Autor Wątek: Poczucie braku - jak się uwolnić i uzdrowić?  (Przeczytany 13048 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 16:25:25 »
. Sztuka jest pokonanie lęku przed zaprzestaniem kreacji i puszczenie się w nurt światła.

No właśnie, to jest prawdziwa duchowość i cel rozwoju.
Nigdy nie rozumiałam dlaczego umiejętność kreowania ma mnie wznosic na wyższe poziomy duchowe i co jest w tym duchowego oraz dlaczego mam do tego dążyć jako wyznacznika mojego uduchowienia.
Tak samo jest zresztą z róznymi zdolnościami paranormalnymi, które też nie są wyznacznikiem uduchowienia.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 16:05:21 »
Tacy np magowie mieli ogromne zdolnośći kreacji a poziom duchowy żadny.
Dlatego ja kreowania za pomocą afirmacji w ogóle nie wiążę z duchowośćią.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 15:59:24 »
Inga
To zależy od tego co się zrobi z tym co się wykreuje i od tego po co się to kreuje. Może ale nie musi służyć rozwojowi duchowemu.

Też tak myślę.
Dlatego gdy się widzi że ktoś kto się rozwija podniósł sobie jakośc zycia materialnego i towarzyskiego poprzez kreacje za pomocą afirmacji, to nie można po tym wnioskować że jego poziom duchowy też wzrósł.
Czytam czasami wypowiedzi osób które dzięki afirmacjom spełniają swoje marzenia kreując sobie to czego pragną i się zastanawiam czy to że im jest teraz dobrze w życiu jest równoznaczne że są na wyższym poziomie duchowym.
A może to byc tylko jak pisze Martinus, stworzenie sobie miłych substytutów odcinających od traum.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-04, 14:54:16 »
Mimo wszystko lepiej obudzić się z przyjemnego snu niż z koszmaru ;)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-07-04, 07:34:18 »
„Kreacje bazujące na poczuciu pustki, tworzą iluzję, tworzą substytuty. Wchodzimy jeszcze bardziej w świat iluzji. Może być super, fajnie, ale to dalej sen. W śnie też może być przyjemnie i fajnie, ale sen to sen.”
„Czym innym jest związek, gdy wchodzi się w niego, żeby dostać miłość, a czym innym jest związek, gdy wchodzi się w niego, żeby wyrażać miłość, która już w nas jest.”

Czasem ludzie po jakimś czasie bycia w związku, są niezwykle zdziwieni tym, że nie dostali tego o co im chodziło (miłość, ciepło, wsparcie, akceptacja).  Przecież weszli w związek dokładnie z taką intencją, by partner/ka zapełnił w końcu pustkę, której oni sami nie byli w stanie. Więc czemu tego nie dostali, jak tak bardzo chcieli? Nieświadomie przyciągają osobę, która chce tego samego (zapełnienia pustki). Efekt jest taki, że spotyka się dwóch nieszczęśliwych ludzi, którzy próbują tworzyć szczęśliwy związek.

Hydrozagadka, też ten sposób stosuje, u mnie się świetnie sprawdza :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-04, 01:07:18 »
Martinus, super są te mapki.
To taki swoisty brainstorming :)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-04, 00:13:53 »
Według  mnie są 2 rodzaje kreacji. Podobnie jak jest działanie i niedziałanie (np. taoizm).

