Iustitia
Jej, z tym życiem gwiazd to chodzi o to, co napisałam na temat na temat mężczyzn?
Ostatnio miałam sesję w temacie moich talentów i pracy i przypomniało mi się, jak byłam piosenkarką i nawalona dawałam koncerty, a mój menadżer mnie pojeżdżał za to. A ja jakoś nie kojarzę siebie jako piosenkarki i wizje w sesji były dla mnie zaskoczeniem, alternatywe taka miałam na to zycie, ale poza tym nie kojarzyłam, że juz byłam.
Miałam takie beznadziejne wzorce( może jeszcze mam), że talent przejawiam wtedy gdy jestem nieprzytomna, nawalona, albo w transie. Wtedy zwykle talent działa, a gdy staram się normalnie i przytomnie to już nie działa. Tak było ze śpiewaniem, byciem artystą malarzem, tancerką, wojownikiem, a także mocami duchowymi.
To są silne u mnie intencje też by tą nieprzytomność i wpadanie w transy trzymać, bo tylko wtedy mam talent i jestem doceniana. Pś się boi, że bez tego nie mam już dostępu do talentów, nie wiem co wtedy robić. A nieprzytomność i trans to jest klucz;)
Jeszcze coś sobie odpukiwałam wczoraj w EFT, że tylko w nieprzytomności mam dostęp do Boga... może jakieś szamańskie klimaty. Przekonanie, że przytomnie i bez transu to się nie da, to jest wtedy tylko materia i zamknięcie w niej. A aby wyjść poza materię i ten świat, trzeba się wspomagać. Oczywiście ja się nie wspomagam, ale pamięć pś wystarczy.
Pomodlę się jeszcze i oddam, tylko tu chodzi właśnie o puszczenie tej odpowiedzialności i poczucia winy( które on mi aktywnie serwuje na codzień, tzn obwinianie za wszystko co tylko możliwe nawet o to, że się bujał na krześle i spadł). Postanowiłam pisać afkę na niewinność i bycie w porządku w relacji z nim.