Autor Wątek: WHH - Whole Hearted Healing  (Przeczytany 24624 razy)

Jarek

  • Gość
[#]   « 2016-10-04, 03:10:08 »
WHH mi bardzo pomoglo w sprawie uwalniania wzorcow zwiazanych z karma rodowa, z tego co przejalem z linii przodkow. Ujawnialo sie duzo wzorcow. To mnie w tym roku zainspirowalo by dalej kontynuowac w temacie uzdrawiania zwiazkow rodzinnych.
 Natomiast proces zwiazany z uzdrawianiem wewnetrznej agresji spowodowal krotkotrwale i powierzchowne zmiany (korzysci) a na dluzsza mete spowodowal wyjscie na powierzchnie glebiej ukrytych tychze wzorcow. Poniekad to tez korzystne bo w koncu zyskalem na wiekszej samoswiadomosci i na materiale do transformacji.
Dodam tu ze ja jak rozumiem "instrukcje obslugi", zasade dzialania terapii i sobie to dobrze poukladam w glowie to mi bardzo pomaga i ulatwia uzdrawianie i wspolprace z terapeuta.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-06-20, 07:17:30 »
WHH to zbiór róznych technik, działających na rżnych poziomach energetycznych. Mnie dzięki WHH puściły bardzo trudne do uzdrowienia tematy. Ale... to nie na początku i przy okazji stosowania innych technik.
A więc chyba potrzebna jest cierpliwość, albo dołączenie innych metod usuwających blokady energetyczne.

Isabelle

  • Wiadomości: 8
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-06-18, 16:47:17 »
Ja uczęszczam na sesje WHH już cztery miesiące i rezultaty są znikome. Tyle tylko że zaczęłam się nieśmiało otwierać na wybaczenie rodzicom (oboje toksyczni). Do whhealerki mam zaufanie i wiem że to właściwa kobieta na właściwym miejscu, emanująca dojrzałością i wywierająca na mnie dobry wpływ. Problem tkwi w mej podświadomości. Na początku przygody z WHH czułam ekscytację, po pierwszej sesji spokój i pewność że wszystko będzie dobrze. Problem w tym że to się niestety długo nie utrzymało (a jak wiadomo WHH ma BEZPOWROTNIE uwalniać intencje i traumy), prawdopodobnie uwolniłam wtedy tylko emocje. Pracowałyśmy m in nad lękiem przed odrzuceniem i samodzielnością. Przez moment wydawało się że wszystko będzie dobrze ale problem powrócił. Co ciekawe moja podś która tak się cieszyła na początku że znalazła metodę znakomitą, teraz na sesjach dekoncentruje mnie i już traci nadzieję że WHH jej pomoże....
Dodam że jestem osobą o wysokim poziomie samoświadomości, zdaję sobie sprawę ze swych emocji ale nie potrafię się często do nich dokopać (np czuję że jeste mi smutno, ale nie okazuję tego smutku) i mam nawyk sięgania do analizy zamaist myślenia intuicyjnego. Tak się dzieje też np przy EFT. Cudenko9 napisała w innym wątku że "próbuję EFT ale wywala mi, że to długie męczące i moja PŚ po krótkim czasie siada". Mam dokładnie tak samo!!

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-08-10, 11:41:51 »
Bardzo ciekawy temat więc odkopuje.
Może ktoś się pochwali jak ta metoda działa z perspektywy czasu.
Ostatnie wpisy były dawno, warto więc napisać co się w tym temacie pozdrawiało.
Pochwalcie się może waszymi sukcesami co udało się uzdrowić dzięki tej metodzie i czy jest ona bezpieczna.



Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 09:46:39 »
W uzdrawianiu drzewa rodzinnego i pamięci genetycznej, wychodziły mi najczęściej emocje i schematy zachowań przejęte po przodkach. Dzisiaj wyszło coś nowego - zobaczyłem wyraźnie ciała moich rodziców i rozlokowane w nich traumy - których ja nie odtworzyłem, ale w moim ciele był attachment do tych traum, blokujący mnie mocno w lędźwiach, na samodzielność i samowsparcie. Dużo uwolniłem w ten sposób i czuję że skanując w sesji ciała moich rodziców jeszcze wiele pouwalniam.

firebug

  • Wiadomości: 18
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-28, 22:08:41 »
Z moich doświadczeń z WHH wynika, że niektóre procesy dają bardzo dużo i trwale, inne kompletnie nic
tak z ciekawosci, ktore procesy masz na mysli?

