Autor Wątek: Czego mężczyźni oczekują od kobiet i wzajemnie :))  (Przeczytany 61093 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-19, 22:24:10 »
Cytuj
Tylko czy na bazie samego tego można stworzyć związek? Jak nie ma za bardzo o czym buzi otworzyć (bo w końcu nic nie trzeba oferować) ani za bardzo jak się pokochać (bo i seks jest umiejętnością)... Ilu masz takich choćby przyjaciół, którzy poza byciem i ew. nieszkodzeniem nic nie wnoszą?
To już sytuacja abstrakcyjna, bo żeby kompletnie nic nie mieć do zaoferowania, to ja nie wiem kim by trzeba być - chyba człowiekiem-kamieniem. Żeby mieć o czym rozmawiać, wystarczy mieć wspólne tematy, a tylko totalni asceci nie interesują się kompletnie niczym. Żeby chodzić na spacery czy siedzieć sobie razem na ławce wystarczy to lubić. Jest wiele rzeczy, które ludzie mają i przejawiają po prostu zwyczajnie żyjąc, bez żadnego wielkiego procesu odkrywania i dążenia ku czemuś tam. I tutaj wystarczy jedynie znaleźć osobę, która ma podobne zainteresowania, światopogląd, itd.

Jasne, jakieś dodatkowe zdolności, zainteresowania, itd zawsze się mogą przydać - temu nie zaprzeczę. Chodzi jednak o to, że zwyczajni ludzi, żyjący w zwyczajny sposób też często mają dużo do zaoferowania pasującym do nich osobom, bez żadnego dodatkowego działania, ponad ich szare, zwyczajne życie. oczywiście wszystko jest kwestią własnych oczekiwań i wymagań co do innych ludzi i związków z nimi.

Jeśli chodzi o związki partnerskie, to jako wierzący-niepraktykujący się nie będę wypowiadał :D

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 21:58:22 »
Głębia nie wynika z nauki wymuszonego przejawiania, tylko z przejawienia się w zgodzie ze sobą :) (Yeah, wiem, że to brzmi trochę jak masło maślane, ale myślę że tak na prawdę o to rozbija się cała dyskusja)
Chyba tak :)

Lynd,
sama głębia związku to dużo za mało moim zdaniem. Ja wiele razy z różnymi facetami czułam się mega wyjątkowa , sama dawałam się z siebie też wszystko (to już nie tak wiele razy ale jednak) związki były bardzo głębokie. Tak głębokie, że jak facet zniknął to mi serce pękło. I co – to że teraz mam tylko więcej do uzdrowienia.
Dla mnie jest jednak różnica w docenianiu siebie, a staraniu się żeby mnie docenili inni. Dla mnie takie podejście jest ok, gdy staram się o pracę a nie o partnera. W związku owszem dajemy, ale nie dlatego że musimy tylko dlatego że sami chcemy i nam to sprawia przyjemność – chyba ;)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 21:42:46 »
Kiedys wierzyłam, ze jak sie tworzy zwiazek to wiadomo, że będzie panowała wiernośc, lojalnośc, zrozumienie, zaufanie, szczerośc, itp, na mojej drodze stanał ktoś, kto zburzył mi całe moje przekonanie. Skad ja mam wiedzieć komu co siedzi w głowie, kto jakie ma intencje (nawet swoich nie znam) Teraz wiem, że za jakiś rok znów będe inna, co innego bedzie dla mnie ważne, cenne. To jeżeli teraz zaczynałabym jakis zwiazek to za pare lat mam wymienić partnera na inny model? Zaczyna byc to dla mnie bardziej chore niż było dotychczas.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 21:19:20 »
Głębia nie wynika z nauki wymuszonego przejawiania, tylko z przejawienia się w zgodzie ze sobą :) (Yeah, wiem, że to brzmi trochę jak masło maślane, ale myślę że tak na prawdę o to rozbija się cała dyskusja)

Lakoniczna i bezpośrednia komunikacja potrafi rozwiązać każdą dyskusję :)
« Ostatnia zmiana: 2012-12-19, 21:21:06 wysłana przez StArfire »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-19, 21:10:11 »
Clint & Kaja,

Cytuj
Czasami wystarczy, że z daną osobą jest nam dobrze od tak, gdzie wystarczy sama jej obecność.
Tylko czy na bazie samego tego można stworzyć związek? Jak nie ma za bardzo o czym buzi otworzyć (bo w końcu nic nie trzeba oferować) ani za bardzo jak się pokochać (bo i seks jest umiejętnością)... Ilu masz takich choćby przyjaciół, którzy poza byciem i ew. nieszkodzeniem nic nie wnoszą?

