Autor Wątek: Wpływ relacji z matką na życie  (Przeczytany 10585 razy)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-11, 18:28:06 »
hydrozagadka
Najlepiej ufać swojemu wewnętrznemu odczuciu pewności tego co dla Ciebie lepsze.
Życzę Ci ,żebyś podjęła najkorzystniejszą dla siebie decyzję .


Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-11, 18:24:22 »
Nie sądziłam że płacisz dwa razy tyle co za wynajem, ale mimo wszystko ja bym nie sprzedawała - ale to ja. A nie możesz się dogadać z mamą że będziesz jej płacić połowę - choć oczywiście dłużej. Ceny najmu są teraz niskie, mieszkań zresztą też. Nie wiesz wiesz ile będziesz płacić najmu za 5 lat. 

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-11, 15:24:01 »
Iustitia - dziękuję za przykład i wsparcie :-))

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-02-11, 14:57:32 »
czyli sprzedawaj z Boskim wsparciem:)
a propos sprzedazy-pare lat temu sprzedawalismy dom z ogrodem po krewnych-zadupie, za niskie ceny, etc-do agencji sie nikt nie zglaszala, a w tej wiosce wiekszosc domow wystawiona tak samo na sprzedaż jeszcze iles lat do tyłu. Slowem beznadzieja, tym bardziej ze dom wiekowy i bez wlascicieli zaczynal sie sypac no i zadnego potencjalnego chociazby klienta przez dobry rok- po roku zostawilam to Bogu i poprosilam o najlepsze rozwiazanie dla wszystkich w tym uczestniczacych-zjawiło się 2 klientow-jeden chciał dzierżawić ziemię, drugi chciał dom i czesc ziemi. Dostalismy ile chcielismy. A z dobrych rozwiazan dla wszystkich-nowa wlascicielka zaszla w ciąże w tym domu po 3 miesiącach od wprowadzki-po wielu latach leczenia:) uruchomili tam działalnośc i fajnie prosperuja. Dograły się intencje wszystkim:)
Niektore domy w tej wiosce do dzis nie sa sprzedane i zaczynaja sie walic.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-11, 14:40:59 »
Iustitia - nie całkiem; Bo kredyt i sytuacja "niby mam mieszkanie, choć nie jest to dla mnie najwazniejsze w życiu, a poprzez wyrzekanie się/braki blokuje mi te najważniejsze dla mnie rzeczy do spełnienia" jest "spadkiem" po sytuacji sprzed 9 lat - i tego, jaka ja byłam i jak reagowałam na mamy "pomysły" te 9 lat temu.

Obecnie nie sądzę, by mama miała realny wpływ na coś jeszcze później, jak pozbede się zadłużenia finansowego całkowicie i do końca - po prostu to jest ostatni sposób nacisku i manipulacji, jaki mama obecnie na mnie ma. Pochodzący jeszcze ze starszych czasów. Wiem, ze mama będzie pyszczyc i narzekac na moją decyzję, ale wiem, ze jeśli nie znajdzie się inne wyjście - to sprzedaż mieszkania i wyzwolenie z całego załużenia wzmocni moje "moce przerobowe" - kreatywność, poczucie sensu działania i w związku z tym też - jego skuteczność.

Pod innymi względami moja obecna relacja z mamą jest dobra. Wiem, ze mama chce dla mnie dobrze i czasem rzeczywiście mi realnie pomaga (bez manipulacji), wiem też, że dziś już nei dam się mamie wpędzić w żaden szkodliwy dla mnie pomysł - w nic czego sama rzeczywiście bym nie chciała.
« Ostatnia zmiana: 2013-02-11, 14:50:34 wysłana przez hydrozagadka »

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-02-11, 14:33:33 »
hydro
tyle, że koncentrujesz się na tym z czym sobie nie radzisz i co pozornie jest beznadziejną perperktywą na najbliższe xlat, bo kredyt istnieje, ceny wynajmu za niskie etc.
Zobaczyłaś w kredycie relację z mamą-ona też nie zanosi się, żeby się zmieniła, relacja dalej istnieje w ramach nakreślonych przez mamę i marne szanse na znalezienie innego dziecka, z którym możesz się na mamę wymienić.
Wolisz wyrażac złość na kredyt niż wyrazic do końca wszystkie uczucia wobec mamy.
A gdyby nie było kredytu to jak by wyglądalo Twoje życie-czy relacja z mamą już by była ok, czy mama wcisnęlaby po prostu kolejny przycisk pod hasłem teraz uwazam, że powinnaś. I czy tak naprawde to dopoki masz kredyt wiesz że mama nie wyskoczy z nowym pomysłem. Więc właściwie w Twoim interesie jest posiadać kredyt jako bufor bezpieczeństwa

