Autor Wątek: Wasza historia  (Przeczytany 16969 razy)

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 18:33:21 »
Haha,Feli :-)...

To ja tez poproszę kopię-może się zainspiruję...Nie bardzo umiem pracować z emocjami wychodzącymi przy afirmacjach...

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 13:03:32 »
Hihi, Semira, oki doki :) Tylko że to może nie być szybko ;) Albo i będzie szybko? Nie jestem w stanie przewidzieć :) Ale jak wyprodukuję tekst, to Wam na pewno poślę :)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 13:01:14 »
Feli

Ja tez poprosze o kopie:))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 12:58:59 »
Oki, Lyndzik :)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-04, 12:52:19 »
Muszka, napiszę Ci na priv, jak znajdę trochę więcej czasu, bo w kilku słowach nie da się tego streścić :)

Poproszę kopię :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 12:50:35 »
Felicite jak stosujesz afirmacje? jestem szczerze pod wrażeniem tego co piszesz, trafia to do mnie.

Muszka, napiszę Ci na priv, jak znajdę trochę więcej czasu, bo w kilku słowach nie da się tego streścić :)


Wiesz, wydaje mi się że mówimy trochę z różnych poziomów świadomości.

Bardzo możliwe :)

A tak poza tym, to podoba mi się to, co napisała, w odpowiedzi do Ciebie, Inga (2012-10-03, 07:52:36).
Nie mam nic do dodania :))

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-10-03, 10:59:09 »
Rzeczywiście nie opisywałam swojej historii dlatego że potrzebowałam rady.
Dzieliłam się swoimi doświadczeniami i wnioskami.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-03, 10:42:08 »
Drugi raz mam wrażenie, że śnie i przecieram oczy ze zdumienia na tym forum
Dotarłam do początku wątku-ten wątek NIE POWSTAŁ bo Inga miala problemy i potrzebowała rady nawet dalej nie powstal założony przez Ingę więc dlaczego analizujecie Ingę?dzielcie się swoimi historiami a nie gloście prawdę objawioną co Inga i jak Inga bo to kompletnie nie na temat wątku

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-10-03, 07:52:36 »

Natomiast taka osoba nie może sobie nic wywnioskować. Ot np odreaguje sobie przymus cieżkiej pracy całymi dniami. OK, i co na to miejsce? Normalnie samo z siebie powinno wskoczyć "zabawa, odprężenie",

To jest nieprawda że samo z siebie powinno coś takiego wskoczyć. Taki sposob myślenia jest ograniczający i zamykający w klatce wyobrażeń co być powinno.
Powinno się stać to co jest dla nas najkorzystniejsze a nie to co my z naszego obecnego poziomu myślimy że jest dla nas najlepsze.
W rozwoju chodzi o otwieranie się i ufność, rozszerzanie się a nie programowanie sobie tego co jest dla nas dobre.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-02, 20:49:04 »
Historia Ingi jest historią tylko Ingi, nie można w oparciu tylko o nią wnioskować że tak jest dla wszystkich.

Wiesz, wydaje mi się że mówimy trochę z różnych poziomów świadomości. M.in. dlatego nie umiałbym być terapeutą, bo terapeuta musi w jakiś sposób zrozumieć zaburzony sposób postrzegania świata przez klienta, aby mu skutecznie pomóc. Podobnie nauczyciel.

Osoba, o której mówię, ma poplątane wszystkie (lub prawie) bloczki z których składa się jej widzenie świata. Nie patrzy przez intuicję.
Opiszę to na przykładzie nauki języka. Widzi oto taka osoba wypowiedź w obcym języku, w którym nie zna żadnych słów (bloczków):
Cytuj
Ahugna gnarftlu iguhat apeghi xunha. Suratplu xih to xunha riftalu es nmapeghi rynxxu.
Że co?!'

