Agresor wydaje się być w lepszej sytuacji niż jego ofiara. Osoba poszkodowana nie może sie pozbierać, obwinia wszystkich za to co ją spotkało, nie układa jej sie, ma obawy, lęki, że znowu ktoś ją zaatakuje.
Kat natomiast jakby miał sie dobrze. A jeszcze jak nie ma poczucia winy z tego powodu co robił, to juz żadna kara go nie spotka.
Czy tak jest?
Pierwsze co się nasuwa, to to, że z reguły agresor cierpi z powodu poczucia winy za to, co zrobił, chce to odpokutować, chce tego doświadczyć na sobie, by wyciągnąć naukę, że to jest złe i żeby tak nie robić w przyszłości innym.
Zaciekawiło mnie to co mi sie pojawiło. Widok Kata zabijającego ludzi i w tym momencie od tych ofiar wypływała jakby mgła ciemnej energii w kierunku kata; była wokół i wnikała w niego. Była to karma tych ofiar. Zabijanie najbardziej obciążało kata przez to, że karma tych osób przechodziła na niego. Morderca skracając im życie nie dawał im możliwości przerobienia tego, co mieli na to wcielenie. On się próbował przed tym bronić, ale to nic nie dawało, cały syf przechodził na niego. Oczywiście to się działo na innych niż materialny poziom, ale przejmując od nich różne zalążki karmy, szkodliwe wzorce, nienawiść i chęć zemsty swoich ofiar jest już nieźle udupiony.
Dla tych co nie mają pamięci poprzednich wcieleń:
To co nas spotyka jest efektem tego, co my robiliśmy innym, w tym sobie samemu. Jeśli inni coś nam robią, czego my nie chcemy, to znak, że my mogliśmy robić innym to co nam teraz właśnie robią.
Działając trochę w ciemno: jeśli coś nas złego spotyka, to pracujemy nad tym, w taki sposób, że to my robiliśmy tak wobec innych. Pracujemy nad karmą agresora w sobie w tym konkretnym temacie.
To że nie byliśmy tacy święci i że przybieraliśmy rolę agresora, nie powód by sie obwiniać, mieć poczucie winy, ale po to, żeby sobie to uzdrowić, poprzebaczać.
Szczególnie polecam modlitwę o spalenie całej karmy w konkretnym temacie.
I już robi się lżej.
Życzę powodzenia