Autor Wątek: Rozwoj duchowy a codzienne zycie  (Przeczytany 15105 razy)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-10, 11:04:41 »
Ale to nie tak ze ja ciagle dołuje....dzięki rozwojowi widzę więcej i staram sie ja zrozumieć np. Robiłam jej harmonizacje u Olgi i zabieg u Tomka z reiki. Teraz chce zamówić jej analizę potencjału i talentu u Pani Ani Atras bo mówi, ze nie wie w jakim kierunku powinna sie rozwijać i to ja denerwuje.
Ja mowię...kochanie ... nie martw sie, są ludzie którzy mogą to zbadać i pomoc ci....wiec nie musisz sie bać, ze w przyszłości pójdziesz nie ta droga, która cię uszczęśliwi.
 Widzę tez małe postępy u niej...bardzo lubi sie bawić i zajmować z bratem...wiec ja chwale...tK chwalenie jest środkiem do motywacji i często odopuszczam sobie ....i jest mi lżej...;-)


 

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-10, 10:48:31 »
Zgadzam sie z Zed 1.
 Jej wymówka jest, ze wszyscy maja bałagan...tzn. Wszystkie dzieci w jej wieku i to ja usprawiedliwia....ona nie widzi w czym jest problem, ze zapomniała zjeść Chleb i on zapełniały od pół roku leżę w jej plecaku i ona go nosi do szkoły.
Dlaczego mnie drażni bałagan???...bo śmierdzi z jej pokoju i maź sie wścieka....bo rzuca poplamione krwią majtki na podłogę i mówi...ze nie ma problemu....no wiec gdzieś są granice!!!!
 Ale kiedy ja zabraniam jej grać na kompie to naraz może posprzątać...wiec wymagam tylko minimum i jakoś sie toczy....myśle, ze sie jakoś kiedyś dobrany...ale fazę wyręczają mam za sobą i jeśli robi coś nie do końca do wolam ja i musi poprawiać nawet po pare razy aż będzie ok.
Może jestem wredna ale nie jestem jej panią do sprzątania i ona ma tez rączki na swoim miejscu...

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-10, 10:10:02 »
przypomniała mi się mandala porządkująca , niektórzy chwalili sobie jej działanie:
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=934

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 21:22:14 »
Sorry ze sie wtrace ale jesli dziecku w odpowiednim momencie nie da sie znac, ze musi dbac o porzadek zyjac z innymi to pozniej w zyciu doroslym zaczna sie o wiele powazniejsze problemy. To tzw bezstresowe wychowanie nie do konca ma same plusy. Dzisiejsze pokolenie coraz bardziej wylacznie czegos chce a trudno jest mu dawac cos od siebie, a takie rzeczy wynosi sie wlasnie z domu. Jesli dzis dziecko w wieku nastoletnim nie chce sprzatac bo ma takie widzimisie to co bedzie jak za lat dziesiec bedzie uwazac ze niewykonanie obowiazku w pracy jest czyms normalnym? Ok, taka osobe pewnie szybko zwolnia tylko pomnozmy sobie odsetek takich osob....strach pomyslec jak bedzie wygladal rynek pracy w i tak juz beznadziejnej sytuacji u nas  w kraju, gdzie albo brakuje rak do pracy albo na miejsce wyksztalconego i chcacego pracowac pracownika bedziemy miec kogos, kto do pracy bedzie podchodzic na zasadzie wakacji.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 20:34:34 »
Wilson
Córka ma dobry charakter i stara się. Wszystko gotuje, pierze, częsiowo robi zakupy i załatwia rózne sprawy. Tylko że brudzi i nie sprząta. Ale może uda mi się to zmienić.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 20:30:10 »
Jolanta
Jeżeli zmuszasz swoją córkę do sprzątania w swoim pokoju to ta odpowiedź będzie właściwa dla ciebie.

