Jak ktoś nie chce związku dlatego, że nie chce "dać się usidlić", "wrobić w dziecko", "utrzymywać kogoś", itp. itd. to generalnie ta niechęć wynika na 99% z negatywnych urojeń na temat związków i bycia w związku oraz braku wiary w to, że można stworzyć z kimś związek wymarzony, zgodny ze sobą. I tu rzeczywiście może lepiej być samemu niż pakować się w toksyczne, ograniczające relacje i co gorsze - wpakować się w niechciane dzieci, małżeństwa, itd. bo po tym, to jeszcze trudniej będzie się ogarnąć.
No, ale w takim przypadku stwierdzenie że lepiej jest mi samemu i tak wolę żyć jest okłamywaniem się, próbą poradzenia sobie z tą niemocą w stworzeniu wymarzonego związku. A to ma takie negatywne konsekwencje, że oddala nas od tego marzenia, bo skoro przekonujemy wszystkich wokół, że lepiej nam samym to wzmacniamy tą kreacje bycia samemu. Lepiej jest być szczerym ze sobą, nawet jeśli to boli. Ja przez 4 lata z przerwami jęczałem, ryczałem, krzyczałem, błagałem, modliłem się, rozpaczałem, tęskniłem, poddawałem się, wkurzałem, frustrowałem, itd. I właśnie to, że pozwoliłem sobie poczuć te wszystkie emocje, pozwoliłem sobie je przeżyć i wyrzucić z siebie (a po tylu wcieleniach odrzucania związków nazbierało się tego mnóstwo) zbliżyło mnie do mojego marzenia. Gdybym próbował sobie wkręcać że świetnie się czuje sam i mogę tak żyć, to bym do dzisiaj był sam.
Pamiętam, że nawet w sesji regresingu ktoś mi próbował kiedyś odliczyć tą potrzebę bycia z kimś, dostania miłości od drugiej osoby, bo to takie nierozwojowe tak się uzależniać. Na szczęście ja wiedziałem, że ta moja potrzeba jest w porządku i to nic złego, że ją w sobie miałem i chciałem tak bardzo zaspokoić. I to też zbliżyło mnie do sukcesu, że nie robiłem z siebie na siłę niezależnego o wolnego od przywiązań.
Indra
To ciekawe, bo akurat w moim związku to ja byłem stroną, która miała większe parcie na bliskość i póki mi się kilka rzeczy nie poukładało, to wręcz naciskałem za bardzo partnerkę, żeby więcej czasu spędzała ze mną, itp. nie pozwalając jej w pełni nacieszyć wolnym czasem, tak jak ona tego chce. Teraz na szczęście wszystko jest już na luzie, ale wciąż lubimy se sobą spędzać dużo czas i być blisko siebie, oboje.