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-11, 10:45:07 »
Kredyt to część relacji z mamą i jej wpływu na życie ;)

Ale fakt, ważna jest też opcja, ze pozbywając się kredytu, pozbywam się związanych z tym zadłużeń i obciążeń/uzależnień od mamy, który wpływają mało pozytywnie (demotywująco) na mnie i na moje działania czy chęc do nich.

Ontoja - dziękuję Ci za wsparcie i błogosławieństwo :) Co do kierowania się niechęcią czy emocjami - ja to robię już na zimno, a żeby byc w 100% pewna - dałam sobie teraz ten dwutygodniowy okres ostatecznego wyklarowania :)

Co do wynajmowania komuś mieszkania - to  w żaden sposób nie rozwiąże problemu - bo ceny wynajmu mieszkań (a nawet domów) w mojej okolicy plasują się na wysokości 1000-1300 zł (niektóre juz z opłatami w tej sumie) - a to jest o połowę taniej niż ja płacę za wszystko związane z mieszkaniem;

Tak czy siak, pozostaję jednak otwarta na inne opcje realnie rozwiązujące problem i tą sytuację do 22.02 :) ;)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-02-11, 01:04:44 »
no i kredyt przesłonił relacje z mama  a raczej ich wpływ na zycie :D

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-10, 23:34:36 »
hydrozagadka
"No i szczerze mówiąc, nóż mi się w kieszeni otwiera na myśl, ze spłaciłam przez te 9 lat 85000 zł ...a z kredytu na razie ubyło dopiero 35000 zł; A przez te 11 lat pozostałe dobiłabym do sumy dwa razy wyższej niż realnie wzięłam kredyt. Po prostu teraz jestem bardziej świadoma, niż wtedy kiedy brałam kredyt i dałam się wpędzić w tą sytuację - i nie bawi mnie to."

To jest normalnie lichwa,ponoć w naszym kraju nielegalna.

Wszystko zmierza w kierunku tego ,żeby ludzi coraz bardziej uzależnić od banków .Będą tylko użytkownikami a właścicielami będą banki .
Zycie na kredycie to już norma .Życie na wynajmowanym też .
Z drugiej strony to za 11 lat to mieszkanie będzie Twoje .Jeśli patrzeć na plusy i minusy to jeśli żyje się na wynajmowanym to też trzeba wynajmować będąc na emeryturze(chyba ,że jest się jedynakiem i będzie spadek po rodzicach) a jakie są emerytury już dziś to wiadomo ,nie wiadomo jakie będą i czy w ogóle będą kiedyś.
 Wydaje mi się ,że w Warszawie jest strasznie niekorzystny przelicznik ,bo ceny mieszkań dużo wyższe niż gdziekolwiek w Polsce.
W innych miastach to spłata kredytu wychodzi trochę więcej niż wynajem lub nawet to samo .
 Może się Asia zastanów jednak dobrze z tym mieszkaniem czy się go pozbywać ,w koncu połowę masz już za sobą a i tak połowę tego co płacisz będziesz musiała płacić za wynajem.Może mieszkanie wynająć a samemu wrócić do rodziców na jakiś czas(w Twoim przypadku chyba odpada) ,wynająć pokój na mieście lub wyjechać za granicę do pracy .Wtedy mieszkanie spłaca się z wynajmu a zarabiasz na siebie lub nawet odkładasz na wcześniejszą spłatę kredytu .Nie kieruj się niechęcią i emocjami .Szkoda tych 9 lat.No ja tak to jakoś widzę .Powodzenia!Bóg Cię ma w opiece.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-10, 22:20:40 »
No i słusznie :-)

Ja tylko żaluję trochę, ze 9 lat temu nie byłam bardziej asertywna i mądrzejsza ;)

No ale cóż - było to na początku mojej przygody z rozwojem osobistym i duchowym - i wpierw miałam do "odwalenia" sporo blokad, by dojść do tego punktu, kiedy tak naprawdę już mnie nie obchodzi co sobie pomyślą rodzice, kiedy sprzedam mieszkanie (i się w  końcu o tym dowiedzą) :D

Do wynajmu mieszkania mam takie same podejście jak Clint - wolę mniej płacić za wynajem niż czynsz i kredyty w niby "własnym".

