Zauwazylam u siebie ostatnio pewna rzecz,ktora zaczyna mnie wkurzac.
Chodzi o to,ze czesto spotykam w swoim zyciu ludzi ,ktorzy chca sie mi przymilac...ale robia to w bardzo sprytny sposob,manipuluja.Ludzie Ci sa dla mnie mili ,sprawiaja wrazenie,ze chca mnie poznac blizej itp...ale ja wyczuwam,ze to nie jest bezinteresowne calkiem z ich strony.Np w bylej pracy,facetow ktorych poznaje ,niektorych zwyklych ludzi ,ktorych na coodzien spotykam chatakteryzuje jedna rzecz:sa baaardzo mili dla mnie,ale mnie od nich odpycha bo ja wlasnie czuje ta bijaca nieszczerosc od nich.Jak to sie przejawia-np poznalam ostatnio chlopaka,ktory wlasnie tak sie zachowywal a ja zupelnie nie bylam zainteresowana znajomoscia z nim.Tutaj pojawilo sie moje ogromne zmieszanie,poniewaz nie wiedzialam jak mu dac do zrozumienia ze w ogole nie jestem zainteresowana nawet rozmowa z nim.Okazalo sie ,ze ja bardzo boje sie odmawiac takim ludziom,..bo boje sie ze zareaguja zloscia.
Czesto w domu tak manipulowano miloscia..zrob dla mnie to i to to dostaniesz cos fajnego,albo jak sluchalam sie rodzicow bez wzg na to co mi mowili to bylo ok.Natomiast jak sie sprzeciwialam to wybuchali zloscia.
Tak samo jest w relacjach z innymi ludzmi w moim zyciu -probuja byc mili itp a jak ja odmowie czegos,lub cos idzie nie po ich mysli to w ogole odwracaja sie ode mnie i juz tacy fajnii nie sa..
Tak sobie dzisiaj myslalam nad tym i chyba chodzi tutaj o moj strach przed odmowa wlasnie w takich sytuacjach,no bo ja wczesniej od razu mialam poczucie winy,ze ktos probuje byc dla mnie mily itp a ja nie chce takich znajomosci..
Zastanawiam sie jak moglabym byc bardziej asertywna w takich sytaucjach i przede wszystkim nie czuc sie winna z tego powodu ze nie mam najmniejszej ochoty przyjaznic sie z takimi ludzmi w moim zyciu.