Marcin,
Tu chodzi o to, że sesje WHH wywołują doświadczenia głębszego zrozumienia. Ta integracja przynosi nowe spojrzenie - tzn silnie odchodzi chęć do obwiniania rodziny za swoje niepowodzenia. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Wiele obciążeń zapisuje się biologicznie, genetycznie, przenosi z pokolenia na pokolenie i mamy efekt. Doświadczamy tego co nasi przodkowie, albo mamy potencjał, aby wiele zaburzeń i wzorców ujawnić. Nabrałam większego zrozumienia, dlaczego tak się działo w mojej rodzinie, dlaczego tak a nie inaczej zachowują się poszczególni członkowie. Dlaczego przeżywają wciąż swoje cierpienie. Gdy sobie uświadamiamy, że jesteśmy za siebie odpowiedzialni i za to co wybraliśmy - tak na prawdę odpada bardzo dużo ciężaru. Widzę, że moja rodzina jest zagubiona i wystraszona, jak zwyczajnie dograliśmy się traumami, intencjami w tym wszystkim co przeżyliśmy. Z poziomu świadomego każdy chciał dla siebie jak najlepiej, inna kwestia, że z powodu własnej krzywdy i bezradności, nie mógł się tego trzymać.
Postrzegam rodzinę z większą wyrozumiałością. Nie mam ochoty ich zmieniać, nie mam ochoty nauczać, po prostu bardziej rozumiem. Po uzdrowieniu wygasło mi wiele mechanizmów, reakcji - już nie prowokuję i nie odpowiadam na bardzo wiele zaczepek i zachowań. Nie uczestniczę w tym co mi szkodzi lub nie pasuje. Widzę, że rodzinka jest efektem całego pokoleniowego popiepszenia - ciężaru, który przenosi się zgodnie z zapisem genetycznym i ujawnia pod wpływem określonych intencji duszy.