Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 98954 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-24, 19:29:47 »
Olga

Hahaha, niezłe;D

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-22, 21:00:07 »
Asia dla mnie ta lama to królowa tygodnia :p

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-22, 20:56:58 »
Olga - hehehe :))

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-22, 19:51:48 »
Karina
 Trzeba pójść konsekwentnie dalej.
Dawno, dawno temu, jakieś 200 lat temu, Karol Marks pisał, że małżeństwo to rodzaj zalegalizowanej prostytucji.
Dziś, spadkobiercy ideowi antymarksistow odkrywają to samo.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-22, 19:37:08 »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-15, 17:02:37 »
A tutaj II część, bo nie zmieściło się.:

Kobieta, która sprzedaje swe ciało, nie tylko, jako prostytutka, dotyczy to również kobiet, które dają ogłoszenia w gazetach, młodych dziewcząt zarabiających na studia, czy kosmetyki, to wszystko forma prostytuowania się i wynika ona z nienawiści do siebie samej, do swej kobiecej, do boskiej istoty, braku sza-cunku do siebie i niewiary, że można inaczej kreować swe ży-cie. Czasami kobiety zdają sobie z tego sprawę, innym razem jest to głęboko w ich podświadomości. Ogrom tej nienawiści jest porażający. Ile musi być w kobiecie poniżenia, upodlenia, nienawiści, potrzeby ukarania, aby dała swoją najcenniejszą, najpiękniejszą świątynię na poniewierkę i poniżenie? To ból i ogromna rozpacz, które tkwią głęboko.
Taka nienawiść mówi – nic nie jestem warta, niszcz mnie i poniewieraj, do niczego innego się nie nadaję, to autodestruk-cja. Kobieca wrażliwość, otwartość, empatia, czułość, mięk-kość i dobro, muszą zostać schowane, aby kobieta stała się jak trup, nieczuła. I nie jest ważne czy to luksusowa prostytutka, czy inteligentna studentka, czy też biedna matka zarabiająca na życie, czy spragniona seksu kobieta dająca ogłoszenie, zawsze pod grą zewnętrzną siedzi ogromne cierpienie, ból, poniżenie, niedowartościowanie, nienawiść do swej boskiej, świetlistej Istoty. To najwyższa forma upodlenia siebie i swej boskości. W historii inkarnacyjnej bardzo często kobieta była katowana, gwałcona, jako dziecko, poniżana, odbierano jej prawo do człowieczeństwa. Teraz wyje o miłość, lecz jednocześnie upa-dla się, bo taka energia jest jej znajoma, nie wie, czym wolność i miłości. I może występować w filmach porno, uśmiechać się, być zabawową, z ogromnymi umiejętnościami prostytutką, to tylko gra, zewnętrzność, która przykrywa zgniliznę, a pod nią ogromne cierpienie dziecka, kobiety. Jeśli dziś kobieta gra taka rolę, nie dzieje się to po to, aby w niej została, lecz wyzwoliła się i odnalazła miłość i wartość, którą jest.

Kim jest mężczyzna, korzystający z takich usług?

