Każdy zaczyna rozwój ze swojego etapu i ze swoim bagażem obciążeń. Dla jednych przygoda z rozwojem jest przypomnieniem sobie tego co osiągnęli w przeszłosci i łatwa kontynuacja, a dla innych oduczanie sie tego w czym sie zakręcili itp.
Inga
Twoje doswiadczenia pokazują jak ważne są emocje, o których trochę za mało się mówi, ale chyba nie przez to że się je ignoruje.
Ja zacząłem od duchowości i też były momenty, że chciałem na siłę zmian wypierając emocje. Żeby nie walczyć z emocjami mnie pomógł regresing, autorefleksja, rozmowa, potem TU. W sprawach duchowych jest tak, że człowiek sie zabiera za pracę a pś działa według swoich dawnych mechanizmów i może używać wszystkiego by sobie zaszkodzić. Ja też miałem takie sytuacje, kiedy czytanie książek duchowych, praktyka powodowały pomieszanie umysłowe i konflikt wewnętrzny. Dlatego uważam, że na samodzielny rozwój może sobie pozwolić część ludzi. Dla wielu potrzebny jest terapeuta, przynajmniej na początku.
U mnie wygląda to tak. Zacząłem od duchowości i jestem sobie i innym, szczególnie Leszkowi i Darkowi L. bardzo wdzięczny. Przede wszystkim zacząłem w przyzwoity sposób funkcjonować, bez chronicznego zmęczenia, senności, otumanienia itd. Teraz mam wystarczająco energii, żeby sie zająć psychologią i mechanizmami działającymi miedzy ludźmi. Dodatkowo pomaga mi też szersza swiadomość.
W ogóle zauważam, że to nowe pokolenie coraz mniej funkcjonuje na zasadzie nakazów, tłumienia i wyparcia a bardziej zajmuje sie pracą z emocjami. Na miarę swojej świadomości starają sie rozpoznawać co się z nimi dzieje a nie jak dawniej ludzie mówi nie, bo nie, i koniec, bez dyskusji.