Te różne procesy z WHH i na Słońcu uzdrowiły tez dla mnie bardzo istotny temat, tak przy okazji:
to co zewnętrzne, a to co wewnętrzne. Granice, a przepływy energii, czy inaczej coraz większe przepływy właściwej energii, im zdrowsze granice między tym co wewnętrzne i zewnętrzne.
Wewnętrzne to:
Stany Szczytowe
cechy urzeczywistnienia
bycie Sobą (co można rozpoznać jak już nie wpływa tak bardzo to co zewnętrzne)
moja optymalna droga życia,
świadomość, wglądy w naturę rzeczy
swobodne przepływy lekkiej i stabilnej energii światła
naturalne zdrowienie już w momencie, gdy pojawia się problem, wzorzec, fizyczna dolegliwość
Nadświadomość
Zewnętrzne do wewnętrznej struktury to:
ego moje
ego innych
emocje
przekonania i wartości (to co się traktuje jako wartości, żeby mieć kotwicę i tworzyć granice)
problemy do rozwiązania
komunikacja z otoczeniem
reakcja z otoczeniem
traumy własne (uświadamiają się, czasem coś powodują, jednak nie są już władcami sytuacji i samopoczucia)
traumy czyjeś (mogą sobie być, jednak nie przepływają i nie kodują nowego wraz z energią i informacją)
To wewnętrzne jest ważniejsze, stabilne, zawsze obecne, pomimo pojawiania się tego co zewnętrzne.
Czyli następuje tymi metodami głębokie uzdrawianie struktury energetycznej i informacyjnej, co skutkuje bycie na co dzień w Stanach Szczytowych, co w efekcie przyciąga podobnie uzdrowione struktury i dodatkowy bonus: powoduje spontaniczne uzdrawianie czyiś struktur, gdy jest na to otwartość u kogoś i gdy samemu nie wychodzi się z tego co wewnętrzne, mimo że pojawia się to co zewnętrzne.