To co mnie najbardziej niepokoi to myśl, że najgorzej może być 'po'.
Czyli kiedy jest stres, wtedy działamy, zapobiegamy, organizujemy- coś robimy.
Ale co będzie kiedy już stres minie ?
Kiedy nagle otworzymy oczy, rozejrzymy sie dookoła i zobaczymy, że jest na świecie w miarę normalnie, ludzie są/bywają szczęśliwi.
Wtedy dojdzie do głosu
ból i ogromne zdziwienie na temat "Co to właściwie było ? W czym ja uczestniczyłem ? Co to było za piekło ?" I wtedy może pojawić się zmęczenie, ogromne. I depresja.
I tu przypomniał mi sie artykuł. Z ukochanej Huny.
I taka myśl.
Można takiej osobie pomóc z zewnątrz. Z miłością.
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/217 I tutaj jego fragment - mój ulubiony. O błogosławieniu w praktyce

" Właśnie wtedy mogą się wydarzać prawdziwe cuda!
Praktyka jest prosta. Polega na wykorzystaniu
dwóch oddechów (oczywiście, pod warunkiem, że już czujesz w sobie nadmiar energii!).
Kiedy już wyrazisz życzenie, by stać się przekaźnikiem błogosławieństw lub uzdrawiających energii i kiedy z radością poczujesz, że
chcesz, aby sie to dokonało , wówczas możesz zacząć praktykę:
Z pierwszym
wdechem PRZYJMUJESZ (na luzie, a nie wciągasz na siłę!) najwyższe energie (wyższa mana) i inspiracje.
Z pierwszym
wydechem GROMADZISZ te energie w sobie.
Z drugim
wdechem WYRAŻASZ ŻYCZENIE , by błogosławieństwa i uzdrawiające energie płynęły przez ciebie tam, gdzie są potrzebne (to może być konkretna osoba, jeśli dostałeś inspiracje od Wyższego Ja).
Z drugim
wydechem POZWALASZ , by energie i błogosławieństwa płynęły przez ciebie w takiej ilości, jaka jest potrzebna tym, którzy je przyjmują.
Jeśli uczynisz to z miłością i naprawdę czystymi intencjami, wówczas i twoje samopoczucie natychmiast niesamowicie poprawi się.
Odczujesz wdzięczność i uspokojenie, a może także i błogość.
Naprawdę warto być pożytecznym dla innych w tak miły dla siebie sposób".
[/quote]
Pomoc na
po traumie.