Autor Wątek: Wasza historia  (Przeczytany 16993 razy)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-25, 23:01:32 »
A mi pomogła terapia DDA grupowa. Pytałam jaki nurt to mówiła ,że mieszane. Trwała 8miesięcy. Bardzo fajne wsparcie grupy, bardzo intensywny czas w moim życiu. Przerabialiśmy poczucie krzywdy, winy, cele, akceptowanie emocji i wyrażanie ich(nazywanie). Przede wszystkim chodziło o wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, za swoje emocje(akceptując je) , nauka asertywnego wyrażania ich. Terapeutka nie narzucała typowo katolickich stereotypów. Z wieloma rzeczami się nie zgadzałam, ale to uratowało mi życie. Byłam już na skraju obłędu więc terapia pomogła mi się otworzyć przed ludźmi. Gdyby nie ta terapia nie wiem czy nie byłabym na oddziale psychiatrycznym. Oczywiście zawdzięczam to też masą książek czytanych w trakcie terapii i ciągłym poszerzaniem świadomości. A teraz? mam masę pytań i masę zmian przed sobą , ale już jest mi trochę bardziej swojsko bo przecież MOGĘ.
Moim marzeniem była psychologia- by zrozumieć siebie i innych, by pomagać. Teraz to nierealne w obecnej sytuacji więc poszłam na pedagogikę. Zobaczymy co czas pokaże. Ale mi osobiście terapia pomogła wychodzić ze stanu 'przed obłędu' było ze mną już tak tragicznie ze to była jedyna deska ratunku. JEstem za to wdzięczna Bogu.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-25, 22:27:28 »
Inga
W książce Leszka - Duchowa ścieżka- jest cały rozdział o emocjach.
A tam wyczytać można:
Emocje są nam potrzebne, wszystko, co nie jest błogoscią bez przyczyny i bez warunku, ma jakiś cel. Każda emocja coś nam uświadamia, coś nam pokazuje. Jest to wskazówka, że jeszcze jest coś do zrobienia i kierunkowskaz, na co należy zwrócić uwagę. s. 92

Dalej

Skuteczne postepowanie z emocjami.
Polega na:
- akceptacji emocji (zgoda na to, co sie wydarza w e mnie)
- umiejętności wyrażania emocji
- nieutożsamianiu się z emocjami, które są we mnie.
Bardzo ważne jest też wyrażanie swoich emocji, mówienie o nich.
s. 97.
 


MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-09-25, 22:15:29 »
Na psychologie ida najczesciej ludzie, ktorzy maja motywacje do zrozumienia siebie, swoich problemow, a dopiero pozniej pomagania innym. Dom takiej osoby nie daje jej zadnej odpowiedzi. Nie ma tam najczesciej zrozumienia mechanizmow psychologicznych, wyrozumialosci. Zwykle nie ma takze empatii.

Rzadko sie zdarza, ze studenci psychologii  dostaja konkretną wiedzę , co naprawde zrobic z jakims mechanizmem w zyciu, problemem. To poglebia frustracje, emocje, i wtedy nie sa w stanie uwierzyc, ze istnieja metody ktore dzialaja. Sami  na studiach niewiele poznali. Powstaje u nich mania zanizania wartosci innych terapeutow, osob pomagajacych skutecznie innym. Pamietac nalezy, ze to co im pozostaje po studiach, to doszkalanie sie: pedagogika, kursy psychoterapii, trenerskie.

I to prawda co napisala BlackRose, co innego wiedza, co innego doswiadczenie z faktycznym uzdrowieniem jakiejs kwestii, nawet bez wchodzenia w teorie. Konkretnie, na temat, bez 2 letniego chodzenia na bajanie o niczym.

Aha, i jeszcze jedna sprawa. To co dla nas tutaj obecnych jest codziennoscia: praca z podswiadomoscia, afirmacje, wciaz pozostaje dla wiekszosci psychologow czarną magią, a sama podswiadomosc to jedynie pusty termin, do którego nie ma dostępu.
 

