Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 111402 razy)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-01, 17:28:20 »
Karina

:))

Ja mam tak samo:))

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-01, 17:26:58 »
Fel,
dla mnie najzdrowsze pojmowanie Boga, to Bóg to ja a także coś więcej niż Ja :) Grunt to to żeby nie zamykać boga ani w sobie ani na zewnątrz. Dajmy wolność Bogu aby działał poprzez nas a także aby mógł działał z zewnątrz nas poprzez innych :) Nie ważne z jakiego źródła działa bóg, ważne że pozwalamy na to żeby działał :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-01, 17:19:48 »
Przyszło mi do głowy takie powiedzenie:

Bogu już dziękujemy !!! :)))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-01, 17:07:16 »
Semira :)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-01, 16:54:05 »
Felicite

Taaak  to pochodzi z nauk De Mello:)I nazywa sie Dojrzalosc:)
Jestem pod wrazeniem Twojej ogromnej wiedzy i inspirujacych ,nienachalnych komentarzy:)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-01, 16:49:41 »
Sklania do mysleni..

Do ucznia,ktory nieustannie oddawal sie modlitwom,Mistrz powiedzial:
-Kiedy wreszczcie skonczysz wspierac sie na Bogu
i staniesz na wlasnych nogach?
Uczen byl zaskoczony:
-Przeciez to Ty uczyles mnie ,aby uwazac Boga za Ojca!
-Kiedy nauczysz sie,ze Ojciec nie jest tym,na kim mozesz sie wspierac,
lecz Tym,kto wyzwala Cie z Twojej sklonnosci
do wspierania sie na kim kolwiek?

Oj skłania :))
Ta przypowieść O. de Mello nosi zdaje się tytuł "Dojrzałość". I ja tak sobie myślę, że takie postrzeganie Boga związane jest z dojrzałością duchową :)
A propos relacji z Bogiem to podoba mi się jeszcze cytat "Jeśli chcesz poznać Boga, naucz się wpierw poznawać samego siebie" (z tym, że to już nie jest de Mello).
Ja miałam całe życie na pieńku z Bogiem. Od lat uzdrawiałam z nim związek, szukałam go, medytowałam na jego cechy, td. itp. I nic się nie zmieniało (no prawie nic ;). I dopiero gdy szczerze przyznałam: nie znam Boga, nie mam zielonego pojęcia kim on jest, nie wiem, czy to piękno, które widzę dookoła i w sobie to Bóg, czy nie-Bóg. Mnie się tylko WYDAJE, że to jest Bóg. Nie mogę poznać Boga. Mogę za to poznać siebie.
I dopiero, gdy to zrozumiałam i gdy przestałam poznawać Boga, a zaczęłam poznawać samą siebie, poczułam Boga. W sobie :)
Teraz czuję to tak, że Bóg nie jest kimś/czymś odrębnym. Wcale nie muszę wspierać się na nim, bo mam moc w sobie. Boską moc :)
Szukanie Boga na zewnątrz siebie,  wspieranie się na nim, poddawanie się mu, to często ucieczka od siebie samego i swojej własnej mocy, a idąc dalej: od Boga Prawdziwego (bo to, co nazywamy Bogiem, niekoniecznie musi nim być). Dlatego czasem dobrze jest zupełnie zrezygnować z tego i zająć się tylko sobą, tj. poznawaniem siebie i odzyskiwaniem kontaktu z sobą. W myśl maksymy "Czasem trzeba pozbyć się boga, by znaleźć Boga".

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-01, 11:38:09 »
Zmiana we mnie polega na tym, że nie mam już żalu i pretensji do Boga, że nie zmienił ot tak tego wszystkiego na harmonię między nami. I że ta dysharmonia w sumie nie jest niczym złym tak na prawdę, po prostu nabraliśmy trochę innej karmy, którą chcemy realizować, w czymś innym się spełnić. Tu też mi bardzo dużo nie akceptacji i pretensji do siebie i do niego wywalało, że dlaczego lubimy co innego i chcemy się spełniać w czymś innym. Teraz już potrafię to przyjąć do wiadomości i zaakceptować. To dla mnie duży postęp:-)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-01, 11:21:07 »
Teoretycznie wiem, że każda jest niby unikalna, ale pś "myśli" inaczej;)
A tak teraz właśnie mi przyszło, że w kontekście tego, to połówka, z którą się było kiedyś takim samym to może być największy wróg i zagrożenie;)
Wczoraj zaczęło do mnie docierać, wg uprzednich przekonań i intencji, by się indywidualizować z połówkiem, że pewne skutki tego są odwracalne( do odreagowania), a inne są poważniejsze i wiele czasu minie nim sie sharmonizujemy. Jakoś wcześniej do mnie to nie docierało i mój hura optymizm okazał sie nierealny. Mam tylko nadzieję, że Bóg przewidział dla mnie kogoś na to wcielenie idealnego.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-01, 11:31:44 wysłana przez Laka »

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-01, 00:19:47 »
Laka

Dla mnie brzmi to przerazajaco znajomo ja mam cos podobnego tylko u mnie dochodzi jeszcze popieprzenie zwiazane z rola krola :(

