Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 111423 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-12, 14:29:00 »
Lucjan
Tak:) Chęć przetrwania bywa czasem najlepszym kopem w tyłek na rozwój. U mnie też tak było;) Choć ja byłam w dżungli miejskiej.
Black Rose, Clint

Dziękuję za spostrzeżenia, może coś u mnie jeszcze jest w temacie.
Choć ja jestem ostrożna, gdy ktoś mi mówi, że to ja mogę być przyczyną. Chodzi o to, że zbyt wiele razy brałam winę za problemy w relacji i odpowiedzialność na siebie.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-12, 14:32:40 wysłana przez Laka »

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-12, 14:24:17 »
Na jakimś niemieckim kanale co tydzień leci ciekawy program, w którym prezentowana jest młodzież, której grozi poprawczak a nawet więzienie. Relacje z rodzicami mają fatalne, dowalają im, mszczą się i w ogóle syfią.
Przyznam, że gdy pierwszy raz to zobaczyłem, to sam miałem wątpliwości, czy z tej młodzieży coś wyrośnie...

No ale przejdę do rzeczy...
Brano z jednej takiej rodzinki chłopaka, z drugiej dziewczynę i wysłano na inny kontynent np. do jakiegoś plemienia w Afryce. Jakież było ich zdziwienie, kiedy zamiast na dyskotekę, byli na jakimś zad... (choć pustkowie czy dżungla może się podobać, ale piszę z ich punktu widzenia). Młodzi, by przetrwać, musieli słuchać przywódcy plemienia i np. samodzielnie sobie zdobyć pożywienie wg wskazówek. Byli także całkowicie odcięci od świata cywilizowanego, nie mieli kontaktu z rodziną, jedynie dostali jeden list od rodziców, gdzie napisali, że jest im przykro ale to dla ich dobra, że nie widzieli innego sposobu...
Na początku nastolatki się stawiały i buntowały, grały twardzieli. Jednak w miarę szybko głód, samotność, odrzucenie od plemienia(odsuwano ze społeczności ludzi, którzy nie trzymali się zasad, którzy nie współpracowali z innymi, nie szanowali ich) i samotność, sprawiały że powolutku małymi kroczkami ci ludzie zaczęli coś rozumieć i wracali do plemienia godząc się na wszystko, nawet na smarowanie odchodami zwierząt w celu ochrony skóry przed słońcem i przed kąsającymi insektami. W rezultacie para zbuntowanych nastolatków po jakimś czasie wkomponowała się w codzienne życie plemienia. Na końcu oczywiście łzy wzruszenia, żal z pożegnania i radość z powrotu do domu. Nagle ich związki z rodzicami i z otoczeniem w cudowny sposób się uzdrowiły. Po kilku miesiącach taka rodzina ponownie była odwiedzana przez telewizję i okazywało się, że wszystko gra.
Co program, to inne ciężkie przypadki, jednak zawsze kończy się happy endem.
To taki rodzaj hardcorowej super niani ;-)
Zatem nie ma rzeczy niemożliwych :))

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-12, 14:12:27 »
Clint

Ja kocham go bezwarunkową miłością, gdy robi się cisza i harmonia. Ale on rzadko na to pozwala. Więc mało jest możliwosci by płynęła miłość. Widzę w nim też pewną fajną harmonię ze mną, przynajmniej w energiach. We wzorcach to już totalnie nie.
Teraz jestem nastawiona bardzo na "nie", gdy zobaczyłam, jak on mną manipuluje i osacza. A jest aniołkiem, z dość silna wg mnie energią, inteligentnym i dość rozwiniętym duchowo. Potrafi też ustawiać otoczenie.

Myślę, że masz rację, jeśli chodzi o to odrzucenie go i traumy z tym związane. To na pewno. Ja byłam bardzo źle nastawiona do niego od początku, jego ojciec też, cała zresztą rodzina. Jedna i druga. Mój brat nawet zrobił sie agresywny wobec mnie gdy zaszłam w ciąże, doszło nawet do tego, że w ok 5-6 miesiącu uderzył mnie pięścią w brzuch.( wcześniej się nie bilismy). Potem też były jazdy z rodziną. A ja nie wiedziałam już czy mam chronić siebie, czy dzieciaka. Nic dziwnego że ma traumę.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-12, 14:22:09 wysłana przez Laka »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-12, 14:08:01 »
Black Rose

