Autor Wątek: Zdrada w związku  (Przeczytany 17874 razy)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-06, 09:19:24 »
Lynd,
Ja na temat budowania zdrowego zwiazku niestety nie jestem w stanie Tobie nic napisać. Bo do tej pory stworzyłam dwa chore - a teraz skupiłam na budowaniu szacunku, akceptacji, bezpieczeństwa do siebie, swojego ciała i kobiecości. Ja moge Ci napisac o zdradzie bo to przerabiałam.
Ale kurde wolałabym sie czuc wolna w zwiazku a nie zobowiazana do czegoś, wolałabym żeby wypływało to ze mnie naturalnie a nie jakaś presja.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-06, 09:06:00 »
My sie chyba wszyscy nie rozumiemy. Pojawiło sie oburzenie i koncentracja na winnym. Piszac o tym, że wina leży po obu stronach nie mam na mysli, (że powiedziałam mezowi Ty za tamtym rogiem to jakaś tak stoi)ale o tym, żeby każda ze stron spojrzała na swoje problemy. W tym artykule który wkleiłeś jest mowa i wybaczeniu - no ja wybaczyłam dlatego emocje opadły, ale życia z kim takim sobie nie wyobrażam!!!
Dowiadujac sie o kochance też miałam rożne fazy.
Strata - mi sie ziemia spod nóg zawaliła (życie przestało miec sens) była ogromna rozpacz smutek, wywaliło mi kobiecość ( no bo to oznacza, że jestem gorsza jak wybrał inna) Wywaliło mi, że byłam nie wystarczajaco dobra.
Nastepny etap wsciekłość, gniew dobrze, że nie był z mojej miejcowości bo jeszcze bym głupie pomysły miała i jeszcze koła poprzebijała( było - ty h.., ty sku...., jak mogłeś, były nawet pretensje doBoga. Nastepny etap to zemsta - to opracowałam tak by nikomu nie stała sie krzywda - a żebym ja z tego zwiazku "czysta" wyszła. Tak 1,5 roku walczyłam o(  to właśnie durne przekonanie, że wzieliśmy slub, było zobowiazanie - to ktoś jest cacy - a drugi jest be)
Gdybym przy takim przekonaniu pozostała to i nic z tego  dla siebie bym nie wyciagneła. Tu każdy miał odrobić swoja lekcję. Zdrada pokazał mi, że to ja byłam wychowana na robota, który jest emocjonalnie niedostępny( i wiele innych rzeczy).
Jeszcze troche to i sie okarze, że mu podziekuje bo chociaż mam szanse uzrowić to co mi pokazał i wejść w nowy zwiazek inna. Gdybym sie zafiksowała na winie i na tym, że on jest be to ze soba bym nic nie zrobiła:))Ale wiem ,że przed tym jest ból, zranienie, zal, gniew itd.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-06, 09:02:24 »
Polędwica,
Wczoraj byłem jakiś nieprzytomny po walkach z nieposłuszną elektroniką, może dzisiaj mi się uda wyrazić jasno :)

Tworzenie związku na obietnicach, czy ustaleniach -- jak zwał tak zwał -- wydaje mi się jak najbardziej normalne, byle te obietnice były przytomne. "Chcę być tylko z tobą, i nie odnosić się w sposób romantyczny czy erotyczny do innych" jest OK, i jest też w zasadzie definicją związku. Związek jest nieformalną umową społeczną bez znaczenia prawnego (w odróżnieniu od małżeństwa), opierającą się właśnie na wyłączności.

Co do zobowiązań... Jeśli obiecam Kazikowi, że codziennie umyję mu kubek po kawie, to dobrze jest się z tego wywiązać, dla własnej samooceny. To nie znaczy że muszę do końca życia myć mu kubki po kawie, ani że muszę myć mu wszystkie naczynia, ani że kiedy mu powiem, że już że nie chcę myć kubków to będę zły, bo przecież obiecałem ;) Mówiłem o tym że umowę można zerwać w dowolnym czasie, tylko uczciwe będzie najpierw zerwać a potem nie myć.

Mam nadzieję że teraz wiadomo że nie piszę jak Twoja była teściowa :)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-05, 21:10:17 »
Clint,
Ja dopiero teraz zrozumiałam o co chodzi z ta wina, o której piszesz :)( tzn chyba) Bo też rozumiem, że to do mnie było. Otóż nie jest tak, że czuje sie winna i oczekuje na karę( juz tak nie jest) bo tak miałam fakt, sama w błedne koło sie wpedziłam, ale to właśnie z tych problemów, które sama posiadam w PŚ. Chodziło mi, żeby w zwiazku w którym doszło do zdrady, osoba zdradzona właśnie spojrzała świadomie i zaczeła pracować nad soba(bo jak sie okaże swieta nie była) to też oczywiście w zdrowy sposób.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-05, 20:45:41 »
Pisze tu o moich doświadczeniach z własnego zwiazku - odnośnie zdrady.
Pisze też o zwiazkach DDA które nie zawsze potrafia usiaść i powiedzieć : chce życ inaczej, jesteś wporzadku (dziekuje ci za doświadczenie) ale każdemu z nas jest potrzebny inny partner rozstańmy sie w pokoju.
Tworzac zwiazek zdrowy co notabene też świadczy o naszej dojrzałości pracujemy nad budowa zwiazku, jesteśmy swiadomi problemów itp.Wtedy jest inna jakośc zwiazku i nawet jak dochodzi do zakonczenia inny koniec!