Cytuj
Mi się zawsze wydawało że to że oferuję siebie taką jaką jestem wystarczy. Tym bardziej że to wszystko co wyżej jest względne i jest tak naprawdę kwestią samooceny i właśnie docenienia samego siebie.
Mi się też tak zawsze wydawało, i niestety tworzyłem związki jakie tworzyłem. Odpowiednie na tamten czas, bez wątpienia, ale takie... płaskie? I właśnie jak piszesz, po przerobieniu samooceny i nauczeniu się przejawiania tych wszystkich fajnych rzeczy w społeczeństwie, sprawy nabrały niesamowitej głębi. Nawet mimo tego, że w temacie zostało dużo do przepracowania.

Cytuj
I zamiast tego wszystkiego, lepiej popracować nad świadomością że jest się wystarczająco cennym, atrakcyjnym dla innych już teraz, zamiast tworzyć sobie kolejne sztuczne warunkowanie.
...Co, w sposób naturalny, doprowadzi do rozwiązania przedstawionego w artykule. Nawet na tym forum nie piszemy tak o, tylko aby zaspokoić swoje wzajemne potrzeby :)

Dla mnie artykuł obrazuje pewną (ba, podstawową!) tendencję społeczeństw. Sam z siebie, jako ilustracja, nie ma służyć do motywowania się, raczej do zrozumienia co robi się nie tak. Wiadomo, motywowanie brakiem rzadko prowadzi do wspaniałych rezultatów (choć może wybić z marazmu).

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 20:56:20 »
Zaraz kochani bo temat trochę schodzi na innych ludzi i relacje miedzy nimi. Ja nigdy nie bede dla ludzi taka jak dla partnera - to on ma byc dla mnie wyjatkowy, nie dla mojej koleżanki (ale ta wyjatkowośc jest inna dla każdego) Potrzeby to ja sama sobie zaspokajam - partner jest po to bym z nim szła przez życie - nie żeby mnie przez nie prowadził. Tworzac zwiazek oczekuje czegos od partnera - ale musze też coś od siebie dać. I to właśnie musze sobie przerobić:)))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-19, 20:45:57 »
No i dla mnie to jest właśnie jedna z głupszych rzeczy w tym artykule - założenie, że ludzie tworzą relację z innymi ludźmi tylko na bazie tego jak dana osoba może zaspokoić ich potrzeby. Może i większość ludzi działa w ten sposób, ale Ci bardziej świadomi już niekoniecznie. Czasami wystarczy, że z daną osobą jest nam dobrze od tak, gdzie wystarczy sama jej obecność.

A już na pewno idiotyczne jest podejście, gdzie się człowiek chce się rozwijać i robić więcej z intencją stania się bardziej atrakcyjnym dla innych. To z reguły prowadzi częściej do frustracji czy bycia wykorzystywanym przez innych niż spełnienia w relacjach z ludźmi. Jak chcę coś robić, rozwijać się - to dla siebie, bo mi się to podoba, bo mam na to ochotę.

I zamiast tego wszystkiego, lepiej popracować nad świadomością że jest się wystarczająco cennym, atrakcyjnym dla innych już teraz, zamiast tworzyć sobie kolejne sztuczne warunkowanie.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 20:43:48 »
JA tekst rozumiem, to u mnie w głowie powstało zmieszanie. Zwiazek jeszcze dla mnie to za wcześnie. Ja musze najpierw porzadek ze soba zrobić, musze najpierw przekonać siebie, że ja zasługuje na mężczyznę. Najpierw musze poznac co moge mu zaoferowac od siebie Musze sie poczuć wyjatkowa sama ze soba ze swoja kobiecoscia:)))

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 20:40:58 »
Coś mi tu nie gra w tym co piszecie
Wg tego co piszesz Lynd to trzeba się czymś wykazać żeby zasłużyć na związek, spełnić oczekiwania drugiej strony, mieć coś do zaoferowania? To chyba nie jest właściwa perspektywa. Mi się zawsze wydawało że to że oferuję siebie taką jaką jestem wystarczy. Tym bardziej że to wszystko co wyżej jest względne i jest tak naprawdę kwestią samooceny i właśnie docenienia samego siebie.
Rozumiem, że partnera traktuje się jako kogoś wyjątkowego już przez sam fakt że jest partnerem, że go wybraliśmy i że z nami harmonizuje.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-19, 20:15:58 »
Pozwoliłem sobie przetłumaczyć wstęp dla dobra całej dyskusji, bo nie dotyczy się tylko związków, a w ogóle jakichkolwiek relacji miedzyludzkich.
Cytuj
Załóżmy, że osoba którą najbardziej kochasz została właśnie postrzelona. Leży na ulicy, wykrwawiając się i krzycząc. Podbiega jakiś facet i mówi "Odsuń się." Przygląda się ranie twojego bliskiego i wyciąga z kieszeni finkę -- będzie operować tu, na środku ulicy.