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-10, 22:12:28 »
Dlatego sam nie zamiaru się bawić w wieloletnie kredyty, choćbym nawet miał przez resztę życia tylko wynajmować  mieszkanie :P Bo czy to warto aż tak się poświęcać, żeby zaspokoić potrzebę własności? Ludzie jakoś tak negatywnie podchodzą do płacenia czynszu, bo mają jakieś poczucie straty, że gdyby byli na swoim nie musieliby płacić i tracić tych pieniędzy - więc biorą kredyty na całe życie i płacą jeszcze więcej, a mieszkanie nie jest nawet ich przez sporą część życia. Lekka paranoja według mnie.

Dla mnie wynajem ma taką zaletę, że powala na dużą elastyczność - w każdej chwili mogę zmienić standard mieszkania na lepszy bądź gorszy, w zależności od tego jak układają mi się dochody. Nie jestem obciążony wieloletnimi zobowiązaniami, mogę sobie pozwolić na zmianę pracy z gorszymi dochodami(np przy zmianie z pracy wymuszonej na pracę bliższą marzeniom), jakieś eksperymenty finansowe z różnymi biznesami czy przeprowadzkę na drugi kraniec Polski bez jakichś cyrków. Dzieci nie planuje, więc stabilizacja mieszkaniowa mi niepotrzebna - zawsze w razie potrzeby mogę szukać nowego mieszkania w dowolnej części miasta bez martwienia się, że dziecko będzie musiało szkołę zmienić czy coś. Minusem jest to, że zawsze istnieje ryzyko nie przedłużenia umowy najmu, co może oznaczać niepotrzebne przeprowadzki, ale to nie jest raczej jakiś wielki problem, a jak się trafi na dobrą miejscówkę to pewnie można spory kawał życia przesiedzieć bez komplikacji żadnych.

Zawsze można podejść do płacenia za wynajem jak po zwykłego płacenia za usługę korzystania z czyjegoś mieszkania, najzwyczajniejszy w świecie wydatek na życie, taki jak opłaty za rachunki czy jedzenie. Ja z takim nastawieniem nie wyobrażam sobie odczuwać jakieś poczucie straty, bo przecież płacę wtedy za niezwykle ważną dla mnie usługę :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-10, 21:50:12 »
Kaja - nie chcę już zażynac się, by oddawać mamie, bankom, opłacac mieszkanie itp.;

Jestem już zmęczona, że od 9 lat wyrzekałam się i odmawiałam sobie tego, co mnie realnie by uszczęśliwiało i co jest dla mnie większym priorytetem niż posiadanie mieszkania. Jestem zmęczona tym, że od 9 lat wiekszość moich dochodów idzie na spłatę kredytów i tak naprawdę mam poczucie, ze choć zarabiam relatywnie sporo, to "i tak nic teraz z tego dla siebie nie mam" - bo posiadanie mieszkania na własność nie było ani moim marzeniem, ani potrzebą. Mieszkanie nie było nigdy moim priorytetem; wczesniej żyło mi się super, kiedy wynajmowałam mieszkanie i niczego mi nie brakowało. Owszem, teraz juz je polubiłam i doceniam... ale nie mam już ochoty dalej się męczyć, by zaspokoic cudze wizje w temacie "co mam osiągnąć w życiu i co jest w nim ważne"; Ta sytuacja nie pozwala mi puścić poczucia braku, a kredyty - jak to Maciejka słusznie napisała wcześniej - wysysają energię;

Dlatego przez najbliższe dwa tygodnie modlę się i otwieram na najlepsze rozwiazanie - i jak nie pojawi się inne wyjście - sprzedaję mieszkanie; De facto i tak nie jest moje, tylko banku ;-) ... i to jeszcze przez 11 lat.

Wynajem i tak wyniesie mnie o połowę taniej niż obecne obciążenia.