(1) Kreacja ze sztucznej tożsamości (ego). Podstawą takiej kreacji jest wiara w nieprawdę. Ze czegoś nam brakuje, że coś jest nie tak z nami itd. Zaczynamy w czymś takim od nieprawdy, w jaką wierzymy. Więc każda budowla na tej nieprawdzie, będzie wzmacniać jej realność, realność iluzji. Z czasem, zejdzie to poza świadomość, ale dalej będzie.  Taka kreacja powoduje zamykanie się na coś więcej. Zamykamy się w kokonie iluzji, w śnie. Mamy swoją kreację, doświadczamy jej, ale to jest jak doświadczanie świata snu podczas spania. To sen, to nie rzeczywistość.
(2) Kreacja z poziomu siebie rzeczywistego. Można to nazwać podobnie jak działanie-niedziałanie, niekreacją. Już nie ego kreuje, ale kreacja dzieje się. Jest wyrazem czegoś, co jest w nas. Jest w nas miłość, miłość wyraża się na milion sposobów, np. nawet, że mieszkamy w fajnym mieszkanku, pojawiamy się w związku fajnym itd.. Życie w takim mieszkanku jest wyrazem miłości do siebie, która jest w nas. Taka kreacja wyraża rzeczywistość w nas. To dzieje się praktycznie samo. Dlatego podobnie, jak w taoizmie, można nazwać to niekreacją. Kto inny kreuje niż poprzednio. Z innego miejsca kreacja zaczyna się. Tutaj kreacja jest wyrazem czegoś, co już w nas jest.

Tą drugą kreację - z tego, co widzę, co zauważyłem ze swoich wglądów itd. - blokuje ta pierwsza. Coś chcemy, wpychamy się w różne obszary, bo chcemy, żeby były po naszemu, ale po naszemu w sensie zgodnie z tym, jak chce ego, czy sztuczna tożsamość, w której tkwimy. A ona - czy musi wiedzieć, co tak naprawdę jest dla nas najlepsze? Czy na pewno najlepsza jest dla nas ta i ta praca? Czy na pewno najlepszy dla nas jest ten i ten partner, czy ta i ta partnerka?

Badałem ostatnio afirmacje w przestrzeni duszy, którą widzę i zauważyłem właśnie, że wiele z nich, które się stosuje, odcina świadomość na głębokim poziomie duszy, od traum duszy, a niżej od jej rzeczywistych aspektów. Tworzy się taki wir najpierw, potem kokon, i tam zamykana jest część świadomości. Od środka jest pięknie, ale z zewnątrz widać, że to kokon, jakaś zamknięta przestrzeń.

Sprawdzałem różne afirmacje i niektóre mam wrażenie osłabiają opór duszy przed jej rzeczywistymi aspektami. Ale też, zacząłem je sprawdzać po kilka razy, wymawiać kilka razy i zauważyłem, że to jest złe, bo wtedy robię to z intencją usunięcia tego oporu. Zacząłem robić to ze sztucznej tożsamości. A jak siedzę w iluzorycznym siebie, walcząc z iluzją, tak naprawdę wzmacniam tą iluzję, powołuję ją do życia.

Np. takie afirmacje: "To w porządku, gdy wyrażam miłość". Czuję, że jak to powie się raz, świadomie i tyle, tylko raz, wtedy to osłabia opór. Ale jak zacznie się to wałkować z intencją usunięcia oporu przed miłością, wtedy ten opór się tylko wzmacnia.

W ogóle od dłuższego czasu pracuję z puszczaniem kontroli w różnych obszarach życia i efekty mnie zadowalają. Gdy przestaję kontrolować, wychodzi na powierzchnię świadomości coś fajniejszego, być może to moja wyższa jaźń, być może ja prawdziwy. Wtedy jest takie płynięcie. Rożne rzeczy same się dzieją. Robię sobie sesję, nie muszę się przejmować, co dalej, nie muszę się wysilać, napinać, samo się dzieje. Podobnie z wglądami. Kiedyś robiłem wglądy w dusze i był tam wysiłek, chciałem mieć wgląd, chciałem, żeby się to udało. Teraz, odprężam się, nie idę za impulsami, żeby coś tam zrobić, gdy czuję, że to sztuczne tożsamości, aż w końcu jest moment, gdy pojawia się taka obojętność na to, czy będę miał wgląd, czy nie, i wtedy właśnie zaczyna się wgląd.

Ostatnio powoli testuję też z kreacją w takiej formie. Czucie intencji i puszczenie wszystkiego, kontroli itd. Kontrola wypływa ze sztucznych tożsamości. Widzę to tak, że jak jakaś sztuczna tożsamość w nas kontroluje jakiś obszar w nas, w naszym życiu, nasze prawdziwe ja stoi w tym miejscu i czeka. Kontrola ze sztucznej tożsamości można powiedzieć, że jest taką blokadą na zadziałanie z poziomu naszego prawdziwego ja.