- Jest pan lekarzem? - Pytasz.
- Nie. - Odpowiada facet.
- Ale wie pan co robi, prawda? Był pan lekarzem polowym w wojsku, albo... - Odpowiadasz.

W tym momencie facet zaczyna się irytować. Mówi ci że jest miłą osobą, że jest szczery, że nigdy się nie spóźnia. Mówi jakim wspaniałym synem jest dla swojej matki, i że ma bogate życie pełne spełniających go hobby, i chwali się że nigdy nie przeklina.

Zmieszany, pytasz:
- Ale co to ma do rzeczy, skoro mój (mąż/żona/przyjaciel/rodzic) leży tu i się wykrwawia! Potrzebuję kogoś kto umie operować rany postrzałowe! Zna się pa na tym czy nie?!?

Teraz człowiek robi się wzburzony -- czemu jesteś taki pusty i samolubny? Czy nie liczą się dla ciebie żadne jego zalety? Nie słyszałeś, jak właśnie mówił, że zawsze pamięta o urodzinach swojej dziewczyny? W obliczu tych wszystkich dobrych rzeczy, które robi, czy naprawdę umiejętność wykonywania operacji jest tak ważna?

W panice, złapiesz go zakrwawionymi rękoma za ramiona i zaczniesz nim potrząsać, krzycząc:
- Tak, mówię że te pierdoły się nie liczą, ponieważ w tej konkretnej sytuacji potrzebuję tylko kogoś kto wie jak powstrzymać krwawienie, świrze jeden!

I to jest straszna prawda na temat dorosłego świata: w tej sytuacji znajdujesz się każdego dnia. Tylko że to ty jesteś tą zmieszaną osobą z finką w ręku. A całe społeczeństwo jest krwawiącą ofiarą postrzelenia.(...) [Ludzie] potrzebują by wybudować im domy, potrzebują jedzenia, potrzebują rozrywki, potrzebują spełniajacych związków intymnych. (...) I teraz albo podejmiesz się zadania zaspokajania tych potrzeb, ucząc się odpowiednich zdolności, albo świat cię odrzuci niezależnie od tego jak łaskawy, dobry i dobrze wychowany możesz być.

Polędwica,
Chyba nie umiem tego lepiej wyjaśnić niż w tym artykule, a już na pewno nie o tej porze;) Może z rana mi coś przyjdzie.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 19:47:26 »
Zrozumiałam tyle, że czym bardziej sie  w temat zagłebiam tym bardziej nic nie wiem:(
Albo też tyle mam rzeczy do uzdrowienia:(

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 19:07:57 »
Lynd:)
Wiesz co nie, artykułu nie czytałam, nie mam zbytnio czasu w pracy. Odniosłam się do tego co pisałeś do mnie, i krótkich cytatów zamieszczonych przez Ciebie:)
Ta wyjątkowośc u kogoś, którą ja dostrzegam, przejawia sie takim wyróżnianiem sie od innych. Nie potrafie tego słowami opisać ja to po prostu czuję. Dlatego napisałam, że lubię cie za to, że nie zawsze rozumiem co piszesz - i to jest to co mnie osobiście fascynuje w innym człowieku. 

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-19, 18:08:04 »
Lynd Seagull
Nie każdy art. psychologiczny przekazuje pozytywne treści. Najczęściej są to dzieła związane z motywowaniem ASPIRACYJNYM, CZYLI LANSUJĄCE COŚ, CO NIE JEST DO OSIĄGNIĘCIA, Ale ładnie wygląda.

