Coś na temat odpracowywania swojej karmy.
No niestety ale jest inaczej niż uczą nas książki.
Wczoraj oczyszczam sobie mój czakram i widze że ja go wcale nie oczyszczam tylko oczyszczam czakram mojej koleżanki. Oczyszczam z jej negatywów które ona sobie nazbierała w poprzednich wcieleniach a teraz gdy się pozbywa tego balastu, to jej życie staje się dużo łatwiejsze. I faktycznie żyje się je coraz lepiej. Następne wcielenie będzie miała już lepsze.
A dalczego tak się dzieje? za co ma te bonusy? Za to że kiedyś się nade mną znęcała, niszczyła, inicjowała, do tego stopnia że ja przestałam odróżniać ją ode mnie. A że ona nie ma z tego powodu żadnego poczucia winy, więc dalej korzysta z tego co ja robię, wykorzystując mnie do tego abym jej pomagała.
I gdybym się teraz kierowała tym co pisał gdzie indziej Martinus i nie zauważała że ona mi robi coś złego, że ma do mnie złe intencje tylko wszystko bym brała na swoje barki i za wszystko siebie obwiniała, to bym nie była w stanie dostrzec tego że ona mnie wykorzystuje.
Druga sprawa jest taka że to ona była moim katem, ona mnie krzywdziła, a teraz nie tylko że za to nie cierpi, to dzięki mnie będzie miała to wszystko oczyszczone i nawet nie będzie wiedziała że coś złego mi robiła. Same plusy bycia katem i nie ponoszenenia tego konsekwencji a jeszcze bycia przez kogoś rozwijanym, za to że się go krzywdziło.
I tak działa prawo karmy.
A uczą że jak ktoś wysyła zło to ono pwróci do niego zwielokrotnione.
Najlepiej się wychodzi na tym gdy wykorzystuje się innych z poczuciem niewinnośći. A taki patent stosują istoty astralne.