Jaki musi być poziom nienawiści do swej własnej kobiecości, skoro potrzeba jest takiego upodlenia drugiej istoty, KOBIE-TY, tej, która zasługuje na najwyższe umiłowanie, cześć, opie-kę. Ile musi być w takim mężczyźnie nienawiści do swej ko-biecości, aby w takim zwierzęcym akcie poczuć się panem. I nie ważne, że panowie mówią – ja traktuje taką kobietę z sza-cunkiem, to nie jest prawda.
Kiedy mężczyzna uznaje kobietę za pojemnik na spermę, za ciało, które ma zaspokoić jego żądzę, słowo szacunek nie ist-nieje, to tylko próba wybielenia siebie i podniesienia swego człowieczeństwa.
Tacy mężczyźni mają podobnie, jak i kobiety ogromny poziom nienawiści do siebie, najczęściej sami byli prostytutkami, czę-sto zaniżani, poniżani, gwałceni, katowani. Byli dziewczynka-mi, później kobietami. Ogromny poziom nienawiści do siebie samych powoduje, że potrzebują odczuć kogoś niżej niż siebie, zaniżyć czyjąś wartość, aby podnieść pozornie swoją. Kiedy traktujemy drugiego człowieka przedmiotowo, realizując swoją najniższą żądzę nie wzrastamy, lecz zaniżamy się jeszcze bar-dziej. Spadamy w przepaść coraz większego cienia. Mężczyźni tacy ciągną do nienawidzących siebie kobiet, bo sami są tacy, znają te energie poniżenia i upodlenia, choć w większości zu-pełnie nie są tego świadomi.
Energia seksualna, niska energia seksualna, żądza, to sposób na wyrażenie swego cienia, nienawiści do siebie i innych.
Jakże często dajemy jej pierwszeństwo, nie znając wolności, miłości i szacunku, ani do siebie ani do drugiego człowieka. Te niszczące energie siedzą głęboko w nas.
Każda nieprawidłowość z sferze seksualnej jest wynikiem tra-gicznej przeszłości. Często kobiety zamykają swą seksualność udając otwartość, zawsze pod takim działaniem jest ból i brak miłości, choć mniejszy poziom upodlenia niż u kobiet, które sprzedają swe ciało. Jakże często mężczyźni traktują kobiety, jako narzędzia, obiekty do zaspokojenia swej żądzy. Jakże czę-sto chcą tylko seksu, kobieta, jako boska istota chrystusowa nie istnieje dla nich.
Z moich badań wynika, że tacy mężczyźni nie tylko mają silną nienawiść do swej kobiecej energii, ale nie potrafią jednocze-śnie zrozumieć swej męskiej boskiej istoty. Nie wiedzą, co to znaczy być mężczyzną. Dopóki mężczyzna widzi w kobiecie ciało, działa poprzez zmysły, a nie DUCHA, nie poznał swego Światła.
Dlaczego o tym piszę?
Bo to najwyższa forma upodlenia siebie, jako boskiej światło-ści i mam nadzieję, że Ukochani zastanowicie się nad tym tek-stem.
Są ludzie pracujący nad swym rozwojem, a jednocześnie kup-czący swoją seksualnością, korzystający z usług kobiet, traktu-jący je, jako przedmioty do zaspakajania swych niskich po-trzeb.
Ktoś powie – jak to, przecież potrzeba seksualna nie jest niską potrzebą.
JEST.
Bo jeśli potrzebujemy drugiego człowieka do zaspakajania siebie, to jest to najgorszy egoizm, a nie miłowanie.

Seksualność dano nam do obdarowywania.