No i szczerze mówiąc, nóż mi się w kieszeni otwiera na myśl, ze spłaciłam przez te 9 lat 85000 zł ...a z kredytu na razie ubyło dopiero 35000 zł; A przez te 11 lat pozostałe dobiłabym do sumy dwa razy wyższej niż realnie wzięłam kredyt. Po prostu teraz jestem bardziej świadoma, niż wtedy kiedy brałam kredyt i dałam się wpędzić w tą sytuację - i nie bawi mnie to.

Zresztą wynajmując mieszkanie człowiek jest mniej uwiązany do miejsca i nie jest obciążony kredytami. To dodatkowy plus.

« Ostatnia zmiana: 2013-02-10, 21:54:14 wysłana przez hydrozagadka »

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-10, 21:26:17 »
Hydro, ja trochę nie rozumiem. Chcesz sprzedać mieszkanie i mieć lżej finansowo wynajmując. Szczerze to nie widziałam czegoś takiego. Przecież zamiast spłacać mamę to będziesz musiała płacić za wynajem nie lepiej byłoby to oddawać mamie?

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-09, 15:38:20 »
Maciejka - fakt, mama sączyła jad i truła za plecami - do mnie najczęściej i do ojca (czasem też do braci ale rzadziej i w innej formie, z tego co wiem) - ale na spotkaniach z osobami spoza rodziny starała się stwarzać miłą atmosferę. Nawet z ojcem zazwyczaj się wtedy nie kłócili. I robiła to szczerze, bo szczerze wierzy, ze animozje, animozjami ale wobec "ludzi z zewnątrz" nalezy okazywać uprzejmość.

No i podwójne standardy pouczania też oczywiście były ;)

Z drugiej strony - faktycznie wtedy spotkania rodzinne były miłe, lekkie, lżejsze na pewno niz teraz bywają (choć to tez zalezy od składu osób, jakie się pojawią).

No i przyznam, ze ja nie przepadam przyjeżdżac sama do rodziców, nawet jak mają wnuczki na przechowaniu - bo non stop wtedy sobie dogryzają nawzajem, jedno z drugim obgaduje do mnie to drugie po kątach... męczące. Dlatego teraz juz ponad miesiąc u nich nie byłam ;) A wnuczki, mimo młodego wieku, już dobrze łapią, że dziadek z babcią się gryzą i kłócą.

Pod tym względem tata nawet przebija mamę - bywa tak upierdliwy wobec niej, że głowa mała; matka oczywiście też jest wobec niego upierdliwa, ale ojciec w moim odczuciu bardziej.

ufff.



« Ostatnia zmiana: 2013-02-09, 15:40:55 wysłana przez hydrozagadka »

Maciejka

  • Wiadomości: 240
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-02-09, 14:42:31 »
Cytat: hydrozagadka
Pod tym kątem patrząc, to moja mama jest jednak otwartą osobą i aż dziw, że potrafi zmieniać czasem swoje zdanie na różne tematy (choć momentami jest to dla niej bardzo trudne).

Kiedy byłam dzieckiem wydawało mi się, że rodzice to istoty dorosłe i ukształtowane, są jacy są i że to stan stały, a okazało się, że są w drodze jak każdy i że zmieniali się na przestrzeni lat.
A Twoja mama rzeczywiście jest godna podziwu. Należałam wprawdzie nie do tych "przechodzonych" (rozwódek), ale do "nie szanujących się" (żyjących z facetem bez ślubu), a mimo to przez tamte lata nie spotkały mnie żadne szykany;) Co tam za plecami było mówione, to zupełnie nie istotne, dla mnie było ważne, że było normalnie i nie było w tym fałszu: przymilania się, sztucznej serdeczności, ale też nie było zimna, ani żadnych złośliwości, a przede wszystkim, co dla mnie było najważniejsze, nie było ataków energetycznych. Było normalnie i bez ściemniania. Poglądy Twojej mamy na sprawę znałam;). Należę do osób przewrażliwionych i wyczulenie mam jak pies węch, a jednak czułam się u Twoich rodziców dobrze i komfortowo, chętnie tam przyjeżdżałam, było ciekawie, zabawnie i lekko.
A i pamiętam jedno śniadanie wielkanocne, weszłam do mieszkania pierwsza i mówię:
- Dzień dobry
- Mówi się Chrystus Zmartwychwstał...
Po chwili dopiero wszedł Twój brat, więc z zaciekawieniem nasłuchuję:
- Dzień dobry
- Dzień dobry syneczku!:))))))
:D