Mógł sie nauczyć ode mnie, także od otoczenia:dziadków, taty, w przedszkolu. Nie byłam w stanie go przed tym ochronić.  Trafił do mnie w takim momencie mojego życia, gdzie sama miałam mega burdel karmiczny.  Ja się rozwijałam przez lata, gdy on był dzieckiem, też miałam swoje jazdy. Choć z tego co widzę, jest to tez u niego karmiczne. No i nie miał zbyt czystych intencji wobec siebie, żeby u mnie się wcielić. Tak uważam i to w takich okolicznościach jakie były wtedy. Nie wiem czy zdawał sobie z tego sprawę, czy nie, ale tak zdecydował wtedy.
Ja muszę sobie odreagować tą odpowiedzialność za niego, choć jest to dla mnie trudne do przejścia. Bo niby jak skoro jestem rodzicem, a prowokuje by się nim zajmować, za wszelką cenę. Choćby to miały być wizyty u lekarza. To trochę tak jakby chciał nas zmusić do tego, zmanipulować. Wiem, że pewnie ma niską samoocenę, że ma swoje obciążenia, lęki, że tak głębiej jest niewinną istotką i zasługuje na wszystko co najlepsze, ale prowokuje do zupełnie czegoś innego, a na mnie to działa. Nie wiem czy mogłoby nie działać, w takiej relacji. Może można być rodzicem, zyć z takim dzieckiem pod jednym dachem, na co dzień i nie mieć zadnych emocji, gdy ta osoba wyzywa, niszczy meble, broi, robi wszystko by zburzyć harmonię. Zachować stoicki spokój, ale ja nie umiem i szczerze mówiąc trudno mi sobie to wyobrazić. Zwykle jak uzdrawiałam relację z taką osobą, to okazywało się,  że nie było już dla niej miejsca w moim życiu. Czasem sama się na mnie obrażała, urywała kontakt, bo nie chciałam już ps dogrywać wzorców. Ale ten osobnik jest bardziej zdeterminowany. Nie wiem jak z nim będzie. Zawsze bałam się tego uzdrowienia do końca, że mu zaszkodzę, wpadałam wtedy w nieprzytomność, by przetrwać i funkcjonować. A że teraz juz się tej nieprzytomności pozbywam, to muszę i przyczyny posprzątać.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-12, 14:14:29 wysłana przez Laka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-12, 14:05:35 »
Laka
Warto popuszczać społeczne presje, że Ty jako matka musisz kochać syna bezwarunkową miłością, w pełni za niego odpowiadać, itd.

Z drugiej strony warto też zastanowić się nad tym co jest przyczyną takich zachowań, może dać jakiemuś jasnowidzowi do zdiagnozowania. Mnie się wydaje, że prócz karmicznej przeszłości to z tego życia może on sobie nie radzić z tym, jakie były na niego reakcje jego rodziców. Z tego co pisałaś to nie był zbyt chcianym dzieckiem, ciąża była nie planowana, a Tobie zdarzały się odczucia, że zniszczył Ci spokojne i beztroskie życie. On to z pewnością wszystko podświadomie czuł i dla niego to musi być duży ciężar emocjonalny, ból z którym może sobie nie radzić, więc rozładowuje go przez agresje, a jednocześnie złość, którą w stosunku do Ciebie czuje (traktując Cię jako źródło jego bólu) najwyraźniej otwarcie przejawia.

Karma karmą, ale na razie to jest jedynie dziecko, które ma problemy i z którymi nie jest w stanie sobie samo poradzić. Nie chce go oczywiście tutaj wybielać i zwalać jedynie na Twoją głową cały ciężar sytuacji, ale mimo wszystko warto też spojrzeć na to z innej strony - na chwilę zapomnieć o poprzednich wcieleniach, karmie i zobaczyć w nim zwyczajne, zagubione dziecko, które zachowuje się jak zagubione dziecko.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-12, 13:52:49 »
Laka,

to zachowanie, które opisałaś przypomina mi zachowanie mojego brata. Baardzo podobnie funkcjonuje na co dzień. Zupełnie tak jakby był obrażony na cały świat, rodziców. Tyle, że w moim, jego przypadku jest to całkowicie zrozumiałe, zablokował się, z powodu żalu i licznych urazów. Nie wiem jak w przypadku Twojego syna, ale myślę, ze masz na tyle doświadczenie i mądrość, że nie miał okazji nauczyć się przy Tobie głupot i takiego reagowania :)

