Autor Wątek: Poczucie braku - jak się uwolnić i uzdrowić?  (Przeczytany 13030 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-18, 12:37:43 »
Skasowało mi się przez pomyłkę. Pisze od nowa...

Jeśli teraz już wiesz, to zrobisz z tym, co się pojawi tak, jak mówisz.
A przyczyna tych upadków, tak czy inaczej, sama się pojawi gotowa do uzdrowienia. 
Dlatego potrzebne jest czucie się bezpieczną.

Cytuj
Chodzi mi o przyczyny tych wcześniejszych upadków, żeby historia się nie powtórzyła. Bo pewna nie jestem czy to przez tłumienie czy jeszcze przez coś innego i dlatego ten lęk.

Moze chodzić o przeżycia karmiczne. Trauma upadków to bagaż przeszłosci, bądź też reakcja na nią.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-18, 12:17:33 »
Teraz to ja już wiem co robić żeby nie tłumić negatywów. Chodzi mi o przyczyny tych wcześniejszych upadków, żeby historia się nie powtórzyła. Bo pewna nie jestem czy to przez tłumienie czy jeszcze przez coś innego i dlatego ten lęk.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-18, 11:57:29 »
Podczas podnoszenia wibracji zachodzi pewne oczyszczanie, ale te cięższe trzeba uwalniać, zwłaszcza przez pozwalanie sobie na ich ujawnianie, puszczanie. Ważna jest świadoma intencja, oraz, że:
jesteś bezpieczna ze swoimi wspomnieniami karmicznymi.   

Żeby nie tłumić negatywów, ale je uwalniać warto stosować techniki uwalniające. Jak dla mnie najlepiej nadaje się regresing, węzły, modlitwa, rebirthing, tech uwalniania, EFT. Poszukaj też metody, która proponowała Inga, gdzieś w różnych wątkach, bo nie pamiętam.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-18, 11:46:02 »
Mateusz, tylko ten proces mnie uwstecznił niestety.

Zastanawiam się czy nie przesadziłam z podnoszeniem wibracji nie oczyszczając negatywów, tylko je stłumiłam.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-17, 21:50:07 »
Kaja
Cytuj
Całe moje życie to dążenie do odzyskania tego stanu, no i za każdym razem gdy go odzyskiwałam (choć nigdy nie do końca) znowu bum i za każdym razem większe, żeby ciężej było wyjść.

Wydaje mi się, że chodzi o proces rozwoju duchowego, w którym zachodzą pozytywne zmiany. Otwierasz się na wysokie wibracje, które oczyszczają i odsłaniają traumy przeszłości. Traumu pod wpływem miłości wychodzą bliżej powierzchni świadomości i dlatego je odczuwasz. Potem ta część ujawniona uzdrawia się, a Ty odczuwasz pozytywne stany. Po nich proces dalej zachodzi, znowu "działa miłość" więc ponownie pojawia się bum, ale juz trochę inne, bo to ciąg dalszy.
« Ostatnia zmiana: 2013-07-17, 21:52:50 wysłana przez Mateusz »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-17, 17:44:08 »
Może masz coś podobnego jak ja miałam. Kilka razy w zyciu przechodziłam fazy wzlotu i upadku, z tym że upadek był aż do granicy samobójstwa. A wszystko było sterowane okolicznościami zewnętrznymi. Ja wtedy też za wszelką cenę dążyłam do tego aby mi było dobrze. I udawało mi się to osiągać. Gdy to dobrze trwało za długo to zaczynały narastać podświadome lęki i działo się cos strasznego. Traciłam wszystko co mi dawało szczęście i zostawałam zupełnie sama z ogromnymi problemami.
Ostatnie bum było już trwałe.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-17, 17:21:19 »
Ja uważam że lepiej jest wykorzystywać swój czas, energię i wysiłek na zbliżanie się do siebie niż na kreowanie sobie łatwego i przyjemnego życia czy też na osiąganie wytyczonych celów.

