Autor Wątek: Zdrada w związku  (Przeczytany 17824 razy)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-01-11, 17:44:17 »
Mam podobne odczucia. Gdy czujemy się spelnieni w związku nie rozwija się potrzeba  szukania na zewnątrz tego, co człowiek ma pod nosem i z czego korzysta. Brak czegoś (bliskości duchowej, harmonii celów, dobrego seksu :-)) zaczyna motywować do rozwijania uczuć, przekonań i wyobrażeń, że ktoś inny mógłby zaspokoić pustkę, którą się czuje, albo zagwarantować to, czego obecny partner nie daje. Pomijam karme, która się może odpalic, ale karme zawsze można odreagować, nie trzeba jej natychmiast konsumowac :-).

tomasz

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Mężczyzna
  • Tomasz Kazimierczak
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-01-11, 13:29:28 »
Tomasz:

Bardzo fajnie i trzeźwe spojrzenie. Zazwyczaj nie piszę takich krótkich komentarzy, ale moim zdaniem trafiasz tutaj w 10 :)

A dziękuję, miło mi to słyszeć. Jakoś tak mnie naszło (trochę z przypadku) żeby podzielić się właśnie moimi ostatnimi spostrzeżeniami i w sumie nie spodziewałem się, że komuś się to przyda :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-11, 13:21:45 »
Tomasz:

Bardzo trafne i trzeźwe spojrzenie. Zazwyczaj nie piszę takich krótkich komentarzy, ale moim zdaniem trafiasz tutaj w 10 :)
« Ostatnia zmiana: 2013-01-11, 13:29:22 wysłana przez Starfire »

tomasz

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Mężczyzna
  • Tomasz Kazimierczak
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-01-11, 12:41:55 »
Pomijając już całą tą historię z higieną energetyczną to w moim odczuciu, jak się jest z kimś kogo się naprawdę kocha i z kim w łóżku jest nam najlepiej na świecie (w sensie harmonizuje się z tym mimś bardzo dobrze), to nie ma się ochoty na nikogo więcej, więc opcja zdrady odpada sama z siebie. Oczywiście w życiu nie zawsze jest tak różowo i zadarzają nam się różne sytuacje, czasem nawet karmicze (z mojego doświadczenia wynika nawet, że w większości karmiczne) kiedy to myślimy o zdradzie.

Możliwości wtedy są dwie: (1) zmienić partnera albo (2) uzdrowić intencje do partnera i do związku. I jeśli okazuje się, że konieczna jest opcja (1) (bo karma za ciężka albo coś innego, np. bo poprostu partner nie odpowiada) to i tak warto zawsze opcję (2) też realizować :)

Mnie się tak ostatnio udało, że natrafiłem na osobę, która powoduje że wogóle zapomniałem o  istnieniu takiego czegoś jak ,,zdrada'' partnera (tzn. że istnieje taka możliwość)... co jak mniemam chyba dobrze świadczy o tej relacji :)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-10, 10:37:38 »
W Niemczech jest sporo programow w tv. o seksualnym zyciu w Niemczech. Pokazywane sa osoby zyjace z sex przemyslu, gwiazdy filmowi inne prywatne pary poszukujace innych praktyk i doznan. Musze powiedziec tutaj jest wieksza tolerancja dla gustow i guscikow. Jest tez w modzie wymiana pomiedzy partnerami w domu lub w klubach. Kluby sa ok. ale ja nie moglabym sie tam wymieniac partnerem. Moj maz juz nie byl tego taki pewny...powiedzial .....sorry ale nie wiem co by bylo gdybym znalazl sie w takiej sytuacji. To nie tak, ze sie boje zdrady- doceniam jego szczerosc i ze nie jest siebie pewny....dla mnie zdrada na oczach kogos kogo kocham to wielka przesada, ale moge zrozumiec, ze innych pociaga lub podnieca. Mam powiedzenie: "ja sama  nie jestem pewna siebie, jak moge byc innej osoby pewna?" Zycie jest jedna niewiadoma ;)
Zawsze pozostaje pytanie co potem? Niemcy sa swobodniejsi niz Polacy w mentalnosci. Ja jednak traktuje zdrade jak informacje...acha jest powod...znaczy cos sie zmienilo.Uczucie wygaslo lub mam ochote zaszalaec,albo jestem pod wplywem instynktu. Wtedy mozna albo trzeba cos zmienic w zwiazku - bo zdrada to zawsze poczucie winy i wstydu.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-09, 22:28:17 »
Też myślę, że higiena energetyczna w trójkątach i innych wielobokach jest możliwa, ale podejrzewam, że w praktyce rzadko się to sprawdza.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-09, 21:42:58 »
Dla osób "rozwijających się" może o tyle nie być dobre, że częsta zmiana partnerów/partnerek, czy też seks grupowy powodują bałagan energetyczny.