Jeden z moich klientów powiedział, że on nie korzystał z usług prostytutek, on im dawał orgazm. Nie zastanowił się, że te ko-biety, które wewnątrz niszczą siebie nie potrzebują jego orga-zmów. Obdarowywanie może istnieć tylko w prawdziwym związku dwojga kochających się ludzi, gdzie jedno i drugie jest w prawdzie, otwartości, umiłowaniu.
A jeśli nie ma się partnera – zapytał kiedyś jeden klient, co mam zrobić ze swoją energią seksualną, prostytutka jest chyba lepsza od masturbacji?
Trzeba pracować nad podniesieniem swoich wibracji, wówczas żądza przestaje istnieć.
Kiedy zobaczymy w drugim człowieku Chrystusa, nie będzie-my chcieli, aby zaspokoił naszą żądzę, nie poniżymy go naszą niską wibracją.
Miłować siebie to szanować innych i widzieć w każdym Chry-stusa.
Nasza energia seksualna jest chyba najsilniejszą energią i jeśli poradzimy sobie z nią i przetransformujemy, z niskiej żądzy i chciejstwa, służącemu zaspokojeniu siebie, w wysoką energię umiłowania i obdarowywania, oznaczać to będzie nasz wysoki rozwój duchowy.
Potrzeba zaspokojenia seksualnego mija, kiedy wchodzimy na wyższe wibracje energii, kiedy podnosimy energię z czakramu seksualnego do centrum serca, wówczas energia ta staje się miłowaniem i obdarowywaniem siebie i partnera, to bycie w miłości i dzielenie się nią z ukochana osobą. Energia seksualna to również energia życia, tworzenia i możemy obdarowywać nią cały świat poprzez naszą emanację i twórczość.
Najwyższa forma miłości to dzielenie się swoją Miłością, sek-sualnością z ukochaną osobą. Przekraczamy wówczas egoizm i pustkę domagającą się wypełnienia. Kiedy wznosimy się na wyższy poziom świadomości, na wyższe wibracje energii sta-jemy się pełnią, nie mamy niedoborów wołających o wypeł-nienie, wówczas nie istnieje pogoń za partnerem, ból samotno-ści, itd.
Kiedy jesteśmy w takim stanie Miłowania swej boskości jeste-śmy światełkiem, które zdąża drogą poznania życia, wzrostu. Kiedy spotykamy na swej drodze miłość w postaci drugiego człowieka obdarowujemy jego, a on nas, wchodzimy w święty związek, w komunię. Nie ma tam zdrad, kłamstw, chciejstwa, oszustw, manipulacji, ocen, - jest tylko ufność, otwartość, do-bro, ciepło, wsparcie, miłowanie, szacunek, wspólny kierunek.
Abyśmy mogli tacy się stać przyjrzyjmy się naszej seksualno-ści - jacy w niej jesteśmy, jakie mamy wartości, zapatrywania. Energia seksualna może dać nam niezwykłą radość, zabawę, szczęście, może dać możliwość wielkiej bliskości z ukochaną osobą, może stać się tańcem dwóch dusz, serc i ciał i obdaro-wywaniem życia, Ziemi swoją emanacją i światłem.
To, co jakże często jest jeszcze oznaką naszej niskiej wibracji i oddzielenia od Boga, co jest objawem zaniżenia swej wartości i poniżenia innych, może stać się przejawem największego umi-łowania i czystości.
Energia seksualna, płeć – tu rozdzielono jedną istotę na kobie-cość i męskość, abyśmy poznali jedno i drugie, każdy z nas. Jeśli uzdrowimy wszystkie relacje, również z partnerem i z samym sobą, wówczas nasza seksualność powróci do jedności w obrębie każdego z nas.
Energia seksualna jest miernikiem naszej wolności i świado-mości naszej boskości, jeśli połączymy się wewnątrz siebie, jako energia kobiety i mężczyzny wówczas wrócimy do źródła, do nas samych, do jedności. To cud ponownych narodzin już, jako boskiej, świadomej Istoty.

Bardzo Was kocham Ukochane Iskierki Miłości. Pracujecie nad swoją świętością, miłujcie ją, bo jest naprawdę tego warta. Kiedy dotyka nas PRAWDA łzy radości same płyną, energia miłości rozszerza naszą klatkę piersiową, płynie złocista ener-gia, każda komórka śpiewa swoją pieśń wdzięczności składając hołd najwyższemu BOGU.
Powrót do DOMU, to powrót do siebie, jako Jedności.
Teraz jest czas, kiedy powstać ma kobieta, to ona dokona prze-miany tego świata, lecz nie dotyczy to tylko kobiet, Bogini narodzić się ma i w mężczyźnie. To uzdrowienie energii serca w jednej i drugiej ludzkiej istocie.

Przez tysiące lat nasze wcielenia kobiece poniżano, gwałcono, traktowano przedmiotowo i w każdym z nas, za równo w ko-bietach jak i w mężczyznach pozostała pamięć tamtych wcie-leń. To, co mamy uzdrowić w sobie, każdy z na to energia KOBIETY – BOGINI.
Elen Elijah

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-15, 17:01:07 »
Warto przeczytac, choć długie.

Przez Elen Elijah
CZY CHCECIE IŚĆ DALEJ?