Inga, a czemu Ciebie denerwuje bałagan w jej własnym pokoju? Jeśli Ci się nie podoba, to tam nie wchodź. Ona ma prawo do takiego życia, jakie jej pasuje. Moim zdaniem Ty ją kontrolujesz, a to musi rodzić bunt (np. w postaci bałaganiarstwa, czyli robienia Ci na złość).
Poza tym może być też tak, że Ty wyparłaś "swojego węwnętrznego bałaganiarza" i przerzuciłaś go na dziecko. Albo chcesz poczuć się lepiej jej kosztem ("ja jestem czysta, a ona syfiara, czyli ja jestem lepsza). Możliwości jest wiele. Takie rzeczy odbywają się na poziomie podświadomym, nie zawsze są uświadomione. Warto więc przyjrzeć się sobie bliżej.
Oczywiście jeśli chodzi o porządek w części wspólnej, to masz prawo wymagać poszanowania swojej przestrzeni (wspólnej, czyli też Twojej). Ustalcie sobie zasady na zasadzie kompromisu i pilnuj ich przestrzegania. Ale wymagać od niej porządku w jej pokoju nie masz prawa. To jest duże nadużycie wobec niej wynikające z jakiegoś Twojego zaburzenia w jakimś obszarze.

Moja córka ma brudno w pokoju ale ja tego w ogóle nie komentuję. Pozwalam jej samej rządzić w swoim pokoju.
Ona nie ma chłopaka i nikt jej nie odwiedza.

Barnaba
Jeżeli - "a higiena  w sensie czystości zewnętrznej i wewnętrznej ciała  oraz braku brudu/kurzu w otoczeniu to ważne zalecenie w jodze."- to oznacza że ktoś kto się rozwija duchowo powinien uzdrowić swoje niechlujstwo i dbać o czystośc w swoim otoczeniu.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-09, 20:00:00 »
pewnie nie ma chłopaka ; >

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-09, 19:53:30 »
A córka przyprowadza chłopaka do takiego pokoju? U mnie jest tak, że każdy w swoim pokoju może mieć jak chce, ale ma obowiązek uczestniczyć w takich codziennych czynnościach domowych: koszenie, gotowanie, zmywanie.. itd. Jestem pewnie trochę starsza od Twojej córki, ale uważam, że powinna pomagać Tobie w pracach domowych

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-09, 19:33:17 »
A jeszcze teraz w erze komputerów kiedy oczy i uzy ma się utkwione w świecie wirtualnym nie trzeba być naukowcem ani zauczonym studentem by nie widzieć tego co się dzieje za plecami ;)
Nie wiem jaką osobowścią jest Twoja córa, może net jej nie kręci , może ma inny powód do nie sprzątania , pewnie trochę lenistwa też, ja bym tak bardzo się nie przejmowała...
Ważne że nie wypina się ogólnie na pomaganie, czyli ma potrzebę by wspierac Ciebie...


Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-09, 19:24:35 »
skoro pomaga trochę gotować itp. poza swoim pokojem to może po okresie tłumaczeń zostawić ją w swym królestwie żeby doświadczyła na własnej skorze, że jak już się ksiązki przykleją do kurzu a ciuchy zwiną w węzeł to trzeba będzie coś z tym zrobić :)
a jak podpatrzysz że próbowała ogarnąć to sama możesz jej pokazać jak się fajnie naturalnie odświeża meble np. wodą z sokiem z cytryny i kapką oliwy  czy wsadzaniem woreczków lnianych z ziołami do szafy żeby ładnie pachniało, coś w tym stylu , może to być jednorazowy eksperyment, zabawa połaćzona z nauką o ziołach i takie tam , wspólne spędzenie czasu.
I spytaj ją w jakim otoczeniu się lepiej czuła, w tym swoim jak po wojnie czy w takim pachnącym świeżością.