z mojego doswiadczenia...
po stronie procesów:
- procesow jest sporo, wiekszosc nie jest powszechnie dostepna, zazwyczaj to mniej lub bardziej dopracowane prototypy; jesli jest kilka wersji procesu, uczestnik warsztatow ma do czynienia z wersja podstawowa, dzialajaca zwykle najslabiej, ale za to najbezpieczniejsza i dokladniej sprawdzona
- sa procesy (i wynikajace z nich stany), ktore wzmacniaja/stabilizuja inne stany

po stronie odbiorcy:
- obecnosc dodatkowych uszkodzen, ktorymi dany proces sie nie zajmuje, a ktore potrafia blokowac dany/wiele stanow
- stan byl obecny czesciowo/w calosci przed zrobieniem procesu, wiec potem sila rzeczy nie ma tego "wow", no bo rzeczywiscie niewiele sie zmienilo
- rozbieznosc miedzy wyobrazeniami nt. stanu a faktycznym stanem
- to zalezy od czlowieka, ale niektorzy maja tak, ze szybko przyzwyczajaja sie do dobrego, szybko staje sie to dla nich norma, "od zawsze" obecna
- zdarzaja sie osoby, ktore twierdza, ze na nich to nic nie zadziala i... rzeczywiscie sa w stanie to osiagac

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-28, 19:06:39 »
blu4
Spadek energii to przeważnie temat na więcej, niż jedną sesję, w każdej metodzie. Chociaż po jednej sesji coś powinno przynajmniej drgnąć.
Z moich doświadczeń z WHH wynika, że niektóre procesy dają bardzo dużo i trwale, inne kompletnie nic, za to innymi metodami da się przerobić dany temat. Albo potrzeba więcej sesji, albo zmienić metodę.

firebug
Czyli przyczyny braku efektów jak w każdej innej metodzie pracy, tylko słownictwo trochę inne.





firebug

  • Wiadomości: 18
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-28, 15:38:46 »
Mam pytanie odnosnie whh...

Czy przystepowaliscie  do sesji z pelna swiadomoscia tematu jaki chcecie uzdrowic?
Bo u mnie to troche wyglada jakbym robila to na oslep.
Mialam jedna sesje dot spadku energii.Ale tej jak nie bylo tak nie ma.

robienie "na oslep" bedzie dawalo wyniki "na oslep" :) dlatego sesja whh (podstawowego) jest w miare uporzadkowana:
1. okreslic temat ("spadek energii" jest troche za szeroki)
2. znalezc stop-klatke (konkretne wydarzenie, w ktorym temat sie pojawil) i okreslic suds
3. okreslic symptomy
4. zejsc po nici do naj­wcze­śniej­sze­go wy­da­rze­nia
5. leczenie az do cplbl
6. ponownie sprawdzenie suds w stop-klatce

jesli suds > 0 mozliwe ze
-nie zeszlas do najwczesniejszego wydarzenia
-nie doleczylas tego, co wlasnie robilas (cplbl)
-w temacie sa kolejne nici do zrobienia
-w trakcie leczenia lub sprawdzania suds przeskakiwalas do innego wydarzenia

blu4

  • Wiadomości: 20
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-27, 23:44:43 »
Mam pytanie odnosnie whh...

Czy przystepowaliscie  do sesji z pelna swiadomoscia tematu jaki chcecie uzdrowic?
Bo u mnie to troche wyglada jakbym robila to na oslep.
Mialam jedna sesje dot spadku energii.Ale tej jak nie bylo tak nie ma.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-17, 19:27:07 »
Dzisiaj podczas uzdrawiania jakiejś bliżej nieokreślonej traumy moje ciało zaczęło robić ruchy frykcyjne a ja poczułem że jestem plemnikiem. Najpierw dotarło do mnie że jestem bardzo witalny, a chwilę później że mam ważną misję do spełnienia. Potem zespoliłem tą świadomość bycia plemnikiem z moim ciałem i poczułem wlewające się we mnie uczucie pełni. Na tym skończyłem sesję, trochę jeszcze pooddychałem i czułem że bardzo fajnie "prostuje" mi się obszar od brzucha do pachwin.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-23, 19:47:41 »
Miałem miałem.
No dobra wyśle Ci później.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-23, 16:32:14 »
A miałeś jakieś silne emocje lub odczucia? Bo to byłaby wskazówka że coś się w tobie zmienia. Jakieś zainteresowanie że ja właśnie taki jestem, że to wszystko jest we mnie i na mnie oddziaływuje. Że mogę doprowadzić do tego aby poszczególne części mnie się zmieniły. Fascynacja z powodu poznawania siebie.
Wyślij mi te wskazówki. Może kiedyś mi się przydadzą.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-23, 00:00:58 »
Inga dzięki ale z tym super utalentowanym to troche mnie zażenowałaś :)
Mnie się nic a nic nieudało przerobić tą metodą. traciłem tylko na to kase, zamawiałem sobie te sesje i liczyłem wtedy że terapeuta za mnie zrobi robote. Pamiętam że tylko patrzyłem na zegarek kiedy koniec bo mi się niechciało. Cholernie mi się niechciało robić tych sesji, ćwiczyć. Nieakceptowałem że to mi może pomóc, niewidziałem odniesnienia w tym do przyczyn problemów a takich metod bardzo nielubie. Mam hopla troche na punkcie dochodzenia do przyczyn i to też dlatego.