Jak ktoś zechce, będę mógł kiedyś napisać, co robiłem, żeby ta kontrola znikała. Głównie stosowałem tzw. mapki, jak wyczuwałem, że jakaś sztuczna tożsamość chce przejąć pałeczkę, robiłem mapkę. Wtedy znikały. I kontrola zmniejszała się danego procesu. Tutaj opisuję tę technikę: http://terapiaduszy.pl/o-mapach-mysli-wiecej/. Robiłem np. wglądy i czułem, że chcę na siłę coś osiągnąć, więc robiłem mapkę, zaczynałem np. od myśli "musi mi się udać ten wgląd" itd. W końcu na tyle kontroli znikało, że pojawiał się stan obojętności, czy będzie wgląd, czy nie, i wgląd... zaczynał się dziać. Samo się działo. Czasami wtrącała się znowu jakaś sztuczna tożsamość, ale znowu robiłem mapkę, i odpadała, znikała. I tak dalej. Nie dzieje się to oczywiście w ciągu tygodnia, miesiąca itd. Zrobiłem pewnie z ponad 3000 mapek i dalej jest wiele we mnie kontroli, ale porównując z tym, co kiedyś, dużo mniej.

Ja np. wolę stosować takie mapki zamiast afirmacji, bo wtedy dochodzę do sztucznej tożsamości, przez którą normalnie pisałbym afirmację. Np. czuję pustkę, nie ma we mnie miłości. Zamiast pisać afirmację "kocham siebie itd.", ja wolałem robić mapkę od myśli np. "muszę kochać siebie", "chcę, żeby miłość była we mnie", "chcę kochać siebie" itd. W pewnym momencie odpada sztuczna tożsamość i znika ta chęć, że muszę siebie pokochać. Nie ma miłości we mnie, ok. Nie muszę z tym już walczyć, że nie ma we mnie miłości.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-07-04, 00:02:58 »
Ostatnio "zwalczyłam" w sobie poczucie braku, poprzez przekierowanie energii i uwagi z tematu, w którym czułam brak i na tymże braku się skupiałam, aż do frustracji i zniechęcenia - na dziedzinę, która przynosi mi teraz satysfakcję na bieżąco, chociaż trzeba jej poświęcić trochę pracy, czasu... i energii :)

I nie chodzi tutaj o "zapracowywanie się" czy "działanie, by nie mysleć" - a o autentyczne przekierowanie energii i uwagi, kórą wpychaliśmy brak, w działanie, które moze przynieść nam poczucie zadowolenia i satysfakcji na bieżąco i przez dłuzszy czas.

Na pewno nie jest to jedyny sposób, ale dla mnie jest nie tylko skuteczny, ale i twórczy :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-03, 23:56:38 »
W ogóle, a propos afirmacji , to tak sobie myślę, że dobrze bywa, gdy np najpierw jest usuniecie "kłody"- różnymi technikami, np regresingiem, a potem dopiero koncentracja na pozytywach, np przez afirmowanie.
Najpierw musi zaistnieć przestrzeń, pustka - dopiero potem jest miejsce, na to, żeby coś tam wprowadzić :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-03, 23:34:27 »
A czym są afirmacje? Niczym innym jak regularną koncentracją na określonej treści i uczuciu z tym związanym. Jak to może być samo w sobie złe bądź dobre? Przecież to oczywiste, że sama koncentracja (czyli afirmowanie) nie jest dobre bądź złe, ale sposób w jaki się to robi. Można się na koncentrować na sensownych, korzystnych treściach, jak i na ograniczających bzdurach. Można sobie coś na siłę wciskać, a można też na luzie przyjmować pewną treść. To wszystko robi ogromną różnicę w efektach.

Co złego może wyniknąć z tego, że ja będę się np. regularnie koncentrował na uczuciu z którym świadomie się zgadzam i które rozumiem: "zasługuje na miłość"?

Dlatego ja zawsze preferowałem ogólnikowe afirmacje otwierające na jednoznacznie korzystne i dobre rzeczy, a nie afirmowanie np. konkretnej pracy, kiedy nie mam pewności przecież że jej dostanie jest zgodne z moim ND.

