No własnie, ciekawa jestem, jak się ma oczyszczanie/uwalnianie od wzorców do ładowania pozytywnych programów. Wg filozofii stosowanej w TU nie ma w ogóle potrzeby wrzucania pozytywnych programów, gdyż po uwolnieniu brudu zostaje w nas Prawda, czyli te pozytywy i tak już są w nas, są one naszą prawdziwą naturą.
Ciekawi mnie też, czy nie jest tak, że kiedy wrzucamy pozytywne treści bez oczyczenia danego wzorca, to wtedy mmay obydwa programy aktywne...? ja to bym się cały czas oczyszczała tylko
w ogóle nie umiem wrzucać pozytywów 
Indra,
w rozwoju duchowym nie ma sensu zastępowanie jednego programu innym, bo wtedy w miejsce jednej fikcji (niemiłej dla Ciebie) wprowadzasz inną, milszą, ale też fikcję. Takie działanie, choć zmniejsza cierpienie, w żaden sposób nie przybliża Cię do Ciebie prawdziwej.
W RD chodzi o to, żeby uświadomić sobie jaka jesteś naprawdę, jaka jest rzeczywistość (a to się dzieje w medytacyjnym stanie umysłu). Gdy będziesz świadoma tego, jaka jesteś naprawdę, to żaden program nie będzie miał na Ciebie wpływu.
Tak więc samo "oczyszczanie" podświadomości z wzorców powinno (i może) odbywać się tylko przez rozszerzanie świadomości, prawdziwe zrozumienie, uświadamianie sobie prawdy, wyciąganie tego, co podświadome w obszar świadomości (jak zwał, tak zwał). A w stanie rozszerzonej świadomości "ładowanie pozytywnych programów" mija się z celem, bo po prostu jesteś naturalnie świadoma pięknej prawdy o sobie i o innych

A co do TU: Skutkiem dobrze stosowanego procesu uwalniania jest stałe rozszerzanie świadomości, uświadamianie sobie prawdy i ugruntowywanie się w niej. I dlatego nie jest potrzebne wprowadzanie jakichś pozytywnych, programów z zewnątrz.
Szerzej na ten temat napiszę w odpowiedzi do Mateusza.
Regresing jest metodą uwalniania od negatywnych wzorców, emocji a przeprogramowanie pś to juz praca z afirmacjami.
W regresingu, jak i w TU uwalniamy brudy, które się nawarstwiły na naszej prawdziwej naturze i dlatego nie ma tu różnicy między tymi metodami.
Powodem zalecania wprowadzania pozytywów jest to, że w regresingu bardzo dużo się uwalnia w krótkim czasie i dlatego może się pojawić poczucie pustki.
Mateusz,
o regresingu nie będę się wypowiadać, bo obecnie go nie stosuję, chcę natomiast napisać o samej tylko Technice uwalniania.
Otóż nie jest ona techniką oczyszczającą z negatywnych wzorców w ścisłym tego słowa znaczeniu. To jest bardziej aktywna/dynamiczna medytacja. I na tym, jak mniemam, polega jej skuteczność w dochodzeniu do prawdy. W Tu nie może powstać coś takiego jak stan pustki po uwolnieniu zbyt dużej ilości negatywnych wzorców, który trzeba by wypełniać pozytywami.
W wyniku uwalniania wchodzi się w stan coraz głębszej medytacji, a zatem osiąga się stan coraz głębszego spokoju, radości, wolności. W tym stanie normalne jest to, że osiąga się zrozumienie, uświadomienie, a zatem niepotrzebne jest wprowadzanie pozytywnych programów, bo nie ma po co.
W wyniku uwalniania negatywów dochodzi do odkrycia tego, co one zakrywały (a więc do odkrycia mojej prawdziwej natury, rzeczywistości). A ponieważ nie jesteśmy pustką, więc nie można odkryć pustki. Jeśli - po uwolnieniu negatywnych emocji i pragnień – czuję pustkę, tzn. że proces uwalniania się nie skończył i coś nadal przykrywa moją prawdziwą naturę, trzeba więc to odszukać, pozwolić temu wyjść i odejść. A nie na siłę wprowadzać w miejsce pustki pozytywny program.
Bo takie działanie oddala mnie tylko od mnie prawdziwej: Po wprowadzeniu nowego, pozytywnego programu będę nadal oddzielona od mojej prawdziwej natury, ale moje cierpienie wydatnie się zmniejszy, bo będę bardziej społecznie dostosowana, a więc bardziej akceptowana przez społeczeństwo i przez samą siebie. Ale to nadal nie będę ja prawdziwa.
Podsumowując - w Uwalnianiu chodzi o odkrycie swojej prawdziwej natury (rzeczywistości), jaka ona by nie była, a dochodzi się do tego odrzucając wszystkie programy wprowadzone z zewnątrz. Dzieje się to w medytacyjnym stanie umysłu. Odrzucenia tych programów nie dokonuje się siłą woli, ale odpadają one naturalnie, w wyniku uświadomienia sobie ich fałszywej natury.
Co ważne – w procesie uwalniania dochodzi do pogłębiania tego medytacyjnego stanu umysłu, a zatem obawa, że "nie będę wiedział jak postąpić, gdy odrzucę stare wzorce" jest zbędna. Bo w tym stanie umysłu, do jakiego prowadzi uwalnianie nie da się nie być świadomym. Bo uwalnianie to właśnie rozszerzanie świadomości.
Jeśli uwalnianie nie prowadzi do uświadomienia, jeśli nie ma tam miejsca na medytacyjny stan, tzn. że nie chodzi o ten proces, o którym piszę.
I co jeszcze jest ważne: Technika uwalniania zakłada, że proces uwalniania będzie obecny w każdej chwili życia człowieka, który pracuje z tą metodą (kiedyś o tym pisałam – w tej metodzie uwalnia się z dwóch stron: od dołu i od góry, czyli nie tylko intensywnie, w sesji, ale też w każdej chwili życia). W każdej chwili człowiek powinien być świadomy (na miarę swoich możliwości), tj. uświadamiać sobie i uwalniać. Dostrzegać coraz więcej. I coraz więcej uwalniać. I coraz lepiej się czuć. Aż do osiągnięcia stanu permanentnego szczęścia

Jak napisał Witek: "Pozytywy są w nas potencjalnie. Potrzeba poznać je w medytacji i pielęgnować w życiu codziennym."
No właśnie. I dlatego w Technice uwalniania nie trzeba stosować afirmacji, bo rzeczywistość (można nazwać ją pozytywami) poznaje się uświadamiając ją sobie w medytacyjnym stanie umysłu praktycznie w każdej chwili swojego życia. Im częściej tym lepiej, bo tym szybciej dochodzi się do prawdy o sobie samym i o świecie
