Autor Wątek: Poczucie braku - jak się uwolnić i uzdrowić?  (Przeczytany 13029 razy)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-04, 21:46:44 »
rozumiem twoje połozenie tak:

Z powodu wielu traum jesteś odcięta od doświadczania siebie prawdziwej[pozytywnej]
W dzieciństwie doświadczałaś tylko tych traum w wyniku zaburzenia miłości w rodzinie- i tylko z tym masz kontakt. Dla takich osób najwazniejsze jest bezpieczeństwo. W patologicznych sytuacjach aczkolwiek takich nie znam, taka podzielona osoba uwiesza się choćby na narkomanie czy mordercy by mieć przy sobie kogokolwiek, ponieważ sama sobie nie umie dać niczego, w wyniku odcięcia.
jesli ktos nie wie kim jest, ma zagubiona tożsamość, to czerpie od innych i ty tutaj zaczerpnełaś światopoglad nt porządku. Przez co faktycznie nadal nie wiesz co naprawdę czujesz nt sprzatania a świadomość tego co robisz mozliwe ze ciebie frustruje, mozliwe bo nie wiem, dobija bardziej, wbija w rozłączenie od siebie. A z drugiej strony masz wkodowane sztuczne poczucie bezpieczeństwa.Sztuczne bezpieczeństwo chamuje ciebie. Teoretycznie w takiej sytuacji trzeba w to wejść, ale mówisz ze to zbyt druzgocące na ten czas. Wiec nic z tym nie zrobisz w tej chwili. jakbyś to uzdrowila to by oznaczało że zlapałas kontakt ze swoim źródłem dobra pogwalconym przez rodziców. Widocznie na ten moment, w tym aspekcie nie jesteś gotowa się połączyć. Ale to nie jest nie mozliwe, by sie stało w innym momencie. Tak to rozumiem, naprostuj mnie
dzieciństwo jest efektem naszych przekonań z  wcieleń, wiec nie bede juz wieżdzać w karmę.

czytasz ksiązki o milości, związkach, o czymś fajnym? jestem ciekawa

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 21:09:36 »
Ja sobie sama mówię co powinnam czuć i potem staram się to czuć, opierając się na tym co inni czują w takich chwilach.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 21:07:27 »
Kolejnym krokiem jest patrzenie na to posprzątane miejsce i wzbudzanie w sobie uczuć przyjemności z tego powodu że jest czysto. Powtarzanie sobie w duchu że jest tak ładnie i przyjemnie teraz, że opłacało mi się posprzątać, że ja teraz czuję się miło i przyjemnie.
To jest mój powtarzający się schemat.
A wszystko na odcięciu od  siebie i nie dochodzeniu do tego co naprawdę czuję i czy ta czystość rzeczywiśćie mnie cieszy.
Wszystko sztuczne i wmówione.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 20:47:40 »
Substystutem była pozytywna motywacja, ponieważ zastosowałam ją jako ucieczkę przed niemiłymi uczuciami.
I niestety ale potem powtarzało mi się już to samo automatycznie przez cały okres sprzątania, bo w ten sposób sobie radziłam przez całe życie z tym czego nie chciałam robić- wmawianie sobie że jest to przyjemne.
Posprzątałam i nie weszłam w nieprzyjemne uczucia, a teraz po fakcie nie dam rady niczego z tym zrobić, bo już niczego nie czuję.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-04, 20:22:44 »
Olga,
Ale tak wracając do mojego szezląga/-gu , czy istotnie takie marzące dostrajanie sie do celu  może spełniac swoją funkcję jako kreacja, w sensie ? :)

Molestuje tak, bo słyszałam że "marzenia się nie spełniają", bo pozostają marzeniami, są zbyt ulotne.
Nie mają siły przebicia .
What do YOU think ? :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-04, 20:12:41 »
"Muszę posprzątać, a tak mi się nie chce. Muszę się jakoś do tego zmusić. I od razu mi przyszła do głowy pozytywna motywacja. Powiem sobie że opłaca mi się sprzątać, bo potem będzie tak ładnie i czysto a ja się poczuję przyjemnie. Przy sprzątaniu trochę poćwiczę więc to dla mojego dobra.
I od razu sprzątanie stało się łatwiejsze."