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-25, 21:55:36 »
Dla mnie uczucia,emocje sa najwazniejsze.
Na logiczny umysl-nad czym latwiej zapanowac nad tysiacem mysli jakie mamy w ciagu minuty,czy nad emocjami jakie sie pojawiaja?Dla mnie odp jest jednoznaczna:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-25, 21:51:14 »
No proszę

1) Emocje, uczucia są najważniejsze. Myśli i słowa mogą pomóc mi wywołać lub naprowadzić na to co chcę czuć. Wprowadzam się w stan, w odczuwanie czegoś, np. stan "mam dobrą pracę" i CZUJĘ to całą sobą, w całym ciele. Jednocześnie powtarzam tekst afirmacji, żeby nie wypaść z tego stanu. Ale to uczucia są podstawą, jeśli orientuję się, że zaczynam mechanicznie coś powtarzać, a przestaję czuć, to dla mnie w tej chwili afirmacja jest nie ważna/pusta.
Afirmuję-odczuwam SERCEM.

A wszystkie książki Leszka przekonują że to myśli są najwazniejsze i że wyłącznie z  myślami, przekonaniami, wierzeniami trzeba pracować.
Na mojej terapi też uczucia są najważniejsze a myśli i wierzenia są n a drugim planie

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-25, 21:31:10 »
Ja mam wrażenie że na poszczególne uczelnie, kierunki, grupy dobierają się ludzie dość mocno po karmie. Większość z tych ludzi ma prawdopodobnie już w drodze życia wybrane co i gdzie będzie studiować, a że większość ludzi jakoś szczególnie tej swojej drogi nie modyfikuje, to się potem tak zbierają odpowiednie ekipy.

A potem się dzieją takie akcja jak ta z moim znajomym, karmicznym mistrzem, który mnie w tym życiu naprowadził na rd - miał studiować w Gdańsku, miał tam już złożone papiery i nagle któregoś dnia go tak tknęło, żeby przepisać się do Poznania na zupełnie inny kierunek. Od tak poczuł potrzebę, aby to zrobić i wylądował ze mną w jednej grupie :P A z czasem się okazywało że więcej osób, z różnych miejsc kraju jest ze sobą powiązanych.

Mogę też dodać, że tam gdzie robiłem licencjat byli dosyć nieciekawi ludzie, Magisterkę robię na innym kierunku, choć tej samej uczelni i jest zupełnie inna bajka. Nawet prowadzący zajęcia w większości wypadków mają ciekawszą mentalność.

A co do psychologii - moja siostra ma jakąś znajomą, która poszła na ten kierunek i będąc dopiero w trakcie pierwszego semestru już uważała, że ma psychologiczną przewagę nad innymi ludźmi i doskonale wie skąd wynikają ich problemy i czym się kierują w życiu :D

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-25, 21:19:47 »
Myślę, ze trochę ludzi idzie na psychologie z mysla, ze pomogą sobie. No i to modne i takie "ą, ę" w ich mniemaniu.
U mnie na wydziale technicznym tez wszyscy sobie pomagali i byli dla siebie mili. Moze dlatego, ze wszyscy jechali na tym samym wózku i mało kogo te studia naprawdę interesowały:D. Gdyby nie przedmiot studiowania byłabym 100% zadowolona ze studiów i z ludzi ktorych tam poznałam:). Więc nie ma tego złego:).