Widocznie, ma taki olewczy stosunek do siebie i otoczenia - niestety, ale kiedyś do niego to wróci, może się czegoś nauczy. Nie ma sensu z tym walczyć, tylko popracować nad swoim stosunkiem do niego. Co czuję gdy on się tak zachowuje? Co czuję, gdy on wciąż siedzi przy komputerze i trzeba go do wszystkiego zmuszać? Gdy się oleje pewne sprawy, synek nie będzie miał wyjścia i będzie musiał się nauczyć większej samodzielności - a to sprzątania, zrobienia sobie jedzenia. Przecież nie będzie chciał umrzeć z głodu? Mój brat się przyzwyczaił, że wszyscy nad nim skaczą, a gdy parę razy nie dałam mu zjeść, to brał sobie byle co. Minęło trochę czasu i musiał się nauczyć robić sobie jajko i herbatę. Może takie sytuacje bazują na jakiejś chorej odpowiedzialności? Często uczymy się tak dbać o innych, domyślać się, czego im potrzeba, a to w zasadzie okazuje się nieprawdą.

Może tutaj się odbija stosunek jaki mieli do Ciebie Twoi własni rodzice? A synek tak prowokuje i prowokuje, aby coś zauważyć, aby oczyścić sobie własne dzieciństwo? Jak reagowali na Ciebie w rodzinie, i w ogóle na sam fakt, że jesteś?




Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-12, 13:43:32 »
Black Rose

No właśnie. Tylko nie jestem pewna, czy to jest jego karmiczna intencja wobec mnie konkretnie, bo on tak się podobnie zachowuje wobec innych ludzi. I w sumie każdego to wkurza. Nie dotyczy to tylko mnie. Myślę, że on ma takie intencje wobec siebie i wobec życia. I chyba nie ma intencji rozwoju i zmiany. A ja mam już dość roli ofiary, kogoś komu się ciągle dowala i uprzykrza życie. Wszyscy w otoczeniu: ja , jego tata, ciocia, dziadkowie robią dla niego wiele miłych rzeczy, fundują wakacje, dają kasę, zabierają na wycieczki, a on ludziom dowala. Najchętniej by siedział przy komputerze i telewizorze cały dzień, a jak go wyciągniemy gdzieś( w jego odczuciu zmusimy) na wycieczkę, gdzie jest masa atrakcji i on nawet się dobrze bawi, to potem się mści, potrafi całkiem długo i wytrwale, to jest chyba jeden z jego sposobów dobrej zabawy. Do dzieci nie pójdzie się bawić bo się boi...a jak już pójdzie to kreuje faktycznie jakieś walki, ataki, albo jego atakują, albo on się wyżywa na tych, co są pokojowo nastawieni. Rzadko jest tak, by się z kimś harmonijnie pobawił. I tak w kółko.
Nawet zwykłe codzienne mycie zębów jest ciężkie, bo trzeba go zmuszać, a potem znów ma powód by się mścić. Problem jest z myciem, sprzątaniem, jedzeniem. A to niby rodzice są odpowiedzialni...potem to ja muszę z nim jeździć po szpitalach, lekarzach. Nawet zaprosić nikogo nie mogę, gdy jest ze mną, bo nie można pogadać, takie jazdy zaczyna robić i przeszkadzać, że nie da rady, w krótkim czasie wszyscy mają dość tego spotkania. Nie mówiąc już o ciągłych wyzwiskach, jazdach, pretensjonalnym nastawieniu. No i jak zaczęłam się bardziej otwierać na wspólne spędzanie czasu, to też się okazało, że to co ja bym chciała z nim porobić to on akurat nie chce. Jak ja jedno, to on zupełnie coś innego.
Ostatnio powiedział mojej siostrze, że lubi dowalać mamie0_O
Spijam śmietankę tych jego intencji. I mam już serdecznie dość. Wcześniej myślałam, że ja nie chcę mieć dzieci, ale już jest więc muszę się poświęcić, choć tego nie cierpię. Ale co zrobić. Teraz coraz bardziej widzę, że to chodzi o jego intencje. O tą konkretnie osobę, choć nie wiem czy chciałabym dziecko jakiekolwiek inne, karmę rodzica mam juz niby na 100. Może to dlatego. Jeszcze uzdrawiam różne elementy u siebie i też nie jest do końca czysto, ale to bardziej właśnie taka odpowiedzialność, czy to, że dziecko mnie ogranicza. Nie wiem czy jest możliwe mieć dziecko i nie czuć się ograniczonym, nie ponosić skutków jego intencji. Albo czy można mieć dziecko z tak czystymi intencjami, harmonizujące, że jest fajnie.
Czy może uzdrowiony w pełni temat zakłada, że człowiek sobie uświadamia, że bycie rodzicem jest do bani i nie można w tym się spełnić, być szczęśliwym, w harmonii i uzdrowienie polega na pozbyciu się złudzeń. Może bycie rodzicem zawsze wiąże się z tym współuzależnieniem, bo to taka już rola i na tym polega.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-12, 13:48:16 wysłana przez Laka »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-12, 13:09:34 »
Laka,

