Poczucie pustki, braku to bardzo ważny temat.
Dusza odrzuca z powodu traum aspekty siebie. W tym miejscu powstaje pustka, brak.
Na rzeczywistym poziomie duszy, jest ona pełna. W wyniku wypierania aspektów siebie, powstaje pustka i poczucie braku.
Traumy powodują odcięcie świadomości od rzeczywistych aspektów siebie. I wchodzi się wtedy w pustkę.
Dusza wtedy dąży do wypełnienia tej pustki. Niestety, zazwyczaj zamiast cofnąć się, wejść w traumę, przekroczyć ją, szuka tego, czym może wypełnić pustkę gdzieś indziej, a konkretnie w iluzji. I tak pustkę wypełnia substytutami aspektów siebie.
Nigdy to nie jest stałe, takie wypełnienie substytutami. Trzeba ciągle je nakręcać. Trzeba działać w pętli, żeby zamazywać poczucie pustki w danym obszarze, żeby uciekać świadomością od tej pustki i mieć ciągłe wrażenie, że tej pustki nie ma.
Zawsze, jeżeli będzie się uciekać od poczucia pustki, będzie się uciekać w iluzję. W iluzję, że coś mamy itd.
Poczucie pustki bazuje na kłamstwie, w które dusza wierzy. To kłamstwo tworzy brak świadomości tego, co tak naprawdę składa się na nas na poziomie duszy.
Dusza nie widzi czegoś, co tak naprawdę ma. Ma poczucie pustki w tym miejscu i stara się to wypełnić.
Gdy np. nie ma kontaktu ze swoją rzeczywistą wartością z powodu traumy, jest tam pustka, bo ten rzeczywisty aspekt jest wypierany poza świadomość i znika z oczu duszy. Wtedy ona dąży do wypełnienia tego wartością, ale jest to sztuczna wartość, substytut. Wartość, którą dusza bierze z zewnątrz do wewnątrz. Ktoś może np. studiować 3 kierunku na studiach, żeby stworzyć poczucie wartości siebie. Innymi słowy, żeby przestać czuć brak wartości siebie.
Inny przykład. Gdy nie ma się kontaktu z dostatkiem w sobie, rzeczywistym aspektem siebie, dąży się do wypełnienia tego, zdobycia tego, a ponieważ jest trauma, która odgradza nas od rzeczywistości, szukamy na zewnątrz siebie dostatku. Z zewnątrz czerpiemy ten dostatek do wewnątrz. Zarabiamy więcej, kupujemy więcej przedmiotów, żeby stworzyć wewnętrzne poczucie dostatku. Czyli, żeby wypełnić poczucie braku dostatku.
I tak dalej.
Według mnie, rozwiązaniem nie jest ucieczka od poczucia braku. Bo zawsze będzie się wchodzić w substytuty czegoś, co tak naprawdę już w nas jest. A substytuty to iluzja, to sen. Rozwiązaniem jest wejście w tą pustkę. Nie walka z nią, wejście w nią. Pustka jest iluzją.
Każde działanie oparte na uciekaniu od poczucia braku, wzmacnia realność tej iluzji, że czegoś nie mamy, wzmacnia realność pustki, braku. I to tworzy jeszcze silniejsze odcięcie od nas rzeczywistych.
Im większe działanie z poczucia pustki, żeby od niej uciec, tym silniejsze odcinanie świadomości siebie rzeczywistych, pełni, która już teraz w nas jest.
Pustka to iluzja. Powstaje w wyniku wypierania ze świadomości aspektów siebie z poziomu rzeczywistości. Na pewnym poziomie siebie zamykamy oczy i nie widzimy czegoś, co tak naprawdę w nas jest i jesteśmy przekonani, że tego nie mamy, bo tego nie widzimy, nie czujemy.
Kreacje bazujące na poczuciu pustki, tworzą iluzję, tworzą substytuty. Wchodzimy jeszcze bardziej w świat iluzji. Może być super, fajnie, ale to dalej sen. W śnie też może być przyjemnie i fajnie, ale sen to sen.
Czym innym jest kreacja, która jest ekspresją pełni w nas. Wtedy taka kreacja jest przedłużeniem czegoś, co już w nas jest.
Pustka nie jest czymś rzeczywistym w nas. To iluzja. Więc, gdy nasze działania służą zapełnieniu tej pustki, wymazaniu jej ze świadomości, tworzymy kolejną warstwę iluzji, którą przykrywamy tą iluzoryczną pustkę.
Z tego, co zauważyłem, nawet, jak coś niby się ma, zazwyczaj są to substytuty jakichś aspektów siebie rzeczywistych. Takie substytuty trzeba ciągle podtrzymywać. Trzeba ciągle tworzyć ich realność. Wtedy dana osoba, jej poczucie ja, jest osadzone w sztuczności, jest osadzone w iluzji.
Miłość, nawet najprzyjemniejsza, może okazać się substytutem tej rzeczywistej. Rzeczywistą odrzuca się na bardzo głębokim poziomie siebie, i wypełnia powstałą pustkę substytutem tej miłości, iluzoryczną miłością, sztuczną.
Większość działać ludzi, dusz, to tworzenie, gromadzenie substytutów. To dążenie do pełni. Jednak dzieje się to w złym kierunku. Bo to dążenie prowadzi do iluzji. I wchodzi się w coraz przyjemniejsze iluzje, w których nie czujemy pustki czegoś.
Kreacje bazująca na pustce, na poczuciu, że czegoś się nie ma, zawsze prowadzą głębiej w iluzję. Kontrolujemy światem zewnętrznym tak, żeby uciekać świadomością od poczucia pustki w różnych obszarach siebie. Wchodzimy w związki, żeby dały nam miłość, bo czujemy jej brak, ale to, co dostajemy, to substytut. Poczujemy go przez jakiś czas i związek zacznie się psuć. Coraz trudniej będzie kontrolować sytuację, żeby odczuwać miłość. Związek zacznie się psuć, rozsypywać. Dlaczego? Bo taki związek służy generowaniu substytutów w sobie. Nie jest miejscem, gdzie następuje ekspresja miłości w sobie, ekspresja siebie rzeczywistych.
Czym innym jest związek, gdy wchodzi się w niego, żeby dostać miłość, a czym innym jest związek, gdy wchodzi się w niego, żeby wyrażać miłość, która już w nas jest.
Dlatego uważam, że prędzej czy później i tak zmęczymy się tym uciekaniem od tej pustki, od poczucia braku i wtedy wejdziemy w to poczucie pustki, a wtedy okażę się, że... światełko zapali się i zobaczymy pełnię swojej istoty. A wtedy będzie dziać się emanacja pełni nas, aspektów nas, które już teraz są. Nasze działania będą wypływać z czegoś, co już w nas jest, a nie z iluzorycznego poczucia pustki.