rozumiem twoje połozenie tak:
Z powodu wielu traum jesteś odcięta od doświadczania siebie prawdziwej[pozytywnej]
W dzieciństwie doświadczałaś tylko tych traum w wyniku zaburzenia miłości w rodzinie- i tylko z tym masz kontakt. Dla takich osób najwazniejsze jest bezpieczeństwo. W patologicznych sytuacjach aczkolwiek takich nie znam, taka podzielona osoba uwiesza się choćby na narkomanie czy mordercy by mieć przy sobie kogokolwiek, ponieważ sama sobie nie umie dać niczego, w wyniku odcięcia.
jesli ktos nie wie kim jest, ma zagubiona tożsamość, to czerpie od innych i ty tutaj zaczerpnełaś światopoglad nt porządku. Przez co faktycznie nadal nie wiesz co naprawdę czujesz nt sprzatania a świadomość tego co robisz mozliwe ze ciebie frustruje, mozliwe bo nie wiem, dobija bardziej, wbija w rozłączenie od siebie. A z drugiej strony masz wkodowane sztuczne poczucie bezpieczeństwa.Sztuczne bezpieczeństwo chamuje ciebie. Teoretycznie w takiej sytuacji trzeba w to wejść, ale mówisz ze to zbyt druzgocące na ten czas. Wiec nic z tym nie zrobisz w tej chwili. jakbyś to uzdrowila to by oznaczało że zlapałas kontakt ze swoim źródłem dobra pogwalconym przez rodziców. Widocznie na ten moment, w tym aspekcie nie jesteś gotowa się połączyć. Ale to nie jest nie mozliwe, by sie stało w innym momencie. Tak to rozumiem, naprostuj mnie
dzieciństwo jest efektem naszych przekonań z wcieleń, wiec nie bede juz wieżdzać w karmę.
czytasz ksiązki o milości, związkach, o czymś fajnym? jestem ciekawa