W chwalonym przez Ciebie art. jest jednak coś bardzo ważnego, a nie docenianego przez komentatorów.
1. To jest bardzo ważne WIEDZIEĆ, co się ma do zAOFEROWANIA DRUGIEJ OSOBIE. wIEDZIEĆ I doceniać.
2. Kwestia WYJĄTKOWOŚCI została zupełnie niezrozumiana. Dlatego ją rozszerzę.
Ja nie chciałbym, zeby moja partnerka była 'pospolita". Chcę, żeby była wyjątkowa. Wyjątkowa DLA MNIE.
W Indiach słyszałem:
"widzicie te kobiety? one są takie chłodne i dostojne. Ale tak jest w miejscach publicznych. W domu, w sypialni, zmieniają się nie do poznania. Są gorące w seksie."
W Serbii wszedłem do sklepiku z CD, gdzie obsługiwała mnie młoda muzułmanka. Byłem w pozytywnym szoku, bo zrobiła coś, co moja podświadomość znała z dawnych wcieleń i co doskonale rozumiała. Dziewczyna koncentrując się wyłacznie na twarzy i oczach (jej gesty nie schodziły niżej), zrobiła mi pokaz w stylu: "patrz, jaka jestem zajebista" :)
Lubię, kiedy moja partnerka jest wyjątkowa i wyjątkowo mnie traktuje. Ja też ją lubię traktować jako osobę wyjątkową.  Wyjątkowośc budzi zachwyt, podziw, zainteresowanie. Nie wyobrażam sobie,żebym mógł być w związku z osobą, która nie jawi mi się jako wyjatkowa.
Ale... Uwaga!
Nie pomogą żadne starania, żadne zabiegi upiększające, by się prezentować przed druga osobą jako ktoś wyjątkowy. TO MA BYĆ NATURALNE, a nie sztuczne!
Ludzie grają podczas tokowania (zalotów), Ale po tym stają się sobą, czyli zupełnie kimś innym, niż to zareklamowali. A to prowadzi do poczucia zawiedzenia i wzajemnych pretensji.
Chodzi więc nie o grę, ale o AUTENTYCZNĄ wyjątkowośc.
TO NAPRAWDĘ NIE JEST NICZYM TRUDNYM. Nie wymaga starannego makijażu (chyba że partner tylko na to zwraca uwagę), nie wymaga starań.
A więc o co chodzi?
ŻEBY DOCENIAĆ TE CECHY, KTÓRE SIĘ PRZEJAWIA I przyciągnąć partnera, dla którego są one WYJĄTKOWE - ważne i interesujące!

Tymczasem wiele osób najpierw kogoś przyciąga, a potem stara sie z nim "dograć" (zmienić jego dla siebie i siebie dla niego), co najczęsciej prowadzi do porażki. Bo to jak próba strugania osła z wierzchowca :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-19, 17:35:07 »
Też związałam się kiedyś z takim manipulatorem, sztuczki ze śmiercią- bezcenne, mam kilka ciekawych opowiastek w zanadrzu w tym temacie. Można powiedzieć, ze ofiara losu ze mnie była:) Ale jak się miało wielkie poczucie winy, to z łatwością wplątywało się w niekorzystne układy. Poza tym byliśmy kodowanymi połówkami, on miał silne DDA, bardzo to nas do siebie ..zbliżyło ;)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-12-19, 16:34:24 »
Ja miałam związek z recydywistą który spędził 13 lat w więzieniu. Związałam się z nim nie dlatego że mi się podobał, bo naprawdę się nim brzydziłam, ale dlatego że czułam się bardzo samotna i uważałam że na nikogo lepszego nie zasługuję. Oprócz tego nie miałam wtedy sensu życia wiec sobie pomyślałam że moim sensem życia będzie pomaganie ludziom i bycie dla nich dobrą.
Oczekiwałam od niego że zapewni mi towarzystwo i wybawi od samotności.
 Ten człowiek był psychopatą, pozbawionym uczuć tak bardzo że zewnętrznie objawiało się to jako brak linii papilarnych, poza 3 głównymi oraz tak grubą skórą że nawet oset go nie kłuł. On mnie prosił o pomoc bo chciał wrócić do życia w społeczeństwie a ja  chciałam mu pomóc, bo mi tak nakazywała religia.
 On od razu mnie rozszyfrował i gdy chciał mnie do czegoś zmusić to szantażował mnie tak że brał sznur i szedł się wieszać. Ja w to  wierzyłam.
Gdy chciałam od niego odejść, to mi groził że mnie zabije. Poza tym pił i ukradł mi wszystko co miałam cennego i co się dało sprzedać. Pomimo ogromnych lęków przed nim udało mi się od niego uciec.  Po tym doświadczeniu uznałam że związek jest nie dla mnie i że mam się trzymać od mężczyzn z daleka. I realizuję to do dzisiaj.