Zastanawiam się jak to by było stworzyć np z 3 facetami porównywalnie wysoką bliskość i w efekcie wyzwolić poziom sexualny. Myślę że jest to technicznie możliwe, ale pojawia mi sie pytanie: Po co?
Zakładając że wszystko jest bardzo czyste, zgodne z ND, bla bla, to nadal pojawia mi sie pytanie: Po co? Ale to moje pytanie.

Ja w takiej sytuacji bym nie była, nie było by to zgodne z moimi celami, pragnieniami, z punktu widzenia dziewczyny dla której frajdą byłby fajny związek z jedna osobą, wielokąty były by komplikacją.

Moje przeczucie mówi mi, że takie trójkąty mogą być czyste. Są różne modele psychiczne ludzi i gdy trafia na siebie, może być dla nich ok:) Zastanawiam się jak ma się do tego czystośc energii. Wydaje mi się, że będzie ok jesli te osoby nie chcą np praktykowac tantry, może gdy są na niższym, ale nie na niskim poziomie rozwoju duchowego. I tutaj czuję cos takiego, że te osoby mogą w miarę rozwoju, już bardziej zaawansowanego, wogóle zrezygnować ze związków, ale nie wiem dlaczego. W zasadzie to każdy może przecież nie czuć juz potrzeby.

Sex tantryczny w monogamicznym związku jest dla mnie w 100% atrakcyjny, reszta nie. Sex jest wtedy naprawdę wyrazem miłości, intencji podnoszenia jakości relacji, także w sexie:)

BR, fajnie ze koleżanka zauwazyła że miłośc to wolność, szkoda tylko że totalnie zapomniała o sobie.Przykre.



Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-09, 21:20:16 »
Clint:

Przywiązanie i więź to dwie zupełnie różne rzeczy. I im bliżej oświecenia tym wyraźniejsza granica pomiędzy i czystsze postrzeganie. Im więcej identyfikacji i uzależnień, tym trudniej odróżnić jedno od drugiego.

A w społeczeństwie powszechnie praktykowana jest monogamia seryjna, to zupełnie inny typ relacji niż te oparte na głębokich więziach między partnerami. Ludzie są z natury gatunkiem poligamicznym, monogamia jest niejako narzucona po to, aby utrzymać porządek społeczny ;))
My point here: Nie bierz norm społecznych jako wyznaczników normalnych związków, nie ważne czy mówią o mono- czy poli-, to tylko wytowory chorego umysłu zbiorowego. Jakbyś się urodził u Mormonów zapewne przyjąłbyś zupełnie inne 'normy' społeczne ;]
« Ostatnia zmiana: 2013-01-09, 21:24:47 wysłana przez Starfire »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-09, 21:11:05 »
Osobiście mam mieszane uczucia do takich relacji, ale to normalne bo mam jeszcze sporo nasrane w temacie. Myślę jednak że u wysoko urzeczywistnionych osób, czystych energetycznie i harmonijnych ze sobą może istnieć taki typ relacji, będący w zgodzie z ND. Wraz z malejącym przywiązaniem do wszystkiego może zanikać potrzeba tworzenia związków miłosnych w takiej formie, jak ta powszechnie praktykowana w społeczeństwie. Ba, być może w ogóle zanika potrzeba tworzenia związków, a zamiast tego jest po prostu bycie z osobami, które są wokół i które swobodnie się zmieniają. No, ale tu już mówimy o osobach, które przynajmniej jedną nogą są w oświeceniu.

