Autor Wątek: Rozwoj duchowy a codzienne zycie  (Przeczytany 15071 razy)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 18:02:49 »
Ja kiedyś miałem duży bałagan, ale wszystko miałem w nim optymalnie porozmieszczane i wiedziałem gdzie co jest, było to wygodniejsze niż gdzies pochowane.
Słyszałem w jakimś programie, że Bill Gates miał zawsze straszny bałagan i "spał tam gdzie się położył". Takie pieprzenie się ze szczegółami chyba z jednej strony wytrąca człowieka z pracy/ zadań, taki luz od tego jakby zachowuje energie na właściwe, ważniejsze rzeczy. Jak komu wygodnie, co innego gdy jest brud jak ktoś napisał.
« Ostatnia zmiana: 2014-07-09, 18:06:02 wysłana przez medżik »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 17:19:35 »
Tylko jesli taki geniusz mieszka z kims to powinien brac pod uwage czyjas chec do zycia w wzglednym porzadku. A  jak nie-to droga wolna, mozna zamieszkac samemu. Nudzi mnie to ciagle usprawiedliwianie dzisiejszego pokolenia, ktore zaslania sie nadmierna wrazliwoscia, pochodzeniem Indygo, przeladowaniem wiadomosciami....ot i skutki zycia w tzw. wysokoo cywilizowanym swiecie-zamiast zyc ze soba i skupic sie na rzeczach podstawowych czlowiek mysli nie wiadomo o czym i ma nadmierne wymagania a wszystko co przyziemne lezy odlogiem. No i w ich mniemaniu jeszcze ktos powienien za nich cos zrobic bo oni tacy wrazliwi........

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-09, 17:00:30 »
Inga,
Moim zdaniem o "poziomie duchowym" nie świadczy. O tym że jest coś do uzdrowienia -- możliwe. Że jest jakaś nierównowaga. Ale nie wszyscy muszą być zrównoważeni, bywa że czyjś geniusz może się objawić właśnie brakiem przywiązania do "przyziemnych" rzeczy. I chyba lepiej mu wtedy rozwijać to, co go kręci, zamiast się zmuszać do nauki czystości, prawidłowego odżywiania czy  zdrowia.

Z obserwacji po sobie wnioskuję, że im więcej bałaganu w głowie, tym więcej na zewnątrz -- i, do pewnego stopnia, odwrotnie: bałagan wokoło powoduje czucie się nieswojo. Ale ja jestem z tych raczejbardziej uporządkowanych.

I odwrotnie, są ludzi którzy mają dużą potrzebę czystości. Może być naturalna, może być też wynikiem nierównowagi.

Oczywiście, przy mieszkaniu z innymi warto ich brać pod uwagę i znaleźć jakiś neutralny teren porozumienia.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-09, 16:43:32 »
Jeszcze druga rzecz mi się uśwaidomiła.
Ja tłumię swoją potrzebę czystośći i porządku ze wzgledu na córkę, dlatego że ona tak bardzo chce żyć w brudzie i bałaganie więc ja nie chcę sprawiać jej przykrości. Tę energię którą bym wykorzystała na utrzymywanie czystości ja wykorzystuję na tlumienie siebie po to aby ona dobrze się czuła. Tak sie dla niej poświęcam.

Mam pytanie. Czy życie w brudzie, bałaganie, noszenie brudnych ubrań nie świadczy o czyimś poziomie duchowym. Gdyby osoba wysoko rozwinięta tak mieszkała i ubierała się w brudne poplamione ubrania, to czy to nie znaczy że jednak coś ma jeszcze do uzdrowienia?
 Czy też to oznacza że na nią nic nie wpływa, ona nie ulega niczemu z zzewnątrz i nic jej nie denerwuje. Jest ponad to.

Bo na mnie brud i bałagan źle oddziaływuje a więc to znaczy że mam coś do uzdrowienia.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-08, 13:48:10 »
Do jej obowiązku należy sprzątanie łązienki, na co sama się zgodziła. Oprócz umycia zlewu raz na tydzień, łązienka nie była sprzątana od kilku miesięcy. Więc ja ją wczoraj posprzątałam. I dzięki temu moja córka nie bedzie musiała sie konfrontować ze swoimi negatywnymi uczuciami. Z tym że mnie kosztowało to trochę wysiłku i czasu.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-08, 13:32:47 »
Frisky
Też doszłam do takiego wniosku.
Dzięki tym rozmowom uświadomilam sobie co jest moim głownm problemem w tej sprawie.
Moja córka jest zaburzona i wszystko sprawia jej trudność, nie lubi niczego robić ii do wszystkiego musi się zmuszać. Njałatwiej jej gotować a najbardziej nienawidzi zmywania więc ja to zmywanie wziełam na siebie.
Ja przyczyniłam się w dużej mierze do tego jej zaburzenia więc czuję sie winna z tego powodu że ona cierpii. Więc chciałabym jej ulżyć w tych cierpieniach i tym sposobem robię za nią to co ona powinna robić po to aby ona nie musiała czuć tych negatywnych emocji. Pomagam jej w ten sposób nie czućc jej negatywnych emocji które miałaby przy sprzątaniu. Ja nie chcę żeby ona cierpiała i dlatego to sprzątanie biorę na siebie. Biore na siebie odpowiedzialność za jej uczucia. Uwalniam ją od jej negtywnych uczuć. A przecież ona jest dorosła i sama odpowiada za to co czuje. Ja wchodze w jej karmę i ją przejmuję na siebie. nie pozwalam jej poczuć tego co czuje gdy robi to co powinna robić.
No i moim zadaniem teraz , jest pozwolić jej czuć jej negatywne uczucia tak aby sama mogła sobie z nimi poradzić.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-07, 18:35:31 »
Tak patrząc na sprawę negocjacji i renegocjacji umów :-)  i podziału obowiązków, w różnych związkach (pomijając małe dzieci), w których jedna strona pracuje i zarabia a druga nie , to dobrym punktem wyjścia jest , opisując to od strony tego kto chodzi do pracy, takie podejście:

