"Tak więc olewam planowanie i idę na żywioł, zdając się na Boga. Będę się chwytał wszystkiego co mi się wyda ciekawe i liczę na to, że wszystko tak się ułoży, że jakoś odnajdę swoje miejsce. W końcu jestem dość elastyczny i mogę robić różne rzeczy - nie widzę powodu, aby upierać się przy jednym, konkretnym zawodzie bo na razie nie ma takiego, który bym jakoś szczególnie pragnął."
Ja tak teraz robię. Biorę to na co jestem otwarta. Choćby staż. By coś robić w temacie, mieć kasę, tez na zabiegi uzdrawiające, uzdrawiać co tam jeszcze mi wychodzi blokującego. I do przodu:)
Jestem dobrej myśli. Choć faktem jest, że to trochę trwa. No ale wierzę, że Bóg mnie poprowadzi najlepszą i najkrótszą drogą:)