Jestem zdania, że warto po prostu coś takiego brać pod uwagę jako możliwość i nie oceniać przedwcześnie jako zjawisko jednoznacznie negatywne.

Sam na razie czułbym się wyjątkowo dziwnie w takiej relacji, nawet jakby to miał być trójkącik z dwiema kobietami - na razie cieszyła się by się tylko ta część mnie, która jest opanowana przez niebieskie wzorce :D

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-09, 20:57:36 »
Polędwica:

Myślę, że przysięgi, czy inaczej 'umowy społeczne', często wynikają z poczucia niepewności i próby 'przywiązania' do siebie partnera. Boimy się o trwałość uczucia lub też nie jesteśmy go pewni, więc szukamy w tych umowach poczucia oparcia i bezpieczeństwa, kiedy tak naprawdę powinniśmy go szukać w miłości i wolności, bo tylko one tak naprawdę są prawdziwe i trwałe. Umowy to tylko umowy, które tak na prawdę nie zapewniają ani miłości, ani gwarancji jej trwania. Jeśli wiem, że mogę partnerowi zaufać, otworzyć się, jeśli darzę go miłością i wiem, iż on czuje tak samo, to samo przez się stanowi przysięgę. 'Przysięgi' nie da się wymusić, ona się rodzi sama w miarę zdobywania zaufania, akceptacji i intymności w związku. A to z kolei wymaga umiejętności otwarcia na zaufanie, akceptację i intymność/bliskość, co z kolei jest kwestią samooceny itp itd ;)
:))
« Ostatnia zmiana: 2013-01-09, 21:01:32 wysłana przez Starfire »

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-09, 20:54:10 »
Black Rose
A to zmienia postać rzeczy.Z wypowiedzi wywnioskowałem,że też poczułaś to co reszta koleżanek skoro oceniasz ich pogardę(tak zabrzmiała ta wypowiedź ) jako coś "z grubsza zdrowego" .


Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-09, 20:17:31 »
ontoja,

nie miałam dla niej pogardy jak założyłeś, raczej niezrozumienie i zdziwienie, dlaczego ona pozwala się tak krzywdzić. Teraz wiem, że to sprawa innych jak żyją i mnie nic do tego. To była dziewczyna dość agresywna dla otoczenia i nie odczułam braku kontaktu z jej strony. 

Tematy seksu i miłości stanowią dużą intymność, a sposobów na ich przeżywanie może być bardzo wiele. Kwestia późniejszych konsekwencji. Na trójkąty, czworokąty można się zgadzać, tak ludzie żyją wiem. Mogą to z początku akceptować, myśleć, że jest super - jednak późniejsze owoce wychodzą. Być może ja się nie znam...i to tylko moje wyobrażenia na temat szkodliwości czegoś takiego...jednak nie sądzę, aby to było dobre dla miłości, poczucia bliskości, szacunku. Energetyka siada. Tak samo jak przelotne, przygodne relacje kipiące seksem - pogłębianie poczucia pustki jak nic.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-09, 20:00:26 »
Cytuj
W seksie i związku wszystko jest dobre co odpowiada obojgu (czy tam trojgu,czworgu-bo o takich związkach też słyszałem).

Dla osób "rozwijających się" może o tyle nie być dobre, że częsta zmiana partnerów/partnerek, czy też seks grupowy powodują bałagan energetyczny.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-09, 19:32:24 »
W seksie i związku wszystko jest dobre co odpowiada obojgu( czy tam trojgu,czworgu-bo o takich związkach też słyszałem). Trzeba się natomiast zastanowić skąd takie emocje w ocenie takiej postawy koleżanki.