Ok, a moja wersja byla by taka:

Czy muszę sprzatać?
Nie muszę
Co jak jednak się zmuszę?
Przeciwdziałam temu co chcę [być w bałaganie] ale będzie porządek
Czy chcę by było czysto?
Tak
Dlaczego?
Bo jest przyjemniej i od razu jasniej w umyśle
---> z tego powodu CHCĘ posprzatać.
A z jakich powodów uwazam ze MUSZĘ, i co/kto mi KARZE, będe rozpracowywać od teraz, etapami jesli jest to trudne.

To nie jest substutut, to że jak posprzatsz to bedzie milej- jest PRAWDĄ:) I warto to zrobić i zając sie jednoczesnie uzdrawianiem przyczyn.


Abstrachując od twoich przyczyn a skupiajac sie na sprzataniu oraz innych czynnościach które nam kazano robić a nie mieliśmy na to ochoty [ nie chcielismy] np chodzic do szkoły, czytać, opiekowac sie młodszym rodzeństwem-gdy juz nikt nam nie kaze to sami sobie każemy bo czujemy wewnętrzny przymus. Wtedy też dla odreagowania jak się już sprzata czy czyta to mozna to podświadomie przerywać by choc na chile oderwac się i zrobic cos na co mamy naprawde ochote, np popatrzeć za okno lub zadzwonić do koleżanki, czyli to, czego zkolei nam ZABRANIANO.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 19:06:28 »
Olga, rozumiem, jest tak jak piszesz.

Mam na bieżąco taki przykład.
Muszę posprzątać, a tak mi się nie chce. Muszę się jakoś do tego zmusić. I od razu mi przyszła do głowy pozytywna motywacja. Powiem sobie że opłaca mi się sprzątać, bo potem będzie tak ładnie i czysto a ja się poczuję przyjemnie. Przy sprzątaniu trochę poćwiczę więc to dla mojego dobra.
I od razu sprzątanie stało się łatwiejsze.
To było stosowanie substytutów po to aby odciąć się od niemiłych uczuć a prowadziło do odcięcia się od siebie.

Druga możliwość to czuć te niemiłe uczucia świadomie, czuć to dlaczego nie chce mi się sprzątać, wchodzić w te syfy w sobie i poznawać siebie. Zaczęłam to robić i nie dałam rady bo coś okropnego zaczęło sie pojawiać.
Ta metoda prowadzi do konataktu ze sobą prawdziwą, do zapełniania pustki w sobie. Ale jest trudna i nieprzyjemna, bo dotyka traumy.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-04, 18:51:31 »
Tylko nie odlatuj na tym szezlongu;)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-04, 18:46:29 »
Olga,
kontemplować, dostrajać sie do celu.
Czyli leżąc sobie na szezlongu - marzyć sobie przyjemnie ? ;)

Bo jakby co - to jestem ZA :)
« Ostatnia zmiana: 2013-07-04, 18:50:18 wysłana przez Marylka »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-04, 18:43:56 »
Nie mówię o mercedesach i pokojówkach. Wola istnienia to też kreacja [stwarzanie] harmonii w sobie. To nie tylko magia i oddzielanie się od siebie. Wiele narzędzi ma 2 bieguny. Mi łatwe zycie przyszło samo i mam to co potrzebuję jako efekt coraz większej zgody ze sobą. Ale kieedyś prubowalam uzyskać to bez zgody ze sobą- i zapewne o to ci chodzi. :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 18:33:38 »
Ja uważam że lepiej jest wykorzystywać swój czas, energię i wysiłek na zbliżanie się do siebie niż na kreowanie sobie łatwego i przyjemnego życia czy też na osiąganie wytyczonych celów.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-04, 18:10:32 »
Inga, jeszcze odnośnie kreacji.
Kreacja nie wnosi na wyrzszy poziom duchowy, to prawda:)
Wznosi zgoda na siebie a dzięki niej zaczyna się chcieć układać/kreowac zycie jaknajbardziej zgodnie ze sobą.Jeśli masz bardzo dobry cel, dla siebie samej, i w sercu pragniesz by się to stało, to wyrażasz swoją wolę. A wola łączy się z kreacją. na początku świadomego życia, ta wola [sprawcza energia]moze być słaba a cele potrzebują zasilania. W tym celu jedni sie o cos modlą, inni cos tam innego robią. Najważniejsze w tym wszystkim jest jakzwykle nie oszukiwanie siebie i innych. Czyli gdy jest słaba energia [boska, sprawcza] to trzeba skupiac uwagę na celu. W głąb rozwoju duchowego, gdy wola jest ubrana w moc sprawczą, gdy aura promieniuje prawdziwością, zgodą ze soba, ze światem, z własna boskością, to nie trzeba już skupiac uwagi, bo ta energia juz jest. Dlatego SAMO SIE DZIEJE.