Pewnie teraz miałbym jakieś efekty bo niemam już takich oporów co kiedyś.

Mam wiekszość wskazówek i konwersacji z terapeutą od WHH jak byś chciała to moge ci wysłać PW np. o asocjacjach czy inne takie.

Zapomniałem dodać.
Mój terapeuta podkreślał często że żeby WHH przynosiło dobre efekty to bardzo ważne jest uzdrowienie relacji z rodzicami a konkretnie uznanie że jesteśmy dziećmi naszych rodziców, wybaczenie im, postawienie się w roli dziecka. Niebardzo rozumiem w jaki sposób było to ważne względem tej metody ale jednak trzeba być podczyszczonym żeby z powodzeniem stosować WHH. To trza zaznaczyć.
Wbrew pozorom że tyle skomplikowanych rzeczy trzeba wizualizować to jest to prosta metoda. 
« Ostatnia zmiana: 2013-05-23, 00:08:21 wysłana przez Doktor-X »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-22, 22:53:17 »
Jeżeli potrafiłeś robić takie trudne rzeczy to znaczy że jesteś super utalentowany.
I dziwię się że ci to nie pomagało.
Czy te twoje mózgi po tych ćwiczeniach bardziej zaczęly się ze sobą dogadywać, bardziej zaczęly się ze sobą porozumiewać  i integrować. Wg mnie ta metoda jest bardzo dobra na to aby zintegrować poszczególne skłocone ze sobą części siebie.
Z tym że uważam że jak na ciebie poczatkującego to wszystko było zbyt rozbudowane i skomplikowane.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-22, 22:05:09 »
No właśnie Inga, chodziło mi o te mózgi. One mają różne nastawienia. Jak się z nimi wchodzi w kontakt to dostrzega się że zachowują się jak odrębne osoby. Np. wiecznie zestresowany u mnie mózg brzucha czuł się samotny, nieszczęśliwy i przestraszony. Mózg splotu natomiast czuł żal wobec mózgu brzucha ale był mniej zestresowany. Mózg 3 oka był u mnie znowu arogancki i pewny siebie.
I jak tak spacerowałem sobie świadomością po tych różnych mózgach w swoim ciele to zauważyłem że dotąd utożsamiałem się ze świadomością w głowie na wysokości oczu. A gdy przeniosłem się świadomością do np. splotu to myślałem całkowicie innaczej i innaczej patrzyłem na świat. Coś jak bym zmieniał tryb i patrzał na świat przez inny pryzmat. Wtedy to mnie zaskoczyło i zapytałem terapeute - to kim ja właściwie jestem ? hehe a on na to = no właśnie dobre pytanie :)
Czyli jestem świadomością

Ogólnie praca za pomocą WHH jest taka specyficzna. Ja miałem bardzo duzo oporów bo podejście w tej metodzie było dla mnie totalną abstrakcją. Mój umysł chciał ogarnąć jak to działa połączyć to z tym co do tej pory wiedziałem na temat uzdrawiania życia za pomocą innych metod. Szukałem jakiegoś schematu, powiązania do struktury pracy nad sobą jak np. dochodzenie do przyczyn problemu, zgłebianie coraz głębszych warstw i uwalnianie a w WHH nie ma czegoś takiego. To całkowicie różny sposób pracy który ciężko przełknąć jak ktoś jest przywiązany do takich umysłowych rozkminek i analiz jak ja.