Natomiast Ty, korzystająca z TU i będąca już na jakimś poziomie, masz pouzdrawiane słowa, może czasem z brakami. Więc dla Ciebie jest to:
Cytuj
Kobieta zdziwiła się, widząc apeghi psa. Zastanowiło ją jak ten pies mieści się do swojej nieapeghi budy.
Spokojnie możesz się już próbować domyślać z kontekstu. "Apeghi, nieapeghi. Hmm, czyżby chodziło o wielkiego psa, który nie mieści się do swojej niewielkiej budy?"

Natomiast taka osoba nie może sobie nic wywnioskować. Ot np odreaguje sobie przymus cieżkiej pracy całymi dniami. OK, i co na to miejsce? Normalnie samo z siebie powinno wskoczyć "zabawa, odprężenie", ale w tych kwestiach osoba ma program "nie wolno się bawić, to strata czasu i lenistwo". Więc nie zobaczy samoistnie zastępstwa. bo jest zablokowana w innej kwestii. Nie ma negatywnego programu, ale jest pustka, bo pozytywy które powinny wejść są zablokowane innym programem. Nie nastąpi samoistne wyrównanie ciśnienia, bo jej osobowość jest zbyt zdezintegrowana czy pocięta na kawałki szkodliwymi programami. (Oczywiście najlepiej byłoby aby sobie to odblokowała, ale nie zawsze praca nad sobą jest taka prosta, czasem można krążyć miesiącami czy latami wokół tematu z którym wiadomo że coś jest nie tak, ale nie ma się "klina" aby się do niego wbić.)
No to zaczyna sobie wprowadzać program, że może się bawić czy odprężać. Wydaje się jej to trochę nienormalne, ale działa w życiu. I teraz już kiedy ma wolny czas nie gapi się w sufit i myśli "ale to wszystko bez sensu", tylko lepi sobie dzbanki i się w miarę fajnie bawi. Owszem, bloczek "zabawa" jest nieco u niej sztuczny, i w pełni zintegrowany z innymi (bo nie ma na tyle świadomości w temacie), ale już chce się jej żyć, bo tak fajnie się lepi garnki, hej!
Uważam że lepienie garnków jest bliższe prawdziwej jej niż harowanie albo deprecha że nie ma co robić.

(Oczywiście mówię tu o sytuacji kiedy autentycznie coś zostalo uwolnione, np w sesji, a nie tylko ktoś dotarł do korzeni problemu, pogrzebał trochę i ale nie puścił, i teraz próbuje wepchnąć pozytywy. Wtedy rzeczywiście będą dwie warstwy.)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-02, 19:42:47 »
Felicite jak stosujesz afirmacje? jestem szczerze pod wrażeniem tego co piszesz, trafia to do mnie.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-02, 18:34:54 »
Natomiast nie zgadzam się co do tego że pozytywne, a dokładniej: korzystne programy nie zbliżają nas do nas prawdziwych. To oczywiste że na samych programach się tam nie dojedzie, ale o wiele "bliżej" jest do nas prawdziwych kiedy możemy się odprężyć, kiedy nie boli już tak, że się nie da myśleć i kiedy możemy zająć się sobą, zamiast gaszeniem pożarów, rozniecanych co chwilę przez programy negatywne.

Hmm... historia Ingi (opisana w tym wątku) wyraźnie temu przeczy :P

Pozytywne (czy też korzystne) programy wprowadza się po to, żeby przykryć inne, negatywne. Negatywne nadal tam są, bo gdyby ich nie było, to nic nie ograniczałoby świadomości i żadne inne programy nie byłyby potrzebne.
A zatem po wprowadzeniu pozytywnych (które nie zostały uświadomione jako prawda, a tylko "wkodowane") mamy już 2 warstwy oddzielające nas od siebie prawdziwych. W takim wypadku dużo trudniej jest dokopać się do siebie :)
To może grozić też znieczulicą, utratą kontaktu z sobą, jak u Ingi.