"Zastanawiam się dlaczego to co mówiła, wywoływało taką odrazę u innych. Mam nadzieję, że było to z grubsza zdrowym objawem"
Nie sądzę ,żeby odraza była zdrowym objawem.
Być może to pamięć zranień i zdrad się odezwała .

Zgadzam się natomiast ,że  może to być niska samoocena i błaganie o miłość .To całkiem prawdopodobne ale ona sama powinna do tego dojść i wcale jej się nie dziwię ,że się nie chce odzywać do kogoś kto nią gardzi i nie akceptuje jej wyborów, jakby mu jakoś one szkodziły.

Ludzie się rozwijają ,popełniają błędy ,zmieniają swoje oczekiwania gdy trzeźwieją .Nie ma jednej drogi dla wszystkich .

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-09, 17:20:51 »
Wolność seksualną każdy odebrał jako sex z każdym, wszędzie i jeszce murzyn na dokładkę. Otóż ja widzę wolnośc seksualną zupełnie inaczej. Kwestia seksualności jest jedną z najdelikatniejszych sfer, ale i najważniejszych i najtrudniejszych w celu tworzenia zwiazku, bo widać każdy chce tworzyć inne zwiazki i bardzo dobrze, że o tym wie bo on też innej wolności potrzebuje. JA piszę o ludziach którzy maja trochę temat przerobiony bo dojrzałośc seksualna jest bardzo ważna do zbudowania dojrzałego zwiazku. Jeżeli ktoś pisze, że rozumie jak można sypiac z innymi a zaraz póżniej sam sie zastanawia czy by sie nie skusił, to znaczy (dla mnie) ze sam w tym temacie nie jest pewny siebie. Ja w swojej wolności potrafie sie odnaleźć, Pisze tu o zwiazkach, które maja przepracowane w jakimś stopniu szacunek do swojej seksualności - bo to jest podstawa (uzależnienia, zauroczenia wszelkie obsesje itd). Nie pisze o zwiazku, że biore sobie bawidamka i daje mu wolnośc  - bo z takim to nawet nie chce sie wiazac. Ja nigdy nie rozumiałam i nie rozumiem obietnic, przysiag wiernośc( no włąśnie z moim mężem tak byłoo, że bardzo żadał przysiiag wierności - ja sie czułąm jakby mi kompletnie nie ufał badz jakby trzeba mnie było pilnować jak psa - dla mnie to jakas paranoja - no i niestety chłopak sam sie w temacie strasznie pogubił) Pisze też o zwiazku gdzie obydwoje pracuja nad soba co siła rzeczy żwiadomie sie przepracowuje jak coś wychodzi - i razem pracuja nad jakościa zwiazku. Jeżeli znalazłabym mezczyzne, który odpowiada mi pod wieloma wzgledami drogi życiowej i duchowej to wole sie skupić na zaufaniu i pozwoleniu by ten zwiazek sie rozwijał w zgodzie z moim i jego ND. Tworzac zwiazek tworze go ze swoim systemem wartości lojalność na 1 miejscu) i ja za niego odpowiadam - mężczyzna ze swoim oczywiscie pasujacym do mojego systemem i sam on za niego odpowiada.
Ja też miałąm bałagan i ciagle coś wychodzi w temacie ( a swoja terapie zaczełam trzy lata temu piszac brzydko od tyłu - bo wlaśnie od tego tematu, o rozwoju jeszcze nie miałam pojecia) U mnie było przekonanie, że to mój obowiazek jako partnerki - dlatego doszłam ze daje sobie prawo i wolnośc do i od sex- u.
2. Miałam (mam)wzorce prostytutki, co wcale nie znaczy, że miałąm potrzebe z wieloma mężczyznami - tu głównie szacunek do seksualności i kobiecości. W zależności jakie ktoś ma problemy do przepracowania i czego ktos oczekuje od zwiazku w sferze seksualnej w taki też sposób zapatruje wolność.
I tak w dalszym ciagu nie kumam o co chodzi z tymi przysiegami wierności - bo może to ja mam coś nie halo w tym temacie?