Np. w jednym ćwiczeniu wyobrażałem sobie scene gdzie każdy mózg ciała musiałem zwizualizować sobie jako osobę która tam stoi na tej scenie, widzieć jej wyraz twarzy lub chociaż czuć energie. Najlepiej było wyobrazić sobie to jak najdokładniej. I każdy kolejno mózg konfrontowałem z innym żeby odczuć jakie emocje się między nimi rozgrywają.
Takie troche głupie to jest i umysł często się buntuje. Ja byłem bardzo niechętnie nastawiony do tej metody bo właśnie było sporo takich irracjonalnych elementów, dziwacznych ćwiczeń i niewierzyłem poprostu że to działa.

Być może ta metoda poprostu nie jest dla mnie. W każdym razie wizualizować troche trzeba umieć.

Jedno ćwiczenie które mi średnio wychodziło to było to zatapienie się w słońcu.
Nie pemiętam początku tego ćwiczenia ale było takie coś że pakowało się do pudełka różne aspekty których się nieakceptuje i jakieś inne rzeczy których się np. obawialiśmy lub mieliśmy do niech stosunek. O ! właśnie, pakowało się rzeczy do których miało się jakiś spaczony stosunek emocjonalny. Bo to ćwiczenie wogule polegało na tym żeby zmienić nastawienie do pewnych spraw, zmienić swój stosunek np. do kobiet czy do innych rzeczy.

Ja np. pakowałem do pudełka damską rękę :) z pomalowanymi paznokciami co symbolizowało taką kobiecą arogancję i odrzucenie ze strony kobiet którego się bałem. Pakowałem tą ręke do pudełka, jak również swój wstyd który też przybrał w tym ćwiczeniu pewien symbol, już niepamiętam jak mi się wtedy skojarzył. Ale te uczucia które się czuło to nadawało się im symboliczny wygląd, coś z czym się nam dana emocja kojarzyła, wizualizowało się ten wygląd = symbol danego uczucia i pakowało się je do pudełek.
Potem te pudełka wsadzało się do swojego wnętrza, tak jakby zjadało i gdy już tam były to wyobrażało się sobie że słońce nas przyciąga z ziemi a my coraz bardziej się oddalamy widząć z góry jak wszystko staję się coraz mniejsze i mniejsze aż wkońcu znajdujemy się na orbicie i potem coraz bliżej, zbliżamy się do słońca które nie parzy ale jest miłe i ciepłe pełne miłości w dotyku. Słońce symbolizowało w tym ćwiczeniu boską matrycę czyli pierwotną miłość, coś z czego wszystko pochodzi, Wszystko trzeba sobie powoli wizualizować jak najdokładniej czuć jak wtapiamy się w słońce a potem że stopniowo wędrujemy do jego centrum i tam wyrzucamy z siebie te pudełka.
Pudełka otwierają się i wychodzą z nich te wszystkie emocje - symbole i rozpuszczają się w złoto pomarańczowym płynie wraz z nami samymi. Wyobrażamy sobie jak płyn nas wypełnia, wypełnia każdą komórke ciała i tych symboli również co potrafi być trudne.
Wkońcu dochodzi się do momentu że zarówno my jak i pudełka z zawartością rozpuszczamy się, mieszamy się ze sobą i stajemy się jednolitą substancją że już nieda się rozróżnić co było czym. Stajemy się tak jakby nicością.
Tutaj sie gubiłem bo niepotrafiłem sobie tego wyobrazić, poczuć ze moja świadomość (ja), że ja jestem tym płynem. No ale w tym samym momencie co się rozpuścimy przychodzi etap że nasza swiadomość rośnie jak balon. Cały czas jesteśmy w centrum słońca. Poszerzamy świadomosć, jesteśmy coraz więksi aż wkońcu stajemy się całym słońcem i tu ćwiczenie się kończy.
Podobno wielu ludzi ma wrażenie po tym ćwiczeniu jakby ich świadomość wypełniała cały pokój i czują że jest im ciasno.
Ja tego niedoświadczyłem. Pewnie dlatego że kiepsko u mnie z wizualizacją.

To ćwiczenie można robić w wannie, podobno woda lepiej działa na umiejętność wyobrażenia sobie tego słonecznego rozpuszczalnika, tego płynu w tym śłońcu.

Prawda że dziwaczne ? :)



Tulia, Korneliax :) dzięki miło mi
Jeśli ja teraz fajnie pisze to co będzie jak odblokuje swoje mówcze i pisarskie talenty ? :]