Chodzi mi o to, że samo tylko "wprowadzanie pozytywnych programów" bez jakiegokolwiek uświadamiania sobie, jak jest naprawdę, to zwykła autohipnoza. Można to robić za pomocą afirmacji. Ale afirmacje mogą też służyć do uświadamiania sobie, jak jest naprawdę.  To od nas zależy, w jaki sposób użyjemy tego narzędzia, jakim jest afirmacja: czy użyjemy go do rozszerzenia świadomości, czy do wmówienia sobie czegoś, co ładnie brzmi, bądź też co WYDAJE nam się prawdziwe.

Lynd, ja też stosuję afirmacje do rozszerzania świadomości :) Może trochę w niekonwencjonalny sposób, ale jednak ;)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-02, 16:39:22 »
Zastanawiam się czy to określenie "pozytywne programy" to nie naleciałość z jakichś dawnych czasów, kiedy regresing jeszcze był pomiędzy techniką samopomocy a metodą duchową.

Osobiście, mimo że stosuję afirmacje, to od dawna już nie czuję że "wprowadzam pozytywne programy", równie dlatego że przestawiłem się bardziej na współpracę ze świadomością. Kiedyś podniecałem się wywalankami, że "o rany, tak mi wali, że czuję że świetna afirmacja". I tłukłem się tak z tą podświadomością, wbijałem jej młotkiem do głowy nowe przekonania, ona też młotkiem odpowiadała, aż w końcu któreś się poddawało. Teraz to bardziej przypomina koncentrację na prawdzie, ale przy użyciu takich środków w normalnym stanie świadomości (więc nie można tak łatwo uciec) i rozciągniętą w czasie (na jakieś 2-3 miesiące). Wygląda to tak że pś m/w wie że to prawda, ale z jakichś przyczyn się nie zgadza, a że nie znam tych przyczyn to nie mogę wytłumaczyć logicznie co jest nie tak. I w kolumnie reakcji wychodzą przyczyny, a nieraz wystarczy je tylko zapisać aby się okazało jak są absurdalne :)

Natomiast nie zgadzam się co do tego że pozytywne, a dokładniej: korzystne programy nie zbliżają nas do nas prawdziwych. To oczywiste że na samych programach się tam nie dojedzie, ale o wiele "bliżej" jest do nas prawdziwych kiedy możemy się odprężyć, kiedy nie boli już tak, że się nie da myśleć i kiedy możemy zająć się sobą, zamiast gaszeniem pożarów, rozniecanych co chwilę przez programy negatywne.
Tyle że nie sądzę aby ludzie potrzebujący pozytywnych programów byli w stanie skorzystać z na tyle zaawansowanej praktyki jak TU. (To że jest prosta nie znaczy że nie jest zaawansowana.) Zresztą oni zwykle albo nie pozwalają sobie czuć, albo myślą że to prawda, albo wszystko przeinaczą na swoją niekorzyść. Takiego człowieka "boli wszystko, nawet aspiryna" ;)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-02, 15:42:12 »
No własnie, ciekawa jestem, jak się ma oczyszczanie/uwalnianie od wzorców do ładowania pozytywnych programów. Wg filozofii stosowanej w TU nie ma w ogóle potrzeby wrzucania pozytywnych programów, gdyż po uwolnieniu brudu zostaje w nas Prawda, czyli te pozytywy i tak już są w nas, są one naszą prawdziwą naturą.
Ciekawi mnie też, czy nie jest tak, że kiedy wrzucamy pozytywne treści bez oczyczenia danego wzorca, to wtedy mmay obydwa programy aktywne...?  ja to bym się cały czas oczyszczała tylko ;) w ogóle nie umiem wrzucać pozytywów :(

Indra,
w rozwoju duchowym nie ma sensu zastępowanie jednego programu innym, bo wtedy w miejsce jednej fikcji (niemiłej dla Ciebie) wprowadzasz inną, milszą, ale też fikcję. Takie działanie, choć zmniejsza cierpienie, w żaden sposób nie przybliża Cię do Ciebie prawdziwej.
W RD chodzi o to, żeby uświadomić sobie jaka jesteś naprawdę, jaka jest rzeczywistość (a to się dzieje w medytacyjnym stanie umysłu). Gdy będziesz świadoma tego, jaka jesteś naprawdę, to żaden program nie będzie miał na Ciebie wpływu.