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-05, 19:54:59 »
Zgadzam się z Lyndem skoro chcemy być razem to warto by było dotrzymać wyłączności (no bo jestem z Tobą a Ty ze mną , tworzymy związek, kochamy się razem itd) a skoro chce zdradzać to lepiej się rozejść i zerwać związek bo po co ranić ? ale jak pisze poledwica - czesto ta osoba zdradza bo np. bo sama panicznie boi się zdrady partnera więc robi to pierwsza w razie co,żeby nie być zdradzona pierwszą ( to jest popieprzenie).
Są związki i są chore związki - te drugie są popieprzone i tam wszystkiego można się spodziewać ( wychodzi moje DDA) w tych zdrowych myślę,że są czyste relacje , otwarte więc nie ma potrzeby zdradzać bo skoro jest otwarcie to jak nie chcemy być razem to po prostu się rozchodzimy a nie toczymy batalię z uśmiechem na ustach "to on jest popieprzeńcem nie ja"

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-05, 19:37:16 »
Dla mnie tworzenie zwiazku na jakiś zobowiazaniach, obietnicach, przysiegach jest troche chore.
Mój mąż zdradzał bo sam panicznie bał sie zdrady(w tym sie wychował) a ja miałam swoje nie uswiadomione problemy. Też nie umiałam budować zdrowego zwiazku (zreszta do dzis nie potrafie).

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-05, 19:16:26 »
Albo inaczej jak ktoś czuje sie odrzucany emocjonalnie to czy ma tkwić w takim zwiazku? Czyżby sam troche nie przyczyniał sie do zakończenia.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-05, 19:13:37 »
Yyy chyba nie rozumiem... Jak ktoś jest pomieszany to wystarczy z nim w ten związek nie wchodzić, albo związek zakończyć i już się nie jest mu nic "winnym". Nie mówiłem tu o tym ze trzeba być z jedną osobą do grobowej deski, tylko że skoro się komuś obiecało wyłączność, to wypada jej dotrzymać, póki obietnica jest wiążąca. Bo inaczej po co obiecywać?

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-05, 19:06:10 »
To z drugiej strony jeżeli poznałabym faceta, który by mial nawalone pod czacha to czy JA jestem mu WINNA byc z nim ( piszesz jak moja była teściowa) nie. Ja chce życ inaczej i szacun ale nie w tym wcieleniu, życze ci jak najlepiej ale sorry nie poszło nam Tak - ale różnie każdy umie zakańczac zwiazki.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-05, 18:59:45 »
uważamy, że partner jest nam "winny" jest to by był przy nas.
Technicznie rzecz biorąc, chyba jest to podstawowe (i jedyne) kryterium związku ;) Bo jeśli nie ma wyłączności, to nie wiem po co nazywać coś związkiem.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-05, 18:54:52 »
Oczywiscie, że za podjeta decyzje jest odpowiedzialny ten kto zdradza. Ale jest tak , że w zwiazku różnie my sami sie zachowujemy i mało tego uważamy, że partner jest nam "winny" jest to by był przy nas. Faktem jest, że spore problemy ze sobą ma każda ze stron a partner to nie nasza własność. Odpowiedzialnośc to to samo co wina?

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-05, 18:47:36 »
Polędwica, OK :) Pozostaje jeszcze kwestia tego kiedy się ma na tyle to DDA przerobione, a skąd ma to wiedzieć taki poszukujący jak ja ;)

Clint,
ciekawe ostatnie zdanie :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-05, 18:44:10 »
Ja z tą winą za zdradę partnerka to bym uważał, bo można się zagalopować. To prawda że bez powodu się nie wchodzi w taki związek, gdzie się pojawia zdrada, ale żeby zostać zdradzonym wystarczy zwykła podatność na to oparta np. na wzorcach odrzucenia bądź negatywnych wyobrażeniach na temat płci przeciwnej ("faceci to świnie, którym tylko seks w głowie"). Wina za zdradę leży tylko i wyłącznie po stronie zdradzającego, bo to on podjął taką, a nie inną decyzję i wcale nie musiał tego robić, nawet jeśli podświadomie partnerka go prowokowała do odrzucenia - jak są takie prowokacje to można próbować naprawić problem albo po prostu zrezygnować ze związku i tyle - a nie zdradzać drugą osobę i jeszcze się winą za to z nią dzielić :D

Jak ktoś został zdradzony to nie odpowiedzialny za zdradę, ale za to że pozwolił sobie doświadczyć takiej przykrości. Jest istotna różnica między odpowiedzialnością za coś, a za pozwoleniem na to, aby ktoś nam coś zrobił.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-05, 18:43:21 »
Pod zdrada leży multum swoich własnych problemów (DDA). Jak sie dwoch niedojrzałych DDA- cow dobierze, co to w ogóle nie wiedza co to bliskość, co maja ogrom lęków, przekonań o sobie , emocjonalnie sami niestabilni, to ten zwiazek kuleje. Tu można ksiazke napisac. Kiedy niby zwiazek jest - ale toksyczny, samemu nie wie sie co sie chce, co sie lubi. Tak naprawde to nie jest nam dobrze ze sobą. Faktem jest, że zdrada to tez prowokacja. Faktem jest, że czasami zniechecamy swojego partnera do siebie.
Lynd to nie jest bezpośrednio do Ciebie - to sa moje doświadczenia:))