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-25, 21:15:04 »
To znaczy że na psychologię idą ludzie z niską samooceną?
Córka mojej koleżanki też poszła na psychologię a ma problemy sama ze sobą.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-25, 21:09:56 »
Może w innych miastach jest inaczej, piszę jak było u mnie :)))

Dużo rywalizacji, kto lepszy, kto wiecej wie, chęć zrekompensowania sobie niskiej samooceny.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-25, 21:02:17 »
Wygląda na to że na studia psychologiczne idą największe snoby, egoiści i ludzie pozbawieni empatii.
Nie chce mi się w to wierzyć. Przecież oni są po to aby innym współczuć i pomagać.
Na moich studiach była bardzo duża wzajemna sympatia, pomoc, tolerancja, serdeczność a były to studia techniczne. Kto się próbował wywyższać to był wyśmiewany i sprowadzany do parteru.
Mój terapeuta jest po UJ i zastanawiam się czy tam nie jest inaczej, bo pewnie na UJ są wykładowcy są inni.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-25, 20:51:43 »
Ja mysle, ze nieraz cos co dla innego jest trauma...u kogos innego moze byc bzdura. Bo kazdy ma swoje priorytety. Moja mama przejmuje sie tragediami lecacymi na pasku w wiadomosciach, kiedy ja mysle o bolu egzystencji, lub no wlasnie o szczesciu. Maz tak nie chcial leciec do Wloch na delegacje, ze az go telepalo....ze zlosci...a ja sie dziwilam, ze mozna sie tak mierzic...zamiast zaakceptowac i sprobowac przemienic to w przyjemnosc ile sie da, ale kazdy ma intencje i swoje nastroje.
 
Dobry psycholog musi umiec bez szkody dla swoich uczuc....wczuc sie w polozenie emocjonalne klienta i zaakceptowac go i jego decyzje....bez tego to jest strata czasu. Potem podpierajac sie wiedza albo intuicja sprobowac mu zaproponowac jakis pomysl,bez wymagania, ze go zakceptuje. I szukac wspolnie z klientem mozliwie dobrego wyjscia z opresji, lub rozwiazania problemu- co nie jest latwe.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-25, 20:39:39 »
Zdaję sobie sprawę, że osoby które same czegoś nie przeszły nie będą w stanie pomóc, doradzić. Miałam koleżankę na studiach, której największy problem w ciągu ostatniego roku - to pęknięty klawisz w drogim telefonie komórkowym. Tak mi powiedziała na ćwiczeniu, które odbywało się w parach. Po czym wybuchła śmiechem. Za chwilę, gdy przyszła moja kolej, pyta - Anka, a Ty, a Ty, o czym mi opowiesz traumatycznym?

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-25, 20:35:12 »
Po psychologii można być np psychologiem przy zatrudnianiu do firm nowych pracowników. Wydaje mi się to ciekawe, zwłaszcza gdy ma się wyczucie wynikające z rozwoju duchowego.
Gdy ja szłam na rekrutację do mojej obecnej pracy psycholog miał akurat urlop...i mi się upiekło, haha.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-25, 20:33:20 »
A mnie interesuje jaką to ci dyplomowani psychoterapeuci którzy wyglądają jak roboty na prochach przechodzą, że są tacy dystansowani i nieruchawi? No bo każdy psychoterapeuta chyba-poważny i któremu dużo się płaci w domysle-musi przejsć sam terapię, czy się mylę? Czy tez ta ich "postawa" jest wyuczona?
Wiem ze moja psycholożka pierwsza miała swojego superwajzora.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-25, 20:31:26 »
Pewnie się dziwicie, że ja tak jadę na te studia, chociaż sama je skończyłam. Tak zawiodłam się, jak i również na ludziach, którzy tam byli. Wiele się nauczyłam, ale również kończyłam je z bólem serca i ogromnym zmęczeniem. Ciesze się, że mam papier, postaram się go w życiu wykorzystać. Szczerze jednak wątpię w wiedzę każdego psychologa pozbawionego szerszej wizji postrzegania świata, sensu życia. Ze spokojem mogę powiedzieć, ze byłam tam osobą, która odwaliła największy kawał pracy nad sobą, a i tak nie daje mi to kompetencji i pewności siebie, aby doradzać ludziom. Przynajmniej ja tak czuję, bo wciąż mi wywala w tematach społecznych. Przeraża mnie rozdymane ego niektórych osób, siedzacych potem i mruczących w gabinetach, gotowych do skrytykowania lub dawania przestarzałych rad.