieleń,  ja Boga i siebie Boska moge doświadczac w kazdej chwili na tyle na ile jestem gotowa. A jak wiem że jestem gotowa na skok i poszerzenie, to naprawde to sie dzieje samo. W medytacji.:) Albo w zabiegach uzdrawiania.


« Ostatnia zmiana: 2013-05-29, 11:38:30 wysłana przez Olga »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-05-29, 09:13:24 »
Jest powiedzenie "wszystko jest dla ludzi, byle tylko używać tego z głową".
Wszystkie substancje typy marihuana, alkohol, kawa, herbata czy ta ayahuaska są po coś, do czegoś służą.
Np. alkohol dezynfekuje i podnosi ciśnienie czy konserwuje. I tylko do tego powinien być wykorzystywany. A nie do tego by się nim nawalić.
To samo z innymi substancjami. Jeśli są wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem organizm sobie z nimi poradzi.

Ja w tej chwili nie zdecydowałabym się na tę ceremonię. Nie jest mi już potrzebna.
Być może osobom polokowanym możne pomóc w otwarciu się na siebie i na rozwój.

Natomiast nie sadzę by był to dobry pomysł na dłuższą praktykę. Istnieje ryzyko uzależnienia się od niej.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-05-29, 09:00:48 »
Ola,
dzieki wielkie za podzielenie sie swoimi osobistymi obserwacjami w tym temacie, idealne wyczucie czasu :)

"Moja pierwsza ceremonia byla najsilniejsza, bo z tym co mi wychodzilo pracowalam przez nastepne 11 miesiecy, codziennie i bardzo intensywnie. Ale latwosc z jaka zachodzily uswiadomienia i puszczanie wzorcow byly dla mnie niesamowite, znacie te reklamy, ze cos tam cos tam czysci z sila wodospadu – to jest to co aya mi zafundowala. Podczas ceremonii i przez caly kolejny rok mialam taki download informacji z gory, ze myslalam, ze mi procek nie wyrobi, ogromne poszerzenie swiadomosci, do tego stopnia ze wzorce schodzily same, bezwysilkowo. Byl to jednak proces daleki od komfortowego.. Ogolnie moje ceremonie byly diametralnie rozne co do tematow i tego jak przebiegaly, roznily sie tez w formie oczyszczania (od silnych torsji, przez lekkie wydmuchiwanie energii, po zero fizycznej reakcji). Aya pomogla mi wejsc na calkiem inny poziom urzeczywistnienia  - doszlabym tam pewnie kiedys i bez niej, ale mysle, ze zabraloby mi to kilka dobrych wcielen i wiele wiele lez i potu i zawracania z drogi. Ale aya to nie droga na skroty. "

Wiem ze nie masz ochoty :) ale czy mozesz napisac wiecej na temat swoich sesji? jestem bardzo ciekawy. moze byc na priva, albo daj mi w ogole jakies namiary na siebie, komorka czy cos w tym stylu, to moze sobie pogadamy.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-05-29, 01:14:29 »
Każdy ma swoją drogę. Właśnie skończyłem 5-dniowa glodowke. Planowałem dłuższą bo nie dotarłem w niej do korzeni tego do czego chciałem dotrzeć,  ale sporo się oczyscilo i praca jest na głębokich poziomach - wyciąga skrzętnie ukrywane w ciele wzorce do których nie umiem w inny sposób dotrzeć. Piszę o tym bo wielu ludzi to potępia i uznaje za szkodliwe a dla mnie jednak działa. Ja bym nie wziął ayahuaski ( fuj, kojarzy mi się z ciężkim cpaniem, którego jeszcze trochę zostało w psce)  ale jestem w stanie zaakceptować fakt ze są tacy którym to pomaga w rozwoju duchowym.
Na pewno trzeba mieć do tego czyste intencje i uzdrowione wzorce cpania, uciekania od siebie.


Jako ciekawostkę dodam,  że w czasach palenia trawy po trawce regularnie dostawalem inspiracje żeby rozwijać się duchowo na przytomnie ( a wcześniej nigdy nie myślałem o tym żeby medytować) . Gorzej było z realizacją ;) bo byłem uzależniony i nie umiałem oczyszczać podświadomości. Ale to przeżycia po narkotykach i poznanie tego że one nie dają pełni i zatruwaja organizm, spowodowało we mnie chęć szukania wyższych stanów świadomości na trzeźwo
« Ostatnia zmiana: 2013-05-29, 01:21:10 wysłana przez Sebastian »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-05-28, 23:48:14 »
Dla mnie zmiany w swiadomosci wywolane wypiciem np. herbaty czy kawy (albo czegos z kofeina bo ostatnio sie nacialem na coca-cole i zaczalem miec jakies nieprzyjemne, a niecodzienne odczucie - doczytalem na etykiecie ze jest kofeina) to za duzo. Wtedy tez (gdy sie tego nie spozywa) czuc najmniejsze zmiany w swiadomosci na skutek wplywu substancji w jedzeniu/piciu . Tym co zostaje a zaburza, sa wtedy same emocje i/lub dostrajanie (nie jest sie jednak zrodlem tu juz)  A patrzac na osoby po ayahuasce ( i tu ten wzorzec zrozumialem - telepatycznego dostrajania sie pod nich) to mi sie na wymioty zbiera od tego co widze
« Ostatnia zmiana: 2013-05-28, 23:52:13 wysłana przez Witek D. »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-28, 23:08:41 »
Dostrajania do niskich wibracji może nastąpić bardzo szybko.
Kiedyś kupiłem sobie napój energetyczny Guanabana czy cos podobnego. Po wypicu 0,5 litra miałem w gowie czarno przez 2 dni. Oczywistym jest, że osoby, które na codzień pijają kawę, herbatę, coca cole czy inne "dopalacze" nawet nie zauważyłyby takiej drobnej zmiany.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-28, 23:18:39 wysłana przez Leszek.Zadlo »