Po sobie zauważyłam, że zaczynałam sprzątać kiedy układałam sobie w głowie, albo jak mi parę razy znikały dokumenty, po rpstu najlepiej zycie zweryfikowało. Niektórzy np. są tak pochłonięci myślami i włsnym światem, że nie zauwazaja co się dzieje w materii tuż przed nosem, jak pisarze, malarze , naukowcy , tego typu osobowosci, a potem dosłownie budzą się przecierają oczy i mówią jeju ale się nabałaganiło, jak ja mogłem tego nie widzieć.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 19:19:27 »
bałaganiarstwo i niedbalstwo podobnie jak  pedantyzm nie świadczy o rozwoju duchowym.
za Buddą powtórzę : złoty środek - czyli bez przesady w żadną stronę  ,ale  -to co ma być zrobione należy zrobić.
także osobiście nie wiem czy  trzeba coś w temacie uzdrawiać, może wystarczy posprzątać :)
porządek sprzyja efektywnemu funkcjonowaniu i dobremu samopoczuciu,  także wydaję się być wartością uniwersalną. pomocną.
a higiena  w sensie czystości zewnętrznej i wewnętrznej ciała  oraz braku brudu/kurzu w otoczeniu to ważne zalecenie w jodze.





« Ostatnia zmiana: 2014-07-09, 19:22:40 wysłana przez Barnaba Kwapiński »

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-09, 19:04:04 »
Inga
Moja córka jest taka sama ma 14 lat i nie przeszkadza jej syf w pokoju. Mnie wyprowadza z równowagi i wściekam sie ciagle na nią. Ja mam potrzebę porządku i chce aby można było do jej pokoju chociaż wejść. Rzuca wszystko gdzie popadnie nic nie odkłada na miejsce, naczynia i śmieci na łóżku i pod nim....zgroza. Mówi mi, ze jak będzie na swoim to będzie sprzątać... Jakaś przekora i obojętność. Jak ja zmusze, żeby posprzątala  to ma porządek max.jeden dzień.
Sadze,ze jest leniwą i wygodna do przesady.
Ja jednak jej nie wyręczam i musi swoje obowiązki wykonywać i pomagać mi. Robi niechętnie ale robi.
Kiedyś myślałam, ze jej przejdzie, ale widzę, ze zmienię jej postępowania. Zaakceptowałem, ze jest inna niż ja. Jak będzie sobie w życiu radzić to jej sprawa.

Ona lubi nieraz sprzątać jak jestem z nią i ja motywuje,doradzam,asystuje. Wtedy jest efektywna ale to jest rzadko.
Kiedyś sie wyprowadzi i będzie żyła jak sobie życzy. Ha ha

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 19:00:11 »
Dostaję tu odpowiedzi w stylu- ponieważ ja mam bałagan, więc na pewno to jest w porzadku i nie trzeba tego uzdrawiać. A chciałabym aby odpowiedź była obiektywna, bez takiego przekazu, że jeżeli ja tak robię to na pewno nie jest to do uzdrowienia.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 18:52:29 »
to znaczy że złe warunki higieniczne sa niedobre dla zdrowia, prowadza do insektow itd 

a tak ogolnie jako wspollokatora to mnie malo obchodzi czyjs balagan, nawet jak cos jest na wspolnej przestrzeni, to akceptuję, jakies rzeczyu czy naczyn nie myje od razu, traktuje innych by czuli sie swobodnie, bo to o wiele wazniejsze, nie toleruję w swoim otoczeniu ludzi ktorzy zwracaliby mi uwage np z powodu kubka itd
w rezultacie miałem raz wspollokatorke ktora byla tak mila , ze czasem po mnie myła ; ) widziała , że jestem zapracowany i sama wyszla z inicjatywa , więc cóż mogłem zrobić ; )

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 18:17:11 »
Czyli jak ktos ma brudno w mieszkaniu i ma brudne ubrania to znaczy że ma to do uzdrowienia?