Chyba się znasz bardziej niż myślisz, bo to co piszesz jakoś tak do mnie trafia.
Modlę się do Boga o pracę, ale boje się że nie będzie reakcji zwrotnej i będę musiał sobie sam radzić. Tamta praca wydawała mi się prezentem od Niego, nakręciłem się za bardzo i taki fail. Co prawda biorę pod uwagę, że to mogła być część większego planu, bo ja generalnie stratny nie jestem - zdobyłem cenne doświadczenia, trochę kasy i się wyprowadziłem z domu - to i tak dużo. Może zaraz przyjdzie coś innego, ale chciałbym móc zaufać temu i poczuć się bezpiecznie, a czuje się jak samotny wojownik w obcym i dzikim świecie.