Sa tez kreacje inne, oczywiście:)
Piszę wyrzej o naturalnym procesie w ujęciu POZYTYWNYM. Zresztą to samo jest z afirmacjami, zanim cos się urzeczywistnia, mozna sobie dzieki kontemplacji przypominać o celu, dostrajac się. W UJĘCIU POZYTYWNYM. ;)


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-04, 17:45:27 »
Cytat :
"Bo afki nie są złe.
Ale nie zawsze dobre".

I nie przesadzajmy ( jak powiedział kon do jeźdźca ;)  ) - ani w tę ani we wtę ;)))

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-04, 17:25:58 »
Ah te afirmacje:)

Moje zdanie na ich temat jest takie jak twoje Inga i Martinusa, zdanie poparte i wglądami, i pracą z innymi, i swoją własną drogą. A jednocześnie mam pozytywne zdanie na temat afirmacji i dodatkowo neutralne ponieważ:

- jeśli jest to głęboka kontemplacja, energetyczne otwarcie poprzez wniesienie najpierw do umysłu hasła pt" otwieram się na cos tam" - to to działa dobrze. Jest to wtedy intencja i energetyczne działanie na otwarcie w sobie czegoś tam.
-codziennie potrafimy wypowiadać na głos lub w myślach afirmacje, bez intencji afirmowania. Np "ale mi dobrze", "czuje się wspaniale". Ale potrafimy też myśleć i mówić " poniedziałki są do dupy", "świat jest zły". Nieświadome afirmacje działają czy chcemy czy nie. Wnosimy coraz głębiej do podświadomości przekonania. Wszystko, każda myśl powtarzana kilka razy jest nieświadomym afirmowaniem. Tak samo jest z emocjami.

Podsumowując, są różne możliwości stwarzania w umyśle i aurze różnych energii za pomocą afirmacji.

Sprubujcie przestać myślec w pewien zły sposób i czuc przy tym konkretne emocje- a przestaniecie afirmować negatywnie. Sprubujcie przestać myslec pozytywnie a przestaniecie afirmować pozytywnie. Tak też można do tego podejść:)




« Ostatnia zmiana: 2013-07-04, 17:29:26 wysłana przez Olga »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 17:03:45 »

Badałem ostatnio afirmacje w przestrzeni duszy, którą widzę i zauważyłem właśnie, że wiele z nich, które się stosuje, odcina świadomość na głębokim poziomie duszy, od traum duszy, a niżej od jej rzeczywistych aspektów. Tworzy się taki wir najpierw, potem kokon, i tam zamykana jest część świadomości. Od środka jest pięknie, ale z zewnątrz widać, że to kokon, jakaś zamknięta przestrzeń.


W ogóle od dłuższego czasu pracuję z puszczaniem kontroli w różnych obszarach życia i efekty mnie zadowalają. Gdy przestaję kontrolować, wychodzi na powierzchnię świadomości coś fajniejszego, być może to moja wyższa jaźń, być może ja prawdziwy. Wtedy jest takie płynięcie. Rożne rzeczy same się dzieją. Robię sobie sesję, nie muszę się przejmować, co dalej, nie muszę się wysilać, napinać, samo się dzieje. Podobnie z wglądami. Kiedyś robiłem wglądy w dusze i był tam wysiłek, chciałem mieć wgląd, chciałem, żeby się to udało. Teraz, odprężam się, nie idę za impulsami, żeby coś tam zrobić, gdy czuję, że to sztuczne tożsamości, aż w końcu jest moment, gdy pojawia się taka obojętność na to, czy będę miał wgląd, czy nie, i wtedy właśnie zaczyna się wgląd.



Cieszę się że ktos potwierdza moje odczucia że afirmacje na najgłebszym poziomie odcinają od siebie prawdziwego, chcociaż są bardzo łatwym środkiem do dokonywania zmian na poziomie płytszym.
Zresztą piszac taką afirmację ma sie poczucie kontroli i wpływu na to co się dzieje. A to daje poczucie bezpiecześnstwa z poziomu ego.
Tak samo możliwość kreowania sobie za pomocą afirmacji daje poczucie bezpieczeństwa i panowania nad swoim zyciem.