Inga,
Moim zdaniem o "poziomie duchowym" nie świadczy. O tym że jest coś do uzdrowienia -- możliwe. Że jest jakaś nierównowaga. Ale nie wszyscy muszą być zrównoważeni, bywa że czyjś geniusz może się objawić właśnie brakiem przywiązania do "przyziemnych" rzeczy. I chyba lepiej mu wtedy rozwijać to, co go kręci, zamiast się zmuszać do nauki czystości, prawidłowego odżywiania czy zdrowia.
Z obserwacji po sobie wnioskuję, że im więcej bałaganu w głowie, tym więcej na zewnątrz -- i, do pewnego stopnia, odwrotnie: bałagan wokoło powoduje czucie się nieswojo. Ale ja jestem z tych raczejbardziej uporządkowanych.
I odwrotnie, są ludzi którzy mają dużą potrzebę czystości. Może być naturalna, może być też wynikiem nierównowagi.
Oczywiście, przy mieszkaniu z innymi warto ich brać pod uwagę i znaleźć jakiś neutralny teren porozumienia.