To w sumie nie do końca wątek na ten temat ale te słowa padły tu. Tak się zastanawiam czy jest to możliwe osiągnięcie nie tyle tylko łatwego i przyjemnego życia ale nawet wysokich wibracji bez kontaktu z sobą tłumiąc emocje? Bo jakoś mam wrażenie że mnie to dotyczy. 
Miałam stan w którym czułam się szczęśliwa, czułam miłość, radość, a potem było wielkie bum, praktycznie z dnia na dzień i głęboka depresja. Całe moje życie to dążenie do odzyskania tego stanu, no i za każdym razem gdy go odzyskiwałam (choć nigdy nie do końca) znowu bum i za każdym razem większe, żeby ciężej było wyjść. Owszem sukcesy duże ale bym też nieprzeciętne. Teraz mam wrażenie, że znów stoję na progu tego stanu ale boję się, że znów coś się stanie i szukam przyczyny tego że wcześniej tak się działo.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-11, 18:04:12 »
Tylko mimo wszystko, jak kuknęłam na twoją mapkę to tam było dużo ale zwięźle. Tak po męsku.
A u mnie jest z wykrzyknikami, podkresleniami, znakami zapytania, nawet buźki się zdarzają ! :)
I to jest ta różnica ;)

Rób, jak Ci wychodzi. Ważne, żeby to samo wypływało z umysłu. Wysłuchiwanie umysłu i zapisywanie w mapce. Oglądanie telewizji umysłu i zapisywanie w mapce, co się widzi. Bez prób zmieniania tego, co się widzi, co się pokazuje. Oczywiście, jeżeli pojawi się chęć zmiany, to też jest część tego, co się pokazuje w telewizji umysłu :). Więc to też należy zapisać wtedy w mapce.

Bardziej jest to niedziałanie, niż działanie. Na początku, wiadomo, będzie i działanie i kontrola, ale z czasem będzie się to polepszać. Więcej będzie otwarcia się na procesy, które się same dzieją.

To trochę można porównać do płuc, czy serca. Płuca same oddychają, nie musimy specjalnie oddychać 24 godziny na dobę, kontrolować to, żeby oddychać. Samo się dzieje. Ingerowanie nawet przeszkadza. Serce tak samo. Podobnie z tymi mapkami. Umysł wie, jak się uzdrowić. Wystarczy mu na to pozwolić, a nie narzucać sposób, jak to powinno się dziać.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-11, 15:42:12 »
Martinus, też tak czuję. Nie blokować naturalnej ekspresji umysłu.
Full spontan :)
Tylko czasem jak mnie najdzie ! Szczególnie takie mega wkurzenie na taką jedną strzygę, która jest "od zbyt długiego czasu zbyt blisko" , to  ta strona, z której cholerowanie zaczełam,  zabiera pół kartki - muszę skonczyć, wiesz, rozumiesz, aż do pustki ;))
Ale nastepną myśl staram sie zaczynać w innym miejscu.
spontanicznie wybranym :)

Tylko mimo wszystko, jak kuknęłam na twoją mapkę to tam było dużo ale zwięźle. Tak po męsku.
A u mnie jest z wykrzyknikami, podkresleniami, znakami zapytania, nawet buźki się zdarzają ! :)
I to jest ta różnica ;)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-11, 15:28:38 »
Chęci mam na mapkę, zawsze !
Piszę na srodku temat.
Ale bez tematu też - tak też sugerowałeś.
W kazdym razie zaczynam od środka ;)
Ale potem ? Potem to już elaborat !
Staram sie te zdania "rozrzucać". But . . .

Ok, to dobrze.

Bo niektórzy piszą zdanie pod zdaniem, ale zauważyłem, ze to blokuje naturalną ekspresję umysłu. Lepiej tak rozrzucać pojawiające się myśli.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-07-11, 15:28:20 »
Martinus, bardzo fajny artykul o mapach, naprawdę.
Mi się to przyda.

Chce ci też napisać, że mam wrażenie że przez twoje poglądy przebija błędne zdanie co do afirmacji w ogóle, że one oznaczają tworzenie sztucznej tożsamości, tylko innej. Powiedziałbym raczej: nie zawsze powodują wyjście z danej tożsamości. Myślę, że masz racje, że może tak być, że można pójść za daleko i na podstawie tej błędnej tożsamości wprowadzić zbyt wiele i stworzyć sobie 'świat alternatywny'. Jednak założenie jest takie, że nawet funkcjonując dłuższy czas w tej mylnej acz bardziej pozytywnej tożsamości, sprawi to że pod wpływem życia ta stara konstrukcja się zawali (trauma zostanie odkryta). Gdy ktoś pracuje nad sobą i ma intencje prawdziwego rozwoju (głębii), nie będzie używał afirmacji do zamknięcia się na zawsze w takim kokonie. 
Myśle że częśc traum jest nie do przekroczenia za pomocą afirmacji (albo w danym momencie życia) dlatego mimo pisania, czasem nie zostanie wyłonia główna przyczyna, sprawiająca że całe napięcie związane z daną kwestią pryska i pojawia się  kreacja z poziomu siebie rzeczywistego, o której pisałeś. Sądze że to zalezy też od celu z jakim się "siada" do afirmacji. Jeśli twoim celem będzie głębsze odczuwanie tej głębi o której piszesz, to dotrzesz za ich pomocą (albo i nie) do przyczyn , które to uniemożliwiają, jednak nie będzie ci grozić to o czym piszesz. Natomiast przystępując do tego od niewłaściwej strony i osiągając np. cele typowo osobiste (które czesto istnieją z powodów traum) może to spowodowac taki efekt.

