Inga
Ale skąd wiesz, że Ci brakuje akurat białka?
Ja nie odczuwam, żeby mi czegoś brakowało, ale weganizm to u mnie stosunkowo świeża sprawa (mniej więcej od początku lipca). Kilkanaście lat byłam zwykłą wegetarianką. Kiedyś próbowałam z weganizmem, ale przerwałam jakoś z lenistwa. Pamiętam czas jak przez 3 miesiące odżywiałam się tylko surowymi owocami i warzywami + bakalie i orzechy i czułam się wtedy naprawdę znakomicie. To było w Stanach, a u nich przeciętne jedzenie z przeciętnej stołówki (pracowałam tam, stąd stołówka) nie nadaje się do jedzenia, stąd tamten wybór.
A ten wykład do którego wkleiłam linka otworzył mi oczy, że na moje przekonania na temat jedzenia białka także miały wpływ poglądy propagowane przez przemysł mięsny i nabiałowy. Na przykład wczoraj jadłam na obiad cukinię z rozmarynem krótko duszoną na patelni, tofu wędzone w plasterkach i kawałek bagietki pełnoziarnistej. I chociaż byłam już najedzona to dojadłam tofu "z rozsądku" (bo białko). A komplet aminokwasów z których tworzy się białko zawiera na przykład jarmuż. Nie wiedziałam tego! Myślałam, że muszę jeść więcej strączkowych, ziaren, czy orzechów, żeby nie mieć niedoborów. Teraz wiem, że mogę jeść tyle na ile mam ochotę bez "zdroworozsądkowego" nadjadania białkowych.