Droga transformacji, droga do światła wiedzie poprzez pozna-nie siebie. Nie możemy tego zrobić, kiedy usuwamy się w cień i odsuwamy od ludzi, bo inni są obrazem naszego wnętrza i tylko poprzez nich możemy zobaczyć swoją czystość lub jej brak. Wielu ludzi przechodzi drogę poznania pewnej sfery swego wnętrzna i udaje im się wejść w dobre stosunki z ludź-mi, z którymi spotykają się na chwilkę. To często nie jest ła-twe, lecz kiedy zaczynamy pracować nad sobą nasze relacje ze „społeczeństwem” mogą stać się poprawne.
Na podstawie tych relacji wielu ludzi sądzi, że są na dobrej drodze swego rozwoju i właściwie często na tym kończy się ich praca nad sobą. Kocham ludzi – mówią, chcę im pomagać i na tym kończy się często ich zrozumienie własnego rozwoju.
Prawdziwa miłość do ludzi bazuję na miłości do siebie, a ta na sercu czystym od wzorców trzeciego wymiaru.
Aby mogło się dokonać oczyszczenie, trzeba zrozumieć, co mamy uzdrowić w sobie.
1.Uzdrowienie relacji z samym sobą.
2.Uzdrowienie relacji z rodzicami.
3.Uzdrowienie relacji z rodzeństwem.
4.Uzdrowienie relacji z partnerem.
5.Uzdrowienie relacji z dziećmi.
6.Uzdrowienie relacji z innymi ludźmi.
7.Uzdrowienie relacji z sferze zawodowej.