Cytuj
(1) Kreacja ze sztucznej tożsamości (ego). Podstawą takiej kreacji jest wiara w nieprawdę. Ze czegoś nam brakuje, że coś jest nie tak z nami itd. Zaczynamy w czymś takim od nieprawdy, w jaką wierzymy. Więc każda budowla na tej nieprawdzie, będzie wzmacniać jej realność, realność iluzji. Z czasem, zejdzie to poza świadomość, ale dalej będzie.  Taka kreacja powoduje zamykanie się na coś więcej. Zamykamy się w kokonie iluzji, w śnie. Mamy swoją kreację, doświadczamy jej, ale to jest jak doświadczanie świata snu podczas spania. To sen, to nie rzeczywistość.
(2) Kreacja z poziomu siebie rzeczywistego. Można to nazwać podobnie jak działanie-niedziałanie, niekreacją. Już nie ego kreuje, ale kreacja dzieje się. Jest wyrazem czegoś, co jest w nas. Jest w nas miłość, miłość wyraża się na milion sposobów, np. nawet, że mieszkamy w fajnym mieszkanku, pojawiamy się w związku fajnym itd.. Życie w takim mieszkanku jest wyrazem miłości do siebie, która jest w nas. Taka kreacja wyraża rzeczywistość w nas. To dzieje się praktycznie samo. Dlatego podobnie, jak w taoizmie, można nazwać to niekreacją. Kto inny kreuje niż poprzednio. Z innego miejsca kreacja zaczyna się. Tutaj kreacja jest wyrazem czegoś, co już w nas jest.

No ale my point is: ta rzeczywista kreacja (2) jest generalnie celem stosowania afirmacji w tym sensie i w taki sposób w jaki zalecany jest przez "szkołę" regresingu i rebirthingu. Natomiast punkt (1) jest pewnym zjawiskiem które może występować gdy się nie przepracuje pierwotnej przyczyny. Nie jest to powód by całkowicie odrzucac afirmacje.
« Ostatnia zmiana: 2013-07-11, 15:30:58 wysłana przez marcin »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-11, 15:25:17 »
Chęci mam na mapkę, zawsze !
Piszę na srodku temat.
Ale bez tematu też - tak też sugerowałeś.
W kazdym razie zaczynam od środka ;)
Ale potem ? Potem to już elaborat !
Staram sie te zdania "rozrzucać". But . . .

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-11, 15:11:36 »
Cóż, rzeczywiście.
Różnica jest - daje nadzieję ;)

Mimo wszystko u ciebie były to stosunkowo krótkie 'wypowiedzi'.
A u mnie to jest jak list ! :))

:) A piszesz w formie mapki, czy zdanie pod zdaniem?

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-11, 15:05:04 »
Cóż, rzeczywiście.
Różnica jest - daje nadzieję ;)

Mimo wszystko u ciebie były to stosunkowo krótkie 'wypowiedzi'.
A u mnie to jest jak list ! :))

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-11, 14:01:31 »
Martinus,
Czasem mapki wygladają jak elaboraty ;))
Trudno ująć to w bardziej zwięzłą formę .
It's ok , I hope ;)

:) Na początku mi wychodziły duże, czasami ogromne, i jedna mapka zajmowała i ze 40 minut. Teraz zrobienie mapki, czyli dojście do stanu pustki zajmuje mi z 20-30 sekund.

Zobacz sobie ten pdf. Link jest tutaj http://tinyurl.com/mapki-duza-i-mala

Pierwsza to mapka, którą robiłem około rok temu, jest ogromna. Tyle zajmowało mi, żeby pojawił się ten stan pustki. Drugą mapkę robiłem wczoraj. Zapisałem 4 myśli, pojawił się stan pustki i poczułem silniejszy przepływ energii.