Ale perspektywa utkniecia w wiecznym kole reinkarnacji i ciaglego cierpienia i ciaglych lekcji z ktorych nie da sie wyrwac i ponad to przeswiadczenie, ze jestesmy sami jak palec a wszystko co mamy w koncu tracimy..... To troche "nieprzyjemna" perspektywa, az ciarki przechodza 
Magic, spokojnie.
Po pierwsze skup sie na sobie, nie sluchaj kazdego i wszystkich, bo to rzeczywiście można stracić grunt pod nogami. Pamiętaj, że jesteś zawsze w Teraz. I od teraz możesz wszystko zmienić. Jaka ta karma nie była, to ona BYŁA.
Podstawą jest obserwacja siebie, ponieważ „karma” to nic innego jak odtwarzanie pewnych schematów. Więc czym szybciej zaczniesz sie skupiać na obserwacji siebie i swoich emocji tym wcześniej zaczniesz wyodrębniać schematy, które są czasami takim przymusem duszy. Jak jest przymus to trzeba zadawać sobie pytania odnośnie tego co sie dzieje, aż dojdziesz do wniosków dlaczego tak robisz.
Ważne, żeby niczego w sobie nie negować i nie odrzucać. Zgadzać sie na wszystkie swoje emocje, pozwalać im być, ponieważ tylko tak pokaże się wiecej. (Jaką sobie dasz troskę, cierpliwość, tolerancje, akceptacje tyle z Ciebie sie Tobie ujawni)
Chodzi cały czas we wszystkim o Twoje poczucie JA. W czym sie czujesz teraz. Głowna sprawa to obserwator, który jest zawsze. Co by sie nie działo jest jakaś część Ciebie która ZAWSZE JEST. Poczuj ją i przypomnij sobie, że tyle w Twoim życiu sie wydarzyło a był tam zawsze obserwator i jemu NIC SIE NIE STAŁO, przezył, przetrwał, nadal jest cały i zdrowy.
Usypiasz w nocy? I co sie z Tobą dzieje? Nadal jesteś? – to jest dokładnie to samo co ze śmiercią. Ty nadal będziesz - ZAWSZE.
Jeżeli skorzystasz z regresji kiedyś i poznasz siebie w różnych miejscach, to poczujesz tego obserwatora siebie. Czy we wcieleniach, czy miedzy wcieleniami zawsze patrzysz z tego poziomu – to jest zawsze, nie umiera.
Strach , niepokoje są tylko wtedy kiedy poczuciem JA jesteś w jakiejś części siebie i masz zawężoną świadomość – czyli nie patrzysz z poziomu obserwatora.