"Na marginesie mówienia o składaniu krwawych ofiar bogom należy wspomnieć o praktykowanym u Słowian zwyczaju uposażania zmarłego na przyszłe życie. W ramach tych praktyk zabierał on ze sobą do grobu część majątku, a często także kobietę – czasem własną żonę, innym razem dowolną inną kobietę (często niewolnicę), która stawała się w ten sposób jego żoną pośmiertną."
to też ciekawe
tu trochę więcej o tym, nie da się skopiować więc krótko mówiąc piszą tam, że wg niektórych najpierw dusili je, a potem ucinali im głowy:
http://www.academia.edu/1231481/Czy_bogowie_Pomorzan_%C5%82akn%C4%99li_krwi_obcychi nie są to relacje tylko chrześcijańskich skrybów, ale też bizantyńskie i arabskie źródła wspominają o takich słowiańskich rytuałach (związanych ze składaniem ofiar ze swoich, z obcych i wdów)
: )
tutaj trochę o tym ale nie tylko:
W Polsce zachowały się ślady dwóch kontyn pogańskich – w ostrowie Lechickim oraz Płocku. Szczególnie ta druga jest bardzo ciekawa, gdyż przedmioty znalezione na jej terenie jednoznacznie potwierdzają fakt składania przez Słowian ofiar z ludzi. Świątynia z Płocka datowana jest na Xw. Zbudowano ją na szczycie wzgórza z wielkich kamiennych głazów, na planie koła. Pośrodku stał duży kamienny cokół, na którym stał posąg nieznanego bóstwa. U jego podnóża płonęły drewniane znicze, wśród których ułożono płyty ołtarza ofiarnego. Na jednej z nich odnaleziono szkielet małej dziewczynki i resztki maczugi, którą została zabita. Ofiara miała prawdopodobnie charakter przebłagalny i była czyniona w dużym pośpiechu. Naukowcy łączą ten fakt z przybyciem w tym czasie pod bramy Płocka wojsk Bolesława Chrobrego. Być może ofiara z dziewczynki miała wyprosić u lokalnego bóstwa zwycięstwo w walce? Tego już się prawdopodobnie nigdy nie dowiemy.
http://www.thesaurus.com.pl/gazeta/numer4/slowianie2.htmli stamtąd zalety słowiańskich wspólnot sakralnych:
"
Życie osobiste każdego Słowianina wtłoczone było w wąskie ramy podziału społecznego. Podstawową komórką wspólnoty była patriarchalna rodzina, w której o wszystkim decydował ojciec. Kilka rodzin tworzyło połączony więzami krwi ród. U Słowian południowych wynikał z tego obyczaj zadrugi rodowej. Charakteryzowało się to kolektywnym życiem całego rodu i wspólnotą dóbr. Natomiast
u wszystkich plemion występował element zemsty rodowej. Jeśli członek danego rodu został w jakikolwiek sposób pokrzywdzony przez członka innego rodu, to pomiędzy obiema wspólnotami nastawał okres wróżdy, czyli stanu wojny. Jednak, gdy winowajca wykupił swoje przewinienia rody przebaczały sobie i zapominały o nieporozumieniach. Władza nad wspólnotą spoczywała w rękach starosty. Wybierano go spośród najbardziej doświadczonych i najstarszych ojców rodzin. Jednak nie posiadał władzy absolutnej – o ważnych sprawach decydował zwoływany wiec. Jego najważniejszą funkcją było sprawowanie posługi religijnej oraz sądowniczej. Każdy element życia rodzinnego podporządkowany był religii. Małżeństwo, narodziny dziecka, śmierć – ze wszystkimi tymi sytuacjami związane były konkretne obrzędy o charakterze sakralnym. Słowiańskie małżeństwo miało dość specyficzny charakter. W zasadzie stanowiło ekonomiczna umowę miedzy dwoma rodzinami. „Żeni się tylko mężczyzna, on dobiera sobie towarzyszkę życia, tzw. żeninę, nie zawsze patrząc na jej zgodę.
Kobieta musiała zgodzić się na tego, którego wskazali jej rodzice albo tego, który ją sobie upodobał.” Los takiej kobiety nie był łatwy, a mógł się skończyć dla niej tragicznie: wśród plemion słowiańskich istniał zwyczaj, iż po śmierci męża żona musiała również umrzeć, aby usługiwać mu w zaświatach: „Po pogrzebie każdego męża, którego palono na stosie, obcinano głowę jego żonie i w ten sposób dzieliła ona jego los po śmierci.” Jednak dotyczyło głównie małżeństw poligamicznych, na które mogli pozwolić sobie tylko bogacze i książęta. Żona mogła też zostać przez męża oddalona z byle, jakiego powodu. Wtedy nazywano ją poćpiegą. "