skoro ja pracuję 8 godzin na nasze utrzymanie (nie licząc czasu na dojazd),  to ty/wy pracujesz/pracujecie  w tym samym czasie w domu dla naszego wspólnego dobra
 :-)


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-07, 18:04:11 »
Inga
jeżeli w jakiś sposób dzielicie się obowiązkami i nie chcesz zmieniać pewnych spraw ze względu na koszty o których piszesz i jej opór, to możesz sprobować wersji z przeniesieniem na nią części swoich obowiązków co do których ona nie ma takiego oporu, za cenę że dalej będziesz sprzątać, w takim wymiarze, żebyś nie czuła się wykorzystywana
  - żeby to zadziałało  musiałabyś na wstępie doprowadzić do tego żeby ona zrozumiała i zaakceptowała, że czysty posprzątany dom to u Ciebie standard, więc i istotny element obowiązków do podziału, a nie zachcianka
Opór i niezadowolenie i tak się pewnie u niej pojawią bo przybędzie jej obowiązków, ale nie będzie musiała sprzątać więc będzie mniejszy :-)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-07-07, 17:51:29 »
IngaWarto sobie uświadomić że jeżeli ktoś nadużywa naszej dobroci to tym samym stosuje wobec nas  metodę siłową, czyli swoją bierną postawą , olewactwem wymusza na nas

dokładnie

to co pisze Olga z tym żeby było więcej półek/ szuf;lad / wieszaków niż rzeczy to też prawda

wtedy nawet jak się nie chce sprzatac to można cały bałagan w 90 sek wepchnąć do szafy ; )

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-07-07, 17:46:47 »
I zrobiłem porządek :) Ba, przemeblowanie, bo nowa szafa będzie na weekend przyjeżdżać. Przy okazji zauważyłem jak nieergonomicznie miejscami ułożyłem pokój.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-07, 17:42:17 »
Mamy taki podział że ona gotuje a ja zmywam i to jest w porządku. Ona się na to zgadza i nie ma z tym problemu.
A co do sprzatania to ona mówi że nie widzi w tym sensu i dlatego sprzatanie jest dla niej bardzo trudne i kosztuje ją to duży wysiłek, że bardzo się musi do tego zmuszać.
A mnie zmuszanie jej do sprżatania też kosztuje duży wysiłek.
No i taka sytuacja patowa.
Jest też ten problem że jak piszesz ona bedzie niezadowolona. A ja mam problem że boję się tego jej niezadowolenia. i z tym muszę się zmierzyć, z lękiem przed jej niezadowoleniem.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-07, 17:15:54 »
Inga
Cytuj
Ja nie chcę stosować metod siłowych i dlatego szukam argumentów,
po to aby ona się nie czuła że spełnia moją zachciankę tylko aby z własnej woli chciała współpracować.
Warto sobie uświadomić że jeżeli ktoś nadużywa naszej dobroci to tym samym stosuje wobec nas  metodę siłową, czyli swoją bierną postawą , olewactwem wymusza na nas zachowania których nie chcemy, tworzy również bierny ale w pewnym sensie również siłowy  opór jeśli chcemy zmienić ten pasożytniczy stan rzeczy na zdrowy symbiotyczny układ,

stosowanie działań które są wbrew cudzym, realizowanych naszym kosztem, interesom, może być dobre nie tylko dla nas ale np. jak w tym przypadku może sprawić że córka zacznie doceniać i dostrzegać wartość tego co jej dajesz, oczywiście zapewne za cenę jej niezadowolenia itp. albo zmobilizuje ją to do pójścia na swoje gdzie będzie mogła sobie do wooli bałaganić.:-)
 jeżeli czuje że to jest twoja zachcianka to doprowadź do tego żeby zrozumiała że to jest jej
obowiązek, tak jak Ty wywiązujesz się ze swoich ( choć w przypadku ponad 20 letniej kobiety to taki zachciankowy argument jest raczej wywieraniem presji żebyś nie zmieniała tego co jest, a utrzymywanie jej przez Ciebie bez żadnych (?) obowiązków bliższe jest twojej zachciance, wynika tylko z dobrej woli a nie z obowiązku)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-07, 17:04:12 »
Ja włąśnie czuję się wykorzystywana i stąd te moje stresy i szukanie rozwiązania.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-07, 16:36:33 »
o rany, myślałam, że to jakaś krnąbrna nastoletnia pannica... nie zazdroszczę. Ja też lubię piękno i estetykę. Moja współlokatorka ostatnio odmawia sprzątania twierdząc, że jej brud nie przeszkadza, więc sprzątam sama. Mało sympatycznie.