Autor Wątek: Zdrada w związku  (Przeczytany 17806 razy)

Klu

  • Wiadomości: 22
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-13, 14:40:43 »
Lynd
"Nie przejawiam jeszcze w pełni siebie, nie kocham jeszcze wszystkiego w sobie. Przez to boję się że znajdziesz kogoś innego, szczuplejszego, czy z wiekszym biustem, zabawniejszego, czy mądrzejszego, bardziej atrakcyjnego czy bardziej spełnionego i mnie zostawisz. Boję się tego, więc chciałbym abyś obiecał mi że postarasz się tego nie zrobić, a przynajmniej mnie ostrzeżesz. Ze swojej strony też obiecuję, że postaram to zmienić, ale może mi to zająć lata. Ale na pewno chcę to zmienić, bo nie chcę na Tobie wisieć, nei chcę abyś cały czas mnie zapewniał o mojej wyjątkowości, o tym ze mnie nie zostawisz. Po prostu nie wiem kiedy dojrzeję, więc proszę abyś dał mi te 'szklarniowe warunki', bo chcę być z Tobą już teraz, nie w przyszłości kiedy będę 'idealny.'"
Podoba mi się to. Nie ma kłamania, składania obietnic których by się nie pokryło. Jest za to intencja zmiany, wzrostu, usamodzielnienia i uczucia które mimo braków może być przecież piękne. High five!


Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-01-12, 22:31:13 »
Ale już coraz bardziej pś zaczyna być świadoma, że oświecenie to samotność.
to raczej bodajże buddyjskie wyobrażenie o samotności, tylko nie pamiętam z jakiej linii. Przyszło do mnie dawno temu w medytacji że nic tak nie oddziela od oswiecenia jak sztuczny podział na status w  zwiazku lub samotny. Na etapie jedni to jest alogiczne choć po ludzku wydaje się tak prawdziwe...

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-12, 22:23:15 »
Mariusz
Myślę, że kwestię zaniżania wibracji można rozpatrywać w kontekście, na ile trwały jest kontakt z WJ. Im jest on stabilniejszy, to i wibracje są mniej podatne na zaniżanie przez kontakty z innymi ludźmi. Ja przez kilka lat czyściłem kontakt z moim WJ i z tego co czuję jest on na bardzo przyzwoitym poziomie.

Olga
Masz wiele racji. Pracuję m.in. nad wzorcami jak piszesz, że oświecić się można tylko z połówką. Przez pewien czas nawet mobilizowałem moją partnerkę do intensywniejsze pracy duchowej, żeby mnie dogoniła. Z drugiej strony sam nie rozwijam jeszcze skrzydeł tak jak mnie potencjalnie na to stać. Ale już coraz bardziej pś zaczyna być świadoma, że oświecenie to samotność. I co ważniejsze zanika lęk przed tą samotnością.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-12, 18:56:02 »
Oczywiście kiedy jest inny układ, czy otwarty czy poliamoryczny, nie ma pojęcia zdrady, również dlatego że nie ma złamania umowy społecznej. Odnoszę wrażenie, że poliamoria robi się coraz powszechniejsza i za 10-20-30 lat będziemy dla kolejnego pokolenia dinozaurami -- jak pokolenia starsze od nas, uważajace że z seksem trzeba koniecznie czekać do ślubu.

I, prawdopodobnie, będziemy mieć tyleż samo racji:D Ciekawe co na ten temat mówiły poradniki duchowe sprzed powiedzmy 60-70 lat i wcześniej, sprzed rewolucji seksualnej.

No ale, tak sobie tu trochę piszę rewolucjonistycznie, a sam jestem konserwa ;) Z taką karmą jak moja poliamoria czy związki otwarte nie są dobrym rozwiązaniem. Zresztą wielkim wyzwaniem jest znaleźć osobę przy której będę się czuł spełniony na poziomie zainteresowań. Ot, choćby jako duchowiak-sceptyk i uczuciowo-ksieżycowy intelektualista;) A co dopiero kiedy przychodzi do ważnych pasji... Poliamoria byłaby tutaj jakimś rozwiązaniem i pewnie dla przyszłych ludzi bedzie -- z korzyścią dla społeczeństwa w ogóle.

Wracając do umów społecznych, to odniosłem wrażenie w kilku wypowiedziach że "przerobi się sermoocenę" i będzie super gotowość na związek. Samooceny nie "przerabia się" w miesąc, pół roku, rok czy nawet i pięć lat, to całożyciowy proces. I uważam że jak najbardziej można wejść w związek z obietnicami, które opierają się na "nieprzerobionej samoocenie", byle tylko była intencja ich zmiany docelowo.
"Nie przejawiam jeszcze w pełni siebie, nie kocham jeszcze wszystkiego w sobie. Przez to boję się że znajdziesz kogoś innego, szczuplejszego, czy z wiekszym biustem, zabawniejszego, czy mądrzejszego, bardziej atrakcyjnego czy bardziej spełnionego i mnie zostawisz. Boję się tego, więc chciałbym abyś obiecał mi że postarasz się tego nie zrobić, a przynajmniej mnie ostrzeżesz. Ze swojej strony też obiecuję, że postaram to zmienić, ale może mi to zająć lata. Ale na pewno chcę to zmienić, bo nie chcę na Tobie wisieć, nei chcę abyś cały czas mnie zapewniał o mojej wyjątkowości, o tym ze mnie nie zostawisz. Po prostu nie wiem kiedy dojrzeję, więc proszę abyś dał mi te 'szklarniowe warunki', bo chcę być z Tobą już teraz, nie w przyszłości kiedy będę 'idealny.'"