Często uważamy, że uzdrowienie relacji z kimś oznacza - OK, jakoś tam jest, nic przeciw nim nie mam, akceptuję, itd. To jednak wcale nie oznacza uzdrowienia relacji, choć pozornie może tak wyglądać. Jakże często jednak za dotychczasową formą uzdrowienia kryje się tylko ludzkie, ziemskie, postrze-ganie tego zagadnienia. Nie o taką formę uzdrowienia chodzi w obecnym czasie.
UZDROWIENIE, które proponuję, oznacza całkowite umiło-wanie siebie, w relacjach z innymi, a poprzez siebie innych.
W takim uzdrowieniu nie ma nic prócz całkowitej radości, mi-łości, uwielbienia dla drugiego człowieka i dla siebie samego, to jakby stać się słońcem, które w swych promieniach kąpie cały świat.
W dotychczasowej naszej historii nie mieliśmy zbyt wielu przykładów takiej miłości i trudno sobie coś takiego wyobrazić - całkowite umiłowanie.
Stać się wiatrem, energią wszechświata, świetlistymi iskierka-mi, WOLNOŚCIĄ od zależności, od wszystkiego, co ze-wnętrzne – to prawdziwe UZDROWIENIE. Nie ucieczka od zewnętrzności, lecz wolność od zależności świata zewnętrzne-go.
Dotychczas stosowano ucieczkę, jako formę wygodną, gdyż nie było wówczas konieczności konfrontacji z samym sobą.
Teraz nic nam nie będzie podarowane, nie uda się nam zostać w powierzchowności, bo czas rozliczenia z samym sobą JEST właśnie TERAZ.
Nie uciekniemy przez sobą, tak jak nie ma możliwości uciec przed własnym cieniem. A cień, to wszystkie nasze lęki, sche-maty, wzorce, które manifestują się w świecie zewnętrznych.
Co wewnątrz, to i na zewnątrz. Co w nas, to i pokazane po-przez innych dla nas.
Ogromnie nasilają się procesy oczyszczania i naprawdę wielu ludzi otrzymuje alarmowy dzwonek do przebudzenia, walą się stare budowle kłamstw, obłudy, cienia, naszych schematów lęku i izolacji od światła, od wewnętrznego Boga. Moja praca szybko idzie do przodu, dlatego proponuje Wam kochani nowe formy pracy nad sobą – kompleksowe oczyszczanie i podno-szenie wibracji światła. Zakończyłam etap uzdrawiania relacji partnerskich i z sobą i jest to ostatni etap pracy dla mnie.
Przez ostatnie 3 lata oczyściłam tysiące lat i weszłam do swej głębi miłości, aby stać się w pełni kobietą. Inne relacje, o któ-rych wspominam w podanych wyżej punktach udało mi się uzdrowić wcześniej, pozostało to, co jest najtrudniejsze, ale dziś już wolna od wszelkich obciążeń mogę podzielić się Wa-mi moją pracą.
Przez tysiące lat byliśmy wszystkim, dziadkami, rodzicami, matkami, ojcami, dziećmi, żonami, mężami, kochankami, sio-strami, braćmi, przyjaciółmi, szefami i pracownikami.
Z wielu tych relacji pozostały jakieś zadry, ból, cierpienie, lęk, mieliśmy trudne doświadczenia i często były one zapamiętane tylko poprzez ludzkie, ziemskie widzenie i rozumienie. W wie-lu z nich było zapomnienie, KIM JESTEŚMY, dominowało odrzucenie, oddzielenie od swego światła, zaniżenie swej war-tości, nienawiść, złość, agresja, żądza itd. Zatrzymaliśmy w sobie, w swych ciałach emocjonalnych, mentalnych, w naszych czakramach, komórkach, pamięć tamtych relacji i wydarzeń, pamięć, która teraz sabotuje nas i niszczy.
Gdyby przyszło nam żyć pojedynczo na bezludnej wyspie nig-dy nie mielibyśmy możliwości poznać schematów, które zapi-sały się w nas w przeszłości.
Drugi człowiek i relacje z nim są odpowiedzią na nasze zapisy, są obrazem naszego wnętrza i tylko dzięki nim, możemy doko-nać prawdziwego uzdrowienia.
Jeśli np. mamy nieprawidłowe relacje z ojcem, oznacza, że mamy do uzdrowienia w sobie NASZE POSTRZEGANIE RELACJI OJCIEC- DZIECKO i najczęściej w obie strony, kiedy byliśmy ojcem, ale i dzieckiem, również jest wówczas konieczność uzdrowienia swoich męskich wcieleń.
Stosunkowo prosto jest uzdrowić relacje z obcymi, spotykamy ich tylko na chwilkę, dopiero dalsza praca nad uzdrawianiem relacji daje nam coraz większe oczyszczenie naszej przeszłości i wnętrza. Po jakości relacjach, możemy poznać poziom swego światła. Kiedy są prawidłowe, miłujemy w radości, ciszy, ak-ceptacji.
Najtrudniej jest uzdrowić relacje partnerskie, gdyż bliska ko-bieta, czy mężczyzna pokazuje nam najgłębsze relacje z sa-mym sobą. Być kobietą, być mężczyzną, kto tak naprawdę wie, co to oznacza, być KOBIETĄ, być MĘŻCZYZNĄ.
Jeśli stajemy się prawdziwą kobietą czy mężczyzną stajemy się jednocześnie prawdziwym CZŁOWIEKIEM, o którym mówi w swej Ewangelii Maria Magdalena.
Mamy do uzdrowienia w sobie zarówno energię kobiety, jak i mężczyzny, bo przecież byliśmy jednymi i drugimi. Spraw-dzianem dla nas jest nasz związek z partnerem, ale i z samym sobą w relacji partnerskiej.