może to jakieś intencje zemsty? Jechania na poczuciu winy? W zasadzie zawsze myśli się o toksycznym rodzicu, a o takim dziecku nie za bardzo. Toksyczne dziecko wydaje się być owocem niewłaściwie wychowującego go rodzica. Jednak tutaj odgrywać mogą role inne czynniki, na przykład zależności karmiczne, na co wychowanie wpływu nie miało.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-12, 12:40:10 »
Dojrzałam do tego by zrobić czystkę w moim życiu w relacjach z ludźmi, uwolnić się od tych ograniczających, blokujących i dowalających. Niestety na pierwszy ogień poszedł mój syn. To dla mnie chyba obecnie najcięższa relacja, najbardziej toksyczna i ograniczająca. Do tej pory się bałam zabrać za uwalnianie od bycia jego ofiarą, z obawy, że musiałby chyba zniknąć z mojego otoczenia, bo jest tak zaślepiony i zamknięty na zmianę swoich intencji( przynajmniej w moim odczuciu). A jak to możliwe, skoro to moje dziecko. Mam wrażenie, że od toksycznego rodzica łatwiej się uwolnić niż od toksycznego dziecka, bo to jednak dorosły, który odpowiada sam za siebie. Z dzieckiem jest inaczej. Toksyczne dziecko nastawione na dowalanie rodzicowi można chyba tylko znosić, próbować umniejszać zakres jego oddziaływania, co nie jest łatwe, gdy jest się opiekunem tej istoty.
Nie wiem jak to się w efekcie zakończy, ale przestaję się tym tak przejmować i podjęłam decyzję by do końca uzdrowić ten temat u siebie. Zobaczymy. To dla mnie duży akt odwagi.

Kiedyś myślałam, że da się dzieciakowi wytłumaczyć, jakoś pozytywnie wpłynąć na niego, zainspirować. Ale ostatnio doszłam do wniosku, że wkładam w to tyle wysiłku, energii, a efekty są znikome, a raczej żadne. Tylko ciągłe jego jazdy, ataki, manipulacje, obwinianie, pretensje i mszczenie się. Nawet odechciało mi się z nim w ogóle rozmawiać, bo już nie widzę sensu.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-12, 12:43:20 wysłana przez Laka »

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-12, 12:19:20 »
Clint, Lucjan
Cytuj
Pozostaje jeszcze pytanie czy to ograniczenie rzeczywiście jest dla nas problemem. Potrzeba aby mieć możliwość zrobienia tych dwóch rzeczy wynika z jakiegoś zawężenia świadomości.
(...)
Dla mnie nie jest żadnym ograniczeniem niemożność zrobienia czegoś co jest bez sensu, nie jest dla mnie korzystne czy kompletnie nic nie dobrego nie daje.

zgadzam się z tym, wiem, że o byłoby zupełnie bez sensu gdybym podjęła taki krok więc nawet nie zamierzam. Gdzieś tu wyczuwam u siebie chęć udowodnienia czegoś Bogu, swojej racji, chyba wynikająca ze złości na niego.
Pozostaje mi nadal uzdrawiać relację z Bogiem, w pełni zaakceptować swoje pochodzenie, możliwości i ograniczenia z tym związane (haha) i chyba przemedytować, choć nie wierzę, że to napisałam ;))

dzięki :))


Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-12, 11:45:47 »
Asia
Hehehehe, jakbyś mi czytała w myślach ;)))  Mam dokładnie identyczne skojarzenie z pchaniem palców między drzwi :)
tak, zdaję sobie również sprawę z tego, że to ja ze swoim uporem maniaka ładowałam się tam, gdzie mnie nie chciano, sama się na to naraziłam i sama stworzyłam tą sytuację w moim życiu. Jestem w stanie zaakceptować to.
Po części jednak pś wsiadła i na Boga, ale teraz po Twoim poście to już straciła rozpęd i już sama nie wie, co Bóg w tym zawinił, więc dziękuję, bo coś się może odblokuje wreszcie :)
Zależy mi na tym temacie bardzo, bo muszę mieć zaufanie do Boga, żebym mogła się modlić, modlitwa to ważna metoda działania dla mnie.

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-12, 11:44:41 »
Karola napisała:
Cytuj
mam to potraktować jako zlecenie? ;)

Nie wiem, to TY masz wolny wybór ;-)

Clint napisał:
Cytuj
jaki ten świat beznadziejny, bo nie może sobie wsadzić głowy we własny tyłek. Jednak jak już ta osoba oprzytomnieje i zniknie zawężenie świadomości związane z naćpaniem, to zauważy że taka możliwość kompletnie do niczego nie jest jej potrzebna i w żaden sposób jej to ograniczenie nie przeszkadza

I to jest kwintesencja w tym temacie, w tym konkretnym przypadku :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-12, 11:39:26 »
Indra, ale zauważ jednak, ze ten kop w dupę to jednak nie od Boga dostałaś, lecz od człowieka, co do którego otrzymywałaś wcześniej ostrzeżenia i to ewidentne, ze nie jest dla Ciebie aż taki dobry czy właściwy i to z bardzo podstawowych powodów. Ty jednak pchałaś się tam dalej, modliłaś desperacko, o to co najlepsze w związku z nim :) Sytuacja cokolwiek pasowa;) Możliwe, że i tak dostałaś od tego faceta najlepsze, co potrafił Ci dać w tamtym czasie, ale nie było to zgodne z Twoimi wyobrażeniami i potrzebami.

Ja wiem, ze łatwiej zrzucić część ciężaru na kogoś, w tym na Boga, zamiast zaakceptować - Ok, pchałam palce między zamykające się drzwi, przycięło mi je, bolało jak cholera - wniosek - więcej tego nie robić;)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-12, 11:34:27 »
Hydro- dziękuję :*  Ja teraz mam jakąś sieczkę w głowie, potrzebuję takie podstawy od kogoś usłyszeć. Coś mi się tam kręci, że to co, co najlepsze dla mnie wg Boga nie jest wcale tym, co mi by się spodobało. Np. Bóg ma dla mnie samotność na teraz, bo to jest dla mnie najlepsze, gdyż na związek nie jestem gotwa... itp
Ale coś mi własnie zaświtało, skąd ta wywałka. Z powodu moich ostatnich dramatów ; ) Bo pojawił się mocny rozdzwięk między tym, co ja uważałam za dobre, a tym, jak było wg Boga. Modliłam się, modliłam, modliłam, modliłam i nic z tego nie wynikło, zamiast fajnego związku dostałam kopa w dupę, po którym muszę sie zbierać z podłogi. Pś uważa, że to była po części robota Boga, że On mi to zafundował, bo uważał, że tak będzie dla mnie najlepiej  ; )  ech, ech.. i jak tu się modlić teraz do kogoś, komu sie nie ufa : )

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-12, 11:30:57 »
Karola
Pozostaje jeszcze pytanie czy to ograniczenie rzeczywiście jest dla nas problemem. Potrzeba aby mieć możliwość zrobienia tych dwóch rzeczy wynika z jakiegoś zawężenia świadomości.

Dla przykładu - naćpana osoba może rozpaczać jaki ten świat beznadziejny, bo nie może sobie wsadzić głowy we własny tyłek. Jednak jak już ta osoba oprzytomnieje i zniknie zawężenie świadomości związane z naćpaniem, to zauważy że taka możliwość kompletnie do niczego nie jest jej potrzebna i w żaden sposób jej to ograniczenie nie przeszkadza - bo po co miałaby w ogóle coś takiego robić.

Dla mnie nie jest żadnym ograniczeniem niemożność zrobienia czegoś co jest bez sensu, nie jest dla mnie korzystne czy kompletnie nic nie dobrego nie daje.