Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 110963 razy)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-26, 18:39:39 »
Chciałam jeszcze pociągnąć temat pracy i ścieżki życiowej, bo czuję jak ważna to rzecz w moim życiu.

Dotarło do mnie jeszcze głębsze, bardziej frustrujące poczucie pogubienia odnośnie drogi zawodowej, a nawet nazwałabym to celu życia. Nie umiem nawet wyrazić jak bardzo to wkurzające, kiedy człowiek czuje, że ma duży potencjał, możliwości, duże moce kreacji, czuje, że ma robić coś ważnego, co może mieć wpływ na wielu ludzi… ale za cholerę nie wie co… Każda chwila niewiedzenia jest stratą czasu, dokładnie tak to jest odczuwane, jakby niedziałanie w kierunku, który jest najbardziej odpowiedni na ten moment było totalnym marnotrawstwem czasu i umiejętności. I z jednej strony człowieka rwie by działać, ale z drugiej no nie wie gdzie do końca i się tak miota od jednego pomysłu do drugiego.
A mam tak, że jak wiem czego chcę, to potrafię wiele dać by to osiągnąć.
Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że praca z ludźmi za pomocą EFT to jest to, że fajnie jest pomagać innym, ale jednocześnie czułam frustrację w czasie sesji kiedy komuś szło zbyt wolno, miał opory itp. Czułam, że tracę czas, pieniądze nie miały aż tak dużego znaczenia, liczyło się poczucie niespełnienia i wkurzenia. Nie o to mi chodziło, chodziło o efektywność, o to by w jak najkrótszym czasie móc pomóc człowiekowi, który jest zdecydowany na poprawę, by były realne, długotrwałe efekty. Nie chciałam pracować z ludźmi długo nad jednym problemem, nadal nie chcę, uważam, że to strata czasu. Sama nad sobą pracowałam ogromne ilości godzin, kiedyś uwielbiałam wchodzić w te wszystkie traumy, doświadczać ich, uzdrawiać godzinami, jednak nie bardzo miałam wtedy czas na inne rzeczy i nie miało to na dłuższą metę sensu.
Przed chwilą zrobiłam sobie sesję na temat ścieżki życia, bardzo głęboko się pomodliłam o ukazanie mi mojego celu życia i po, poczułam, że da się o wiele szybciej uzdrawiać ludzi w sesji nawet bez ich udziału, jedynie za ich przyzwoleniem, za nich wykonywać robotę. Nie chodzi mi o oma czy modlitwy, ale działanie na poziomie komórkowym, uzdrawianie traum biologicznych.
Nie wiem czy znowu sobie czegoś nie wymyślam odnośnie mojej dalszej pracy, ale na ten moment to mi się pokazało.
Jeszcze bardzo tęsknię do tego by odnaleźć siebie w sensie zawodowym, by spełniać się w tej dziedzinie życia. Czuję, że to jeden z najważniejszych tematów w moim życiu.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-25, 17:46:00 »
Nie mam żadnych.
Ale faktycznie zrobie jak piszesz jeśli ma mi to pomuc.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-11-25, 10:29:19 »
Doktor X - a masz jakieś reakcje/skojarzenia na słowo Bóg? Jeśli tak, to jakie?

Jeśli negatywne, to spróbuj użyć pozytywnie kojarzącego Ci się zastępnika. Może to być WJ, może to być czysta energia miłości itp. i wtedy zobacz, jak idzie :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-24, 20:03:07 »
Witam
Jest sens modlenia się do boga jak niewychodzi, ma się kiepskie samopoczucie ?
JAk się modle to czuje jak bym mówił do słupa. Zniechęca mnie to jeszcze bardziej.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-17, 17:42:09 »
Ja w przeszlosci nie mialam zbyt czystych intencji wobec ciala,wiele uzdrowilam ,ale wiem ze to jeszcze nie koniec.
Swoja droga bylam troche w szoku ,ze negatywne intencje do wlasnego ciala(o ktorych wczesniej nie mialam pojecia,ze takowe mam:) moga mnie tak oddzielac od Boga i boskosci w sobie.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-11-17, 17:36:59 »
No wiesz, bo mogą np. do wysokiego czy względnie wysokiego poziomu uzdrowienia relacji z Bogiem dojść i napełniania się czystymi energiami, ale np. intencje wobec ciała, czy siebie to mieć rypnięte. Z tego też trudno tak do końca z Bogiem uzdrowić

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-17, 17:28:10 »
Witek

Dzieki:)

To mnie akurat nie dziwi,ze niektorzy asceci czy nauczyciele duchowii maja jeszcze wieksza:)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-11-17, 17:25:52 »
No mniej więcej w tym rzecz. Nie tylko ale to tak obrazowo o co chodzi
(ps. ja mam różnicę rzędu 40%, a niektórzy asceci czy nauczyciele duchowymi potrafią mieć jeszcze większą :o)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-17, 17:20:09 »
Witek