Np. jeśli jestem kobietą i uzdrowiłam w sobie oba elementy będę w pełni kobiecością i jednocześnie będę w pełni miłowała swego partnera. Mężczyzna będzie w pełni męskością i będzie w pełni miłował swoją partnerkę.
Cokolwiek będzie dla nas problemem w relacjach z innymi, będzie naszym problemem z samym sobą, a miarą naszej czy-stości będzie to, co z nas będzie wychodziło, czyli nasze myśli, słowa i działania. Jeśli bez względu na zewnętrzność będziemy w umiłowaniu siebie, swej boskiej istoty i będziemy dostrzegać światło w partnerze, oznacza, że staliśmy się WOLNOŚCIĄ i mamy przepracowane nasze najgłębsze poziomy energii.
Nie musimy być tacy jak partner, ale mamy widzieć jego du-szę, która zdążą drogą rozwoju.
Podczas tych trzech lat pracy sięgnęłam do najgłębszych i naj-ciemniejszych energii. Miałam to poznać, miałam poprzez sie-bie dojść do PRAWDY, a można ją rozpoznać w swoim SER-CU. Jeśli nie ma w nim nic prócz umiłowania, a w umyśle jest cisza, oznacza to, że poznaliśmy PRAWDĘ.
Nasze najgłębsze wzorce dotyczą płci, to początek rozdziele-nia. Aby zrozumieć ten aspekt rozwoju i obciążenia z tym związane musiałam poznać najtrudniejsze energie żądzy mę-skiej i prostytucji. Pracowałam w tym temacie zarówno z ko-bietami jak i mężczyznami korzystającymi z usług prostytutek.
Choć było to dla mnie dość trudne, musiałam zaniżyć swoje wibracje, aby poprzez siebie poznać i zrozumieć /nie musiałam być mężczyzną w żądzy, czy kobietą sprzedającą swe ciało/, lecz musiałam poznać energię tych ludzi, zrozumieć powody ich działań, zobaczyć przyczyny. Miałam to zrobić, aby poczuć w swoim ciele, zrozumieć i przetransformować. To była bardzo ciężka praca, za którą dziś dziękuję Bogu i mej duszy.
Dziś wiem, dlaczego tak miało być. Energia seksualna to ener-gią rozdzielenia jednego na dwoje. Nie wiem czy uda mi się tu wyjaśnić wszystko /powstanie na ten temat książka/, ale może kilka zdań.
Rozdzielono Istotę, CZŁOWIEKA na kobietę i mężczyznę, aby po przejściu poznania KOBIECOŚCI i MĘSKOŚCI znów powrócić do bycia CZŁOWIEKIEM. Zdążamy w naszym po-znaniu od zewnątrz ku wnętrzu, tak jak uzdrawiamy relacje od najdalszych po najbliższe, następnie, z wnętrza idziemy na zewnątrz.
Kiedy po kolei uzdrawiamy relacje z innymi oznacza, że uzdrawiamy tak naprawdę relacje z samym sobą w zakresie – ja, rodzic, rodzeństwo, partner, dziecko. Wszystkie nasze wcie-lenia po kolei zostają uzdrowione, NASZE wcielenia. Na koń-cu zostają do uzdrowienia relacje z partnerem. Kiedy mamy uzdrowione te relacje oznacza, że np. ja kobieta uzdrowiłam moje wewnętrzne energie z wcieleń, kiedy byłam mężczyzną, jeśli uzdrowię też moje żeńskie energie mogę zjednoczyć je w sobie, połączyć w taniec dwie energie Ing i Jang, aby stać się całością, pełnią. To oczyszczenie dwóch kanałów energii we-wnątrz i cudowny taniec wolności. Nic już nie ma z dysharmo-nii, nic nie wadzi, nic nie uwiera, energia płynie.
Jestem mężczyzną, jestem kobietą, nie ma to dla mnie znacze-nia. Znam jedno i drugie, rozumiem odczuwanie zarówno ko-biety jak i mężczyzny. Ponieważ jestem w ciele kobiety staję się kobiecością, a męska energia przynosi mi moc tworzenia, siłę zewnętrzną, determinację, systematyczność, obdarowywa-nie, moja energia kobieca słodycz, delikatność, ciepło i mięk-kość, otwartość, przyjmowanie. To wolność wynikająca ze zjednoczenia. Staję się CZŁOWIEKIEM, czyli połączeniem Ewy i Adama. Poprzez to połączenie odnajdujemy w sobie ŚWIATŁO, połączenie tych dwóch energii daje moc i radość. Z dwóch staje się jedno, następują zaślubiny. Poznawszy ten świat, jako kobieta i mężczyzna, wyzbywszy się wszelkich ocen jednych i drugich, uzdrowiwszy jedno i drugie, zamykam etap rozdzielenia, staje się jednością. To święto prawdziwego zmartwychwstania, święte zaślubiny.
Wrócę jeszcze na chwilkę do mojej pracy.
Aby lepiej zrozumieć musimy wrócić do energii żądzy i pro-stytucji. To najniższa z energii na Ziemi. W każdej z tych rela-cji jest świadome działanie przeciw swemu BOGU i swej Świętości.
Tak, to są elementy tego świata i nie oceniam ich, istnieją pra-wie od początku i jeśli nadal są przynosi nam to wstyd, jako boskim dzieciom, bo jest dowodem braku ewolucji naszej świadomości dot. naszej boskości. Jeśli istnieją zaniżają wibra-cje naszej Matki Ziemi.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 21:17:24 »
Hydro
trochę jednak arystokratyzują. Bunkracja powoduje, ze jest się dostępnym dla wybranych.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-11, 21:10:59 »
ok, przyznam, ze nie rozumiem - moze jakoś konkretniej? :)

