Na psychologie ida najczesciej ludzie, ktorzy maja motywacje do zrozumienia siebie, swoich problemow, a dopiero pozniej pomagania innym. Dom takiej osoby nie daje jej zadnej odpowiedzi. Nie ma tam najczesciej zrozumienia mechanizmow psychologicznych, wyrozumialosci. Zwykle nie ma takze empatii.
Rzadko sie zdarza, ze studenci psychologii dostaja konkretną wiedzę , co naprawde zrobic z jakims mechanizmem w zyciu, problemem. To poglebia frustracje, emocje, i wtedy nie sa w stanie uwierzyc, ze istnieja metody ktore dzialaja. Sami na studiach niewiele poznali. Powstaje u nich mania zanizania wartosci innych terapeutow, osob pomagajacych skutecznie innym. Pamietac nalezy, ze to co im pozostaje po studiach, to doszkalanie sie: pedagogika, kursy psychoterapii, trenerskie.
I to prawda co napisala BlackRose, co innego wiedza, co innego doswiadczenie z faktycznym uzdrowieniem jakiejs kwestii, nawet bez wchodzenia w teorie. Konkretnie, na temat, bez 2 letniego chodzenia na bajanie o niczym.
Aha, i jeszcze jedna sprawa. To co dla nas tutaj obecnych jest codziennoscia: praca z podswiadomoscia, afirmacje, wciaz pozostaje dla wiekszosci psychologow czarną magią, a sama podswiadomosc to jedynie pusty termin, do którego nie ma dostępu.