Czyli chodzi o to aby zaakceptowac Siebie taka jaka widzi mnie Bog i tez tak traktowac Siebie ?Ja nie za bardzo kumalam tego rozdwojenia miedzy tym ze mam duzo lepsze pgodzenie z Bogiem 90% a ze soba 70%

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-11-17, 17:14:58 »
Pogodzenie z Bogiem, to uzdrowienie relacji z oświeconą częścią siebie, otwartość na jej przyjmowanie, na czyste energie. pogodzenie z sobą dot. uzdrowienia relacji z wypieranymi, odrzucanymi częściami siebie, oczyszczenie intencji wobec samego siebie. Kiedy człowiek uzdrowi stosunek do Boga, relację z nim we względnie wysokim stopniu, nauczy się, jak bardzo kocha go Bóg, to może spróbować kochać samego siebie, tak jak go kocha Bóg, traktować samego siebie, tak jak traktuje Bóg. Żeby się pogodzić ze samym sobą, niezbędne jest się pogodzić z Bogiem (jest to jakby nadrzędne - bo to od Boga, czystej miłości uczymy się jak kochać samego siebie)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-17, 17:10:12 »
Jaka jest roznica w pogodzeniu sie ze Soba a z Bogiem?Zawsze wydawalo mi sie,ze to jest to samo-tzn bedac pogodzona z Soba musze byc pogodzona z Bogiem i na odwrot-bedac pogodzona z Bogiem musze tez byc pogodzona ze Soba?

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-14, 09:40:12 »
Wiecie co
- ja zauwazylam od dluzszego czasu....ze jak widze kogos, obojetnie na ulicy to kiedy jeszcze go "rejestruje wzrokiem" juz automatycznie sie usmiecham....i jest tak ze mysle...uuuu ale wstretna baba bo mnie estetycznie rzuca i targa moje poczucie piekna...to mysle za chwile...."hej to tez czlowiek-! ona zyje, ma takie cialo jakie chciala i rozwija sie jak ty"
karce sie w myslach....i wtedy jest mi latwiej na nia patrzec... moje ego  probowalo osadzac - ale go zgasilam...czyli umiem to robic i robie i wychodzi na plus bo obserwuje swoje uczucia z boku.
Sadze, ze ocenianie mamy w sobie od poczatku istnienia w starej czesci  mozgu - czyli to nasz instynkt samozachowawczy- oceniamy siebie, innych, otoczenie, aby byc gotowym zareagowac- chronic zdrowie i zycie nasze i innych, aby moc przetrwac.
Jednak jak ktos mi nie odpowiada....to staram sie nie myslec....tepy dupek- tylko to nie moj typ i nie nadajemy na tych samych falach- wiec akceptuje cie....ale trzymam sie od ciebie z daleka...bo niechec- to tez ostrzezenie....i wole mylec ....ze analizuje innych, a nie ich oceniam...wtedy jest mi lzej na sercu ;)

ps.. mysle, ze sie nie oklamuje sama...ha ha

JaAnia

  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-14, 08:19:47 »
Jolanta 16
Gruby temat poruszyłaś, przynajmniej dla mnie.
Ocenianie, porównywanie siebie z innymi i choćbym nie wiem jak długo siedziała nad afirmacjami i innymi praktykami wszystko weryfikuje się "w terenie", między ludźmi. A tam ego próbuje się dowartościować często kosztem innych, poczuć lepiej stworzyć ciekawą historię o sobie żeby poczuć że jest niezagrożone, cierpi kiedy ktoś jest lepszy bo czyje się malutkie. O rany kiedy ja poczuję się wolna od tego uścisku własnych wyobrażeń, oceniania siebie i innych, jaki to musi być luz i wolność. 

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-14, 00:25:17 »
rzecz się stała nietypowa, po tym jak przez chwilę miałam wątpliwości co do dalszej drogi życiowej, pojawiło się we mnie głębsze przekonanie, że to co wcześniej chciałam robić, jest jednak właściwe i dla mnie, o dziwo nawet bardziej skonkretyzowały mi się pewne plany.. :P
a przed chwilą jeszcze myśląc o tym, przeczytałam przypadkowo słowa piosenki

"Don't you worry, don't you worry child,
See heaven's got a plan for you"

:)
« Ostatnia zmiana: 2012-11-14, 00:28:44 wysłana przez carolieen »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-11-10, 16:55:55 »
Chcialabym byc wolna od nakazu osadzania wszystkiego i wszystkich...

Jola, ja też sobie tego życzę :)