"Księzniczka" i "ksiażę" nawiązują jedynie do  symbolicznych wewnętrznych zamków z wieżami;) a nie do wzorców arystokratycznych takiej czy innej proweniencji.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 21:09:19 »
Hydro
fajnie, ze nie ma księżniczki, tyle ze jesli Ktoś się wysilil żeby Cię w księżniczkowanie wrobić to zapewne nie po to by się ograniczyć do murów. Na mojego nosa tam coś jeszcze jest-ciąg dalszy bajki do odreagowania. Fajnej bajki tyle że nie mającej nic wspolnego z WJ

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-11, 21:06:01 »
Iustitia - ksiezniczki za murami już nie ma - tzn. kiedyś byłam księzniczką za własnymi murami i tego już nie ma.

A jak masz na myśli księżniczkę czekająca pod murami książąt;) - to ja się właśnei wypisałam z oczekiwania pod wysokimi i niezdobytymi murami - po prostu wolę na spokojnie spotkac fajnego mężczyznę bez przesadnych murów ;)

Szczerze mówiąc w tym momencie niezbyt juz mnie to interesuje, kto mnei wrobił czy moze sama się wrobiłam - grunt, ze już nie chce mi sie zdobywac kolejnych warowni. Wolę miłe, otwarte miasteczka.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 21:03:58 »
Hydro
spróbuj zobaczyć kto Cię w tą "księżniczkę za siedmioma murami wrobił". Karma karmą, ale mi tu wygląda na celowe dzialanie zewnętrzne

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-11, 20:58:56 »
Iustitia - nie chodzi o to, ze teraz wybieram brak związku ze wzgledu na te wcześniejsze mury - ale teraz przynajmniej rozumiem, czemu nie wychodziło, skoro upierałam sie przy czymś, co nie miało realnej harmonii i opierało się na moich wyobrażeniach (zresztą sprzecznych). Już nie muszę wybierać panów zabunkrowanych i sprawdzać, jakie skarby w sobie kryją. Szczerze mówiąc to ulga, zrozumieć w końcu, co mnie pociagało w tych własnie osobach najbardziej.

Co do realności owych murów - były wystarczająco realne, by próby przebijania się przez nie były męczące i generalnie mało owocne ;) I sama się tak właśnei "zwodziłam" - że przeciez na poziomie WJ, oraz na poziomie pierwotnej harmonii - tych murów, wzorców itp nie ma. Ale realnie były i to, ze ja uważałam, że na pewnym poziomie ich nie ma, nie sprawiało, ze nagle panowie się otwierali. Znaczenie miały tu jeszcze - wzorce, wspólna karma (i współoddziaływanie karmiczne), oraz wolna wola - neikoniecznie nastawiona na to samo. Nie kazdy ma interes w otwieraniu się.

Obecnie po prostu odpuszczam sobie wszelkie oczekiwanie na związek - to nie oznacza, ze w ogóle nie chcę związku :)