Tak więc samo "oczyszczanie" podświadomości z wzorców powinno (i może) odbywać się tylko przez rozszerzanie świadomości, prawdziwe zrozumienie, uświadamianie sobie prawdy, wyciąganie tego, co podświadome w obszar świadomości (jak zwał, tak zwał). A w stanie rozszerzonej świadomości "ładowanie pozytywnych programów" mija się z celem, bo po prostu jesteś naturalnie świadoma pięknej prawdy o sobie i o innych :)

A co do TU: Skutkiem dobrze stosowanego procesu uwalniania jest stałe rozszerzanie świadomości, uświadamianie sobie prawdy i ugruntowywanie się w niej. I dlatego nie jest potrzebne wprowadzanie jakichś pozytywnych, programów z zewnątrz.
Szerzej na ten temat napiszę w odpowiedzi do Mateusza.

Regresing jest metodą uwalniania od negatywnych wzorców, emocji a przeprogramowanie pś to juz praca z afirmacjami.
W regresingu, jak i w TU uwalniamy brudy, które się nawarstwiły na naszej prawdziwej naturze i dlatego nie ma tu różnicy między tymi metodami.

Powodem zalecania wprowadzania pozytywów jest to, że w regresingu bardzo dużo się uwalnia w krótkim czasie i dlatego może się pojawić poczucie pustki.

Mateusz,
o regresingu nie będę się wypowiadać, bo obecnie go nie stosuję, chcę natomiast napisać o samej tylko Technice uwalniania.
Otóż nie jest ona techniką oczyszczającą z negatywnych wzorców w ścisłym tego słowa znaczeniu. To jest bardziej aktywna/dynamiczna medytacja. I na tym, jak mniemam, polega jej skuteczność w dochodzeniu do prawdy. W Tu nie może powstać coś takiego jak stan pustki po uwolnieniu zbyt dużej ilości negatywnych wzorców, który trzeba by wypełniać pozytywami.
W wyniku uwalniania wchodzi się w stan coraz głębszej medytacji, a zatem osiąga się stan coraz głębszego spokoju, radości, wolności. W tym stanie normalne jest to, że osiąga się zrozumienie, uświadomienie, a zatem niepotrzebne jest wprowadzanie pozytywnych programów, bo nie ma po co.

W wyniku uwalniania negatywów dochodzi do odkrycia tego, co one zakrywały (a więc do odkrycia mojej prawdziwej natury, rzeczywistości). A ponieważ nie jesteśmy pustką, więc nie można odkryć pustki. Jeśli - po uwolnieniu negatywnych emocji i pragnień – czuję pustkę, tzn. że proces uwalniania się nie skończył i coś nadal przykrywa moją prawdziwą naturę, trzeba więc to odszukać, pozwolić temu wyjść i odejść. A nie na siłę wprowadzać w miejsce pustki pozytywny program.
Bo takie działanie oddala mnie tylko od mnie prawdziwej: Po wprowadzeniu nowego, pozytywnego programu będę nadal oddzielona od mojej prawdziwej natury, ale moje cierpienie wydatnie się zmniejszy, bo będę bardziej społecznie dostosowana, a więc bardziej akceptowana przez społeczeństwo i przez samą siebie. Ale to nadal nie będę ja prawdziwa.
Podsumowując - w Uwalnianiu chodzi o odkrycie swojej prawdziwej natury (rzeczywistości), jaka ona by nie była, a dochodzi się do tego odrzucając wszystkie programy wprowadzone z zewnątrz. Dzieje się to w medytacyjnym stanie umysłu. Odrzucenia tych programów nie dokonuje się siłą woli, ale odpadają one naturalnie, w wyniku uświadomienia sobie ich fałszywej natury.
Co ważne – w procesie uwalniania dochodzi do pogłębiania tego medytacyjnego stanu umysłu, a zatem obawa, że "nie będę wiedział jak postąpić, gdy odrzucę stare wzorce" jest zbędna. Bo w tym stanie umysłu, do jakiego prowadzi uwalnianie nie da się nie być świadomym. Bo uwalnianie to właśnie rozszerzanie świadomości.