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-01, 00:18:57 »
Laka,
Każda dusza jest z natury unikalna :) więc po co starać się być nie naturalnie oryginalną.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-01, 00:10:51 »
Dziś sobie uświadomiłam w sesji, jak bardzo pś chce budować siebie, na bazie indywidualizacji. I co ciekawe, odkryłam, ze chcialam być super oryginalną i wyindywidualizowaną istotą  z pośród innych indywidualizujących. Aby to osiągnąć pakowałam w siebie masę sprzeczności. Żebym gdziekolwiek się pojawię była bardziej wyjątkowa i niepowtarzalna od innych aniołków.
Więc gdy trafiałam na magów, nie chciałam być do końca jednym z nich, bo to by było za proste, chciałam wtedy przejawiać więcej swojej Boskiej natury, co było inne w porównaniu z otoczeniem. I odwrotnie, w każdych klimatach chciałam być inna. To powodowało, że w końcu zaczęłam czuć, że wszędzie jestem niedopasowana, ale jakie poczucie wewnętrznej satysfakcji miałam;) Niestety była to dość smutna satysfakcja. Do tego gdzieś zrodziło się we mnie przekonanie, że w ten sposób, nie ulegając do konca jakiemuś trendowi, czy strukturze ja zachowuję siebie. Byłam wtedy z siebie dumna;)
Teraz w sesji poczułam strach, że to utracę, a wtedy będę nikim, nieatrakcyjna dla nikogo i nudna. Bo tak właśnie kojarzę się sobie, bez nakładek indywidualizacji.
Do tego był silny lęk, że przestanę być wartościowa i atrakcyjna dla bliskich mi aniołków.
Na szczęście uświadomiłam sobie, że podtrzymując swoją indywidualizację, nadal jestem dla nich nie atrakcyjna i nie pasująca i nigdy nie będę, bo taki był cel od samego początku, choć nie było świadomości dalszych konsekwencji. Odpuściły mi też jazdy z zazdrością, gdy bliski aniołek wybierał inne anielice, bo one miały coś jeszcze innego niż ja, niby coś ekstra Boskiego. Tak na prawdę to wcale nie chodziło o to co realnie Boskie( jak mi wmawiano), tylko drugi białoastralny biegun, energie, które gwarantowały, że do prawdziwej miłości, harmonii i Boga sie nie wróci.
Gdy ja chciałam wracać do Boga, to byłam odrzucana, choć tak na prawdę nigdy nie było dotychczas sytuacji bym chciala realnie wracać, na czystych intencjach, bo były to koncepcje powrotu wg białych lub czarnych pomysłów.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-30, 21:13:45 »
Ja jednak wolę szukać wsparcia u Boga :)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-06-30, 20:16:29 »
Sklania do mysleni..

Do ucznia,ktory nieustannie oddawal sie modlitwom,Mistrz powiedzial:
-Kiedy wreszczcie skonczysz wspierac sie na Bogu
i staniesz na wlasnych nogach?
Uczen byl zaskoczony:
-Przeciez to Ty uczyles mnie ,aby uwazac Boga za Ojca!
-Kiedy nauczysz sie,ze Ojciec nie jest tym,na kim mozesz sie wspierac,
lecz Tym,kto wyzwala Cie z Twojej sklonnosci
do wspierania sie na kim kolwiek?

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-03, 22:34:52 »
WitekD

No teraz jest taka sytuacja, ze ja nie mogę przestać walczyć, wlasciwie to ja nie walcze, tylko biernie przegrywam:/
Bo ani w walke nie chce wchodzic, ani Boskiej ochrony.
Wiesz, ja walczyłam, byłam wręcz wykorzystywana do walki, bo miałam moce, których mnie nauczyły galarety.
One były cenne dla innych istot do ich celów.
Ale jeszcze wczęśniej miałam wkręcone od galaret, różne wyobrażenia na temat Boga. Ale to nie chodziło chyba o ochronę, tylko bardziej miłość, harmonię, czy rozwój. Że Bóg to oszust, taki był motyw przewodni.

Nie pamiętam kiedy utraciłam Boską ochronę i kiedy ja sama zaczęłam walczyć. Mhhh o połówka to chyba nie walczyłam, bo wtedy jeszcze byliśmy dream team, wszystko razem, jednomyślnie;)
Jednak rozumiem taką motywację jak opisałeś, by trzymać się swoich. To takie kółko, bo chodzi o to by zaakceptować wolną wolę najbliższych, a było to trudne jeśli samemu już się zdążyło nabyć wyobrażeń negatywnych na temat Boga. Wtedy wydaje się że coś się traci, gdy pozwala tym istotom robić co chcą.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-03, 22:44:01 wysłana przez Laka »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-03-03, 22:30:05 »
Laka
Wystarczy że bliskie Ci osoby, te z którymi chcesz przebywać - nie mają intencji presjowania i narzucania innym swojego mentalu (najczęściej pomieszania). Podatność to jest jedno, ale ona też wyrabia się w bliskim, częstym kontakcie z osobami z takimi intencjami/mechanizmami. Może akurat u Ciebie się zdarzyło że bliskie istoty mają powyższe intencje. U mnie np. zdaje się nie bardzo. Świat jest na szczęście większy niż te parę znanych osób:)