Można sobie afirmować rzeczy, które pozwolą nam się trzymać z dala od sedna problemów i tworzyć sobie złote klatki. No, ale to już każdy na własną odpowiedzialność kreuje swoją rzeczywistość.

W ogóle to ciekawa dyskusja wynikła - sam się szczerze mówiąc zastanawiałem ostatnio nad ograniczeniem ilości afirmacji i nie robieniem tego już tak masowo jak kiedyś. Lepsze chyba będą pojedyncze, uderzające w sedno afki, a do tego inne techniki, medytacje i takie tam.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-03, 23:32:05 »
Zależy co kto rozumie przez jakość życia, jedni chcą fury komóry i skóry, dla innych jakość to wyrzsza wartość, np spokojne zycie na wsi i zdrowe relacje z bliskimi, a jeszcze dla innych jakośc zycia łączy się z duchowością by duchowośc ostatecznie reprezentowała jakość zycia, jakośc istnienia, czyli najwyrzsze wartości.

Afirmacji nie urzywałam nigdy, ale wiem że wielu osobom przynosza skutki dobre jeśli podchodzą do tego bardzo świadomie, jesli wczuwają się w wibracje energii płynącej wraz z afirmacją. Ci co maja zablokowane czucie będą to robić bez efektów, najpierw trzeba odblokować się.

Wysoka samoświadomośc siebie i świata po uprzednim uporządkowaniu znacznym spraw z działu psychologii osobowości, dzialu zwykłego zycia, relacji, wolności od innych [ szczerej i prawdziwej a nie oszukanej], kontrola nad sobą, swoją energią = silna wola i promieniująca witalna aura czyli mocna energia takze do transformowania świadomości i blokad w ciele. Silna wola to silne skupianie energii uzdrawiającej na sobie,  to jedno a drugie, medytacja, samoobserwacja. kreowanie tez jest połączone z wolą i siłą stwurczą, im czystrzy umysł i nastawienie na dobro i miłość tym wszystko samo sie dzieje i nie trzeba nic kreować. Sztuka jest pokonanie lęku przed zaprzestaniem kreacji i puszczenie się w nurt światła. Ci co są nastrojeni na dobro i inne cechy ktore wypisałam w tym akapicie, w duzym %, dostaną to, co trzeba. Pojawi sie to, co trzeba, i ile trzeba. puszcza napięcie zajmowania się wieloma ziemskjimi sprawami, one poprostu są, często aż w nadmiaże, no bo tak to u Boga jest, ze jak go wpuścisz to tak cie obleje wszystkim ze ho ho;) ale trzeba puscic napięcia w tematach.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-07-03, 23:13:42 »
Inga
To zależy od tego co się zrobi z tym co się wykreuje i od tego po co się to kreuje. Może ale nie musi służyć rozwojowi duchowemu.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-03, 23:08:57 »
I czy podniesienie jakości życia jest równoznaczne z wyższym poziomem duchowym? Wg mnie nie. A afirmacje do tego służą.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-03, 23:05:51 »
A czy kreowanie sobie czegokolwiek za pomocą afirmacji ma cokolwiek wspólnego a duchowością? Ja wątpię. Dla mnie to coś w rodzaju sztuczki magicznej.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-03, 22:06:32 »
Olga, no na-resz-cie !!!
Nareszcie sie ciut rozjaśnia.
Bo afki nie sa złe.
Ale . . . Nie zawsze dobre :)
Np afki bezpieczeństwa, przecież to rusza lęk. A jeżeli ruszy ten podstawowy ?
Ten basic fear ?
Przecież człowiek sam sobie z tym nie poradzi !
Leszek kiedyś wspominał, że kiedy go on naszedł, wtenczas przez 3 dni z łóżka nie wychodził, do łazienki to  pod ścianą przemykał :)

I dziekuję za te 'kruszynki' - tak ciepło to nazwałaś :))
Znam ich kilka. I o dziwo jedną taką baaardzo znajomą, z lustra ;))