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-12, 15:10:35 »

Mirek,

Czuję sprzeczne intencje:) Staranie o niezależność duchową, która wyłoniła się ze starej karmy że oświecić się można tylko z połówką.





Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-12, 13:05:43 »
a wałaściwie nie nie "czy" a w "jaki sposób", bo jakby powodował to pewnie byś to rozpoznał ? :-)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-12, 13:04:27 »
Mirek
a czy kontakt(zwłasza seks) z osobą o sporo niższym ERD i niższymi energiami w aurze nie powoduje u ciebie zaniżenia wibracji aury ?

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-12, 11:35:26 »
Olga
Rozwój duchowy, oświecenie jak również samoświadomość to sprawy bardzo indywidualne. Można wspólnie uczestniczyć w różnych zajęciach, wykonywać różne praktyki ale nie można wspólnie się oświecić. Najważniejsze, żeby partner/partnerka nie przeszkadzali. Moja żona podjęła trochę temat rozwoju i idzie własnym tempem. Na pewno przydałby jej się regresing, ale ponieważ ja już nie uczestniczę w zajęciach to sama przecież nie pojedzie. Poza tym mój rozwój duchowy wkroczył w taką fazę, że dla osób trzecich może to wyglądać jakbym się cofał. Ale tego wymaga etap integracji z materią, nauczenie się czerpania przyjemności z życia w materii. To bardzo trudny temat: "równowaga w materii".

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-12, 00:00:52 »
Mirek, rozumiem że nie potrzebujesz by partnerka miała podobną świadomość do ciebie?


Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-11, 21:54:35 »
Nieeeee, partnerka nie ma intencji rozwojowych. Jeśli coś robi w tym względzie, to tylko dla mnie. Ale nie można mieć wszystkiego. Dla mnie to kolejne wyzwanie po tytułem: "nie ma konieczności oświecania się razem z połówką" :)))

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-11, 21:49:53 »
Fajnie, ze udało sie przerobić wzorce i okazało sie ze związek jest świetny. Rozumiem, ze partnerka też celuje w RD i sporo przerobiła ze swojej strony?

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-11, 21:47:31 »
ok

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-11, 21:45:37 »
Mariusz
Pisałem, że ja jestem niebieski, a ona jest niezidentyfikowana. W każdym razie, niebieski czy biały, myślę, że to po prostu linia ewolucji, która nakreśliła się po podziale. Dla mnie najważniejsze jest to co sobie przypominam oraz to co czuję obecnie.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-11, 21:00:48 »
Mirek
a powiedz jak to było z waszymi liniami zejścia w materię, bo cos mi sie przypomina, że mówiłeś kiedyś ze nie jesteście z jednej linii ty niebieski a ona...? tzn jak to możliwe że mimo tego jesteście połówkami

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-11, 20:07:25 »
Pozwolę sobie wypowiedzieć się w tym wątku. Nad wszystkimi wypowiadającymi się tutaj mam ogromną przewagę jeśli chodzi o staż "związkowy". W tym roku stuknie mi 32 lata.
Powiem krótko. Nie można mieć wszystkiego na raz. Albo urozmaicenie seksualne. Albo przyjemny, ciepły związek z najbardziej harmonijną istotą dla nas na to wcielenie.
Moja historia jest banalna. Ożeniłem się bardzo młodo. Mogę śmiało powiedzieć, że nigdy nie byłem kawalerem ;))) Przez ponad 25 lat męczyłem się z myślą, że "tylko jedna kobieta na całe życie". Dopiero regresing wyprowadził mnie z tej "ciemnej" strony. Wszystko zmieniło się, kiedy przypomniałem sobie jak w jednym z poprzednich wcieleń (oceniając po strojach jakie wówczas nosiłem był to przełom XVIII i XIX w.) pozazdrościłem przyjacielowi długoletniego związku. Sam prowadziłem wtedy życie lowelasa (1 kobieta na 1 dzień). Powstała wtedy we mnie intencja aby spędzić całe jedno życie z jedną tylko kobietą. I to właśnie realizuje się w tym wcieleniu. Pojawiła się w moim życiu najprawdziwsza, jedyna połówka.
Tak jak napisałem na wstępie, przez pierwsze 25 lat nie było różowo. Wywalały najróżniejsze wzorce połówkowe i związkowe. Gdy zacząłem swoją przygodę z rozwojem duchowym to na początku wydawało mi się, że bardzo źle trafiłem w tym życiu, jeśli chodzi o związek. Wywalały wzorce "połówkowe" (nie będę się na ten temat rozpisywał bo to osobny temat), a także wszelkiego rodzaju inne wzorce dotyczące związków i seksu. Dopiero po przepracowaniu tematu odnalazłem szczęście w związku. Pojąłem, że kobieta, która pojawiła się w moim obecnym wcieleniu (notabene moja pierwotna połówka) jest jedyną istotą na świecie, która potrafiła dostosować się do mojej zmienności w tym życiu.
Dodam jeszcze, że w tej chwili, pomimo swojego wieku, moja żona ma wspaniałe, niezwykle przyjemne w dotyku ciało, którego mogłaby jej pozazdrościć niejedna 35-latka, a seks z każdym dniem staje się coraz lepszy i lepszy :)))