Jeśli uwalnianie nie prowadzi do uświadomienia, jeśli nie ma tam miejsca na medytacyjny stan, tzn. że nie chodzi o ten proces, o którym piszę.

I co jeszcze jest ważne: Technika uwalniania zakłada, że proces uwalniania będzie obecny w każdej chwili życia człowieka, który pracuje z tą metodą (kiedyś o tym pisałam – w tej metodzie uwalnia się z dwóch stron: od dołu i od góry, czyli nie tylko intensywnie, w sesji, ale też w każdej chwili życia). W każdej chwili człowiek powinien być świadomy (na miarę swoich możliwości), tj. uświadamiać sobie i uwalniać. Dostrzegać coraz więcej. I coraz więcej uwalniać. I coraz lepiej się czuć. Aż do osiągnięcia stanu permanentnego szczęścia :)

Jak napisał Witek: "Pozytywy są w nas potencjalnie. Potrzeba poznać je w medytacji i pielęgnować w życiu codziennym."

No właśnie. I dlatego w Technice uwalniania nie trzeba stosować afirmacji, bo rzeczywistość (można nazwać ją pozytywami) poznaje się uświadamiając ją sobie w medytacyjnym stanie umysłu praktycznie w każdej chwili swojego życia. Im częściej tym lepiej, bo tym szybciej dochodzi się do prawdy o sobie samym i o świecie :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-10-02, 08:02:01 »

Semira
Może dlatego że całkowicie straciła zaufanie i już w nic nie wierzy? Bo tyle razy ufała i była oszukiwana, wykorzystywana, dręczona i atakowana?
A może przez to że tyle razy była przeprogramowywana i niczego jej to nie dało więc teraz zamyka się na wszystko? Gdy pewne zmiany zajdą za daleko to potem tego nie daje się odwrócić.
A może dlatego że nie czuję się bezpiecznie będąc całkowicie odcięta od Boga? Może dlatego że moja dusza nadal jest w piekle a stamtąd nie widać ratunku?
Ona nie odpowiada i zachowuje się tak jakby jej nie było. Nie mam z nią kontaktu.

Kaja
Dziękuję za dobre chęci ale ja sama lepiej wiem co czuję i jak czuję. Nie mam żadnych emocji poza lękiem. Mam terapię ze specjalistą od emocji więc wiem na czym stoję.

Mateusz
Ta opinia na temat tych dwu metod jest moja a wysnułam ją na podstawie moich doświadczeń.
W przypadku takiej osoby jak ja czyli nie mającej emocji dzieje się tak jak napisałam. Regresing odziera z wzorców zostawiając pustkę, którą trzeba wypełnić, natomiast przy TU następuje przemiana tych negatywnych emocji.
Te procesy przebiegają w całkowicie inny sposób i są zupełnie inne odczucia czy zmiany po nich.
Może w przypadku osób nie mających problemów z emocjami inaczej się to czuje.



Z tego co napisałaś, afirmacje i regresing, jak na teraz, nie są dla Ciebie dobrymi metodami.
Myślę że to co teraz robisz jest własciwe. Ty się zbyt długo programowałas, różnymi naukami religijnymi żeby teraz dalej sobie wmawiać coś nowego, chociażby to było prawdą.
W miare mozliwosci odkrywaj siebie bez oceniania, krytykowania, narzucania czegokolwiek. Daj sobie wolność.

Widzę że przez to że sam przeszedłeś wcielenia zakonne, wiesz co się po tym dzieje z psychiką i jak ją należy traktować.