"Cierpienie jest OSTATECZNYM sygnałem na to, że zmierzamy w niewłaściwym kierunku i to nie sygnałem danym od Boga, tylko wynika z zamknięcia się na Niego i jest kreacją podświadomości. "
No właśnie. Mi się miesza, że cierpienie od Boga jest, bo Bóg stworzył prawo karmy, a prawo karmy działa tak, że jak się coś źle robi, to się ponosi konsekwencje, często cierpi, czasem bardzo długo.
To prawo karmy to jakby jakiś dziwny twór się robi w pś, bez kontekstu, który potem żyje własnym życiem.
Mi bardziej chodzi o skutki złych wyborów, które czasem trzeba ponieść, bo już się podjęło jakieś decyzje negatywne, miało nieczyste intencje i nie da się z tego już wyjść bez cierpienia. Np wypadek z uszkodzeniami ciała i cierpienie z tym związane, jakieś operacje, zabiegi, a i potem konsekwencje np brak kończyny, czy inne uszkodzenia.
Inna sytuacja, gdy pod wpływem nieczystych intencji znajdujemy się w niewłaściwym miejscu, czasie i z niewłaściwymi osobami, które maja ochotę i możliwości by nas skrzywdzić, gdy już się w takiej sytuacji znajdziemy i tak się wykreuje, to mam wrażenie, że nie ma już odwrotu. Bo Bóg nie porazi ich nagle piorunem, nasz błąd, że tak blisko się do siebie te osoby dopuściło, a potem to już ponosi się konsekwencje i nie ma odwrotu.
Mi osobiście na takie coś wywala. Na ciało właśnie i na sytuacje bycia ofiarą w relacjach z ludźmi bezpośrednio, lub yrzędowo: wytworzy się coś niekorzystnego, a potem każdy umywa ręcę i w imię prawa, urzędowych zapisów ponosi się tego skutki, choćby nie z realnej swojej winy, bo okazuje się, że już nic nie można zrobić.